Anna Rusowicz fot. ONS.pl

Rusowicz udało się urodzić dziecko po 10 latach starań

„Rosło we mnie poczucie niesprawiedliwości, złości na świat, że chcę mieć dziecko, a nie mogę”.
Edyta Liebert / 18.08.2017 13:42
Anna Rusowicz fot. ONS.pl

34-letnia Anna Rusowicz 16 sierpnia urodziła upragnione, wyczekane dziecko. Tytus przyszedł na świat w swoje imieniny. Wokalistka czekała na ten moment 10 lat - w ostatnim wywiadzie dla „WO” opowiadała, że bała się, że nigdy nie będzie mogła mieć dzieci z powodu policystycznych jajników.

Historia Rusowicz jest pokrzepieniem dla wielu kobiet. Zespół policystycznych jajników to duża przeszkoda w posiadaniu dzieci. To zaburzenie hormonalne, które dotyka coraz więcej kobiet w okresie rozrodczym i jest najczęstszą przyczyną niepłodności. Zespół policystycznych jajników jest przyczyną ponad 70% niepłodności i braku owulacji oraz 85% wczesnych poronień.

Sprawdź, czy zespół policystycznych jajników to także twój problem

„Miałam poczucie niesprawiedliwości”

Jak wiele kobiet dotkniętych tym zaburzeniem, Rusowicz przechodziła przez prawdziwe piekło niemożności posiadania dziecka. Niespełnione pragnienie dyktowane biologiczną i uczuciową sprawiało, że była zła na świat, na swój los.

Rosło we mnie poczucie niesprawiedliwości, złości na świat, że ja chcę mieć dziecko, a nie mam. Inne nie chcą, a mają. Usuwają, albo maltretują swoje dzieci. (...) Pamiętam swoją pierwszą wizytę u ginekologa, gdy byłam nastolatką. Usłyszałam wtedy od lekarza lekko rzucony komentarz, że dzieci to ja raczej nie będę mieć ze względu na policystyczną budowę jajników. Te słowa wyryły mi się jak matryca w głowie. I mimo że medycyna w tej chwili zna różne sposoby leczenia niepłodności, to tamte słowa zapadły głęboko w pamięć. - czytamy w magazynie.

Rusowicz wraz z mężem starali się o potomka od 10 lat. Wiele par po tym czasie traci już nadzieję na dziecko. Walka o możliwość przytulenia swojej pociechy do piersi zbliżała się do końca po wypadku samochodowym - Rusowicz obawiała się, że może dzieci mieć nie powinna...?

Odwiedzałam różne gabinety, kliniki leczenia niepłodności. Tłok jak na Dworcu Centralnym. Mnóstwo par oczekujących w kolejkach. Wcześniej myślałam, że jestem jedyna, osamotniona, wyjątkowo źle potraktowana przez los. Tu nie ma jednej gotowej recepty na spłodzenie dzieci, lekarstwa, każdy przypadek jest inny. Stres związany z niemożnością posiadania potomstwa można porównywać do takich sytuacji, jak śmierć bliskiej osoby, choroba, utrata pracy. - czytamy w wywiadzie.

Wizyta u  lekarza...

Piosenkarka wspomniała także o dołujących, niekiedy poniżających scenach, które rozgrywają się za drzwiami gabinetu lekarskiego.

Teksty od ginekologów, które nigdy nie powinny paść z ich ust

 Psychika siada, czujesz się zgnojona. Patrzysz w lustro i zastanawiasz się, czy jesteś kobietą. To rodzi taki żal do siebie samej, że nie dajesz rady. Próbujesz się tłumaczyć, także przed światem, który dziecka od ciebie oczekuje.

Wokalistce niewiele brakowało do tego, by pogodzić się ze swoim losem nie-matki. Okazało się, że gdy „zeszło ciśnienie”, była już w ciąży.

W listopadzie ubiegłego roku wracaliśmy ze Szklarskiej Poręby, był akurat superksiężyc, wjechało w nas z całym impetem inne auto. Uderzyłam głową w belkę, wylądowałam w szpitalu. Otarłam się o śmierć, miałam strasznego doła. Straciłam matkę w wypadku, tak samo uderzyła głową w ramę, nie miała nawet jednej rany, jednego siniaka, zginęła od takiego uderzenia. Nie rozumiałam, dlaczego mnie coś bardzo podobnego spotkało. Gdy doszłam do siebie, wróciłam na scenę, poddałam się, nie chciałam już tak żarliwie walczyć o ciążę. A wtedy się okazało, że ona już tam jest. Mogę własnym życiem świadczyć, że dziwne rzeczy się zdarzają - opowiadała ze wzruszeniem dumna mama Tytusa.

9 sygnałów wskazujących na to, że powinnaś zmienić lekarza