Maja Bohosiewicz była świadkiem bicia dziecka. W ostrych słowach opisała sytuację na Instagramie: "Publiczny lincz"

Takie sytuacje budzą grozę, a jednak zdarzają się każdego dnia. Tym razem świadkiem podobnej była Maja Bohosiewicz. Jej wpis wywołał lawinę komentarzy.
Marta Kosakowska / 6 miesięcy temu
Maja Bohosiewicz była świadkiem bicia dziecka. W ostrych słowach opisała sytuację na Instagramie: "Publiczny lincz" fot. Screen Instagram/majabohosiewicz

Maja Bohosiewicz przebywa obecnie na rodzinnych wakacjach w Tajlandii. Aktorka korzysta z uroków tajskich plaż, tamtejszego jedzenia i przepięknych okoliczności przyrody. Przy okazji jest również bacznym obserwatorem rzeczywistości. Na swoim instagramowym profilu opisała przykrą sytuację, której była świadkiem. Mężczyzna publicznie bił swojego 3-letniego syna. Wydarzenie stało dla gwiazdy punktem wyjścia do rozważań na temat tego, czym jest siła.

Kiedy widzę jak 40-letni ojciec pokazuje synowi fizycznie swoją władzę, mam ochotę go nagrać i pokazać za godzinę, jak się uspokoi, jak wyglądały z boku jego metody wychowawcze

- pisze Maja Bohosiewicz.

Aktorka zwraca uwagę na to, że rodzice często w emocjach zapominają się i sięgają po argumenty w postaci ciosów. Gwiazda opisała, jak mężczyzna na plaży bił swojego syna, a matka dziecka - nie reagowała.

Jestem właśnie naocznym świadkiem bicia dziecka, bo się zdenerwowało. Chłopiec stoi teraz w kącie i sobie płacze. Tata czeka, aż ten się złamie i przeprosi wszystkich, że nie poradził sobie z emocjami. Mama rozwiesza pranie i udaje, że nie widzi. Pewnie układ sił jest taki, że może udawać, że nie widzi albo się przyłączyć do publicznego linczu na 3-letnim synku. Synku, o którego dba, kocha, pewnie pracuje po 12h dziennie żeby móc go wziąć na wakacje do Tajlandii, żeby zobaczył świat. I on ogląda świat, piękny ocean, plaże, z zapuchniętymi oczami, potraktowany niesprawiedliwie i wie, że na tym świecie racje ma ten, kto jest silniejszy. Czyli Tata. 

- pisze gwiazda.

Wychowywała się bez ojca, teraz sama wychowuje córkę. Jak to wpływa na jej relacje z mężczyznami? Katarzyna Kwiatkowska w szczerym wywiadzie!

 

Wiesz czym dla mnie jest siła? Nie jest to muskulatura, nie imponuje mi jak facet potrafi się wkurzyć, jak lepiej zejść mu z drogi. Nienawidze wybuchowych, agresywnych kolesi. Nie znosze patrzeć na demonstracje siły gościa który wydziera się na kelnerkę, sprzątaczke, recepcjonistę, bo może. Kiedy widzę jak 40letni ojciec pokazuje synowi fizycznie swoją władzę, mam ochotę go nagrać i pokazać za godzinę jak się uspokoi jak wyglądały z boku jego metody wychowawcze. Czy kiedy jesteście nabuzowani, coś wam nie wyszło, przeżywacie porażkę, jesteście pełni złych emocji i chciecie dać im ujście nie zdarza wam się krzyczeć? Nie ciśniecie niepiszącym długopisem w podłogę? Nie walniecie ścierką o blat? A co gdyby właśnie wtedy w momencie największej frustracji, kiedy w głowie się gotuje, syczy i wybucha, wasz przyjaciel, tylko dużo silniejszy, podszedłby chwycił was bardzo mocno za rękę, albo twarz i zaczął agresywnie syczeć przez zęby: USPOKÓJ SIĘ W TEJ CHWILI ALBO CI POKAŻE! Uspokoiłabyś się? Emocje by zeszły, czy tylko podsyciłyby twoją złość? A gdybyś się nie uspokoiła i ktoś za to by Cie uderzył? Dostałabyś przykładowego liścia w twarz na zmniejszenie emocji. Byłoby lepiej? A może wolałabyś żeby Twój przyjaciel podszedł, przytulił cię i powiedział ze zrozumieniem: wiem, że jesteś zła. Wiem, że Ci nie wyszło. Wiem, że nie umiesz sobie z tym poradzić i chcesz krzyczeć i rzucać. Rozumiem Cie i jest mi przykro, ale jestem tu z Tobą. Pokrzycz ile potrzebujesz a potem się do mnie przytul.” Jestem właśnie naocznym świadkiem bicia dziecka bo się zdenerwowało. Chłopiec stoi teraz w kącie i sobie płacze. Tata czeka aż ten się złamie i przeprosi wszystkich, że nie poradził sobie z emocjami. Mama rozwiesza pranie i udaje, że nie widzi. Pewnie układ sił jest taki, że może udawać, że nie widzi albo się przyłączyć do publicznego linczu na 3letnim synku. Synku, o którego dba, kocha, pewnie pracuje po 12h dziennie żeby móc go wziąć na wakacje do Tajlandii, żeby zobaczył świat. I on ogląda świat, piękny ocean, plaże, z zapuchniętymi oczami, potraktowany niesprawiedliwie i wie, że na tym świecie racje ma ten kto jest silniejszy. Czyli Tata. 😢

Post udostępniony przez Maja Bohosiewicz (@majabohosiewicz)

Wpis wywołał ogromne emocje wśród fanek Mai Bohosiewicz. Do tej pory post polubiło ponad 12,5 tys. osób! Natychmiast pojawiło się po nim mnóstwo komentarzy - głównie kobiet, które były oburzone sytuacją. Wiele z nich przyznało jednak, często im samym również jest trudno zapanować nad emocjami.

Pięknie napisane. Wzruszyłam się. Sama czasem się drę , kiedy się spieszymy i później mam wyrzuty sumienia przez cały dzień Zuzi przedszkola... jesteśmy same we dwie i czasem przez jakieś pierdoły zapomina się, co tak naprawdę w życiu jest ważne...

Dlatego ja czasami w chwilach największego stresu... wolę po prostu wyjść do łazienki, zacisnąć zęby albo przeklnąć sobie pod nosem i powiedzieć „Paula luz... to tylko chwila - zaraz będzie lepiej” dziecko nie rozumie... 

- czytamy w komentarzach.

Pojawiło się mnóstwo głosów, że będąc świadkiem podobnej sytuacji, warto reagować. Jednak - jak wynika z doświadczeń obserwatorek Mai Bohosiewicz - to nie zawsze przynosi skutki.

Niestety kilkakrotnie byłam świadkiem takiej sytuacji w rodzinie i choć za każdym razem reagowałam niewiele to pomogło... Przeważnie w odpowiedzi słyszałam, żebym się nie wtrącała, bo to nie moja sprawa, że to nie moje dziecko i że nie ja je wychowuję... Żadne moje argumenty nie były wystarczające, bo "dziecko jest niegrzeczne i robi na złość" 

pisze jedna z kobiet.

A Wam zdarzało się obserwować podobne sytuacje? Jeśli tak - to jak zareagowałyście?

Przeczytaj:
Ciąża po 40-tce? Poznaj gwiazdy, które zdecydowały się na późne macierzyństwo
„Nie jest Pani pierwszej młodości”, „Czasu się nie oszuka”. Gwiazda TVN walczy z hejtem po tym, jak pochwaliła się ciążą

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)