POLECAMY

Surrealizm w wydaniu Elsy Schiaparelli

Jak powiedział niegdyś Yves Saint Laurent - Schiaparelli wymierzyła Paryżowi policzek. Torturowała go. Opętała go. A on ją za to pokochał. Dlaczego?

Jak powiedział niegdyś Yves Saint Laurent - Schiaparelli wymierzyła Paryżowi policzek. Torturowała go. Opętała go. A on ją za to pokochał. Dlaczego?

Elsa Schiaparelli wtargnęła do świata mody kolekcją dzianin. Zaprezentowała ją w 1927 roku.

Jeden ze sweterków Elsy - czarny z kokardką - został określony przed redaktorów Vogue - jako dzieło sztuki. To właśnie on wyniósł ją na wyżyny sławy. Kolekcja wzbudziła zachwyt. Elsa zyskała rozgłos oraz zagorzałego wroga w osobie Coco Chanel. Bo nikt nie lubi dzielić się władzą, zwłaszcza kobiety, a jak wiadomo to właśnie one rządziły światem mody w latach 30-tych!

Elsa zaczęła skromnie, bo właśnie od dzianin, na szczęście obrała inną drogę niż Coco. Podczas gdy Chanel lansowała klasyczną elegancję w odcieniach nudnej czerni, bieli i szarości, Schiaparelli zaczęła używać kolorów, dzięki czemu przełamała monotonię paryskich ulic. W 1928 otworzyła mały sklepik przy ulicy de l’Universite na lewym brzegu Sekwany. Cztery lata później miała już 8 pracowni, salon mody w Paryżu, a także plany otwarcia kolejnego - w Londynie.

Fot. yarneteria.com

W 1931 roku dzięki kolekcji pour le Sport wprowadziła do paryskiej mody - lniane sukienki, spódnice i szorty, rozchwytywane później przez biorące udział w Wimbledonie tenistki. W 1935 roku kupiła dom mody Cheruit na placu Vendome. Urządziła w nim butik, w którym można było nabyć rękawiczki, szale, biżuterię i swetry, wszystko opatrzone etykietą i znakiem firmowym.

Fot. metmuseum.org, stylelaundry.pl

Projektantka związana była z ruchem surrealistycznym i dadaizmem. Przyjaźniła się z Jeanem Cocteau, Leonorem Fini oraz Salvadorem Dali. Efektem współpracy z tym ostatnim były m.in. wykonana z jedwabnej organzy suknia wieczorowa, na której Salvador namalował homara, tzw. "Tear dress", kapelusz w kształcie buta czy suknia-szkielet. Schiaparelli kochała barwne nadruki (to właśnie ona wprowadziła je do świata mody!), a także fluorescencyjne kolory. Bo jak mawiała - Osiemdziesiąt na sto kobiet nie ma odwagi, by rzucać się w oczy, boją się, co powiedzą ludzie. W rezultacie kupują jakiś szary kostium, dopasowany w talii. Powinny raczej zdobyć się na śmiałość i zacząć wyróżniać się wśród innych.

Fot. chromxy.com

Fot. theschereport.files.wordpress.com

Fot. metmuseum.org

Jej klientkami były hollywoodzkie sławy. Dzięki niej garderoba Katharine Hepburn wzbogaciła się o piękną sukienkę z melanżowej wełny w odcieniach różu i błękitu, z rękawami długości trzy czwarte, lekko rozszerzającymi się ku dołowi. Wallis Simpson zaopatrzyła się w suknię z homarem. Marlena Dietrich kazała udziergać sobie sięgający bioder sweter z białej wełny, ozdobiony motywami żaglówek z lnu w kolorze lazurowym. Greta Garbo zażyczyła sobie szeroki pulower w kolorze turkusowym. Mae West zaś - suknię wieczorową. Elsa projektując suknię dla West zaleciła ufarbowanie włóczki na agresywny odcień różu, który określiła mianem shoking pink i który rzeczywiście zszokował Hollywood!

Fot. twirlingclare.blogspot.com, canberrasgotstyle.blogspot.com

Fot. plushpaparazzi-embassy.blogspot.com

Tego koloru nie sposób nie zauważyć. Nic więc dziwnego, że to właśnie on zdobił opakowanie perfum "Salut”, ubranych w szklany flakonik przedstawiający popiersie manekina krawieckiego, noszącego na szyi miarkę krawiecką. Perfumy odniosły sukces, podobnie jak przygotowana przez Salvadora Dali witryna sklepowa. Elsie tak spodobał się pomysł urządzania witryn, że kazała je zmieniać co dwa tygodnie, za każdym razem zlecając ich urządzenie innemu artyście.

Elsa Schiaparelli jako pierwsza wszyła poduszki w rękaw, zamek błyskawiczny do sportowej szmizjerki. Wprowadziła lurex. Stworzyła klipsy fosforyzujące w ciemnościach, które robiły furorę w klubach nocnych. W 1939 roku zaprezentowała torebki damskie noszone na ramieniu, które zaopatrzyła w zamek błyskawiczny oraz pasek, którego długość można było regulować. Słynęła z niezwykłych, wręcz teatralnych pokazów mody, z których każdy odbywał się pod jakimś hasłem. To jej zawdzięczamy pokaz mody z muzyką w tle oraz przeraźliwie chude modelki na wybiegu.

Fot. metmuseum.org

Elsa rozbudziła drzemiący w haute coutre potencjał. Niestety nie przetrwała próby czasu. Nie płynęła z nurtem. Nie chciała projektować dla masowego odbiorcy, tak jak robiły to późniejsze domy mody, tak jak w gruncie rzeczy robiła to Chanel. W 1954 roku zamknęła dom mody i zrezygnowała z pracy projektanta. Jak zawsze mawiała - projektowanie ubrań to sztuka. Jedna z najtrudniejszych i najbardziej rozczarowujących, ponieważ ledwie kreacja jest gotowa, już należy do przeszłości. Jednak nie w jej przypadku. Gdyby nie Elsa - nie byłoby dziś koszulek z nadrukami, nie byłoby Gilesa Deacona, Lulu Guinnessa, Viktora i Rolfa, Thierry'ego Muglera czy Lady Gagi. Zawdzięczamy jej naprawdę wiele. Najwyższy czas to sobie uzmysłowić.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)