Sekrety Joanny Jabłczyńskiej

Nie kaprysi i uwielbia się śmiać. Uważa, że warto cieszyć się każdą chwilą. Wygląda jak dziewczynka, ale jest stuprocentową kobietą.
Joanna Jabłczyńska jest pełna optymizmu. Nie kaprysi i uwielbia się śmiać. Uważa, że warto cieszyć się każdą chwilą. Wygląda jak dziewczynka, ale jest stuprocentową kobietą.

Nawet sekundy spóźnienia. Mimo mrozu za oknem punktualnie o dziewiątej rano uśmiechnięta Joasia pojawia się w studiu. Mamy niewiele czasu, bo rozmawiamy w przerwie między zdjęciami. Wokół nas kręcą się wizażystka, fotograf, stylistki. Czeszą Joasię, sprawdzają, która sukienka najlepiej współgra z jej makijażem.

- Znasz pojęcie „trema”?
Zawsze czuję tremę w nowych sytuacjach. Nie jestem do końca swobodna. W serialu jest inaczej. Tam pracuję już cztery lata i przychodzę jak do własnego domu. Na sesjach i wybiegu bardzo stresuję się jednak tym, żeby spełnić oczekiwania ludzi, którzy ze mną pracują. Chciałabym sprostać ich wizjom i każdemu uprzyjemnić pracę.

- Lubisz ryzyko?
I tak, i nie. Lubię jazdę motocyklem, a z drugiej strony myślę, że frajda przekłada się na ryzyko. To mój problem. Taka dwoistość. Z jednej strony potrzeba adrenaliny, z drugiej – lęk przed ryzykiem, które za sobą niesie. Mam za dużo rzeczy do zrobienia w życiu, żeby ryzykować. Motocyklowych wariatów nazywam dawcami organów. Ale pojemność 500 byłaby dla mnie w sam raz. Chętnie kupiłabym sobie kiedyś moje ukochane Suzuki GS 500 E.

- Uprawiasz różne sporty...
Od najmłodszych lat sport mnie bardzo interesował. Ojciec postawił mnie na lodowisku już jako dwulatkę. Byłam w dodatku wychowywana na chłopca. Przez wiele lat grałam w nogę. Teraz mam już, niestety, mniej czasu, ale wciąż jeszcze jeżdżę na snowboardzie, nartach, łyżwach. Latem wybieram rolki i rower. Bardzo lubię tańczyć. Sport sprawia mi przyjemność
i nie uprawiam go na przykład dla utrzymania dobrej figury. Sport jest dla mnie czystą przyjemnością.

- Stosujesz jakąś dietę?
Nie i nigdy żadnej nie stosowałam. Nie mam problemów z wagą.

- Jadasz więc wszystko, na co masz ochotę?
Staram się odżywiać zdrowo. Jem ogromne ilości owoców. Nie bywam w McDonaldzie i podobnych miejscach. Tak naprawdę myślę, że mięso mogłoby dla mnie nie istnieć. Ale jem je czasem, bo – tak jak mówię – jadam wszystko, byle zdrowo. Moja ulubiona sałatka składa się z rukoli, serka mozzarella, pomidorów, papryki, ogórka, ziół prowansalskich i oliwy. Mogę ją jeść na okrągło.

- A słodycze?
Jeśli mam ochotę na coś słodkiego, to najczęściej sięgam po czekoladę w dowolnej postaci (jaką znajdę akurat w domu). Przepadam też za Rafaello i ciastem, najbardziej za szarlotką.

- Podobno znajomi nazywają Cię właśnie Szarlotka.
Jabłko, Jabłuszko, Szarlotka...

- Pieczesz ją sama?
Zdarza mi się. Ostatnio nie miałam czasu, ale lubię to robić.

- Masz swój popisowy wypiek?
Ciasteczka! Chrupiące, czekoladowe. Sama robię też maślane babeczki z owocami. Pyszne i proste.

- No dobrze, zajrzyjmy do Twojej torebki.
Hm, potrafię mieć w niej nawet pięć jabłek. Ale to u nas rodzinne. Moja mama też tak robi.

- Coś jeszcze?
Z jedzenia?

- Niekoniecznie.
Noszę z sobą sporo rzeczy. Zawsze mam dużą torbę, studencką. Z nią czuję się najlepiej, bo na ogół taszczę też jakąś grubą książkę. Właściwie ostatnio się z nią nie rozstaję. To podręcznik z dziedziny prawa, bo jestem przecież studentką. Mam też zawsze jakieś kosmetyki, ale niezbyt duże ilości. To zależy od tego, dokąd idę. Obowiązkowo jednak coś do ust, czyli błyszczyk albo bezbarwną szminkę, kolorowych nie używam. Zwracam wielką uwagę na smak. Zanim kupię kosmetyk, najpierw dokładnie go wącham. Zapach wskazuje na ogół na to, jaki będzie smak, a smak musi być pyszny. Mam też mnóstwo gumek do włosów i spinek. Zawsze noszę telefon, portfel, gumy do żucia, tictaki.

- Masz swój ulubiony zapach?
Gucci Envy. I Dolce Gabbanna Silver. Stosuję je wymiennie. Mam bardzo czuły nos. Zawsze muszę dobrze wypróbować perfumy, żeby potem móc ich używać.

- Jak się relaksujesz po całym dniu? Bierzesz odprężającą kąpiel?
Tak. Chociaż, niestety, rzadko mogę sobie na nią pozwolić. Najczęściej jest tak, że wpadam do wanny na chwilę i robię tylko to, co muszę, czyli myję włosy, kąpię się i wychodzę. Jednak gdy tylko mam trochę czasu, uwielbiam relaks w wannie połączony z aromaterapią. W tej chwili mam waniliowy i pomarańczowy żel do mycia ciała Yves Rocher. Lubię tę markę – mają bardzo fajne rzeczy do kąpieli. Pachną przepięknie.

- Twoje włosy wyglądają bardzo zdrowo. Jak o nie dbasz?
Na co dzień tylko szampon. Raz na dwa tygodnie chodzę do fryzjera na regenerację włosów. Postanowiłam je teraz zapuszczać, więc naprawdę muszę dbać o to, żeby nie przesuszały mi się ich końcówki. Dwa razy w miesiącu nakładam sobie sama w domu odżywki. Na co dzień jednak nie używam regenerujących masek, bo uważam, że zbytnio obciążają moje włosy.

- Malujesz się na co dzień?

Oczywiście mam wiele kosmetyków, ale w związku z tym, że jestem malowana w pracy, to moja poranna kosmetyka polega tylko na tym, że smaruję się kremem. Naprawdę dobrze sprawdza mi się Lipobase’a. Jest natłuszczająca i to mojej skórze właśnie odpowiada.

- Nie tuszujesz nawet rzęs?

Czasem tak. Mam bardzo krótkie rzęsy, a podwójny tusz Astor, którego obecnie używam, fajnie je wydłuża.

- A przed wyjściem na wieczorną imprezę?
Lubię się malować na złoto-brązowo, mocno tuszuję rzęsy, usta pozostawiam jasne, a na policzki kładę odrobinę różu. Rzadko wychodzę, szczególnie ostatnimi czasy. Nie mam też potrzeby odwiedzania salonów kosmetycznych. Czasami dostaję zaproszenia do spa. Wtedy chętnie korzystam z peelingów.

- A pedikiur i manikiur?

Z paznokciami mam duży problem, bo od wielu lat je obgryzam. W związku z tym raz postanowiłam założyć tipsy, żeby się od tego uwolnić. Nigdy więcej już tego nie zrobię, bo okazało się, że nie lubię sztucznych rzeczy na sobie. Nie mogłam dosłownie nic robić, nawet pisać, więc szybko je ściągnęłam. Trudno. Przyzwyczaiłam się już do takich paznokci, jakie mam. W czasie sesji egzaminacyjnej od razu widać po moich dłoniach, jak bardzo się stresuję. To jest mój nałóg od dziecka, zły nawyk. Muszę się go oduczyć, ale to niełatwe.

- Jak wygląda Twój dzień?
Wstaję bardzo wcześnie, idę na uczelnię, mam praktyki w kancelarii notarialnej, raz mam plan, raz jadę na dubbing. Czasem nie mam nic. Jeśli mam sesję i egzaminy, to zarywam noce. Jednak nawet w weekendy budzę się z przyzwyczajenia o 6.30. Nie lubię marnować czasu, więc na każdy dzień ustalam sobie scenariusz aż do późnej nocy. Mój dzień bardzo rzadko trwa 12 godzin. Jednak zasypiam około 22, a nawet jeśli idę na imprezę i kładę się późno, to wstaję nie później niż o 10.

- Masz jakąś swoją ikonę urody?

Podoba mi się solistka zespołu Pussycat Dolls. Jest prześliczna. Wiem, że to wszystko jest trochę „zrobione” do teledysków i odrobinę nieprawdziwe, ale ona jest przepiękna. Jest też świetną tancerką i ma znakomite ciało. Do tego ma superpiosenki, więc ta dziewczyna urosła w mojej głowie do rangi ikony.

- Co zmienił „Taniec z gwiazdami” w Twoim życiu?

Poza tym, że była to wielka przygoda, to ludzie dostrzegli we mnie kobietę. Dla mnie to też było jakieś odkrycie. Potem się dziwili na mój widok, bo ja absolutnie tak się na co dzień nie noszę i wyglądam na dużo młodszą, niż jestem. I w taki sposób się zachowuję. Pewnie powinnam zachowywać się zupełnie inaczej jak na 22 lata, ale nie chcę udawać. Jestem, jaka jestem. „Taniec z gwiazdami” to był tylko ubiór i zmienił mnie na tyle, że czasem staram się wprowadzać do swojej garderoby sukienki.

- Kiedy czujesz się najpiękniejsza?
W oczach ukochanego mężczyzny. To jest takie lustro, odbicie. Miłość dodaje skrzydeł, blasku, dzięki niej stajesz się inną osobą. Miłość jest receptą na piękno.

Życie zawodowe
Była solistką Telewizyjnego Zespołu Dziecięcego „Fasolki”. Prowadziła program „Tik-Tak” i „Teleranek”. Najbardziej znana jest z serialu „Na Wspólnej”, w którym od czterech lat gra rolę Marty Hoffer. Wystąpiła w romantycznych komediach „Nigdy w życiu!” i „Tylko mnie kochaj”.
Joasia ceni sobie wygodę. Na co dzień gładko zaczesuje włosy i upina je do tyłu. Dzięki udziałowi w „Tańcu z gwiazdami”- mieliśmy okazję podziwiać smukłe nogi Joasi.
Do filmu „Dlaczego nie!” nie musiała porzucać swojego ulubionego stylu. Trampki, dżins i młodzieżowy luz – to lubi.
Do „Tańca z gwiazdami”- dziewczęca na ogół Joasia przeobraziła się w pełną seksapilu kobietę.

Życie prywatne
Ma 22 lata. Mieszka z rodzicami na warszawskich Szczęśliwicach. Studiuje na wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Interesuje się sportem (łyżwy, narty, rolki, snowboard, rower).

Ulubione kosmetyki

1. Żel pod prysznic Pur Désire (Yves Rocher).
2. Dwustronny tusz do rzęs 3 Style (Astor).
3. Błyszczyk Juicy Tubes (Lancôme).
4. Perfumy Silver (Dolce & Gabanna).
5. Niezbędnik Make Up Kit (Pupa).

Zdjęcia: Krzysztof Opaliński/Melon, Stylizacja: Marta kalinowska; Makijaż: Agnieszka Pasternak/Estée Lauder;
fryzury: Jaga Hupało & Thomas Wolff Hair Design Team; fot.: kapif (3), maxfilm, digital edipresse (5)
Joasia jest ubrana we wzorzystą sukienkę (Pepe Jeans), w szeroki pas (Aldo) i buty (miss sixty)
Dziękujemy za udostępnienie skutera osa do sesji Wojtkowi Sobczyńskiemu (601 239 209)

Hanna Halek/ Uroda
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (5)
/12 lat temu
Szacuneczek dla P.Asi :) bardzo ślicznie się prezętuje na zdjęciach..moda przedstawiona tutaj..jest także atrakcyjna :) taka na topie :):)
/12 lat temu
To byłaś u felernej kosmetyczki. Poszukaj profesjonalnej, bo tamta na pewno nie jest taka
/12 lat temu
Joasia jest przepiękna.Nie weim jak ona to wszystko robi.Bardzo lubię oglądac a wspólnej.dla mnie rola tusi w nigdy życiu bardzo do niej pasuje.
POKAŻ KOMENTARZE (2)