POLECAMY

The New Face. Gwiazdy pod lupą chirurga plastycznego

A najbardziej od jednego z najbardziej wziętych „skalpelowców” dostało się Madonnie na łamach magazynu „New York”.

A najbardziej od jednego z najbardziej wziętych „skalpelowców” dostało się Madonnie na łamach magazynu „New York”.

Okładka pochodzi z już dość zamierzchłych czasów, ale sprawa operacji plastycznych gwiazd – wciąż jest jak najbardziej aktualna i gorąca. Bo afera związana z kreowaniem w mediach nieprawdziwego wizerunku ludzkiego ciała, a szczególnie kobiecej urody nabiera coraz większego tempa.

Obdzieranie gwiazd z show-biznesowego blichtru, czyli głównie makijażu i pięknych kreacji, które ukrywają zarówno mankamenty urody, jak i figury, jest w modzie. Ideały, jakie oglądamy w telewizji i podziwiamy na okładkach kolorowych magazynów, podkręcone photohsopem, tonami makijażu i chirurgicznym skalpelem. Pół biedy, że się malują i kroją – wszystko jest bowiem dla i przez ludzi wymyślone. Ale najgorzej jest wtedy, gdy zaprzeczają, że botoks i chirurg plastyczny jest ich przyjacielem. Bo wtedy taryfa ulgowa się kończy, a zaczyna zwykłe polowanie na wciskanie ciemnoty. A taka demaskacja, w przeciwieństwie do operacji, odbywa się bez żadnego znieczulenia.

Za znawcę tajemnic gwiezdnego skalpela uchodzi specjalista od rekonstrukcji i modelingu twarzy doktor David Rosenberg, który stosuje innowacyjną technikę zmiany wyrazu i kształtu całej twarzy oraz jej części – i potrafi ją bez problemu wytropić u każdej hollywoodzkiej gwiazdy. Zamiast naciągania skóry na całej powierzchni tej części ciała, chirurg skupia się na wymodelowaniu mięśni i kości dolnych części twarzy (uwypuklając tym samym górne, np. charakterystyczne kości policzkowe), zachowując ogólny kształt, ale jednocześnie nadając wyraz pełnej buzi kilkulatka. W ten sposób narodził się „skalpelowy styl”: The New Face – bardziej inwazyjny, ale jednocześnie także bardziej skuteczny. To znaczy – trwalszy, niekoniecznie jednak naturalniejszy.

Okładka magazynu „New Yorku” sprzed roku, z której spogląda na nas promieniejąca, pozbawiona zmarszczek i pojawiających się wraz z wiekiem „zwisów” twarz Madonny to idealny okaz tego, co się dzieje w gabinetach lekarzy. The New Face – Nowa Twarz – to nowy chirurgiczny trend udzielił się wszystkim aktorkom Hollywood, które dobiegają czterdziestki i pięćdziesiątki. Wszystkie aktorki są jakby szeregiem klonów, z takimi samymi nosami (idealnie prostymi, szczupłymi i małymi, z bardzo delikatnie zaznaczonymi nozdrzami), kształtem ust (symetrycznie wykrojone wargi) czy czoła. Rosenberg był bezlitosny: Rozglądam się dookoła i stwierdzam, że tej chirurgicznej modzie poddały się i Michele Pfeiffer, i Demi Moore, Liz Hurley, Naomi Campbell, a nawet... młodziutkie siostry Olsen ze swymi wielkimi, lalkowato wytrzeszczonymi oczami i pełnymi, miękkimi ustami. Żeby było jednak jasne: nie „oskarżam” tych kobiet o to, że cokolwiek robiły ze swoją twarzą, o ile w ogóle. To może być ich naturalny wygląd – w końcu nie bez powodu uchodzą za piękności. Ale coś jest na rzeczy, skoro w gabinetach piękności odbywa się coraz więcej zabiegów mających na celu uwydatnienie i podkreślenie tych samych części twarzy, co u gwiazd. I przez same gwiazdy właśnie.

Zdjęcie pt. Znajdź różnicę lub Najwięcej podobieństw. Wskazówki Rosenberga pomogą w tym zadaniu

Dostało się też sympatycznej hollywoodzkiej dziewczynie z sąsiedztwa, Meg Ryan: [Ona] może myśleć, że jest piękna... ale efekt jest odwrotny. Za dużo wypełniaczy, w tym w jej ustach, które – jak wiadomo – do największych nigdy nie należały, sprawiło, że jej twarz jest jak usztywniona od środka maska, jak twarz ryby – dosłownie. Rewelacyjny efekt natomiast osiągnął chirurg w przypadku Demi Moore. Kwadratowy kształt twarzy aktorki został świetnie zachowany mimo jego widocznych upiększeń. Piękna robota.

Rosenberg był bezlitosny w swojej wypowiedzi: W telewizji leciał wywiad z Courtney Cox – czułem się naprawdę bardzo niekomfortowo, patrząc, jak aktorka porusza swoimi nowymi, napompowanymi ustami. Sprawiała wrażenie, jakby jej twarz została „wypchnięta” od środka, była taka... miękka i puszysta jak nowa, wygodna i zapadająca się pod naporem kanapa, która szybko wraca do swojego poprzedniego kształtu.

Lekarz zwraca jednak uwagę, że najlepszą, a nawet odrobinę podkręconą (jakby to powiedziała dzisiejsza młodzież – stuninngowaną) „ikoną” The New Face jest twarz królowej popu: Te wystające kości policzkowe, trójkątny kształt szczęki, a sercowaty twarzy, wygładzone, niezbyt wysokie, ale odsłonięte czoło... oto nowy typ urody starszych kobiet. Madonna wyznacza wzory do naśladowania w kolejnym aspekcie życia – ona chyba po prostu nie umie inaczej.

Czy śledztwo Rosenberga ma mocne podstawy? Przekonajcie się sami, oglądając zdjęcia gwiazd przed i po operacji plastycznej. Tutaj już nie chodzi o brak profesjonalnego makijażu – ale też mięśni, nierzadko kości i tkanki tłuszczowej. Czegoś po prostu o wiele głębszego – zwykłego braku umiaru?

Magdalena Mania

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)