Sekrety Andie MacDowell

Uśmiechnięta, promieniująca szczęściem, hipnotyzująca swoimi zielonymi oczami. Po prostu piękna.
Uśmiechnięta, promieniująca szczęściem, hipnotyzująca swoimi zielonymi oczami. Po prostu piękna. Taka jest Andie MacDowell, aktorka, która niebawem skończy 50 lat. Nic dziwnego, że L’Oréal Paris od prawie 20 lat zatrudnia ją do reklamowania swoich produktów. Bo nikt tak jak ona nie umie udowodnić, że piękną się jest niezależnie od wieku.

Świetnie wyglądasz, masz piękną cerę. Często chodzisz do kosmetyczki?
Dbam o paznokcie i chodzę do manikiurzystki. Ale jeśli pytasz o zabiegi na twarz, to robię to niezbyt często.

– Od wielu lat masz tę samą fryzurę. Nigdy nie miałaś ochoty jej zmienić?
Moje włosy są niesforne, kręcą się i nie są łatwe do wystylizowania. Wyobraź sobie, co by się stało, gdybym je obcięła na krótko. Miałabym istne afro na głowie. Raz na potrzeby filmu „Cztery wesela i pogrzeb” skróciłam je. I nawet się w nich dobrze czułam, choć wolę mieć dłuższe włosy. Mogę je wtedy prostować, upinać, układać w fale.

– Malujesz się codziennie?
Raczej tak, ale nie nakładam ciężkiego makijażu. Prawie nie używam podkładu. Wolę pozostawić moje piegi na wierzchu. Używam nieco korektora pod oczy, tusz do rzęs, daję błyszczyk bezbarwny lub trochę koloru na usta w zależności od okazji. Mocny makijaż zostawiam na oficjalne spotkania. Lubię, gdy moja twarz wygląda świeżo, zdrowo, gdy jest zaróżowiona po długim spacerze czy jeździe konnej. Ruch dodaje jej naturalnych rumieńców dokładnie w tych miejscach, w których kładę róż.

– A czy zdradzisz mi jakieś sekrety swojej wspaniałej formy?
Przede wszystkim nawadniam mój organizm, piję mnóstwo wody. To dla mnie rzecz najważniejsza. Poza tym używam kremu Revitalift L’Oréal, który idealnie pasuje do skóry w moim wieku. Jestem też przekonana, że regularne ćwiczenia, jazda konna i rower pozwalają mi być w formie, mieć świetne, zgrabne ciało.

– Twoje córki Reiney i Sarah dorastają. Jakich rad dotyczących dbania o urodę im udzieliłaś?
Powiedziałam im, żeby nigdy nie zapominały o filtrach przeciwsłonecznych. Słońce może wyrządzić wiele krzywdy naszej skórze i jest to nieodwracalne. Powtarzam to moim wszystkim dzieciom, synowi Justinowi też.

– Masz 48 lat. Czy martwią Cię zmarszczki?
To zupełnie naturalne, że je mam, więc dlaczego miałabym się nimi przejmować? Nie przyglądam im się, kiedy patrzę w lustro. Jestem zbyt zajęta, żeby tracić czas na takie głupoty. Z wiekiem zmienił się mój punkt widzenia. Nie zwracam uwagi na to, jak wyglądam na fotografiach czy na ekranie. Ważne jest dla mnie to, jak się czuję i kim jestem. A czuję się teraz wspaniale. Jeślibym martwiła się jakimiś zmarszczkami, pewnie byłabym teraz inną osobą. Być może nie tak szczęśliwą.

– A co sądzisz o operacjach plastycznych?
Jeśli mają one kogoś uszczęśliwić, to dlaczego nie. Jedyne, co mnie martwi, to pęd ku wiecznej młodości, który opanował świat. W latach 50. liczyły się krągłości, 10 lat później przyszła kolej na chudość. Teraz liczy się tylko młodość. To społeczeństwo decyduje o tym, co jest piękne, a co nie. A ja się zastanawiam: dlaczego nie można zadecydować, że oznaki starzenia się są piękne?

– Może dlatego, że kanony piękna są dyktowane przez wiecznie młode gwiazdy Hollywood?
Wiem, że tego się nie zmieni. Bo trudno by było nagle postawić świat na głowie i stwierdzić, że teraz tylko zmarszczki są piękne. Bo gdyby tak się stało, wszyscy nagle zaczęliby je sobie doklejać do twarzy.

– Lubisz modę?
Lubię? Ja kocham modę! Mam kilku swoich ulubionych kreatorów: Chanel, Alberty Ferretti, Yves Saint Laurenta. Ale ostatnio raczej szukam nowych, nieznanych nazwisk. Bawi mnie to, że zakładam sukienkę i nikt nie może się nawet domyślić, kto ją uszył. Na galę w Warszawie założyłam kreację polskiego projektanta Macieja Zienia. Bardzo mi się podobała. Chciałabym zobaczyć inne jego pomysły. Dowiedziałam się, że podobno szyje też dżinsy. Muszę je przymierzyć.

– Zdaniem tygodnika „People” jesteś jedną z najpiękniejszych kobiet na świecie. Czy Andie MacDowell ma jakieś wady?
Po moich trzech ciążach miałam problemy z żylakami na nogach. Na szczęście już się ich pozbyłam. Jest jeszcze kilka drobnych rzeczy, w sumie nieistotnych, bo przecież nie warto o nich myśleć. Ale o jednej, niestety, muszę. I to co trzy tygodnie. Farbuję włosy. Jestem siwa na skroniach i nie wstydzę się o tym powiedzieć.

– Czy uważasz się za wyrocznię w dziedzinie urody?
Nie uważam się za eksperta w dziedzinie urody, ale cieszy mnie, że jako ambasadorka marki L’Oréal mogę pomagać innym kobietom. Podnosić ich poczucie własnej wartości. Bo przecież w dzisiejszych czasach uważa się, że po czterdziestce mamy już wszystko za sobą. A to nieprawda! Mam nadzieję, że moja praca i praca Jane Fondy udowadnia kobietom, że piękno jest wieczne i że wraz z wiekiem nie gubimy go gdzieś po drodze.

Rozmawiała Agata Ubysz/ Viva!


SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/12 lat temu
Widac, ze L'Oreal robi mocne retusze komputerem w swoich reklamach. Wszystko ma sluzyc temu aby sprzedac dosc przecietne kosmetyki (mialam kilka, wiec wiem co mowie).
/12 lat temu
jest po prostu zachwycająca
/12 lat temu
bo widzisz tam pasztety uchodzą za piękności a u nas zwykłe kobiety sa sto razy ładniejsze to wszystko reklama
POKAŻ KOMENTARZE (1)