Martyna Wojciechowska fot. Fot. TVN/ Marek Arcimowicz/ nakrancuswiata.tvn.pl/foto

Martyna Wojciechowska o zdrowiu, walce i "Kobiecie na krańcu świata"

Po raz pierwszy od 8 lat nie obejrzymy nowych odcinków programu Martyny Wojciechowskiej "Kobieta na krańcu świata". Ale dziennikarka nie poddaje się, walczy. Taka siła się nie zdarza.
Edyta Liebert / 19.09.2016 13:06
Martyna Wojciechowska fot. Fot. TVN/ Marek Arcimowicz/ nakrancuswiata.tvn.pl/foto

Wszyscy zachwycali się jej szczupłą sylwetką do momentu kiedy wyznała, że schudła 20 kilogramów z powodu choroby, a nie diety. Nie poddawała się, pragnęła nakręcić kolejną serię "Kobiety na krańcu świata", bo jak mówi, "nie zwiedza pięknych miejsc, by je filmować, a jeździ tam do ludzi, których historii warto wysłuchać". Przeciwności losu - wypadek, śmierć byłego partnera, powikłania - motywują ją do większego wysiłku i spełniania marzeń. Taka wewnętrzna moc to rzadkość!

Dziennikarka ma za sobą trudny rok, rok pełen wyzwań i zmagań z bólem... każdego rodzaju. Wypadki losowe pokrzyżowały jej plany, a także sprawiły, że zaczęła jaśniej dostrzegać priorytety. W styczniu 2016 roku miała ruszyć z ekipą na kolejny kraniec świata w poszukiwaniu kolejnych historii, które warto opowiedzieć. Z powodu śmierci ojca jej córki, Marysi, wyjazdowe plany przesunęły się o kilka miesięcy, a ostatecznie zatrzymały na maju i pięknej Florydzie, gdzie rozpoczęły się zdjęcia do 8. sezonu "Kobiety na krańcu świata". Kilka dni potem wypadek motocyklowy pokrzyżował jej plany nagrywania kolejnych odcinków. Wtedy na swoim Facebooku podzieliła się motywującym wpisem.

Los chciał przetrącić mi skrzydło, a teraz odrasta jeszcze silniejsze - z tytanu... A ja zamierzam latać wyżej niż kiedykolwiek! Już niedługo będę na kolejnym krańcu świata. Po to, żeby wciąż doświadczać, poznawać, pisać i realizować o tym filmy dokumentalne. Dla siebie i dla Was! Jak widzicie blizna jest konkretna, ale ja wierzę, że "Blizny są jak tatuaże. Tylko że mają lepszą historię". I tego będę się trzymać zawsze :-) Wasza M.

Martyna Wojciechowska miała wypadek motocyklowy

"Proszę się nauczyć żyć inaczej"

Optymizm to jej drugie imię. A może trzecie, bo drugie to siła. Martyna Wojciechowska w wywiadzie dla dwutygodnika "Flesz" ujawniła, że kilka lat temu lekarze nie dawali jej szans na odzyskanie pełnej sprawności po urazie kręgosłupa. Namawiali do zmiany trybu życia, spędzania czasu z kubkiem herbaty pod kocem, a nie z plecakiem i kompasem w dłoni.

Lekarze zawsze mówią, że trzeba odpoczywać, odpuścić, nie chodzić do pracy. Ale ja zawsze słuchałam swojej intuicji... Jak przed laty, kiedy miałam złamany kręgosłup i wszyscy mówili mi, że nigdy nie wrócę do pełnej sprawności. Jakie szczęście, że im wtedy nie uwierzyłam! Słyszałam: "Proszę się nauczyć żyć inaczej", co oznaczało, że – według nich – miałam pozostać osobą niepełnosprawną. Najpierw jeździłam na wózku, potem chodziłam o kulach, ale włożyłam tak dużo wysiłku i czasu w rehabilitację, że udało mi się stanąć na własnych nogach. W końcu wzmocniłam się na tyle, że półtora roku później stałam już na szczycie Mount Everestu. Byłam zdeterminowana, uparta, trenowałam tyle godzin dziennie, że zrobiłam to!

Siła jest kobietą. Obejrzyj doskonały cover "Spice Girls"

 

Sisters? ;-) #travel #martyna #woman #womanattheendoftheworld #photooftheday #dreamjob #love / travel Greetings for @theellenshow :-)

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Martyna Wojciechowska (@martyna.official)

Podobnie było i w tym przypadku. Wojciechowska nie dała za wygraną, do końca wierzyła, że jej program pojawi się na wizji we wrześniu i że nie zawiedzie widzów. Po raz pierwszy musiała przyznać, że nie dała rady zrealizować planu. Ale dokręca sobie mocno śrubę i wciąż chce udowadniać, że niemożliwe nie istnieje. Dochodzi do siebie, by pokazywać kobietom, tym, dla których jest wzorem i inspiracją, i którym otwiera okno na świat, że warto walczyć, choć życie daje w kość.

Nikt nie ma idealnego życia. Trochę w swoim życiu przeszłam i kosztowało mnie to sporo wysiłku, zdarzały się przepłakane noce. Ale ostatecznie wiedziałam, że jak w coś zainwestuję dostateczną ilość energii i pracy, to mogę osiągnąć wszystko! Bo przecież nie ma sytuacji bez wyjścia. Nie ma sytuacji, z której nie można się podnieść! (...) Powinniśmy od siebie dużo wymagać. Mamy jedno życie i warto je przeżyć jak najlepiej, jak najpełniej. Szkoda każdego dnia!

Filmik na Facebooku, w którym Wojciechowska tłumaczyła, dlaczego po raz pierwszy od 8 lat na ekranie nie pojawi się sezon "Kobiety na krańcu świata", obejrzało prawie 2 miliony widzów. To o czymś świadczy. Bo wszyscy czekamy na powrót Martyny do pracy, a tym samym - powrotu do zdrowia.

Martyna Wojciechowska pokazała swoja siłę