POLECAMY

Rozmowa z Katarzyną Zyskowską-Ignaciak - autorką książki "Przebudzenie"

Rozmowa z Katarzyną Zyskowską-Ignaciak - autorką arcyzabawnych "Niebieskich migdałów", jak również wydanej całkiem niedawno powieści "Przebudzenie"...

Rozmowa z Katarzyną Zyskowską-Ignaciak - autorką arcyzabawnych "Niebieskich migdałów", jak również wydanej całkiem niedawno powieści "Przebudzenie"...

Jak wpadła Pani na pomysł całej tej historii? Czy przed jej napisaniem znane były Pani losy Galindów?

Od dzieciństwa spędzałam wakacje na Mazurach. Najpierw były to obozy harcerskie, później wielotygodniowe rejsy pod żaglami. Ciężko bywać w jakimś miejscu i nie zainteresować się jego historią.

Tym bardziej, że owo miejsce ma przeszłość wyjątkowo burzliwą i ciekawą. Naturalnie dość dobrze znałam aspekty związane z obecnością Zakonu Krzyżackiego na tych terenach, ale z ciekawości sięgnęłam także po książki na temat późniejszego panowania pruskiego na Mazurach. Przed II Wojną Światową region był w posiadaniu kilku znamienitych rodów, między innymi Lehndorffów, do których należał Sztynort czy Schenk zu Tautenburgów, którzy byli właścicielami wsi Doben. Dzisiejszej Doby, którą opisuję w powieści.

Pomysł na książkę przyszedł mi do głowy pewnego jesiennego popołudnia. Byłam wówczas na regatach na jeziorze Dargin, tuż obok Dobskiego. Jednak starty zostały odwołane z powodu flauty. Zamiast wracać do portu, wraz z załogą postanowiliśmy skorzystać z wolego czasu i chwilę popływać. Nasza wyprawa zakończyła się na Gilmie, wysepce na jeziorze Dobskim, na której obejrzeliśmy tajemnicze ruiny. Już wtedy znałam historię tego miejsca i kilka legend mówiących o pogańskich kultach, które tu odprawiano więc może dlatego Gilma wydała mi się taka niezwykła. Atmosfera cichego, babiego lata, stary las otoczony resztkami krzyżackiej fosy i przerażający skrzek kormoranów nad głową sprawiły, że w jednej chwili miałam w głowie całą fabułę książki. Gdy wróciłam do Warszawy usiadłam do pisania.

Na Mazurach jest wiele pięknych miejscowości skrywających rozmaite tajemnice. Dlaczego więc zdecydowała się Pani na okolice Giżycka - jezioro Dobskie i wyspę Gilmę?

Po pierwsze z powodów, o których wspominałam wcześniej, a po drugie, bo moim subiektywnym zdaniem jest to najpiękniejsza część mazurskiego szlaku. Najmniej skomercjalizowana i dotknięta przez cywilizację. A zarazem dziwnie przepełniona starą, zapomnianą historią – niemal w każdej małej wiosce zachowały się pozostałości pruskich cmentarzy, przedwojenne zabudowania dworskie, protestanckie kościoły… A dodatkowo nad tą częścią Mazur roztacza się tajemnicza atmosfera „Wilczego szańca”, bunkrów w Mamerkach czy niedokończonego Kanału Mazurskiego. To wszystko mocno działa na wyobraźnię.

Pewnie każdy żeglarz ma jakieś swoje ukochane miejsca. Dla mnie jeziora na północ od Giżycka mają w sobie jakąś magię. No a samo jezioro Dobskie… Jest ono odrobinę oddalone od głównego szlaku. Nadal dzikie i spokojne. Trochę takie, jak w „Nożu w  wodzie” Polańskiego - jachtów niewiele, motorówki w ogóle nie mają prawa tu wpływać. A z wody wyłaniają się śliczne wyspy, w tym Gilma.

Zuzanna - główna bohaterka powieści "Przebudzenie" - już od małego jeździła na Mazury. Czy z Panią było tak samo? Za co lubi Pani Mazury i jakie miejscowości odwiedza Pani najczęściej?

Jak już wspomniałam, niemal każde wakacje spędzałam i spędzam na Mazurach. Jako dziecko, były to obozy harcerskie. Gdy dorosłam, połknęłam również żeglarskiego bakcyla. Tak jak moja bohaterka – Zuzanna –  przygodę z żaglami zaczęłam w liceum. A podczas studiów potrafiłam spędzić na łódce niemal całe dwa miesiące. Teraz w „dorosłym” życiu też próbuję wyłuskać choć tydzień czasu, by móc przemierzyć Szlak Wielkich Jezior.
Ale nie mam jednej miejscowości, którą lubiłabym najbardziej. Choć rzeczywiście są takie miejsca, w które chętnie wracam. Nie są to jednak miasta czy turystyczne wioski, choć te również nie są pozbawione uroku. Jednak najciekawsze i najbliższe memu sercu są samotne zatoczki, niewielkie wysepki, gdzie cumuję łódką na „dziko” podczas rejsów. Zwykle w takie miejsca można dostać się tylko od strony wody. A wieczorem, przy ognisku, w samotności posłuchać odgłosów natury i obejrzeć bajeczny zachód słońca.

Kto jest adresatem tej książki?

Pisząc „Przebudzenie” zupełnie się nad tym nie zastanawiałam. I w ogóle uważam, że zakładanie z góry, do jakiego „targetu” kieruje się powieść, jest nieco wyrachowanym zabiegiem pisarskim. Czy książka będzie miała odpowiednią ilość odbiorców, czy wystarczająco dobrze się sprzeda? – to nie powinno zaprzątać głowy autora podczas pisania. W każdym razie mojej głowy nie zaprząta.

Dopiero gdy skończyłam „Przebudzenie” i dałam tekst do przeczytania kilku osobom okazało się, że tak samo się spodobał kobietom jak i  mężczyznom. Zarówno romantykom, jak i pragmatykom.

Myślę więc, że „Przebudzenie” przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy lubią wraz z głównym bohaterem odkrywać jakąś tajemnicę. A przy okazji poznawać zapomnianą historię albo po prostu, tak jak ja kochają Mazury. Dla większego kolorytu wplotłam też w historię Zuzanny, głównej bohaterki, wątek romansowy.

Czym jest tytułowe "Przebudzenie"?

Zuzanna, przez większość swego życia pozostaje w swoistym uśpieniu. Pozwala, by to przypadek kierował jej losem. A ona mu się tylko biernie poddaje. Splot wydarzeń, które dzieją się wokół niej powoduje, że Zuzanna zaczyna zdawać sobie sprawę, jak jałowe życie prowadziła. Jak to życie bez sensu przepływa jej między palcami. Zuzanna wybudza się z letargu i zaczyna dostrzegać rzeczy, w których istnienie dotąd nie wierzyła, albo które ignorowała. Pod ich wpływem podejmuje ważne życiowe decyzje.

Nad czym pracuje Pani obecnie?

Niedawno ukończyłam trzecią książkę – tym razem akcja nie dzieje się współcześnie. Nie wiem jednak jeszcze, kiedy powieść się ukaże.

Natomiast w tej chwili jestem w trakcie pisania kolejnej współczesnej historii. Tym razem o młodej kobiecie, która mając w życiu pozornie wszytko zapragnie mieć jeszcze więcej.

Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/7 lat temu
Uwielbiam ksiązki z nutką historii, więc na pewno sięgnę po "Przebudzenie. Tym bardziej, że poprzednia książka autorki była świetna.