POLECAMY

Show-biznes to nie wszystko

Są sławni i lubiani, ale wyuczony zawód im nie wystarcza – coraz popularniejsze stają się co rusz otwierane biznesy przez gwiazdy, które posmakowały show-biznesowego życia, ale im to nie wystarcza. Znudzenie? Czy potrzeba kolejnego źródła gotówki?
Są sławni i lubiani, ale wyuczony zawód im nie wystarcza – coraz popularniejsze stają się co rusz otwierane biznesy przez gwiazdy, które posmakowały show-biznesowego życia, ale im to nie wystarcza. Znudzenie? Czy potrzeba kolejnego źródła gotówki?

Raczej to drugie. W porównaniu z milionowymi gażami amerykańskich gwiazd, nasze rodzime nie zarabiają nawet jednej setnej tego, co ich koledzy za oceanem. Dlatego gdy serial,  którym polska aktorka czy aktor grali przez kilka sezonów, się kończy, a nowych propozycji – szczególnie w czasach kryzysu – brakuje, trzeba znaleźć inne źródło dochodu. A tutaj pomysłów nie brakuje.

Show-biznes to nie wszystkoZjedz „Pod gwiazdą”
Restauracje – oto numer jeden wśród gwiezdnych biznesów. Znane nazwisko na szyldzie przyciąga jak lep na muchy, więc popularność jest gwarantowana. A już zjedzenie pulpecika a’la Piotr Adamczyk… niebo w gębie. Właśnie ostatnio na pomysł otwarcia ekskluzywnej restauracji wpadł Piotr Adamczyk – niezrażony klęskami w tej branży, jakie ponieśli jego koledzy po fachu, stara się otworzyć sobie furtkę dodatkowych dochodów.

Nie udało się Borysowi Szycowi – aktor musiał zwinąć interes w Giżycku, gdzie otworzył knajpę Kompas Port, którą założył wraz z mężem Katarzyny Figury, Kaiem Schoenhalsem. Wcześniej sama Figura rozkręcała z mężem inną restaurację, Sense. Podobnie pomysł zakładania wspólnej restauracji nie udał się czterem gigantom polskiego filmu lat 90.: Markowi Kondratowi, Bogusławowi Lindzie, Zbigniewowi Zamachowskiemu i Wojciechowi Malajkatowi. Prohibicja, bo tak nazywała się restauracja w stylu lat 20., jakiej sieć otworzyli w Polsce, ale po kilku latach część punktów zamknęli, zaś udziały sprzedali – do dzisiaj jednak tłumaczą, że nie żałują podjętej decyzji, zarówno tej dotyczącej otwarcia biznesu, jak i jego zamknięcia. Jako jedyny z tego interesu obronną ręką wyszedł Kondrat, zakładając niedługo potem sieć sklepów Winiarium i dając tym samym upust swym winiarskim pasjom.

Show-biznes to nie wszystko

Co ciekawe – tego typu gastronomiczne biznesy bardziej sprawdzają się na Zachodzie: Jennifer Lopez w 2002 roku otworzyła restaurację Madre’s, która cieszy się ogromną popularnością ze względu na kubańskie smaki, jakie się tam serwuje i na jakie wciąż jest spożywczy popyt. Robert De Niro ma swoją Nobu, gdzie serwuje najwyższej jakości potrawy z sushi, a której placówek jest już na całym świecie 16. Im bardziej „zachodnie” nazwisko, tym bardziej popularna knajpa? Tylko czekać, aż Alicji Bachledzie-Curuś uda się otworzyć dobrze prosperującą sieć restauracji.

Reklama, reklama, pranie gwiazdy od ranaShow-biznes to nie wszystko
Mrożonki, pasztet, pasta do zębów, bank – to co prawda niezbyt stała robota, ale za jednym razem można zarobić naprawdę niezłą kasę. I nikomu, podobnie jak koncertom do kotleta nie przeszkadza produkt, nawet najbardziej obciachowy, który dana gwiazda reklamuje.

Z pasztetem tańczyła Katarzyna Skrzynecka, co do dzisiaj odbija jej się niezłą czkawką. Mrożonki (też motyw taneczny się pojawia) reklamuje swoją twarzą Iwona Pavlović, co jest o tyle ciekawe, że jurorka „Tzg” ma stały dopływ gotówki w postaci co rusz wznawianych edycji show, ale widocznie jej mało. Przygasłe gwiazdy muzycznej sceny polskiego popu Tatiana Okupnik i Natalia Kukulska szczerzą zaś do nas swe zdrowe, białe zęby ze szklanego ekranu częściej, niż prezentują się gdziekolwiek wokalnie. Żarty o Zygmuncie „Vizir” Chajzerze też wypełniają fora dyskusyjne w Internecie.

Z kolei wielkim wygranym w kwestii reklamowej jest Marek Kondrat – jako jedyny, porzucając w pełni świadomie aktorski fach, podpisał wieloletni kontrakt (opiewający ponoć na milion złotych) z bankiem, by być twarzą reklamowanych przez niego usług. Trafił w dziesiątkę – jego nazwisko samo w sobie stało się marką, a jego udział akurat w tej reklamie jest uznawany za najbardziej prestiżową rolę, jaką kiedykolwiek zagrał.

Szkoły wszelkiej nauki
Taneczne, językowe – gwiazda nauczy wszystkiego, przynajmniej jeśli my w to uwierzymy. A jeszcze lepiej, jak za to zapłacimy i nie będziemy składać reklamacji. Bo niby dlaczego?
Wysyp szkół tanecznych trwa od kilku lat – trend ma się dobrze, bo Polakom podoba się ruch, dzięki któremu wyglądają zmysłowo i którym mogą zaszpanować na większych imprezach.

Show-biznes to nie wszystko

Mandaryna sieć swoich szkół tanecznych musiała ograniczyć do dwóch placówek w dwóch większych miastach w Polsce, co tłumaczy niemożliwością bycia w każdym miejscu przy swoim grafiku artystycznym. Z kolei wszystkie swoje szkoły tańca musieli zamknąć Kasia Cichopek i Marcin Hakiel – nie wystarczyła sama popularność, by rozkręcić ten biznes, po trzech latach od otwarcia szkoły parkiety placówek świeciły pustką, a Kasia, po urodzeniu dziecka, musiała wrócić do aktorstwa, by z czegoś utrzymać rodzinę. Sam Hakiel najwcześniej dostanie jakąś stałą pracę przy kolejnej edycji „Tańca z gwiazdami”, a i to nie jest pewne.

Własna marka jak rarka
Odzież – metka, na której znajdzie się nazwisko sławy, sprawia, że jakoś inaczej taki ciuch się nosi, nie mówiąc już o perfumach czy innych dodatkach do urody, bez jakich kobieta nie jest w stanie się obejść. Pachnieć jak Celine Dion lub Kate Moss, nosić na sobie sukienkę z inicjałem J.Lo na metce, używać tego samego tuszu do rzęs jak Halle Berry… one wiedzą, jak sprzedać nazwisko tak, by na tym zarobić. U nas tego typu plany miała m.in. Grażyna Szapołowska, która zaprojektowała własną linię perfum Sza, ale niestety utonęły w morzu innych flakonów bardziej sławnych i bardziej zagranicznych gwiazd. Co do ubrań zaś: Krzysztof Kolberger także miał swój epizod odzieżowy, ale i ten padł, Andrzej Nowicki i jego dom mody Szu – kto o tym jeszcze pamięta? Najwidoczniej w tej branży naszym gwiazdom jeszcze dużo brakuje wprawy, by stać się rozpoznawalnym po zmysłowej nucie zapachowej czy szczególnym kroju spódnicy. Ale wszystko przed nimi.

Show-biznes to nie wszystko
Producenci i właściciele

Kayah – najpierw piosenkarka, teraz właścicielka własnej firmy fonograficznej Kayax. Promuje dobrą, ambitną muzykę nieznanych artystów, trafiając za każdym razem na żyłę złota – ma nos do tego, w końcu kilkanaście lat w tej pracy daje rezultaty.

W swoim kręgu zainteresowań artystycznych pozostali także Michał Żebrowski – od paru lat przede wszystkim producent spektakli teatralnych oraz filmów, w których także gra, Krystyna Janda – zasłużona aktorka, teraz jeszcze bardziej ceniona jako dyrektorka Teatru Polonia, a także Emilian Kamiński, od niedawna także dyrektor własnego teatru – Kamienicy. To właśnie oni trafili najlepiej – swoje pasje rozwijają pod innym kątem, nie próbując się pchać w żadne restauracje czy szkoły tańca.




Sądy, czyli jak zarobić na tabloidzie
No i jest jeszcze jeden sposób na zarobek – ciąganie się po sądach z tabloidami, które w swoich artykułach naruszyły dobre imię gwiazdy. Celebryci mogą wtedy zarobić naprawdę niezłe pieniądze, ale – nie, nie o dziwo – rzadko decydują się na ciągnące się miesiącami przesiadywanie w sali sądowej. Dlaczego? Bo nawet najgorsza plotka ukazująca się w „Super Ekspresie” to po prostu kolejny kamyczek na kupce popularności. Wyjątek jak na razie stanowi Doda, która za pomówienie przez „SE” o to, że nie nosi majtek podczas ważnych imprez, pozwała do sądu redakcję tabloidu i wygrała, uzasadniając swoją decyzję tym, że istnieją pewne granice. Sądy więc stoją otworem – ale czy gwieździe bardziej się jednak opłaca pojawianie się jej nazwiska na okładce każdej gazety, z czego profity są szybsze do osiągnięcia, czy wyczekiwanie na wyrok sądu – wybór należy do niej. I zazwyczaj jest to zawsze pierwsza opcja, niekosztująca ani dużo wysiłku, ani tym bardziej pieniędzy, których celebryta po prostu nie ma.

fot. MWmedia

Magdalena Mania
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/8 lat temu
co za idiota to pisał! stek bzdur wyssanych z palca. Szkoły Hakiela dobrze sie mają!