Marcin Mroczek i Agnieszka Popielewicz

Jeden z najbardziej znanych bliźniaków w Polsce, i finalistka konkursu Miss Polski, są ze sobą od półtora roku.
Dramat ich koleżanki, która zachorowała na raka, sprawił, że postanowili założyć fundację.

O tym, że ma raka kości, koleżanka Agnieszki dowiedziała się niemal z dnia na dzień. Przed operacją musiała podpisać dokument, że zgadza się na amputację ręki. Dzisiaj jej stan wciąż jest bardzo ciężki, jest po sześciu chemiach, w prawej ręce ma endoprotezę, a na dalsze leczenie i rehabilitację zabrakło już pieniędzy.
– To wtedy powiedziałam Marcinowi, że poruszę niebo i ziemię, żeby je zdobyć – przypomina Agnieszka.
– I wymyśliliśmy, że zorganizujemy w Katowicach koncert charytatywny.

Wydawało się, że wystarczy wynająć salę i zwołać artystów. Otóż nie. Żeby zorganizować taki koncert, należy to poprzeć jakąś działalnością, na przykład założyć fundację. Nie wiedzieli jeszcze, ile pracy, wysiłku i serca trzeba włożyć, by z niczego, tylko z pomocą zaprzyjaźnionego prawnika i firmy, która zajęła się promocją, stworzyć fundację, zebrać ludzi, przygotować koncert... Kiedy zaczynali, nikt nie wierzył, że im się uda. Ale dopięli swego. Fundacja nosi nazwę „Z miłości serc”.

Inicjatywa wyszła od Agnieszki, ale Marcin szybko ją podchwycił. Jest współzałożycielem fundacji.
– Firmuje ją także swoją twarzą – uśmiecha się jego dziewczyna. – Marcin wzbudza zaufanie i wielką sympatię. Dzięki serialowi „M jak miłość” jest uwielbiany. Kojarzy się tylko z dobrymi cechami i... ze słowem „miłość”. Oddaje ono również to, co do siebie czujemy. Kochamy się i tą miłością chcemy się dzielić z innymi.

Pod okiem smoka wawelskiego
Spotkali się jesienią 2004 roku w programie „Ciao Darwin”.
– Marcin od razu wzbudził moją sympatię – przyznaje Agnieszka. – Ujął mnie swoją otwartością, radością. Gdyby dzisiaj ktoś zapytał mnie, co najbardziej w nim kocham, to odpowiedziałabym, że właśnie ten uśmiech, który nie znika z jego twarzy. Wtedy jednak nawet nie przypuszczałam, że kiedyś będziemy razem. Zdziwiła się, gdy dostała pierwszego SMS-a. Ale odpowiedziała. Zaczęli kontaktować się przez internet, telefonowali do siebie. Potem się spotkali. Raz, drugi... Jednak najważniejsze okazało się to trzecie – w Krakowie. Poszli na Wawel.
– Tak naprawdę to tam zakochałem się w Adze – zdradza Marcin. – Kiedy podeszła do nas zakonnica i spytała, kim jest ta młoda dama, od razu odparłem, że moją dziewczyną!
– Wtedy Marcin po raz pierwszy chwycił mnie za rękę – wyznaje Agnieszka. – Świat zawirował i... wiruje do dzisiaj.

Prosto z Krakowa pojechali do jej rodzinnego domu w Katowicach. Rodzice czekali z kolacją. – Tatuś podał swoją ulubioną śliwowicę, którą częstuje gości. Potem zabrał nas do restauracji na pierogi i piwo.
– To wszystko prawda – śmieje się Marcin. – Tata Agi tak mnie ugościł, że musiałem zostać na noc.
Dzień później wrócił do Warszawy, Aga została w Katowicach. On poszedł na swego sylwestra, ona na swego. Dzwonili jednak do siebie, a wkrótce zaprosił ją do rodzinnego domu do Siedlec. Mama Marcina, gdy tylko zobaczyła Agnieszkę, spytała: Kiedy ślub?
– Poprosiła Marcina, by ją uprzedził – śmieje się Agnieszka. – Żeby zaczęła zbierać pieniądze na wesele.
Wreszcie w lutym przyjechała do Marcina do Warszawy. Miała być trzy dni, została dziesięć...
On też był pod jej urokiem. – Piękne oczy, cudowna buzia – w pierwszej chwili to najbardziej działa na faceta – wyznaje Marcin. – Do tego wielkie serce i dobroć dziewczyny, która potrafi cieszyć się życiem. W kuchni też nie ma sobie równych. I kocha mnie!

W ciągłej podróży
Agnieszka trzy dni spędza w Katowicach, trzy w Warszawie, jeden w pociągu. I obiecuje sobie, że od października przeniesie się na studia do stolicy, z którą wiąże ją także praca w Tele 5.
– Tymczasem w moim pokoju cały czas stoi otwarta walizka – śmieje się. – A na trasie ze Śląska do Warszawy znam już każde drzewo.
Choć ostatnio oboje są bardzo zajęci, znajdują czas na odpoczynek, najkrótsze choćby wypady na Mazury. Marcin wygrał niedawno aktorski konkurs w powożeniu i teraz chce się nauczyć jeździć konno. Agnieszka jest instruktorem narciarskim. Przy niej Marcin po raz pierwszy w życiu założył deski. Teraz zimą oboje szaleją na nartach. Coraz rzadziej znajdują czas, by pójść do pubu czy spotkać się ze znajomymi. I już czekają na wymarzone wakacje. – Mamy tylko miesiąc wolnego, więc staramy się wykorzystać ten czas do maksimum. Rok temu byliśmy na Krecie. Zwiedziliśmy całą wyspę – widziałam cudowne plaże, małe miasteczka, górskie wioski – wspomina Agnieszka. – Z Marcinem to bardzo proste, bo on nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Braliśmy skuter lub samochód i ruszaliśmy przed siebie.

Tak im się to spodobało, że w tym roku postanowili lecieć do Egiptu. Zaraz po tym jak Agnieszka wróci z... Chin. Jako finalistka konkursu Miss Polski będzie tam reprezentować nasz kraj w wyborach „Queen of the World”. – Wciąż się waham, czy jechać – wyznaje Aga. – Nie chcę rozstawać się na cały miesiąc z Marcinem, zostawić samego w jego urodziny...
Marcin cieszy się z wyjazdu Agnieszki na konkurs. – Urządzimy urodziny trzy dni wcześniej i już – mówi. – A po twoim powrocie polecimy do Egiptu.

Oboje wiedzą, że miłość trzeba pielęgnować, codziennie starać się o drugą osobę, pamiętać. Dlatego kiedy Agnieszka przyjeżdża z Katowic, zawsze ma dla Marcina jakiś drobiazg. Gdy jest w Warszawie, a on wraca o 1.30 w nocy z treningu (Marcin gra w reprezentacji aktorów w piłkę nożną), czeka na niego z kolacją. Marcin nie pozostaje dłużny.
– W Dniu Kobiet byłam w Katowicach – mówi Agnieszka.
– Pan taksówkarz zbudził mnie o 6.30, wręczył piękny kwiat oraz koszyczek z moimi ulubionymi czekoladkami. Czy się ucieszyłam? Fruwałam ze szczęścia!
Czy myślą o wspólnej przyszłości? – Jesteśmy bardzo młodzi, znamy się dopiero półtora roku i wszystko się może zdarzyć – mówi Marcin. – Dziś wiem tylko, że bardzo kocham moją Agusię!

To dla mnie ideał faceta
– Przyznam się do tego po raz pierwszy – wyznaje Agnieszka. – Nie upieram się, żeby zaraz mieć rodzinę i dzieci. Ale pragnę, żeby kiedyś był przy mnie Marcin. Jest mężczyzną, o jakim może marzyć każda kobieta. Romantyczny, wrażliwy, dobry. Nie jest z tych, który włącza telewizor i potem tylko zmienia kanały. Lubi majsterkować i wszystko potrafi naprawić. W naszym katowickim domu zawsze był z tym problem. Bo choć tata jest inżynierem, ma firmę budowlaną, żarówki zwykle wkręca mama. A kiedy widzę, jak zajmuje się chrześniakiem, synkiem swojej siostry, jak się razem bawią, jestem pewna, że byłby cudownym ojcem.

Tomasz Brunner/ Przyjaciółka
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/13 lat temu
zalosne! trzeba bylo kolezance kupic proteze ze swojej kasy-sknerusy a nie odrazu zakładac fundacje no tak tak to teraz takie na topie i przykuje uwage! a co do blizniaka i "aktora" hahaha lasce sie chyba cos pochrzaniło ze wszyscy go kochaja,podziwiaja,itp...załosne mega!Ona jeszcze nawet ładna choc widzialam jak siedziala na widowni tanca z gwiazdami i mierzyła zazdrosnym wzrokiem wszystkie zgrabne tancerki ale on-maszkaron!
/13 lat temu
z daleka widać, że tych dwoje jest dla siebie stworzonych:):) miło się czytało, zazdrość zdżera!! oby tak dalej:):) 3mam kciuki!!Pozdrawiam