Miłość od pierwszego kostiumu

Niełatwo być dziewczyną Leonarda DiCaprio. Kiedy Bar zaprosiła narzeczonego na ranczo rodziców, natychmiast zjawiły się helikoptery z fotoreporterami.
/ 26.10.2007 09:46
Oto opowieść o życiu izraelskiej modelki, w której zakochał się boski Leo.

Miała na sobie kostium kąpielowy. Srebrny, teoretycznie jednoczęściowy, w praktyce góra z dołem połączone były  paseczkiem, za którym z trudem chował się pępek. Przy biuście dyndały kryształki w kształcie sopli. Modelka wyglądała w tym stroju zjawiskowo, tak jak zresztą w każdym następnym. To właśnie na pokazie kostiumów kąpielowych Leonardo DiCaprio zobaczył Bar Rafaeli po raz pierwszy.

Podobno, tak twierdzą świadkowie, zamarł z wrażenia. Ci bardziej złośliwi dodają, że głównie z powodu uderzającego podobieństwa Bar do Gisele, jego byłej dziewczyny. Ale Bar broni się sama: niebieskie kocie oczy, zmysłowe usta, cera udekorowana złotymi piegami, 175 centymetrów wzrostu, do tego smukłe ciało, którego ozdobą są imponujące nogi. Po pokazie przyszła na imprezę w białym T-shircie rozmiar XS, dżinsach rozmiar 36, na stopach miała czarne balerinki numer 40. Tak spodobała się Leonardowi jeszcze bardziej. Przedstawił ich sobie znajomy projektant. Był luty roku 2005.

Zaczęli spotykać się po kryjomu. Złośliwi – ci sami – śmieją się, że na pierwszej randce na pewno rozmawiali o własnych mamach, do których oboje są nadzwyczaj przywiązani. Ich związek został upubliczniony miesiąc później, pod koniec marca, kiedy Bar odwiedziła Leonarda na planie filmu „Krwawy diament” w Afryce Południowej. W kwietniu Leo pojawił się u Bar w Paryżu. Ich wędrówkom towarzyszyły dwie ekipy telewizyjne i kilkunastu paparazzich. W tabloidach w Ameryce i Europie pojawiły się ich zdjęcia, jak spacerują na Champs Elysées czy oglądają wystawy na Avenue Montaigne. Jeszcze wtedy nie chowali się pod daszkami czapek bejsbolówek ani za ekranem słonecznych okularów. Na tych zdjęciach są radośni, pochłonięci wyłącznie sobą.

Szczęście na ranczu taty
Bar lubi podkreślać, że karierę modelki zaczęła, zanim nauczyła się mówić i chodzić. Miała osiem miesięcy, kiedy dzięki mamie modelce reklamowała produkty dla niemowląt – od śpioszków po słoiczki z jarzynowymi papkami. I tak naprawdę z przerwami pracuje w zawodzie do dzisiaj. W przerwach prowadziła „normalne” życie niemowlaka, a potem małej dziewczynki na zamożnych przedmieściach Tel Awiwu. „Tato marzył o życiu blisko natury. Pierwszy dom zbudował własnymi rękami. Wtedy spotkał mamę”.
Mama Bar – Tzipi – była śliczną rozwódką z synkiem o imieniu Neil. „Mój pierwszy mąż był mężczyzną o urodzie hollywoodzkiego amanta, a do tego właścicielem klubu nocnego w stolicy. Nasze życie to była jedna wielka zabawa. Ale kiedy urodziło się nam dziecko, okazało się, że małżeństwo z facetem o wdzięku Warrena Beatty, który prowadzi nocny tryb życia, jest nie do wytrzymania. Postanowiliśmy się rozstać. Wszyscy moi przyjaciele na wieść, że wychodzę za mąż za... farmera, pukali się w czoło. Tym bardziej że kiedy postanowiłam wyjść za Rafiego, znaliśmy się tylko trzy tygodnie”.

Decyzja okazała się trafna. Po dziewięciu miesiącach na świecie pojawiła się Bar, rok później jej brat Doar, a po 10 latach najmłodszy On. Tzipi jest najszczęśliwsza, kiedy wszystkie dzieci siedzą razem przy stole w domu: 31-letni Neil, 22-letnia Bar, 21-letni Doar i 11-latek On. Ranczo wygląda inaczej niż za czasów ich dzieciństwa: przestronny dom z wielkimi oknami, ogród, ocieniające go palmy i chluba pana domu, czyli stajnia z arabami czystej krwi i paddock, na którym Rafi tresuje swoje konie.

Mama do zadań specjalnych
Przyjaciółka, przewodnik, strażnik, agentka... Po prostu mama. „Najważniejsza, zawsze obok. Pierwsza dowiaduje się o moich problemach, chodzimy razem tańczyć, sprawdza moje kontrakty, jeździ ze mną na dłuższe sesje za granicą. Jak ona nie może, leci ze mną tato albo któryś z braci. Mama pilnuje, bym nie zapomniała, kim jestem i co w życiu jest najważniejsze. A najważniejsza jest rodzina”, mówi Bar.

Bar jest pierwszą izraelską modelką, której udało się zrobić tak spektakularną karierę. Ale zapracowała na to. Jako 11-latka, zamiast bawić się lalkami, z zapałem reklamowała ubranka dla swoich rówieśniczek. Pierwsze zawodowe załamanie zaliczyła w wieku lat 12 po pewnej kontrolnej wizycie u ortodonty. Okazało się, że jej zęby rosną w niewłaściwych kierunkach, więc dostała metalowy aparat korekcyjny i na trzy lata jako modelka wypadła z obiegu.  „To było dla mnie najbardziej traumatyczne przeżycie”, żartuje dzisiaj. Wróciła do biznesu w wielkim stylu. Miała 15 lat, kiedy zdobyła prestiżowy tytuł Model of the Year. Rok później powtórzyła sukces. Nie mogła marzyć o lepszej przepustce do modelingowego raju. Pojawiła się na łamach magazynu „Sports Illustrated” słynącego ze spektakularnych sesji mody, podpisała kontrakt z marką Victoria’s  Secret, dzięki której karierę zaczynały między innymi Elle MacPherson czy Heidi Klum oraz... Gisele Bundchen. Potem były okładki, francuskiego „Elle”, włoskiego „GQ” i reklamy dla wielkich potentatów.

Na sesje jeździła oczywiście z mamą. „Nie znam żadnej 15-latki, która potrafi się bezpiecznie poruszać w świecie dorosłych, którzy na dodatek dysponują wielkimi fortunami. Nigdy nie wiesz, jakie mają intencje ludzie, którzy się do ciebie uśmiechają. W tym biznesie kręcą się tysiące pięknych dziewcząt, konkurencja jest ogromna. Dziewczynce, a 15-latka jest jeszcze dziewczynką, trudno to wytrzymać. Mama trzyma mnie w ryzach, nie pozwala odlecieć od rzeczywistości, od mojego świata. A mój świat to Izrael. Kiedy poznałam moje rówieśniczki ze Stanów, dziewczyny w wieku 15-, 17 lat, poczułam, że jestem inna. Wszystkie rozmowy obracały się wokół chłopaków, szminek, ciuchów... Wydawało mi się to trochę śmieszne. Chciało mi się krzyczeć: Ludzie! W tym samym momencie, na tej samej planecie inni młodzi ludzie umierają”.

Izrael mija miłość
Czuje się ambasadorką swojej ojczyzny. „Byłam lekko zszokowana, kiedy poznałam ludzi, którzy uważali, że my w Izraelu jeździmy na wielbłądach, pijemy wodę ze studni, a tak w ogóle to cały nasz kraj leży w ruinie. Strasznie mnie to irytuje, więc staram się poprawić ten idiotyczny wizerunek Izraela. Chciałabym, żeby ludzie uwierzyli, że żyję w nowoczesnym państwie, ale kiedy im mówię, że u nas jest tak pięknie jak na Ibizie, pukają się w czoło, chyba na znak, że zwariowałam. Moje ulubione miejsce nad morzem to niezwykłej urody kosmopolityczne Hrzily. Luksusowe restauracje, hotele, butiki, wspaniałe jachty, piękne plaże i morze. Uwielbiam tam serfować. Ale kiedy zapraszam znajomych do mojego kraju, często są śmiertelnie przerażeni”.

Z drugiej strony Bar ma świadomość, że jednak wychowała się w trochę innym świecie. Przeżyła dwie intifady i wiele zamachów terrorystycznych. „Kiedy chodziłam do szkoły, po każdym takim zamachu, jak chciałyśmy wieczorem pójść z koleżankami do kawiarni czy do kina, długo zastanawiałyśmy się: wsiąść do autobusu czy nie wsiadać? Ale takie było moje życie, w pewnym sensie przyzwyczaiłam się do tego. Jak dłuższą chwilę jest spokój, po prostu o bombach  zapominam”. Za to kiedy jest za granicą, zawsze w pokoju hotelowym ma włączony telewizor i na bieżąco śledzi, co się dzieje w Izraelu. Dwa miesiące temu wpadła na kilka dni do domu i przeżyła szok. Kiedy wchodziła do restauracji Zinc, której właścicielem jest jej najstarszy brat Neil, ochroniarz kategorycznie zażądał od niej torby i skrupulatnie przeszukał jej nowego Louis Vuittona. Gdy już znalazła się w środku, na barze zobaczyła gazety, które na pierwszych stronach donosiły o nowych zagrożeniach. „Czasami trudno mi zapomnieć, w jakim świecie żyję”, przyznaje Bar.

Małżeństwo albo armia
Tym bardziej że od 1948 roku, czyli od początku powstania państwa Izrael, służba wojskowa jest obowiązkowa dla wszystkich nastolatków. Po maturze chłopcy zakładają mundury na trzy lata, a dziewczęta na dwa. Zwolnione z wojska są tylko ortodoksyjne Żydówki i  mężatki. Dla pozostałych wybór jest prosty – albo wojsko, albo więzienie za odmowę służby.

We wrześniu 2004 roku modelka wywołała skandal. Okazało się, że na dwa tygodnie przed skoszarowaniem 19-letnia Bar nagle wyszła za mąż za starszego o kilkanaście lat przyjaciela rodziców. Ktoś doniósł o tym do prasy i rozpętała się nagonka. Izraelskie media zostały zasypane listami i telefonami od wściekłych matek, które wyrażały swoje oburzenie, że kiedy ich córki narażały zdrowie i życie dla ojczyzny,  „panna Rafaeli woli jeździć po świecie i fotografować się w samych majtkach na luksusowych jachtach  narzeczonych milionerów”. Atmosfera nie była sprzyjająca. Co kilka tygodni krajem wstrząsały zamachy terrorystyczne, w których ginęły dziesiątki niewinnych ludzi. Bomby wybuchały na bazarach, w centrach handlowych, ale przede wszystkim eksplodowały autobusy, kawiarnie, bary i dyskoteki pełne młodych ludzi.

W obliczu tak dramatycznej sytuacji w kraju modelce nie było łatwo odpierać ataki. Przyjaciele, którzy stanęli w jej obronie, podkreślali, że nie ona pierwsza próbowała w ten może niezbyt chlubny, ale skuteczny sposób uniknąć służby wojskowej. Że wiele matek jest przeciwnych zaciąganiu dziewcząt do armii, ale ze względów patriotycznych nie dyskutuje się o tym problemie oficjalnie. Przyszłość pokazała, że mieli rację. Według oficjalnych danych w 2007 roku 25 procent chłopców i 43 procent dziewcząt wymigało się od wojska, wśród nich idol izraelskich nastolatek, piosenkarz Ivri Lider. Nowy minister obrony Ehud Barak chce teraz wprowadzić indywidualny tok służby dla... gwiazd.

Bar nie lubi wracać do tamtego incydentu. „Żałuję, że nie służyłam w wojsku. Jestem pewna, że dużo bym się nauczyła. W innych krajach młodzi ludzie na dzień dobry pytają: »Skąd jesteś?«. U nas: »W jakiej jednostce służyłaś?«. Głupio, że nie mogę odpowiedzieć”.

Ciąża, rozstanie, ślub
Dyskretni, nie afiszują się ze swoją miłością, nie opowiadają o swoim związku, nie komentują ani nie dementują plotek na swój temat. Ich podstawowy zestaw ubraniowy to dżinsy, T-shirty, czapki bejsbolówki z dużym daszkiem i wielkie, słoneczne okulary. Są razem już prawie dwa lata. To fakt potwierdzony. Ale takich faktów jest niewiele. Większość to plotki. Dowolne interpretacje strzępów zasłyszanych rozmów, zdjęć robionych z ukrycia. Jakiś czas temu świat obiegła informacja, że Bar jest w ciąży. Jakiś tabloid jako dowód opublikował jej zdjęcie z zaokrąglonym brzuchem. Po dwóch tygodniach inna gazeta doniosła triumfalnie, że Bar na pewno jest w ciąży, i jako dowód zamieściła zdjęcie Leonardo, który bawi się z Rubym, synkiem swojego najlepszego przyjaciela Tobeya Maguire’a. Wniosek miał płynąć z tego taki, że boski Leo przygotowuje się do roli ojca.  I choć tym razem DiCaprio nie wytrzymał i określił pogłoski o ciąży jako „piramidalne bzdury”, paparazzi poddali się dopiero po kilku miesiącach, kiedy brzuch Bar zamiast rosnąć, zmalał.

Do stałego kanonu należą też plotki o ich rozstaniu, bo na imprezie w jakimś klubie sfotografowano samotnego Leo, który pochylony nad komórką wystukuje do Bar SMS-y, że to koniec. Albo plotka przeciwna, że za dwa tygodnie, za miesiąc po kryjomu Bar i Leo biorą ślub. Albo – że już go wzięli.

Samolot pełen dziennikarzy

Z ostatnich doniesień jedno jest potwierdzone. Leonardo DiCaprio rzeczywiście był na ranczu pod Tel Awiwem u rodziców Bar. Wizyta miała być zachowana w absolutnej tajemnicy, niestety pech chciał, że w samolocie Lufthansy, którym do Izraela przylecieli Bar i Leo, było też 13 izraelskich dziennikarzy powracających z jakieś zagranicznej konferencji.

Para wylądowała w Tel Awiwie w sobotni wieczór, a już w niedzielę rano nad ranczem kołowały dwa helikoptery, na płocie wisiało kilkudziesięciu paparazzich. Żeby wydostać się z domu, Bar i Leo musieli przeciąć drucianą siatkę ogrodzenia sąsiada i na czworaka przecisnąć się do jego ogrodu. Już po dwóch godzinach zostali odnalezieni przez dziennikarzy w Muzeum Holocaustu Yad Vashem, potem w Jerozolimie, pod Ścianą Płaczu. Tam doszło do szamotaniny pomiędzy ochroniarzami DiCaprio i paparazzi. Wakacje trzeba było przerwać. Para uciekła do Los Angeles w poniedziałek rano.

„To miała być ciepła, rodzinna wizyta, a okazała się dla nas wszystkich koszmarem”, podsumowuje Tzipi. Sama Bar milczy na ten temat. Swoim zwyczajem nie komentuje też najnowszych plotek o oświadczynach, zaręczynach, ślubie w Izraelu, ślubie w Stanach, pierścionku czy jego braku. Jej mama uśmiecha się tajemniczo i mówi krótko: „Bar marzy o jednym – żeby założyć rodzinę, mieć dużo dzieci i być młodą mamą. Ale 27-letnia mama też należy do tej kategorii”. A Bar Rafaeli ma 22 lata i całe życie przed sobą.

Tekst Beata Nowicka / Viva
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)