Sandra Bullock fot. ONS

Sandra Bullock - Miss Oscar

Sandrę Bullock okrzyknięto najlepszą i... najgorszą aktorką roku 2009. Oscar i Malina przyznane jej w jednym momencie idealnie wpisują się w życie aktorki. Gdy jej kariera nabiera tempa, kłopoty w życiu prywatnym gonią ją równie szybko.
/ 26.03.2010 13:08
Sandra Bullock fot. ONS
Na gali rozdania Oscarów Sandra Bullock wyglądała zachwycająco. Już jej złota suknia, przypominająca statuetkę, sugerowała, kto zasługuje na najważniejszą nagrodę kina. Kiedy padło nazwisko „Sandra Bullock”, po jej policzkach popłynęły łzy. Na tę chwilę czekała ponad 10 lat. Nie kryła wzruszenia. Próbowała żartować, że i tak zielenieje z zazdrości na myśl o intelekcie Jima Carreya oraz że uwielbia całować Meryl Streep. Była szczęśliwa. Nic nie robiła sobie z tego, że dzień wcześniej obdarowano ją dwiema Złotymi Malinami, w tym jedną dla najgorszej aktorki roku. Przyzwyczaiła się, bo tak właśnie wygląda całe jej życie – pasmo wzlotów i upadków. Jeśli Oscar, to i Malina. Jeśli mąż, to z całą masą dodatkowych problemów. Jeśli dzieci, to niestety, nie własne.

Dziś, w cieniu sukcesów oscarowej nocy, Sandra staje do walki o córkę swojego męża Jesse’ego, Sunny, o której „przypomniała sobie” jej biologiczna matka, znana aktorka porno, Janine Lindemulder. Kilka miesięcy temu wyszła z więzienia i postanowiła odzyskać dziecko.

Droga do szczęścia
Sandra długo szukała mężczyzny, którego chciałaby poślubić. Randkowała z Hugh Grantem, Ryanem Goslingiem, Matthew McConaugheyem. Wszyscy oni jednak byli od Bullock albo młodsi, albo mniej dojrzali. Wreszcie, szukając na Long Beach w Los Angeles motoru dla swego bratanka, trafiła do sklepu Jesse’ego Jamesa, prawnuka słynnego rewolwerowca z Dzikiego Zachodu o tym samym imieniu i nazwisku. „Już po kilku zdaniach poczułam, że znam go od zawsze”, wspomina to spotkanie. Jesse nieśmiało zaprosił ją na obiad, po którym zwierzył się kolegom: „Nie sądziłem, że może łączyć nas aż tak wiele”. Jesse też był gwiazdą. Jego program „Monster Garage” w MTV miał rzeszę fanów. James składał motory połowie Hollywood. Bywali u niego Michael Jordan, Kid Rock, Keanu Reeves czy Pierce Brosnan. Jesse przygotowywał motory do słynnych rajdów Daytona Beach. Nie był człowiekiem znikąd. Ale już sam jego wygląd mógł w aktorce budzić mieszane uczucia. Jesse, jak prawdziwy macho, od stóp do głów pokryty jest tatuażami. Ich związkowi nikt nie dawał szans. Na szczęście Sandra nie patrzy na facetów tylko przez pryzmat ich powierzchowności. „Jeśli mężczyzna mnie obejmuje, a ja czuję jego opiekę, nic więcej do szczęścia mi nie trzeba”. Miłość między nimi wybuchła nagle, a aktorka nie zastanawiała się zbyt długo, czy do siebie pasują. „Kiedyś myślałam, że powinnam kochać faceta w typie Hugh Granta. Dziś wiem, że to typ dla mnie o wiele za słodki”. Do momentu poznania Jesse’ego zarzekała się, że nie zaryzykuje ślubu, bo najgorsze, co mogłoby jej się zdarzyć, to rozwód. Jednak przy nim szybko zmieniła zdanie. Ceremonia ślubna odbyła się 16 lipca w Santa Barbara w całkowitej tajemnicy. Zaproszeni goście byli przekonani, że jadą świętować 41. urodziny aktorki. Gdy pojawiła się w sukni ślubnej od Angela Sancheza, wszyscy zrozumieli, w czym biorą udział. Sandra wiedziała, że spotkała miłość swego życia. Po prostu. Ale w jej życiu nic nigdy nie było „po prostu”. Razem z Jesse’em dostała od losu jego trójkę dzieci i dwie byłe żony, z których jedna, Janine Lindemulder, dziś stawia ją przed sądem.Link forum gwiazdy:

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Ona kontra świat
Pięcioletnia Sunny, córka Jamesa ze związku z Lindemulder, zamieszkała w domu Bullock w dniu, kiedy jej matka wylądowała w więzieniu za niepłacenie podatków. Dziewczynka zżyła się ze starszym przyrodnim rodzeństwem, a Sandra pokochała ją jak córkę. Teraz, kiedy Janine wyszła z więzienia, zaczyna się walka o prawa rodzicielskie do małej. Od kilku miesięcy wcale nie Oscar, ale przyszłość Sunny spędza sen z powiek Sandry.

Do tej pory życiowe problemy aktorka pokonywała z wrodzoną łagodnością. Bullock słynie z dobroci. Jako jedna z pierwszych ofiarowała milion dolarów poszkodowanym w trzęsieniu ziemi na Haiti. Podobnie zachowała się, kiedy huragan „Katrina” zniszczył domy tysięcy mieszkańców Nowego Orleanu. Do skomplikowanej przeszłości męża też podeszła z sercem. Nawiązała dobre relacje z pierwszą żoną Jesse’ego, Karlą. Mieszkają dziś blisko siebie, a 14-letnia córka Chandler i 11-letni synek Jesse Junior prawie codziennie bywają u niej w domu. Zaakceptowała też liczne dziwactwa męża, jego niebezpieczne rajdy na motorze, pięć kaw o poranku i trzy godziny dziennie spędzane nad gazetą. Ukształtowała w sobie cechę, która pozwala jej w tych przedziwnych układach rodzinnych na normalne życie. Zauważa tylko jego dobre strony. Podobnie myśli o karierze. Inne aktorki walczą do upadłego, by zerwać z wizerunkiem „specjalistek od komedii romantycznych”. Ona nie. Lubi grać w komediach. Docenia to, że zaczynała jako dziewczyna sprzątająca bary, a zaszła tak daleko. Jednak najważniejsza jest dla niej rodzina.

Kino? Potem…
Przez ostatnie dwa lata nie widzieliśmy jej na ekranie. Ale nie z powodu braku propozycji. „Chciałam pobyć w domu”, mówiła. Kupiła dom w Austin w Teksasie. W tej niewielkiej miejscowości założyła... bistro Bess. Zrujnowaną spelunkę zamieniła w miły lokal, w którym stołuje się pół miasteczka. Stoją tu meble, które osobiście wybrała aktorka: metalowy bar z Francji i stary stół od rzeźnika. Na ścianach wiszą czarno-białe fotografie. Jej kucharze pieką świetne ciasto czekoladowe, które aktorka podjada bez umiaru. „Kiedy mierzyłam suknię ślubną, Angel Sanchez padł na kolana i jęknął: »Sandra! Proszę, dwa i pół kilo w dół!«. »Nie ma mowy«, odparłam”. Umie cieszyć się życiem. Ale i tego musiała się nauczyć.

Wspinaczka na szczyt

Poszukiwania swojej drogi życiowej zaczęła dość wcześnie. Miała 21 lat, kiedy spakowała się i wyjechała z rodzinnego domu do Nowego Jorku. Jej rodzice, śpiewacy operowi, powtarzali córce, że musi liczyć tylko na siebie. Tłumaczyli też, że musi wkładać sto procent siebie we wszystko, co robi. Z takim światopoglądem Sandra zaczęła w Nowym Jorku niezależne i skromne życie. Żeby zarobić na lekcje aktorstwa, pracowała jako szatniarka, sprzątaczka i kelnerka. Jej talent odkrył Sylvester Stallone, który zaproponował Bullock rolę w „Człowieku demolce”. Jednak prawdziwą popularność przyniosła jej rola w filmie „Speed. Niebezpieczna prędkość”. Aktorka poszła za ciosem. Widzowie pokochali jej bezpretensjonalność, producenci docenili profesjonalizm. Bullock do dziś znana jest z tego, że nie ma kaprysów, a do pracy potrzebny jej jedynie pokój z łazienką i trochę ciszy. Powiedziała niedawno, że jest pewna, iż dobrze przeżyła każdy moment swojego życia. „Nie należy oczekiwać od losu zbyt wiele. Trzeba mieć poczucie humoru i grubą skórę”, mówi w wywiadach. Te cechy bardzo się jej ostatnio przydają. Z humorem odbierała obie Złote Maliny, śmiejąc się, że raz się jest na wozie, raz pod wozem, bo taki jest show-biznes. A walka o rodzinę? Cóż. Takie jest życie. I ona to wie.                   

Agnieszka Prokopowicz / Party