Mick Jagger fot. ONS

Mick Jagger - Król życia

Buntownik, lekkoduch, kobieciarz, multimilioner. W tym roku lider legendarnych Rolling Stonesów Mick Jagger kończy 68 lat. Myślicie, że się wyszumiał? Skądże! Właśnie założył nowy zespół i nagrał z nim płytę!
/ 04.08.2011 09:44
Mick Jagger fot. ONS
Mylili się ci, którzy wróżyli, że 26 lipca na swoim przyjęciu urodzinowym Mick Jagger ogłosi, że przechodzi na emeryturę. Nic z tego! Za to wszyscy zaproszeni ku swojemu zaskoczeniu usłyszeli, że rockman... zdradza Rolling Stonesów – kapelę, której szefem jest już od ponad czterdziestu lat!

Sprawa wygląda na poważną, bo zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Stonesi powinni się właśnie przygotowywać do kolejnego światowego tournée. Poprzednie, które odbyli pięć lat temu, pobiło wszelkie rekordy popularności i zyskało tytuł najbardziej dochodowej trasy w historii show-biznesu. Każdy ze Stonesów zainkasował za nie ponad 100 milionów dolarów. Według speców teraz grupa mogłaby liczyć na jeszcze większe zyski.  Poza tym jest też i inny, bardziej symboliczny powód, dla którego Stonesom wypadałoby znów wspólnie zagrać. Dokładnie za rok przypada 50. rocznica ich pierwszego koncertu w londyńskim klubie Marquee. „Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że powinniśmy uczcić tę okazję!” – twierdził jeszcze niedawno gitarzysta i współzałożyciel grupy Keith Richards. Ze strony Micka Jaggera nie można się jednak było doprosić żadnego komentarza. Dopiero teraz wyszło na jaw dlaczego. Muzyk przez ostatni rok w tajemnicy pracował nad płytą z inną grupą – Super Heavy. Szalony pomysł? A może raczej – jak spekulują  dziennikarze – rodzaj zemsty?

Odbijanie piłeczki
Do kogo Mick Jagger może chować urazę? Właśnie do Keitha Richardsa, któremu tak zależy na reaktywacji Stonesów. Muzycy znają się od podstawówki, wiele razy mówili o sobie: bracia krwi, ale i potrafili przerzucać się poprzez media kąśliwymi uwagami na swój temat. Richards nazywał Jaggera autorytarnym manipulatorem, Jagger dokuczał Richardsowi (który kilka razy walczył
o życie w klinikach odwykowych), że od używek uzależniają się tylko nienawidzący samych siebie słabeusze. Nagłośniono też komentarze Keitha na temat tytułu szlacheckiego, jaki Mick odebrał w 2003 roku z rąk księcia Karola. Jagger zjawił się w Pałacu Buckingham w adidasach i w kolorowym szaliku, żartując, że bardziej niż „sir Michael” pasuje do niego tytuł „sir Mick”. Mimo to Keith i tak oskarżył go, że „się sprzedaje”, przestaje być prawdziwym buntownikiem i podlizuje się arystokracji. Jagger odparował natychmiast: Keith po prostu zazdrości mu wyróżnienia!

Mimo tej sprzeczki muzycy nadal byli w stanie razem pracować. Richards przekroczył granicę dobrego smaku dopiero w zeszłym roku, kiedy to na rynku ukazała się jego autobiograficzna książka „Life”. Można w niej znaleźć między innymi szczegółowy (i niezbyt pochlebny!) opis „anatomii” Jaggera. Keith zasugerował też, że potwierdzenia jego rewelacji można szukać u legendarnej kochanki Micka – piosenkarki Marianne Faithfull. Ta, wzięta na spytki przez dziennikarzy, potwierdziła wersję Richardsa. Tabloidy w mgnieniu oka zapełniły się niezbyt eleganckimi artykułami o maciupkim seksualnym „potencjale” wokalisty. Mick Jagger pominął sprawę milczeniem, ale do Richardsa więcej już się nie odezwał. Czy to koniec ich pięćdziesięcioletniej przyjaźni?

I kto tu rządzi?
Nic nie zapowiadało, że Mick Jagger będzie rockendrollowcem. Chłopak z dobrego domu, wychowany na przedmieściach Londynu miał zostać prawnikiem albo politykiem. Muzykować zaczął z nudów. Pod koniec nauki w liceum razem z kolegami z klasy, Keithem i blondwłosym Brianem Jonesem, założył grupę rockową.

Jones, najprzystojniejszy z nich, miał być frontmanem zespołu. Dziś młodsze pokolenia fanów Stonesów ledwo co go kojarzą.
I nic dziwnego! Jones był jedną z pierwszych ofiar szalonych lat 60. Błyskawicznie uzależnił się od alkoholu, heroiny i leków.
Nieobliczalny i coraz mniej świadomy tego, co się wokół niego dzieje, w 1969 roku porzucił zespół. Kilka miesięcy później już nie żył. Po jednej z imprez utonął w basenie swojej rezydencji w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach. Jak czasem wyznają w wywiadach jego koledzy z kapeli, jedynie cudowi należy zawdzięczać, że wszyscy nie skończyli życia w podobny sposób.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Sex, drugs, rock’n’ roll
Lata 60. i 70. to były naprawdę szalone czasy! Koncerty Stonesów wyglądały inaczej niż teraz. Muzycy często przerywali granie, bo krzyki i piski dziewczyn spod sceny skutecznie ich zagłuszały. Co chwila któraś z nich mdlała, służby porządkowe miały pełne ręce roboty. Fanki przekupywały obsługę hotelową, żeby przedrzeć się do pokojów chłopaków. Były orgie, lejący się strumieniami alkohol, tony narkotyków... Kiedy w 1967 roku Stonesi przyjechali na koncert do Warszawy, zamiast walizki pieniędzy za występ chcieli, aby podesłać im do Londynu wagon polskiej wódki!

Mick Jagger, choć szalał podobnie jak pozostali, nie stał się ofiarą nałogu. Jego koledzy śmieli się, że jest liderem kapeli, bo ma najmocniejszą głowę i najsilniejszą wolę. Publiczność jednak też kochała go najbardziej. Wystarczyło, żeby wszedł na scenę i zaczął się wić w charakterystyczny dla siebie sposób i już atmosfera na koncercie zaczynała być gorąca. Jagger wiedział, jak działa na kobiety i potrafił to wykorzystać. Jak zapowiadał, nigdy nie zamierzał się ustatkować. Do pewnej życiowej stabilizacji zmusiło go życie. Gdy miał 26 lat jeden z jego romansów, z ciemnoskórą wokalistką Marshą Hunt, zakończył się przyjściem na świat pierwszego dziecka Micka – córeczki Karis. Zaledwie rok po jej urodzeniu Jagger był już nie tylko mężem innej kobiety, Bianki, ale też tatą drugiej córki – Jade. Bianca, ognista piękność z Nikaragui, wytrzymała z nim dziewięć lat. Sporo, zważywszy na niezliczone miłostki Micka, z którymi ten niespecjalnie się ukrywał. „Żegnaj” powiedziała mu dopiero wtedy, gdy zaczął ostentacyjnie pokazywać się wszędzie z długonogą top modelką Jerry Hall. Jerry była mniej zaborcza i zdecydowanie bardziej cierpliwa niż Bianca. Dwadzieścia wspólnych lat, czwórka dzieci. Ale i ona miała swoje granice wytrzymałości. Powiedziała „stop”, gdy ponętna Brazylijka znana z reklam bielizny Calvina Kleina urodziła Mickowi synka, chwaląc się głośno tym faktem całemu światu. Najmłodsze z czwórki dzieci Jaggera i jego drugiej żony miało wtedy półtora roku.

Dobra taktyka
Jeśli idzie o sprawy męsko-damskie, to mimo upływu lat nic się nie zmieniło. Mick Jagger nadal ostro pracuje na opinię kobieciarza. Od kilku lat jest związany z L’Wren Scott, modelką wyższą od niego o pół głowy. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że i jej nie pozostaje wierny. Całkiem niedawno mówiło się o przygodzie Micka z czarnoskórą aktorką i piosenkarką Nią Long. Najdziwniejsze jest jednak nie to, że partnerki patrzą przez palce na jego skoki w bok, ale to, jak dobrze Jagger radzi sobie ze swoimi byłymi. Rodzina to dla niego nie tylko dzieci, o które się troszczy, lecz także ich matki. Potrafi zebrać je w jednym miejscu z okazji rodzinnych uroczystości – ostatnio choćby na ślubie swojej najstarszej córki. Wszyscy bliscy artysty mogą też liczyć na jego szczodrość (przychodzi ona łatwo, gdy jest się właścicielem fortuny szacowanej na ok. 350 milionów funtów!). Za to wśród członków zespołu Jagger uchodzi za skąpca, który nigdy nie postawi nikomu nawet drinka.

Tak czy inaczej pewne jest, że Rolling Stonesi bez Micka Jaggera to już nie będą ci Rolling Stonesi. I że teraz to od niego zależy, czy jeszcze zagrają razem. Fani czekają, pocieszając się, że płyta z innym zespołem niczego nie przesądza. Można już zamówić pierwszy singiel, premiera albumu niebawem. Co dalej? Pożyjemy, (być może) posłuchamy.

Zofia Fabjanowska-Micyk / Party
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)