Szczęście przez łzy Katarzyny Skrzyneckiej

Uśmiechnięta i zrozpaczona. Kocha i cierpi. Życie Katarzyny Skrzyneckiej to prawdziwa huśtawka. Chociaż znalazła miłość u boku nowego mężczyzny, to codziennie płacze, walcząc o zdrowie chorej mamy.
Szczęście przez łzy Katarzyny Skrzyneckiej fot. M. PALICKI / ZOOM
Niedzielny wieczór, kolejny odcinek „Tańca z gwiazdami”. Katarzyna Skrzynecka (38), jak zwykle roześmiana, namawia widzów do głosowania na uczestników show. Mało kto wie, że gdy kończy się nagranie, uśmiech znika z twarzy „Skrzynki” (tak o niej mówią przyjaciele – przyp. red.). Ostatni rok był chyba najgorszy w jej życiu. Najpierw rozwód, teraz walka z ciężką chorobą ukochanej mamy. Na szczęście znalazła osobę, która jest dla niej wsparciem. To jej miłość – Marcin Łopucki.

Pora pozbierać się po błędach
Nowe uczucie Skrzyneckiej rodziło się bardzo powoli. I nic dziwnego – rok temu, 15 marca 2007 roku, Sąd Okręgowy w Warszawie po jednej rozprawie ogłosił koniec małżeństwa aktorki ze Zbigniewem Urbańskim, przystojnym oficerem z Komendy Głównej Policji. Skrzynecka mocno przeżyła rozstanie. Małżeństwem byli przez ponad trzy lata. Już kilka miesięcy przed rozwodem policjant wyprowadził się z mieszkania aktorki. Wkrótce zamieszkał z nową partnerką. Z wpisu na stronie internetowej Katarzyny Skrzyneckiej jasno wynika, że to eksmąż podjął decyzję o rozstaniu: „Zbyszek był w moich oczach wspaniałym, wartościowym człowiekiem, z którym zdecydowałam się być do końca życia. W niczym się na nim nie zawiodłam, ani jako żona, ani jako przyjaciółka. Widać, Zbyszek znalazł powody, dla których nie czuł się w tej rodzinie szczęśliwy. Pozostaje mi jedynie uszanować wybór i decyzję męża o rezygnacji z naszego małżeństwa. Choć ciężko mi jest się z tym pogodzić”.

– To wydarzenie podłamało ją, ale wiedzieliśmy, że „Skrzynka” jest silna i da sobie radę – opowiada jedna z bliskich koleżanek aktorki.
Po rozstaniu aktorka unikała rozgłosu. Długo nie chciała opowiadać o bólu i emocjach, jakie przeżywała. Po kilku miesiącach doszła do siebie.  – Trzeba uczyć się na błędach. O to, co ważne i wartościowe, należy walczyć, ale tylko do momentu, gdy ma się szanse wygranej i nie traci się własnej godności – mówi „Party” Katarzyna Skrzynecka. Dodaje, że z wieloma sytuacjami w życiu nie można się śpieszyć. – Trzeba dać sobie chwilę oddechu, zastanowić się nad własnymi błędami. W końcu należy się pozbierać i zacząć jeszcze raz – mówi aktorka. I wie, co mówi. Mimo przykrych doświadczeń osobistych: rozstania z pierwszą swoją wielką miłością Feridem Lakhardem i rozwodu z komisarzem Urbańskim, nie zamknęła się na uczucia.


Czas na nową miłość
Marcina Łopuckiego, trenera fitnessu, Skrzynecka poznała ponad dwa lata temu. Najpierw byli tylko znajomymi, potem zaprzyjaźnili się. Łączyły ich podobne przeżycia – oboje mają za sobą poważne związki. Marcin z poprzedniego ma dwójkę dzieci, córkę Paulę i syna Dawida. Katarzyna długo zaprzeczała, że to coś poważniejszego. Paparazzi wyśledzili ją w zeszłym roku, gdy opiekowała się Marcinem po operacji. Jeszcze wtedy aktorka mówiła, że to tylko przyjaźń. Nawet kiedy ta relacja przerodziła się w miłość, nie afiszowała się z nowym uczuciem. – Nie mam potrzeby, żeby publicznie ogłaszać, z kim jestem związana. Chcę normalnie żyć, a nie reklamować się w prasie – tłumaczy „Party” Katarzyna Skrzynecka.

Ale normalne życie nie może też oznaczać ukrywania. I dlatego, ku zaskoczeniu wielu, podczas gali „Viva! Najpiękniejsi” Katarzyna po raz pierwszy oficjalnie pokazała się z Marcinem. „Próbujemy wspólnego życia” – przyznała dziennikarzom. O swojej nowej miłości mówi niezwykle ciepło: – Marcin jest skromnym, spokojnym i utytułowanym sportowcem. Nie jest człowiekiem, który lubi blask fleszy i pcha się do mediów.

Tragedia kontra praca
To Marcin najbardziej jej teraz pomaga, kiedy Katarzyna musi się zmagać z chorobą mamy. Diagnoza: „rak” brzmiała jak wyrok. Skrzynecka, ukochana jedynaczka, jest bardzo mocno związana z rodzicami. – To oni motywowali ją do pracy, cieszyli się z każdego sukcesu córki, pocieszali po porażkach– opowiada jedna z przyjaciółek aktorki. Kiedy aktorka rozwodziła się z mężem, tata stał przy niej i nie pozwalał się załamać.

Stan mamy Kasi jest bardzo ciężki. – Najważniejsze, że jestem przy niej – opowiada aktorka i głos jej się załamuje. Po kilka godzin dziennie Kasia spędza przy szpitalnym łóżku mamy. Kiedy o niej mówi, zaczyna płakać. Czuje się całkowicie bezradna wobec choroby, która dotknęła jedną z najbliższych jej osób.

Co gorsza, choć Skrzynecka dzień w dzień musi mierzyć się z osobistą tragedią, nie może tego pokazać ani widzom w teatrze, ani telewidzom, którzy oglądają „Taniec z gwiazdami”.
– Mój zawód jest czasami bezlitosny. Publiczności nie interesuje osobisty problem aktora czy to, że ma on zmartwienia rodzinne  – opowiada gwiazda. Dodaje, że nie jest jej łatwo w tej chwili prowadzić program rozrywkowy, ale podpisany kontrakt zobowiązuje ją do pełnej mobilizacji, gdy staje przed kamerą czy na scenie teatru. Na te kilka godzin „wyłącza” serce. Jest profesjonalistką. Choć trudno jej się śmiać, gdy właśnie wyszła po kilku godzinach czuwania przy szpitalnym łóżku.

– Cały czas mam nadzieję, że mama z tego wyjdzie – mówi Katarzyna Skrzynecka. Radzi wszystkim, by nie bali się klinik onkologicznych. – W takich przychodniach można zrobić badania, które mogą uratować komuś życie – tłumaczy aktorka.

Skąd czerpie siłę, by poradzić sobie z życiową tragedią? – To też zawdzięczam rodzicom. Jeżeli jest się wychowanym w pozytywnym domu, to w dorosłym życiu łatwiej sobie człowiek radzi z trudnymi sytuacjami, zarówno zawodowymi, jak i prywatnymi – tłumaczy aktorka.


Bezrobotna? zapracowana!
Życie gwiazdy to nie tylko opieka nad chorą mamą i praca w „Tańcu z gwiazdami”. Prasa co i rusz odtrąbia koniec Skrzyneckiej. Sugeruje się, że gdy skończy się taneczny show, aktorka zostanie bez pracy i będzie zajmować się tylko prowadzeniem prywatnych imprez. Tymczasem Skrzynecka na brak zajęć nie narzeka. Bardziej na brak czasu. – Zawsze dużo pracowałam, i jako piosenkarka, i jako aktorka. Staram się godzić wszystkie obowiązki, ale dbam też o zachowanie zdrowego umiaru, żeby nie popaść w pracoholizm – dodaje. Cały czas gra w teatrze Bajka w komedii „Sztuka kochania, sceny dla dorosłych”. – W obsadzie jest czworo aktorów i każde z nas
 w tym przedstawieniu gra przynajmniej dziesięć postaci. – opowiada gwiazda.

Skrzynecka daje też dużo koncertów.  – „Taniec z gwiazdami” nie absorbuje mnie na tyle, żebym rezygnowała z innych projektów. Poświęcam mu tylko całą niedzielę – tłumaczy Katarzyna Skrzynecka. – A to, że prowadzę tak popularny program, bardzo pomaga mi w pozostałej pracy. Dzięki temu gram więcej koncertów, a moja płyta lepiej się sprzedaje. Podkreśla jednak, że „Taniec z gwiazdami” jest tylko dodatkiem do jej pracy zawodowej. – Jestem aktorką i piosenkarką, a nie prezenterką telewizyjną. To boczny tor, który nieoczekiwanie przyniósł mi popularność i sympatię telewidzów – dodaje.

Powrót na wielki ekran
Ale według niektórych „Taniec z gwiazdami” trochę też gwieździe zaszkodził. Katarzyna Skrzynecka przed laty była docenianą w środowisku aktorką (np. w 1993 roku otrzymała prestiżową Nagrodę im. Zbigniewa Cybulskiego dla młodych aktorów), ale od dawna w filmach i serialach gra tylko niewielkie epizody. Dlaczego?
– Katarzyna Skrzynecka dostaje mało ról w filmach, bo teraz jest znana głównie z „Tańca z gwiazdami”. Zajmuje się działalnością prezenterską, jak np. Krzysztof Ibisz czy Hubert Urbański, którzy też skończyli szkołę aktorską, a dziś robią coś innego – uważa Ilona Łepkowska, scenarzystka i współproducentka m.in. „M jak miłość”, „Barwy szczęścia”. Jej zdaniem, Katarzyna Skrzynecka ma duży potencjał aktorski. – Widziałam ją w w spektaklu „Łóżko pełne cudzoziemców”. I zobaczyłam jej talent komediowy, którego się nie spodziewałam – dodaje scenarzystka.

Jest szansa, że ten talent zostanie jednak wykorzystany. Katarzyna Skrzynecka pojawi się wkrótce nie tylko na małym, ale i dużym ekranie. – W przygotowaniu są dwa seriale, w których zagram. Prawdopodobnie pojawię się też w polsko-brytyjskim filmie fabularnym – mówi. Więcej szczegółów na razie nie chce zdradzać, bo, jak tłumaczy, wszystkie te projekty są jeszcze na wstępnym etapie.
 
Gwiazda pracuje także nad nową płytą, która ma się ukazać jeszcze w tym roku. Kilka piosenek jest już gotowych, pięć utworów będzie w języku angielskim. Do współpracy nad albumem Skrzynecka zaprosiła dwóch znanych artystów. Jednym z nich jest Steve Dorff, kompozytor Celine Dion, a drugim Jud Friedman, który komponuje dla Whitney Huston 
– Chciałabym, żeby nagranie krążka rozpoczęło się późną wiosną, może w wakacje, a cała płyta była gotowa jesienią. Ale to zależy również od mojej wytwórni Pomaton EMI – opowiada Skrzynecka.

Potrzebuję siły!
Katarzyna Skrzynecka chce, by życzyć jej tylko dużo siły i wsparcia od najbliższych.
– Umiem w życiu doceniać to, co mam. Potrafię się cieszyć nawet drobiazgami – mówi aktorka. – Choć trudno tryskać optymizmem, gdy ktoś bliski i kochany choruje. Wtedy wszystkie sprawy schodzą na drugi plan. Nawet miłość.                     

Stella Moccheti / Party
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/11 lat temu
teraz zwiazala sie z mlodzikiem ale na jak dlugo zeby pani pani kasiu znow nie przezywala rozstania