Tom Cruise

Znalazł kobietę swego życia. Na razie jego 16 lat młodsza wybranka, aktorka Katie Holmes wpatruje się w gwiazdora jak w obraz.
/ 16.03.2006 16:57
Rzym. Fani i dziennikarze czekają na Toma Cruise’a, który ma odebrać prestiżowe wyróżnienie David Di Donatello Awards za całokształt twórczości. W końcu przyjeżdża. Ale nie sam. Towarzyszy mu młodziutka 26-letnia aktorka Katie Holmes, gwiazda najnowszego filmu o Batmanie. Aktor nie odstępuje jej na krok.
Całując przyjaciółkę, kątem oka obserwuje, jakie robi wrażenie. Wcześniej nikomu nie pozwolił nawet wspomnieć, że się zakochał. Nie chciał psuć sobie radości z oszołomienia, w jakie wprawił zebranych. Bo mylą się ci, którzy myślą, że Cruise działa pod wpływem chwili. Tu wszystko jest przemyślane: strój, zachowanie, spojrzenie.
Dopiero po tym, kiedy zdjęcia nowej pary obiegły świat, Tom zgodził się, aby jego agentka oficjalnie ogłosiła, że jego związek z Holmes to coś więcej niż przyjaźń. Sam jednak nie chciał nic mówić. Nakazał milczenie także Katie. Tak jak kiedyś dla Kidman, teraz dla Holmes wynajął luksusowy apartament na dachu włoskiego hotelu Hassler. Obsłudze polecił, aby w mieszkaniu umieścić tyle czerwonych róż, ile się tylko zmieści.
Zakochani zaczęli mówić o swoim uczuciu dopiero po powrocie do USA. „Już jako mała dziewczynka marzyłam, że poślubię Toma Cruise’a. Mam nadzieję, że niebawem się to spełni”, mówiła Holmes. „Katie to wyjątkowa i piękna kobieta. To coś więcej niż zadurzenie”, powiedział Cruise. Jednak najbliżsi Toma, zamiast się cieszyć, obserwują sytuację z rosnącym niepokojem. Co będzie, jeśli i ta partnerka nie spełni jego oczekiwań?

„Działam na pełny gwizdek”
Zawsze wokół niego było mnóstwo kobiet. Wychowała go matka i trzy starsze siostry. Kiedy się urodził, ojciec nie mógł uwierzyć, że w końcu doczekał się syna. Nie zapewnił mu jednak spokojnego dzieciństwa. Był elektrykiem i w poszukiwaniu pracy jeździł po całych Stanach. A rodzina za nim. Cruise chodził do 15 szkół. „Gdziekolwiek przyjeżdżaliśmy, byliśmy inni. Od innych dzieciaków różniliśmy się wszystkim: ubiorem, fryzurą, akcentem, zainteresowaniami. Nie miałem wtedy żadnych przyjaciół”, opowiada. W szkole traktowany był jednak nie jak odmieniec, ale jak zahukany nieuk. Był dyslektykiem. Pomógł mu upór. Postanowił, że znajdzie sobie coś, w czym będzie najlepszy. I znalazł: sport.
Nielubiany w szkole, był za to uwielbiany przez siostry, dla których był świetnym obiektem ćwiczeń. „Sadzały mnie na krześle i każda z nich podchodziła i całowała mnie tak, jak robią to na filmach. Ja miałem tylko siedzieć i się nie ruszać, a one sprawdzały, co to za uczucie”, opowiada dziś ze śmiechem.

Z czasem siostry zaczęły przyprowadzać koleżanki. Aktor opowiada dziś, że od początku wiedział, że kobiety należy szanować. I szanował je tak bardzo, że nie zabiegał o ich względy. Czekał, aż one same zaczną z nim rozmawiać. „Uważałem, że jeśli są mną zainteresowane, to same mogą mi to powiedzieć. Wtedy nie będą czuły, że coś na nich wymuszam”.
Dzieciństwo skończyło się wraz z rozwodem rodziców. Matka pewnej nocy uciekła z domu z dziećmi. Cruise nigdy więcej nie spotkał ojca. „Kiedy ojciec przestał z nami mieszkać, zupełnie straciłem poczucie bezpieczeństwa. Myślałem, że już po nas”, opowiada dziś. Potem matka ponownie wyszła za mąż. Tom nie przepadał za ojczymem. Zaczął szukać własnego świata.

„Jestem tym, w co wierzę”
„Marzyłem o Nowym Jorku. Chciałem zostać kimś. Wiedziałem, że dam sobie radę”, opowiada. Początkowo pracował jako kelner, dozorca, rozwoziciel pizzy. Aktorzy, z którymi zagrał w swoim pierwszym filmie „Taps”, nie mieli na jego temat najlepszego zdania. Był niepewny siebie, małomówny. W niczym nie przypominał dzisiejszego Toma Cruise’a. On sam mówi, że wszystko się zmieniło, gdy zapisał się do Kościoła Scjentologicznego. „To dzięki niemu nauczyłem się pisać i czytać. Czy możecie dziś uwierzyć, że jeszcze w wieku 22 lat nie potrafiłem przeczytać scenariusza?! Byłem analfabetą”, ogłosił kiedyś dziennikarzom. Dziś przyznaje, że to także dzięki członkom Kościoła zrobił tak wielką karierę. „To oni pierwsi powiedzieli mi, że dam radę. Ja o tym też wiedziałem, ale miło to także usłyszeć od członków takiej organizacji”. Potem propozycje posypały się jak z rękawa, a Cruise odnalazł w sobie siłę. „To prawda, że jestem bardzo pewny siebie. To chyba dobrze?”, pyta, nie czekając na odpowiedź.
Wiara połączyła go także z pierwszą żoną, aktorką Mimi Rogers. Małżeństwo rozpadło się po trzech latach, i to boleśnie dla Mimi. Na jedną z imprez Tom przyszedł z piękną rudowłosą Kidman. Podszedł do żony i powiedział: „Teraz jestem z Nicole. Chcę rozwodu”. Rogers była załamana. To ona później zdradziła dziennikarzom, że Tom jest oziębły seksualnie i że małżeństwo z Kidman to prawdopodobnie tylko przykrywka dla jego homoseksualizmu. Tom był wściekły. Podał do sądu gazety, które opisały te rewelacje. Sprawę wygrał. Podobnie jak wtedy, gdy prasa rozpisywała się o tym, że jest bezpłodny. Jako dowód przesłał do sądu własną spermę. Znowu wygrał. „W pewnym momencie czujesz, że powinieneś powiedzieć »dość!«. Kiedy ja tak czuję, zawsze to robię. Nie pozwolę nikomu pisać o mnie bzdur”, mówił oburzony. Nie pozwalał też nikomu na krytykę. Ani prywatnie, ani publicznie. Zawsze musiał być najlepszy.

„Nie zabierzesz mi duszy”
W Hollywood wiadomo, że jest miły. Do czasu. Przekonała się o tym także jego druga żona. Z Kidman byli wzorem związku. Z każdym rokiem wspólnego małżeństwa mówili o sobie z coraz większą miłością i oddaniem. „Kiedy Nicole jest blisko, nie mogę przestać jej dotykać. Do momentu, w którym ją spotkałem, moje życie było chaosem. Po ślubie wszystko się zmieniło. Wcześniej nie miałem żadnych przyjaciół. Teraz dzięki Nicole mamy ich całe tabuny. Ona jak nikt potrafi zjednywać sobie ludzi”, opowiadał rozpromieniony Cruise.
Kiedy okazało się, że nie mogą mieć dzieci, adoptowali dziewczynkę i chłopca. Starali się żyć jak normalna rodzina. Robili też wszystko, aby jak najczęściej być razem. Wszystko skończyło się 10 lat po ślubie. Cruise wszedł któregoś ranka do sypialni Nicole i oznajmił, że chce rozwodu. Aktorka była wstrząśnięta, a jej mąż po prostu wyszedł z domu.
Od tej pory kontaktował się z żoną tylko przez prawników. I utrzymywał, że Nicole doskonale wie, dlaczego żąda rozwodu. Aktorka płakała i prosiła, żeby z nią porozmawiał. Cruise był nieugięty. Prasa spekulowała, że aktorka była w ciąży z tajemniczym kochankiem i Tom był zazdrosny. Kidman zaprzeczała. Kiedy poroniła, przedstawiła w sądzie wyniki testów DNA, z których wynikało, że to Cruise był ojcem dziecka. W Hollywood wrzało, a Cruise pozostał niewzruszony. Potem okazało się, że był już wtedy w związku z mało jeszcze popularną w Ameryce hiszpańską gwiazdą, Penelope Cruz, którą poznał na planie filmu „Vanilla Sky”.

„W życiu liczy się, co bierzesz”
Penelope szybko straciła dla Cruise’a głowę. Zapisała się nawet do Kościoła Scjentologicznego, mówiąc, że zrobi wszystko, aby tylko uszczęśliwić ukochanego. W prasie wychwalała także Cruise’a jako kochanka.
„Jestem zbyt nieśmiała, żeby mówić o szczegółach, ale w skali 1:10 Tom jako kochanek zdobywa 10 punktów. Jest mistrzem sztuki miłosnej”, ogłosiła na jednej z konferencji prasowych.
Prasa spekulowała, że związek nie utrzyma się długo. „Cruise i Cruz?! Przecież to brzmi jak żart”, mówili dziennikarze. A Cruise zaczął mówić o ślubie z piękną Hiszpanką. W końcu jednak do niczego nie doszło i agentka Cruise’a ogłosiła, że para zdecydowała się jedynie na przyjaźń. Podobno na drodze do szczęścia zakochanych stanął ojciec Penelope, który chciał, aby Cruise wytłumaczył mu się co do dalszych planów wobec jego córki. Tom nie chciał się nikomu z niczego tłumaczyć. Zdecydował, że Penelope nie jest tą jedyną. Hiszpańska aktorka, podobnie jak Nicole, nie wiedziała, dlaczego Tom zdecydował się odejść. „Powiedz mi, dlaczego?”, mówiła zapłakana podczas jednej z ich ostatniej wspólnej kolacji w Berlinie. „Przecież wiesz”, mówił Tom, czule gładząc ją po policzku. Penelope nie wiedziała. Znowu zaczęto plotkować o jego homoseksualizmie. W sukurs aktorowi przyszedł wtedy jego przyjaciel Donald Trump. „Te pomówienia są wyssane z palca. Tom naprawdę kocha kobiety”, stwierdził miliarder.
A Tom ogłosił, że na pewno jeszcze się ożeni. „Jestem romantykiem i optymistą. Dla mnie szklanka zawsze jest do połowy pełna”, mówił uśmiechnięty. Nie do śmiechu za to było jego matce i siostrom. Szczególnie wówczas, gdy zaczęto pisać o jego kolejnych romansach, między innymi z kolumbijską modelką Sofią Vergarą, zwaną kolekcjonerką gwiazdorów.

„Wezmę to, co moje”
„Mojemu synowi potrzebna jest prawdziwa kobieta. On rozpaczliwie szuka miłości”, powiedziała niedawno matka Cruise’a. Sam aktor za to przedstawił listę cech, jakie powinna posiadać jego przyszła żona. „Byłbym zachwycony, gdyby kobieta, z którą będę, powiedziała tak: »Wiem, że ciężko pracowałeś, dlatego przygotowałam dla nas wycieczkę na motorach. Już jutro rano ruszamy w trasę«”, zwierzał się dziennikarzowi Cruise. Podkreślał też, że nie wyobraża sobie życia z kimś pozbawionym poczucia humoru. No i jeszcze dzieci. Aktor powtarza, że bardzo ważne dla niego jest to, aby mieć jeszcze własne dzieci. „Nie oszukujmy się, jestem wspaniałym ojcem. Chciałbym to jeszcze wykorzystać”, oznajmił.
Jego przyjaciele mówią za to, że nie jest ideałem, ale perfekcjonistą, który wszystko musi mieć pod kontrolą. I to on musi rozdawać karty. Zdradzają też, że jego małżeństwo z Nicole rozpadło się, bo za dużo w ich domu było gwiazd. Kiedy Cruise spotkał Kidman, była ona nikomu nieznaną australijską aktorką. W trakcie ich małżeństwa udowodniła, że jest tak samo zdolna, jak mąż albo jeszcze zdolniejsza. To już Cruise’owi nie odpowiadało.
Kiedy związał się z Penelope, ona także stawiała dopiero pierwsze kroki w amerykańskim przemyśle filmowym. U boku Toma stawała się coraz bardziej popularna. Kiedy coraz bardziej niezależna przestała być na każde jego zawołanie, spotkało ją to samo, co Kidman. Cruise nie lubi tłumaczyć swoim kobietom, dlaczego mu przestały odpowiadać. Po prostu odchodzi i szuka dalej.
Teraz znalazł kobietę, dla której jest ucieleśnieniem wszystkich marzeń. „Tom jest mężczyzną dla którego zrobię wszystko”, powiedziała Holmes.
A Cruise nie wydaje się zawstydzony tym, że jego nowa sympatia traktuje go jak bóstwo. Spokojnie testuje, czy nadaje się na żonę. Na jednej z pierwszych randek zabrał ją na przejażdżkę motorem. Teraz ruch należy do niej. Jeśli nie podoła, nikt jej nie wytłumaczy, co zrobiła źle.

Iza Bartosz/ Viva

Tytuł i śródtytuły pochodzą z filmu „Magnolia”. Tom Cruise zagrał w nim rolę macho, który uczy innych mężczyzn, jak podporządkowywać sobie kobiety. Jego rola była tak przekonująca, że otrzymał za nią nominację do Oscara.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)