Michał Szpak: Jestem szalony!

Skąd się wziął? Jaką cenę płaci za swą odmienność? I czy jest gotowy, żeby zostać wielką gwiazdą?
Michał Szpak fot. Mateusz Stankiewicz
– Zastanawiałem się ze znajomymi, czy jesteś transwestytą?
Michał Szpak:
Muszę was rozczarować. Nie jestem. Gdybym był, nie miałbym oporów, żeby się do tego przyznać. Jestem metroseksualny.  Wszystkie ciuchy, które noszę, są męskie. Męskie są ozdoby i biżuteria, które mam na sobie. Tylko że jest tego dużo, a ludzie nie są przyzwyczajeni. A przecież to nic nowego. Weź choćby starożytny Egipt – mężczyźni tam się malowali. W baroku podobnie. I to właśnie mężczyźni mieli wyglądać pięknie. Stanowili o kanonie urody.

– Lubisz wyglądać pięknie?
Michał Szpak:
Nie. Ja lubię wyglądać po prostu. Nie siedzę wieczorem i nie główkuję, w co się jutro ubiorę. I co z czym zestawię. Po prostu wstaję rano i się ubieram. Trwa to chwilę.

– I drugą chwilę, żeby się wymalować.
Michał Szpak:
Nie zawsze się maluję. A poza tym to 10 minut. Trochę się maznę i gotowe. Często mi się nie chce.

– Myślałem, że lubisz wysiadywać godzinami przed lustrem?
Michał Szpak:
Nie jestem narcyzem.

– Każdy artysta musi być. Inaczej nie pchałby się na scenę.
Michał Szpak:
Może trochę jestem. Ale nie mówię, że jestem najpiękniejszy, że umiem najlepiej śpiewać. I że mam najcudowniejsze włosy.

– Skąd pochodzisz, narcyzie?
Michał Szpak:
Z Jasła. Urodziłem się tam w 1990 roku. Wychowałem się z rodzicami w bloku, mam trójkę rodzeństwa. Do dziś tam mieszkam z ojcem, starszym bratem i młodszą siostrą. Dzieciństwo miałem bardzo samodzielne, odkrywcze, kolorowe. Mnóstwo czasu spędzałem na podwórku z rówieśnikami. Zawsze odstawałem od schematu. Komuś podobał się cudowny kryształ od Swarovskiego. A ja bardziej zwracałem uwagę na zwykłą muszelkę. Bo naturalna.

– Jakim byłeś dzieckiem?
Michał Szpak:
Trzymałem się z pojedynczymi osobami. I dalej tak jest. Wybieram sobie towarzystwo, w którym dobrze się czuję. Z którym mogę nawiązać kontakt i zacząć konwersację. Są ludzie, z którymi nie da rady.

– Już w przedszkolu chodziłeś z włosami do pasa?
Michał Szpak:
W przedszkolu miałem długiego loka. Później został ścięty. Miałem też włosy na grzybka. Albo długie, proste. Podbierałem mamie kosmetyki. Miałem z pięć lat, kiedy pierwszy raz wyciągnąłem jej z torebki spiralę do rzęs. I wysmarowałem sobie całą buzię.

– Co mama na to?
Michał Szpak:
Nic. Byłem dzieckiem. Traktowała to jako zabawę.

– A potem, jak dorastałeś?
Michał Szpak:
Bywało różnie. Ale przekonałem rodziców do swego wyglądu. Uporem. Dzień w dzień, małymi kroczkami. Przyzwyczaiłem ich po prostu. Maluję się, bo lubię kształt malowanego oka. Jest wtedy bardziej wyraziste. Można je dostrzec. A ja zwracam uwagę na detale. Mam androginiczną urodę. Dlatego ludzie mylą mnie z kobietą. Nie przez pomalowane paznokcie. Mylą moją twarz.

– Bo nie masz mocnej szczęki?
Michał Szpak:
Moja twarz jest bardzo delikatna. W połączeniu z burzą włosów daje wrażenie kobiecości. Zdarza mi się, że podrywają mnie faceci. Stawiają drinka przy barze. Zaczepiają.

– Co Ty na to?
Michał Szpak:
Obracam sytuację w żart. Każdy ma prawo się pomylić.

– Wracając do Jasła, co robią Twoi rodzice?
Michał Szpak:
Mama wyjechała do Włoch. Tam mieszka z moją starszą siostrą, która uczy się śpiewu operowego. Tata jest w Polsce. Pracuje w fabryce styropianu.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


– Ciężka praca? Wraca zmęczony?
Michał Szpak:
Nie. On bardzo lubi swoją pracę. Oboje rodzice lubią też muzykę. Mama śpiewa, gra na gitarze. To jej pasja. Tata śpiewał w chórze. Gdy były rodzinne imprezy, śpiewaliśmy razem. Moi rodzice są szaleni. Pasujemy do siebie.

– Szaleni?
Michał Szpak:
Tak. Na przykład pada deszcz, a my idziemy tańczyć na trawie. Albo się gonimy, wygłupiamy.

– Mama dawno wyjechała?
Michał Szpak:
Byłem w piątej klasie. To było dla mnie bardzo ważne wydarzenie, bo musiałem szybko się usamodzielnić. Musiałem zacząć sprzątać w domu, opiekować się młodszą siostrą. Ogarnąć rodzinne sprawy.

– Tęsknisz?
Michał Szpak:
To oczywiste. Przecież to moja mama.

– Cenisz sobie, że szybko dojrzałeś?
Michał Szpak:
Dojrzałem i nie dojrzałem. Byłem i będę w duszy dzieckiem. Szalonym dzieckiem. Mam dwie strony. Stronę chłopaka i stronę dojrzałości. I jeśli chcę, pokazuję jedną. Jeśli chcę, pokazuję drugą. Albo obie naraz.

– Nie myli Ci się, kiedy którą?
Michał Szpak:
Mam bardzo dobrze rozwiniętą intuicję. Wiele rzeczy wiem. Po prostu. I nie jest to takie „wiem” zarozumiałe. Nie jestem osobą zarozumiałą. Żaden znajomy tego nie powie. Mogę takie wrażenie sprawiać na scenie. Ale nigdy w życiu prywatnym. Na scenie trzeba być pewnym siebie. Bez tego nie ma sensu tam wchodzić.

– Kto Cię tego uczył?
Michał Szpak:
To wiedza z doświadczeń życiowych. Mimo że mam tylko 20 lat, moje życie nie było tak kolorowe, jaką ja jestem osobą. Ale właśnie dlatego jestem kolorowy, bo doskonale znam życie z dwu stron. Wiem, jak to jest, kiedy w domu rodzice mają pieniądze, i wiem, jak to jest, kiedy w ogóle nie mają. Do mojego 10. roku życia było dobrze. A później coraz gorzej. A teraz jest coraz lepiej.

– Chodziłeś do męskiej klasy w gimnazjum. Kolorowo było czy nie?
Michał Szpak:
Klasa mnie akceptowała. Miałem swoją grupę, z którą trzymałem. Jestem osobą, która uwielbia żartować, śmiać się. Nie było żadnych potyczek.

– Chodziliście na piwo, podryw?
Michał Szpak:
Na piwo nie. Ja wcale nie piję alkoholu.

– Rozczarowujesz mnie. Co z Ciebie za rockman?
Michał Szpak:
Jestem paradoksalnym odmieńcem. Niepotrzebne mi to. Nie kręci mnie. Ja całe życie jestem jak po drinku. Szalony, spontaniczny.

– Teraz też? Nie widać.
Michał Szpak:
Bo ja wiem, kiedy mogę żartować. I wiem, kiedy mogę zaszaleć. A teraz jestem trochę zmęczony.

– No tak, nocne życie artystów... Lubisz zabawy?
Michał Szpak:
Tak. Bardzo często się bawię.

– Cała załoga leży pijana, a Ty siedzisz przy kawce?
Michał Szpak:
Przy soku. Herbacie.

– Ale czad. To mama oprócz przebieranek nie miała z Tobą kłopotów?
Michał Szpak:
Nigdy nie miałem okresu buntu. Nie walczyłem z rodzicami.

– A ze starszym bratem, bokserem?
Michał Szpak:
Wiele lat mieszkaliśmy w jednym pokoju. I bardzo dużo czasu spędzaliśmy razem. Jest świetnym bratem. Gdy poszedłem do gimnazjum, nasze drogi trochę się rozeszły. Ale teraz jest już dobrze. Zrozumiał, że jestem taki, a nie inny. I szanuje mnie jako osobę. Powiedział, że nigdy nie byłby tak odważny jak ja. Wspiera mnie.


– Wcześniej Cię nie akceptował?
Michał Szpak:
Nie o to chodzi. Środowisko, w którym się obracał, średnio na mnie patrzyło.

– Środowisko pakerów z siłowni?
Michał Szpak:
Tak. Był między nami dystans przez jakiś czas. Ale teraz mamy świetny kontakt. Brat nieraz stanął w mojej obronie. A że jest nerwowy, to ręka szybko mu skacze. Mam swojego ochroniarza. Naprawdę nie mógłbym sobie wyobrazić lepszego brata.

– Byłeś kiedyś zagrożony z powodu wyglądu?
Michał Szpak:
Często tak bywa. Tylko że ludzie w Polsce są mocni w gębie. Ale do czynów nigdy nie przechodzą.

– A Ty miałeś ochotę kogoś walnąć?
Michał Szpak:
Nie. Wolę załatwić to dyplomatycznie. Człowiek, który nie akceptuje mojego wyglądu, wie, że nie jest w stanie mnie zniszczyć ani upokorzyć. Bo mam silną osobowość. I on to czuje. Słaba osobowość wybucha agresją. Buduje wielkie napięcie, co może przerodzić się w bójkę. A ja jestem bezkonfliktowy. I nie interesuje mnie, co ludzie mówią.

– Niemożliwe. Ktoś, kto wchodzi na scenę, jest uzależniony od tego, co ludzie myślą i mówią o nim.
Michał Szpak:
To prawda. Ludzie, jako odbiorcy, mogą kogoś zniszczyć. Gdybym czytał portale z komentarzami o sobie, mógłbym z jednej strony się przerazić, a z drugiej być cały w skowronkach.

– A pewnie, posłuchaj: „Chodzi, jakby miał coś w tyłku”, „Wojewódzki go lansuje, bo się w nim podkochuje”.
Michał Szpak:
O, tego nie znałem.

– Jednak interesuje Cię, co ludzie mówią?
Michał Szpak:
Bo to jest śmieszne. Nie obrażam się. Znam swoją wartość. Wiem, kim jestem, wiem, co chcę zrobić. Dlaczego taki komentarz ma mnie zdołować? To tylko głupota ludzka.

– Jesteś ponad?
Michał Szpak:
Umówmy się, show-biznes to nie jest bajka dla ludzi, którzy nie są odporni psychicznie. Jeśli ktoś przyszedł do tego programu i myślał, że będzie prosto – to się mylił. Jesteśmy ciągle narażeni na opinię ludzi. A opinie w Internecie to magma. Bagno. Odwaga anonima. Ale nieważne co, nieważne jak. Ważne, że piszą.

– I nie robią błędów w nazwisku?
Michał Szpak:
Nie robią. Nie ma w czym.

– Nazwisko masz sceniczne. Zapada w pamięć. Kiedy pierwszy raz pomyślałeś, że chcesz być artystą?
Michał Szpak:
Mam to od urodzenia. Zawsze chciałem być taką osobą. „X Factor” to nie jest szczyt moich marzeń. Moje marzenia dopiero zaczynają się spełniać. Zawsze chciałem stać na scenie. I być dla ludzi.

– Pierwszy występ?
Michał Szpak:
W Domu Kultury w Jaśle. Miałem dziewięć lat. To był konkurs na pastorałki. Udało mi się zdobyć nagrodę. Już wtedy wiedziałem, że to kocham. Chodziłem przez rok na naukę śpiewu. Potem przez chwilę śpiewałem w chórze. W pierwszej gimnazjalnej przestałem śpiewać, bo dopadła mnie mutacja. Miałem przerwę przez trzy lata. W liceum znów zacząłem.

– Założyłeś zespół?
Michał Szpak:
Nie. Dołączyłem do niego jako wokalista. Chciałem śpiewać, występować. Mieliśmy salę prób w małym dworku. Bardzo fajne miejsce, klimatyczne. Miło wspominam tamten czas. Ale zespół rozpadł się. Taką podjęliśmy decyzję. Postanowiłem spróbować swoich sił sam. Mam szczęście do ludzi. W Warszawie spotkałem osobę, która przez dłuższy czas była moim menedżerem. Wspierała mnie i pomagała we wszystkim. Dała mi obycie w wielkim mieście. Często do niej przyjeżdżałem, spędzaliśmy dużo czasu na rozmowach. Nagrywałem piosenki. Dlatego mam duże doświadczenie w show-biznesie. Nikt nie jest w stanie wmówić mi nic fałszywego.


– Dlaczego poszedłeś do „X-Factor”?
Michał Szpak:
Chciałem zająć sobie wolny czas. Chciałem mieć przygodę, którą będę pamiętał do końca życia.

– To nie jest Twoje być albo nie być? Możesz się bez niego obejść?
Michał Szpak:
„X Factor” już się skończył. Teraz będę tylko ja. Muszę stanąć naprzeciwko świata i pokazać, ile jestem wart. Na co mnie stać.

– W programie śpiewałeś wspaniale. Ale same covery. Tak naprawdę nikt nie wie, jakim jesteś artystą. Co Ci w duszy gra?
Michał Szpak:
Mam konkretną wizję siebie. Gdybym nie miał, nie byłbym tak widoczny. Doskonale wiem, co chcę śpiewać. Jaki gatunek muzyczny jest dla mnie najważniejszy. Ale na razie to moja tajemnica. Teraz muszę nagrać płytę. Wtedy się okaże. Wiem, że to wielkie wyzwanie, bo chcę zrobić coś takiego, co nikogo nie zawiedzie.

– Twoja wizja siebie związana jest z Włochami?
Michał Szpak:
Trochę tak. Miałem 14 lat, gdy pojechałem odwiedzić mamę i siostrę. Zobaczyłem ludzką wolność. Tutaj wszystko było szare. A tam ludzie emanowali szczęściem i radością. Zupełnie innym stylem życia. Zachciałem być taki. Przywiozłem furę ciuchów. Spodnie szwedy z brokatem, dzwony. Zacząłem malować paznokcie.

– Zakochałeś się?
Michał Szpak:
Na ulicy wpadła mi w oko piękna Włoszka. Śniada cera, piękne kręcone włosy. Zabiegałem o to, żeby się z nią spotkać, przebywać w jej towarzystwie. Włoskiego prawie nie znałem, ale na miejscu była siostra. Pomogła. Mamy z tą dziewczyną kontakt do dziś.

– Poprawiłeś swój włoski?
Michał Szpak:
Nie. Ale od czego są elektroniczne słowniki?

– A propos tłumaczeń. Śpiewałeś w „X Factor” w piosence „Fever”: „Twoje pocałunki wywołują dreszcze”. Wiesz, o czym śpiewasz?
Michał Szpak:
Nie było jeszcze takiej osoby w moim życiu.

– Wielka namiętność jeszcze przed Tobą? Dziewczyny Cię podrywają?
Michał Szpak:
Podrywają notorycznie. Przez Internet non stop. Piszą. To miłe, ale praktycznie tego nie czytam. Nie sposób przeczytać wszystkiego.

– Fanki się ucieszą. Jesteś samotny?
Michał Szpak:
Nie mam partnerki, jeśli o to pytasz. Ale jestem otoczony znajomymi. Wcale nie narzekam na samotność.

– A na ulicy oglądasz się za dziewczynami czy chłopakami?
Michał Szpak:
Skoro mówię, że nie mam partnerki, to znaczy, że za dziewczynami.

– Ale może fajnie ubrani faceci przyciągają Twój wzrok?
Michał Szpak:
Nie. W Polsce nie ma mnie kto inspirować.

– No tak. A lubisz swoje miasto Jasło?
Michał Szpak:
Lubię. Ma dobrą aurę, jest czyste, zielone. Blisko przyrody. Jak kiedyś przyjedziesz, pokażę fajne jeziorko.

– A mieszkańcy?
Michał Szpak:
Ludzie są tam życzliwi. Dla ludzi, którzy się nie wyróżniają.

– A dla Ciebie?
Michał Szpak:
Dla mnie już teraz też.

– Zawdzięczasz to telewizji?
Michał Szpak:
Zawdzięczam to temu, że się nie poddałem. I oni to zauważyli. I w jakiś sposób docenili.

Rozmawiał Roman Praszyński

Zdjęcia Mateusz Stankiewicz
Stylizacja Jola Czaja
Makijaż Gonia Wielocha/Helena Rubinstein
Fryzury Łukasz Pycior/D’vision Art
Asystentka stylisty Magdalena Smus
Produkcja Sara Marcysiak
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/2 lata temu
NAJŁADNIEJSZE TO MA OCZY.
/2 lata temu
BARDZO FAJNY WYWIAD. SZPACZEK TO FAJNY, MĄDRY CHŁOPAK Z PIĘKNYM GŁOSEM. FAJNIE SIĘ UBIERA. MA TAKĄ "HIPNOTYZUJĄCĄ" URODĘ. BARDZO GO LUBIĘ. BUZKA SZPACZKU!!!!!