Poznaj zapach Kate Moss

Najpiękniejsza kobieta świata. Muza projektantów i fotografów. Mało kto wie, że ostatnie dwa lata spędziła na wymyślaniu perfum. Przyjaciele orzekli, że pachną jak ona. Radością życia.
/ 21.04.2008 12:37
Wystarczy  choć na chwilę znaleźć się koło niej, aby zrozumieć, dlaczego to właśnie ona uznawana jest za najlepszą modelkę na świecie. Kate ma niesamowitą charyzmę. Kiedy się uśmiecha, jej twarz wygląda zupełnie inaczej niż wtedy, gdy jest poważna. Gdy się nad czymś zastanawia, marszczy nos i palcami dotyka ust. Wtedy nie można od niej oderwać wzroku.

Teraz, ubrana w kwiecistą sukienkę od Valentino, dyga na powitanie. Jest uśmiechnięta, ale jej menedżer uprzedzał, że modelka nie znosi wywiadów. Jest temat, którego w ogóle nie można poruszać: jej trwający od 2004 roku związek z Pete’em Doherty, wokalistą zespołu Babyshambles. Modelka zerwała z muzykiem po raz pierwszy w 2006 roku, kiedy gazety na całym świecie obiegły zdjęcia, na których wspólnie zażywali narkotyki. Wróciła do niego jednak zaraz po zakończeniu terapii odwykowej. Teraz rozstali się ponownie po tym, jak  Doherty  zdradził ją z  modelką Lindi Hingston. Kate ma za sobą trudne chwile, ale dziś jest w doskonałym humorze. Właśnie wróciła z kilkugodzinnego spaceru po Marakeszu. To jedno z jej ulubionych miejsc na ziemi. „Tylko tutaj można rozmawiać o zapachach”,  mówi. Okazją do naszego spotkania jest premiera perfum, które Kate opracowała dla koncernu Coty.

– Gdy słyszysz słowo „róża”, co przychodzi Ci na myśl?
Teraz przede wszystkim moje perfumy – róża to ich znak rozpoznawczy. Wybrałam ją, bo róża to mój ulubiony kwiat. Nie tylko ze względu na zapach. Dla mnie  róża symbolizuje życie. Jest tajemnicza i piękna, ale bywa też niebezpieczna. Jej kolce mogą poranić, dlatego trzeba bardzo uważać, biorąc ją w dłonie. Podobnie jest w życiu. Kiedy człowiek nie jest uważny, może popełnić błąd i wtedy życie przestaje być piękne i pociągające, a staje się niebezpieczne.

– Ile czasu potrzeba, by stworzyć takie perfumy?
Mnie to zajęło dwa lata, chyba dość długo. Miałam okresy przerwy, bo musiałam nabrać dystansu, zastanowić się, czy rzeczywiście zapach jest tak piękny, jak bym chciała.

– Jesteś dumna z efektu?
Bardzo! Osiągnęłam coś, na czym zależało mi najbardziej. Kiedy moi przyjaciele po raz pierwszy powąchali te perfumy, powiedzieli: „To cała ty. Będziemy ich używać, żeby mieć cię ciągle obok siebie”. (śmiech)

– Nad czym teraz pracujesz? Nad nową linią ubrań? Nad kolejnymi perfumami?
Nad perfumami! Bardzo mi się to spodobało.

– Nie jesteś zmęczona? Myślałam, że chcesz w końcu odpocząć.

Nie, ja uwielbiam swoją pracę i wszystko, co jest z nią związane. Skończyłam w tym roku 33 lata, ale wcale się nie wybieram na emeryturę. Chcę pracować dalej.

– Pewnie masz jakieś swoje sposoby na zregenerowanie sił?
Najlepszą metodą jest masaż. Nic tak nie stawia na nogi. Ale kiedy mam wolny dzień, najbardziej lubię zabrać moją córkę Lily do naszego domu na wsi. Tam jesteśmy najszczęśliwsze, bo możemy pobyć w końcu ze sobą. Lily jest dla mnie najważniejsza. Od czasu gdy się urodziła, wszystko robię z myślą o niej.

– Jak wygląda Wasz wspólny dzień?
Lubię wstać wcześniej niż Lily i przygotować jej śniadanie. Potem razem bawimy się  lub idziemy na spacer. Moja córka ma tyle energii, że po dniu spędzonym z nią często nie mam już wieczorem siły, żeby się spotkać z przyjaciółmi. Ale za to kiedy się z nią nabiegam, to nie mam wyrzutów sumienia, że nie chodzę na siłownię i nie ćwiczę, mimo że powinnam.

– Może jednak nie powinnaś. Zawsze byłaś taka szczupła…
Tak, to prawda, odkąd pamiętam, byłam bardzo szczupła.. Oczywiście gdybym jadła w fast-foodach, nie miałabym takiej figury. Ale zawsze uwielbiałam  ryby, potrawy kuchni chińskiej, no i piłam dużo wody. To świetny sposób na utrzymanie sylwetki. Moją największą słabością są papierosy.

– Próbujesz rzucić palenie?
Przestałam już wierzyć, że kiedykolwiek mi się uda.

– Kiedy patrzę na wszystko, czego w życiu dokonałaś, zastanawiam się, czy ktoś Cię szczególnie wspierał.

Kobiety. Przede wszystkim mama i moje przyjaciółki. Miałam niesamowite szczęście spotykać w życiu naprawdę niezwykłe kobiety. Ich siła, mądrość życiowa, energia nawet w najgorszych momentach stawiały mnie na nogi.

– Kiedy zostałaś modelką, byłaś jeszcze nastolatką. Jak wspominasz pierwsze lata pracy?
Często o tym myślę. To był trudny moment w moim życiu. Byłam jeszcze bardzo niedojrzała, miałam zaledwie 14 lat, a nagle zostałam rzucona na głęboką wodę. Wtedy najbardziej dokuczała mi samotność. Pamiętam, jak wiele nocy przepłakałam, wspominając chwile, kiedy byłam zwyczajnym, szczęśliwym dzieckiem. Potem jednak zaprzyjaźniłam się z innymi modelkami i polubiłam nowe życie.

– Co Ci się najbardziej podoba w pracy modelki?

Chyba to, że mogę się co chwila zmieniać w kogoś zupełnie innego. Kiedy mam sesję zdjęciową, nie jestem sobą, bawię się swoim wizerunkiem, eksperymentuję. Ta praca nigdy nie jest nudna.

– A których projektantów cenisz najbardziej?
Mam trzech faworytów: Alexandra McQueena, Stellę McCartney i Johna Galliano.

– Często nosisz ich kreacje?
Tak, ale na co dzień najbardziej lubię nosić dżinsy i T-shirty. Nie ma nic wygodniejszego.

– To ważne, bo Twoje życie to przede wszystkim podróże. Nie masz czasem dość, kiedy po raz kolejny pakujesz walizki?
Od kiedy urodziła się Lily Grace, podróżuję o wiele mniej. Moim miejscem na ziemi jest Londyn i nawet kiedy muszę wyjechać na pokaz, robię wszystko, żeby jak najszybciej wrócić do domu.

– Myślałaś kiedyś o tym, by wyprowadzić się z Wielkiej Brytanii?
Mieszkałam już w Nowym Jorku i w Paryżu, ale nigdzie nie czułam się tak dobrze jak w Londynie. Nie wyobrażam sobie, że mogłybyśmy z Lily zamieszkać gdzie indziej. Tam jest mnóstwo zieleni, ogrodów, które tak bardzo lubi moja córka. No i tam mieszkają najbliżsi mi ludzie. Poza tym nigdzie angielska herbata nie smakuje tak dobrze jak w Londynie.

– Jakie jest Twoje życiowe motto?
W kryzysowych chwilach powtarzam sobie: „keep going”. Chodzi o to, żeby ciągle znajdować w sobie siłę do robienia nowych rzeczy, cieszyć się tym, co przynosi nam życie.

– Boisz się upływu czasu?

Chwilami tak. Ale z natury jestem optymistką i wierzę w to, że w życiu najlepsze jest ciągle przede mną. Poza tym uważam się za wielką szczęściarę. Mam wspaniałą rodzinę i wielu przyjaciół, dla których jestem najważniejsza. Czuję się kochana.

Rozmawiała Iza Bartosz / Viva
Zdjęcia ©CRAIG McDean, serwis "COTY"
Tagi: Kate Moss
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/05.09.2007 14:39
Jakoś do mnie nie przemawia jej wizerunek, osoba. Wiem że jest najsłynniejszą i najlepiej zarabiającą modelką, ale nie podoba mi się. moimi faworytkami jest Adriana Lima, Gissel.