Pretty Mama

Do niedawna nie była pewna, czego tak naprawdę pragnie. Opiekując się bliźniakami, marzyła o aktorstwie. Grając, tęskniła za dziećmi.
Pretty Mama fot. BE&W
Od kiedy jednak Pretty Mama, jak dziś mówi się o 39-letniej Julii Roberts, urodziła kolejnego syna, nic nie jest w stanie konkurować w jej sercu z rodziną.

Opieka nad trójką dzieci to kompletne wariactwo. Ale dziś musiałabym mieć dużo poważniejszy powód niż zmęczenie, by rozstać się z nimi choćby na chwilę – powiedziała Julia w programie Davida Lettermana. Aktorka, która urodziła Henry’ego Daniela 18 czerwca, jest tak oddana swojemu maleńkiemu synkowi, że nie pozwala się w niczym wyręczyć. Sama karmi, kąpie i przewija Henry’ego. Bez słowa skargi wstaje do niego po kilkanaście razy w nocy. A gdy wychodzi na chwilę na spacer czy po zakupy, zawija go w chustę i przytula do piersi, by czuć jego bliskość. „Nie widziałam lepszej matki od Julii”, stwierdziła 16-letnia siostrzenica gwiazdy, Emma. Ale w ciągu ostatnich kilku lat aktorka nieraz musiała stoczyć w swoim sercu walkę między bardzo różnymi i nie dającymi się pogodzić pragnieniami.

Za wszelką cenę
Od początku znajomości z Dannym Moderem, z którym pracowała na planie „Mexican” w 2001 roku, Julia nie miała wątpliwości, że jest facetem jej życia. Była zdeterminowana do tego stopnia, że zgodziła się zapłacić jego ówczesnej żonie, Verze, 200 tysięcy dolarów za odstąpienie męża. „Kocham go i nie oddam żadnej innej kobiecie”, zapewniała. Ślub pary odbył się 4 lipca 2002 roku o północy na rancho gwiazdy w Taos w Nowym Meksyku.
Szybko okazało się, że realizacja marzenia o pełnej rodzinie nie jest łatwa. Julia miała kłopoty zajściem w ciążę, ale nie poddała i w czerwcu 2005 roku triumfalnie ogłosiła, że spodziewa się bliźniaków. Wiedziała, że to ciąża dużego ryzyka. „Słyszałam, że niektóre kobiety już po łyku wody wymiotują przez trzy godziny, ale ja jestem twardzielem z Południa i wszystko wytrzymam”, mówiła Julia. I rzeczywiście była bardzo dzielna. Nie skarżyła się na zmiany w swoim ciele: szybko rosnący brzuch i piersi. „Mój biust urósł tak, że nie mogę go wcisnąć w żadną sukienkę”, chwaliła się w rozmowie z Oprah Winfrey.

Podwójne szczęście
Ostatnie dwa miesiące ciąży były dla Julii tak ciężkie, że spędziła je w łóżku. 28 listopada nie udało się powstrzymać akcji porodowej i Julia ruszyła na spotkanie ze swoimi maleństwami do kliniki Cedar’s Sinai w Los Angeles. Nie wszystko poszło gładko. Najpierw zepsuł się samochód Julii i Danny’ego Parę zabrała przejeżdżająca taksówka. Julia przybyła do szpitala właściwie w ostatnim momencie, by uratować bliźniaki. Dzieci, Hazel i Pinneaus urodziły się zdrowe. W kilkanaście godzin po porodzie u Hazel wystąpiły jednak kłopoty z oddychaniem. Dziewczynka trafiła na reanimację, a Julia umierała ze strachu. „To były najpotworniejsze chwile w moim życiu. Tłumaczyłam sobie, że Hazel jest jak niedopieczona bułeczka, która musi jeszcze dojść w inkubatorze, ale perspektywa straty dziecka była nie do zniesienia”, przyznała później aktorka. Gdy więc tylko Hazel i Phinneaus, które urodziły się na pięć tygodni przed terminem, mogły opuścić szpital, Julia była pewna, że długo nie wróci do pracy. „Wiem, że urodziłam się właśnie po to, by kochać Danny’ego i urodzić mu dzieci”, oświadczyła.



Rodzina: tak, wyrzeczenia: nie
„Wezmę tyle wolnego, ile to będzie możliwe”, zapowiedziała. Po czym wyjechała na farmę w Taos. Zrezygnowała z udziału w „Seven-Year Switch” Mike’a Nicholsa. Zaproszona przez przyjaciółkę Oprah Winfrey do jej talk show, przesłała jedynie zdjęcia dzieci i pozdrowienia. Publicznie pojawiła się tylko na gali oscarowej w 2006 roku. Pytana, czy zamierza wrócić do pracy, odpowiedziała: „Dziś wieczór chodzi tylko o to, żeby przypomnieć ludziom, że nie umarłam, a tylko urodziłam dzieci”.
Głównymi rozrywkami Julii w Taos stały się teraz seriale, robótki na drutach i fotografowanie dzieci. „Julia utwierdziła się w przekonaniu, że dobrze zrobiła wyhamowując swoją karierę”, mówił jej przyjaciel Thomas Coldwell. A ona dodawała: „Jestem absolutnie szczęśliwa z dziećmi”.
Po paru miesiącach zaczęła jednak czuć potworne zmęczenie i nudę. „Wstaję w środku nocy tyle razy, że potem nie mogę spać. Nie przypuszczałam, że potrafię żyć bez snu”, zwierzyła się przyjaciółce. Kuzyn Danny’ego zdradził natomiast: „Wiem, że tęskni za aktorstwem bardziej niż przypuszczała”. Kiedy więc po roku Julia trafiła do talk show Oprah, mówiła już nie tylko o swoim macierzyństwie i bliźniakach, ale także o tęsknocie za planem filmowym.

Dłużej nie wytrzymam
Najpierw zaczęła podkładać głos do filmów. W końcu stwierdziła: „Czyje to do diabła życie, jeśli nie mogę robić tego, czego pragnę?” i postanowiła wrócić do pracy. Zapewniła Danny’ego, że zrobi wszystko, żeby rodzina na tym nie ucierpiała. „To dla Julii najszczęśliwszy okres w życiu i nie chce być egoistyczna”, zdradziła prasie jej przyjaciółka. Idealnym wyborem wydawała się gra w teatrze. Aktorka zgodziła się więc wystąpić w głównej roli w sztuce „Trzy dni deszczu” w teatrze Bernarda B. Jacobsa na Broadwayu.
Regularna praca stwarzała szansę na prowadzenie prawie normalnego domu. „Osiągnęliśmy kompromis: ona kieruje mną a ja nią”, mówił Danny, który postanowił wspierać żonę. Kiedy Julia szła na poranną próbę, zabierał dzieci na spacer. Potem zwykle przywoził żonie zdrowy lunch do teatru. Wieczorem, kiedy ona szła na przedstawienie, zajmował się bliźniakami w ich penthousie na Manhattanie.

Na ostrzu noża
Ale sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli. Julia przyjmowała coraz więcej propozycji filmowych i podpisała kontrakt reklamowy z Ferre na reklamowanie letniej kolekcji. W domu państwa Moderów dochodziło do coraz większych spięć. „Sprzeczają się jak wszystkie pary. To prawda, że Julia lubi mieć wszystko pod kontrolą. Zawsze postępuje według planu. Inaczej staje się nerwowa. Ale on też lubi postawić na swoim, więc nie jest łatwo”, wyjawił prasie przyjaciel Modera, Todd. Coraz częściej mówiło się o rozpadzie związku. A Julia reagowała na pytania o rozwód z furią: „Teraz jesteśmy zbyt zajęci, żeby zająć się rozwodem. Może uda się znaleźć chwilkę w przyszłym roku”. Sama czuła, że jeśli szybko nie dokona wyboru, jej małżeństwo przestanie istnieć. „Myślę, że gdyby Danny odszedł, toby ją zniszczyło”, mówił Caldwell.

Męska decyzja
„Zawsze chciałam mieć z Dannym troje dzieci: dwie dziewczynki i chłopca. Z prostego rachunku wynika więc, że brakuje jednej dziewczynki”, postanowiła, dając do zrozumienia, że stawia na rodzinę. I choć zajście w ciążę znów okazało się problemem, Julia dopięła swego. „Niemal straciliśmy nadzieję na trzecie dziecko. Wtedy natura zrobiła swoje. Niedługo po tym, jak przestaliśmy patrzeć na kalendarz i sprawdzać temperaturę, odkryłam, że jestem w ciąży”, przyznała aktorka. I dziś nie ma wątpliwości, że aktorstwo już nigdy nie będzie konkurować z rodziną. Pretty Mama mówi: „Myślę, że teraz jestem bardziej dojrzała. Dopóki Danny będzie szczęśliwy, a dzieci zdrowe, dam sobie radę ze wszystkim Cóż, dałam życie trójce dzieci. Uznałam więc, że urodzenie ich, a następnie porzucenie nie będzie mądrą taktyką wychowawczą”.

Magda Łuków / Viva
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)