Penelope Cruz, Pedro Almodovar, Viva fot. Viva! nr 20/2009 z 1 października 2009 r.

Pedro Almodovar i Penelope Cruz

Nigdy nie byli kochankami. On – kultowy reżyser, zdeklarowany homoseksualista. Ona – wspaniała aktorka, chodzący seksapil. Od 12 lat tworzą idealny związek.
/ 08.10.2009 10:43
Penelope Cruz, Pedro Almodovar, Viva fot. Viva! nr 20/2009 z 1 października 2009 r.
Pedro Almodovar i Penelope Cruz razem zrobili pięć filmów. Mówią: „To dopiero początek”. Skąd bierze się ta fascynacja i w czym tkwi tajemnica niezwykłego uczucia najsłynniejszej pary hiszpańskiego kina?

Maj, Cannes. Właśnie kończy się pokaz „Przerwanych objęć”, najnowszego dzieła Almodovara z udziałem reżysera i jego muzy. Gdy w końcu zapalają się światła i rozlegają się brawa, żadne z nich nie potrafi powstrzymać łez wzruszenia. Wymieniają spojrzenia, w których jest tyle nigdy niewypowiedzianych uczuć. Miłość, namiętność, czułość. Oraz wdzięczność za kolejny świetny film, który udało im się zrobić we dwoje. Jak mówi Penelope: „Pedro jest najważniejszym mężczyzną mojego życia. I to pod każdym względem”. On też sobie nie wyobraża życia bez niej. A na pewno bez swoich filmów.

Człowiek z La Manchy
Ta fascynacja rodzi się już w trakcie ich pierwszego spotkania, kiedy Penelope Cruz zgłasza się na casting do „Drżącego ciała”. Jest 1997 rok. Almodovar ma wówczas 48 lat i jest uznanym reżyserem. Dźwiga ogromny bagaż traumatycznych doświadczeń. Urodzony w małej miejscowości w prowincji La Mancha w czasach frankistowskich, ma straszne dzieciństwo. Ojciec jest typem macho. Pedro nie lubi ojca, woli przebywać z kobietami: matką, ciotkami, kuzynkami. Uwielbia siedzieć przy nich, gdy gotują. Chodzić z nimi nad brzeg rzeki i wysłuchiwać opowieści o życiu. One nie przejmują się jego obecnością. Uważają, że jest zbyt mały, by coś zrozumieć i zapamiętać. On jednak chłonie ich opowieści jak gąbka. Ale te sielskie chwile niedługo się skończą. W wieku ośmiu lat Pedro trafia do katolickiej szkoły z internatem w Cáceres. Księża, którzy uczą chłopców zasad wiary katolickiej, równocześnie wykorzystują ich seksualnie. Pedro unika molestowania, ale wychodzi z tej szkoły okaleczony na całe życie. Już wie, że nie jest heteroseksualistą, musi jednak ukrywać swoje preferencje seksualne. W wieku 17 lat ucieka więc z prowincjonalnej La Manchy do Madrytu. Utrzymuje się z dorywczych prac. Chce zostać reżyserem. Szkoła filmowa jest zamknięta, nie ma wolności słowa. Uczy się więc na własną rękę i czeka. Pierwszy film Almodovara powstaje w 1980 roku, pięć lat po śmierci generała Franco. Ale już widać w nim rękę mistrza. Pojawiają się niezwykłe portrety kobiet, budowane ze wspomnień z rodzinnej La Manchy. Nie byłoby to jednak możliwe bez wspaniałych aktorek, muz reżysera. Na kobiety, które występują u Pedra w tym i kolejnych filmach, jak Cecilia Roth, Carmen Maura, Victoria Abril czy Rossy de Palma  mówi się „las mujeres de Almodovar” – kobiety Almodovara. Pedro jednak nie tylko je odkrywa, lecz także pozostaje im wierny. Aktorka, która dołącza do tej elitarnej grupy, musi mieć to coś, co zafascynuje reżysera.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Przed Penelope i po niej
Cruz nie ma jeszcze imponującego dorobku filmowego. Ale jest inna. Zaciekawia reżysera. W wieku 23 lat nadal wygląda jak nastolatka. Drobniutka, delikatna, z wielkimi ciemnymi oczami ma w sobie kruchość i wrażliwość, ale też siłę i determinację. Jako dziewczyna z proletariackiej rodziny (mama jest fryzjerką, ojciec sprzedawcą w sklepie) powinna dobrze wyjść za mąż. Mimo to chodzi do gimnazjum i szkoły baletowej. Ma zaledwie 13 lat, gdy decyduje się zostać aktorką. „Taniec to za mało. Dzięki aktorstwu można powiedzieć o wiele więcej”, zauważa. I konsekwentnie zaczyna dążyć do celu. Gdy jako 15-latka trafia na film „Zwiąż mnie” Almodovara z Victorią Abril w roli głównej, „dostaje obsesji na punkcie jego filmów”. „Muszę kiedyś u niego zagrać”, postanawia. Gdy w końcu nadarza się szansa, jest gotowa na wszystko, by zdobyć rolę.

Pedro Almodovar powierza Penelope Cruz niewielką rolę prostytutki
, która w pierwszych sekwencjach filmu rodzi dziecko w miejskim autobusie. Ta scena trwa potem tylko osiem minut. Ale Penelope jest doskonała. Po „Drżącym ciele” robią więc kolejny film „Wszystko o mojej matce”. Cruz ma w nim tym razem dużo większą i poważniejszą rolę. Gra ciężarną zakonnicę, która umiera na AIDS. Pedro jest zachwycony. Już wie, że znalazł nową muzę. Między nim a Penelope rodzi się głęboka relacja, daleko wykraczająca poza układy aktorka – reżyser, mistrz i uczennica. „To czyste serce, emocje, talent, prawda i twarz, którą kamera po prostu uwielbia. I ja też!”, mówi Almodovar na konferencjach prasowych. Już zaczyna myśleć o kolejnych filmach, w których mógłby wykorzystać jej talent. Odtąd jego życie będzie się dzielić na czas przed Penelope i po niej.

Zerwane więzi

Pedro strasznie cierpi, gdy Penelope decyduje się wyjechać do Hollywood. Uważa, że Cruz popełnia największy błąd w życiu.

„Penelope jest niezwykle atrakcyjną, światową kobietą. Ale pod tą atrakcyjną powierzchownością kryje się prostolinijna dusza. Zjedzą ją tam żywcem”, prorokuje. Sam też nieraz miał propozycje pracy w Hollywood. Nigdy z nich nie skorzystał. „Czy myślicie, że tam ktoś pozwoliłby mi robić takie filmy jak tutaj”, odpowiada, pytany o to, dlaczego jeszcze nie kręci w Fabryce Snów.

Ma rację. Bo tylko początki pobytu Penelope w Ameryce są obiecujące. Cruz gra w „Rączych koniach”, „Kapitanie Corellim”, „Vanilla Sky” i „Saharze”. Zyskuje międzynarodową sławę. Ale w Hollywood nikt nie traktuje jej poważnie. „Pe jest jedną z najzdolniejszych aktorek swojego pokolenia. Niestety, w amerykańskich filmach rzadko ma okazję zaprezentować swoje możliwości. Za oceanem reżyserzy traktują ją najczęściej jak ładną buzię”, ubolewa Almodovar. Kariera Penelope zaczyna kuleć. Ona sama staje się wyłącznie obiektem pożądania mężczyzn. Wdaje się w romanse z niemal wszystkimi partnerami filmowymi. Jej kochankami są Matt Damon, Nicolas Cage, Johnny Depp, Tom Cruise i Matthew McConaughey, ale żaden z tych związków nie ma przyszłości. Bo Cruz czuje się w Hollywood coraz gorzej. Wreszcie i do niej dociera, że popełniła błąd. Że jej miejsce jest w Hiszpanii, u boku Pedra. Na szczęście dla Penelope Almodovar czeka na nią. I gdy proponuje jej rolę matki w „Volverze”, Penelope pakuje walizki i wraca.  


Kobieta u szczytu możliwości
Ma zagrać postać jakby żywcem wziętą z włoskiego neorealizmu. Matkę gotową na wszystko, nawet zabójstwo, by chronić rodzinę. By uwiarygodnić postać Raimundy, Pedro namawia Penelope do zmiany figury. Kostiumem chce uwydatnić jej piersi, pupę. „Jest matką, gospodynią domową. Chciałem więc, żeby to było widać. Większa pupa sprawia, że bohaterka dosłownie mocno stąpa po ziemi. Prowokuje też inny sposób chodzenia”, mówi reżyser. Penelope musi nosić wałek pod majtkami, by mieć większe krągłości. Ale tak ufa Pedrowi, że gotowa jest na każde poświęcenie. „To jedyny mężczyzna, dla którego zrobiłabym wszystko. Gdyby kazał mi ogolić głowę, zrobiłabym to bez wahania”, mówi Penelope.

Efekt jest niesamowity. Penelope Cruz tworzy jedną ze swoich najlepszych kreacji. Dostaje za nią nominację do Oscara. „To wszystko dzięki Pedrowi”, mówi po ogłoszeniu nominacji. On nie pozostaje jej dłużny. „To kobieta u szczytu swoich możliwości. Na szczęście Hollywood nie zmieniło Penelope. To ta sama cudowna dziewczyna, którą była przed wyjazdem. Nie zmieniła się też jako aktorka. Jest teraz tylko może trochę bardziej dojrzała. Najpiękniejsza kobieta, z jaką pracowałem! Te oczy, ta szyja, te piersi!”, wykrzykuje. Pedro nie ukrywa już, że jest zafascynowany Penelope jako kobietą. Jak zwykle mówi o tym bez ogródek. „Prawie się w niej zakochałem podczas realizacji filmu. Wszyscy wiedzą, że jestem homoseksualistą, ale kiedy byłem młodszy, miałem biseksualną partnerkę. Ostatni raz kochałem się z kobietą w 1984 roku. Przy Penelope znów zacząłem pragnąć kobiety. Ale proszę, nie mówcie jej tego”, zdradza prasie.

Nikomu jej nie oddam
Nie pierwszy raz dochodzi do takiego zbliżenia reżysera i jego aktorki. Wystarczy przypomnieć Ingmara Bergmana i Liv Ullmann, Woody’ego Allena i Mię Farrow czy Johna Cassavetesa i Genę Rowlands. Pedro i Penelope nie potrafią jednak powiedzieć sobie prosto w oczy, co do siebie czują. „Nigdy nie odważyłabym się podejść do niego i powiedzieć: »Kocham cię«. Sama bym się wstydziła i onieśmieliłabym jego. Dlatego wyznajemy sobie to, co czujemy, poprzez dziennikarzy. Pedro jest jedyny, niepowtarzalny. Bez niego moje życie byłoby zupełnie inne. Ja sama też. Dziękuję ci, Pedro, że mi zaufałeś, że stałeś się rzeczywistością”. Dla Pedra Penelope wróciła do Hiszpanii. Wróciła po dobry rok, ale jak się okazało – i po miłość.

Javiera Bardema poznała przed wielu laty. Już wtedy dali się porwać wielkiej namiętności. Spotkali się po latach na planie filmu „Vicky Cristina Barcelona” Woody’ego Allena i zaczęli wspólne życie. Niedawno rozeszły się plotki, że Penelope spodziewa się dziecka. Ale aktorka sprostowała te doniesienia. Nawet gdyby jednak Penelope była wolna, Almodovar nie związałby się ze swoją muzą. „Jako reżyser muszę mieć poczucie bezpieczeństwa. Nie umiałbym robić filmu z kimś, z kim spałem. Dlatego nie uprawiałem seksu z nikim z moich ekip”, powiedział niedawno w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów”. Poza tym nawet bez seksu między nim i Pe jest taka sfera uczuć, do której nikt nie ma dostępu. Uczucie, które przetrwa wszystkie burze. „Mam nadzieję, że będziemy pracować ze sobą do końca życia”, mówi Almodovar. A muzy mu się nie nudzą...

Magda Łuków / Viva!

„Przerwane objęcia”
w reżyserii Pedra Almodovara z główną rolą Penelope Cruz w kinach od 25 września.