Niewybaczalne wpadki gwiazd

Latami wspinali się na szczyt, byli kochani, rozchwytywani, zarabiali miliony. Ale wystarczył jeden błąd, by na zawsze stracili sympatię fanów.

/ 08.12.2009 13:12 POWRÓT DO ARTYKUŁU

Mandaryna i pechowy występ

W 2005 roku do boju o Bursztynowego Słowika festiwalu w Sopocie ruszyła między innymi Mandaryna. Jej występ przeszedłby pewnie bez echa gdyby nie to, że wokalistka uparła się udowodnić przy tej okazji, że „wielką wokalistką jest”. Niestety, jej chęci nie szły w parze z możliwościami. Swoim czterominutowym występem piosenkarka skompromitowała się bardziej niż jakakolwiek inna rodzima gwiazda. Ponad 65 procent internautów portalu Interia uznało po festiwalu, że jedyne, co Mandaryna może zrobić, to czym prędzej zakończyć karierę. „Jej śpiew przypomina jęki z Białołęki!”, wyczytać można było w komentarzach do ankiety. Wokalistka postanowiła jednak dalej walczyć. I choć wydana przez nią kilka tygodni temu płyta nie świadczy źle o jej możliwościach, to jej fatalna sprzedaż (album nie dotarł nawet do dwudziestki zestawienia najchętniej kupowanych krążków!) świadczy o tym, że publiczność nadal pokazuje wokalistce czerwoną kartkę.