Krzysztof Ibisz, Paulina Piosik fot. AG. MAZUR

Krzysztof Ibisz i Paulina Piosik - On i Ona…

On i Ona… to nie tylko program, który Krzysztof Ibisz poprowadzi od 21 marca na antenie telewizji Polsat. To także nowy rozdział w życiu prezentera, w którym główną rolę gra jego asystentka i nowa dziewczyna Paulina Piosik.
/ 16.03.2010 10:16
Krzysztof Ibisz, Paulina Piosik fot. AG. MAZUR
Na rozmowę o zmianach, jakie zaszły w jego życiu, Krzysztof Ibisz (45) zgadza się chętnie. Wolną chwilę ma na to jednak tylko w czasie podróży do Wrocławia, gdzie jedzie nagrywać program „On i Ona”. Ale na zdjęcia do nowego show Polsatu prezenter nie wyruszył sam. Za kierownicą jego auta siedzi piękna blondynka, Paulina Piosik (23). Oficjalnie – asystentka i prawa ręka Ibisza. Nieoficjalnie – dziewczyna, która od czasu drugiego rozwodu zajmuje w jego sercu szczególne miejsce.

Uczucie ściśle tajne

Pierwsze plotki o romansie pary pojawiły się już dwa lata temu, gdy Paulina, wtedy jeszcze studentka drugiego roku Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, rozpoczęła pracę w agencji PR-owej Krzysztofa. Szczupła blondynka z długimi włosami szybko stała się obiektem zainteresowania bulwarowej prasy. Powód? To ona towarzyszyła Krzysztofowi podczas ważnych wyjazdów i gal, a także na nagraniach muzycznego show „Jak Oni śpiewają”. Choć spędzali ze sobą praktycznie każdy dzień, oboje zaprzeczali, że łączy ich coś więcej niż zawodowa przyjaźń. Kiedy prezenter pojawił się w towarzystwie Pauliny na tegorocznej gali rozdania Telekamer, nikt nie miał wątpliwości, że dziennikarz jest znów zakochany! – Krzysztof spotyka się z Pauliną od kilku miesięcy i widać, że teraz jest naprawdę szczęśliwy. Świetnie wyglądają jako para i rozumieją się bez słów – potwierdza w rozmowie z „Party” osoba z otoczenia pary. Jednak sam zainteresowany pytany o nową dziewczynę uśmiecha się tajemniczo i odpowiada: – Ludzie, mówiąc publicznie o związkach i uczuciach do drugiej osoby, często sobie tym szkodzą. Myślę, że dzielenie się z prasą tajemnicą miłości osłabia jej siłę. Dwa razy się o tym przekonałem na własnej skórze. Po raz kolejny już nie będę ryzykował.

Muza u mistrza
Pierwsze spotkanie z Krzysztofem Ibiszem było dla Pauliny Piosik wyjątkowe. Po tym jak trafiła do programu „Gra w ciemno”, którego Ibisz był gospodarzem, przyłączyła się do jego fanklubowiczów. „Dzień przed nagraniem nie mogłam spać i jeść. Nie docierało do mnie, że uścisnę dłoń człowiekowi, który jest tak znamienitą postacią polskiego ekranu (…). Czułam się jak we śnie... Serce z sekundy na sekundę waliło mi coraz mocniej, wydawało mi się, że nawet je słychać”, wspominała podekscytowana na stronie oficjalnego fanklubu Krzysztofa. Propozycja późniejszej współpracy z idolem była dla skromnej studentki nie tylko spełnieniem marzeń, ale też… wejściem do jaskini lwa. Pierwsze tygodnie w zawodzie asystentki nie należały bowiem do najłatwiejszych. Brak doświadczenia wcale nie gwarantował Paulinie taryfy ulgowej. Przeciwnie. Rzucona na głęboką wodę, szybko przyzwyczaiła się do szalonego tempa, w jakim żyje jej szef, i opanowała do perfekcji umiejętność robienia kilkunastu rzeczy naraz.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Pracę w biurze Krzysztofa Paulina zaczyna już o siódmej rano.  Wtedy wysyła szefowi raporty Instytutu Monitorowania Mediów. Oznacza to, że o każdej gazecie w Polsce, w której pojawiło się nazwisko Krzysztofa, musi go poinformować. – Później zajmuję się jego garderobą, m.in. przygotowuję propozycje strojów do programów. Następnie robię zakupy – od spożywczych po kupno auta. Często się zdarza, że towarzyszę Krzysztofowi także podczas ćwiczeń na siłowni, chodząc po bieżni z czterema telefonami, dwoma notesami i laptopem – śmieje się Piosik w rozmowie z „Party”. Zdaniem współpracowników pary Paulina szybko dała się poznać jako osoba pracowita i gotowa do pomocy o każdej porze dnia i nocy. Jej profesjonalizm docenił też Krzysztof. – Paula jest piękną i ambitną kobietą. Po kilku latach pracy ze mną nabrała doświadczenia w mediach i wniosła do tego świata świeżość i oryginalność pomysłów. Ma wielki talent pisarski, a wszystkie jej teksty, nawet te poważne, czyta się fantastycznie – mówi w rozmowie z „Party” prezenter.

Znajomi Pauliny i Krzysztofa są przekonani, że tym razem dziennikarz trafił na odpowiednią kobietę. Dlaczego? Po pierwsze, Paulina jest skromna i nie zależy jej na tym, by zostać gwiazdą show-biznesu. W przyszłości widziałaby się bardziej jako scenarzystka lub dziennikarka prasowa. Po drugie, i najważniejsze, rozumie, że dla Krzysztofa praca jest obok synów, Maksa i Vincenta, największą miłością. – Jest od niej całkowicie uzależniony, a każdy urlop powyżej tygodnia to dla niego piekło. Nieważne gdzie jest i co robi. Liczy się tylko to, by być najlepszym – zdradza Paulina. Zdaniem asystentki Ibisza ludzie, którzy go krytykują, nie zastanawiają się, jaki Krzysztof jest naprawdę i ile kosztuje go utrzymywanie się na szczycie od prawie 20 lat. Nie wiedzą, czego się boi i o czym marzy. Paulina, spędzając z szefem całe dnie, wie o nim tyle samo co jego ukochana mama, Mirosława Jope-Ibisz. Nie jest dla niej tajemnicą, co jada na śniadania, jaki ma rozmiar kołnierzyka i jak lubi wypoczywać. Pilnuje, by wszystko było dopięte na ostatni guzik, żeby zaoszczędzić mu niepotrzebnego stresu. – Praca z nim to nie tylko wyzwanie, ale też przyjemność. Krzysztof jest wymagającym, oryginalnym, ale i najlepszym szefem, jakiego można sobie wyobrazić. A przy tym przystojnym i bardzo zadbanym mężczyzną
– podkreśla Paulina.

Książę Polsatu
Choć 25 lutego Krzysztof Ibisz skończył 45 lat, wcale nie wygląda na swój wiek. Zawsze nienagannie ubrany, dobrze ostrzyżony i świetnie zbudowany, przyciąga spojrzenia kobiet. Nic dziwnego, bo na efekt sylwetki, którą może się dziś pochwalić, Krzysztof pracował od trzech lat. Wtedy postawił sobie cel: odbudować siebie na nowo. Choć regularnie uprawiał sport, postanowił zabrać się do tego bardziej profesjonalnie. – Zawsze myślałem o kulturystyce klasycznej – systemie treningowym, który nie ma nic wspólnego z przepakowanymi kolesiami na okładkach amerykańskich czasopism. I trafiłem na człowieka idealnego – Dariusza Brzezińskiego, kilkakrotnego mistrza Polski w kulturystyce, dziś mojego trenera osobistego. Człowieka, dzięki pomocy którego osiągnąłem proporcjonalną sylwetkę – zdradza nam Krzysztof.


Dziś Ibisz śmieje się, że prędzej przełożyłby spotkanie z prezydentem Obamą niż wizytę na siłowni. Ćwiczy w każdym miejscu w Polsce, w którym akurat pracuje (ma ulubione siłownie, m.in. w Bydgoszczy, Olsztynie i Gdańsku). Zawsze według ustalonego schematu: cztery razy w tygodniu po dwie i pół godziny. Zajęcia prezenter rozpoczyna od rozgrzewki. Potem jest czas na trening siłowy, a na koniec godzina na bieżni.

Z doświadczeń Krzysztofa jego fani będą mogli skorzystać już w kwietniu. Wtedy ukaże się bowiem pierwsza książka prezentera: „Jak zyskać moc po 40-stce. Poradnik dla pań i panów”. – Pracowałem nad nią dwa lata. Będzie to lektura okraszona dużą dawką humoru, skierowana do ludzi, którzy chcą coś zmienić w życiu – mówi Ibisz. W jego książce znajdą się m.in. zdjęcia, na których pokaże, jak należy ćwiczyć, by osiągnąć jak najlepsze rezultaty. Fanki prezentera mogą liczyć też na gorące fotki z basenu prezentujące w całej okazałości jego wyrzeźbione ciało.

Boski Adonis
Krzysztof nie ukrywa, że zmiana sylwetki i zdrowy styl życia bardzo go zmieniły. Przekonał się, że zajęcia na siłowni najlepiej rozładowują stres i mają zbawienny wpływ na jego psychikę. Dzięki ćwiczeniom odkrył, że nie ma problemów, są tylko sprawy do rozwiązania. Zmieniającą się sylwetkę Ibisza oprócz samego zainteresowanego z uwagą śledziła też prasa. Tabloidy zarzucały mu, że nie potrafi się starzeć z godnością i na siłę ujmuje sobie lat, a związek z Pauliną Piosik nazwały kryzysem wieku średniego. Takie zarzuty tylko śmieszą Krzysztofa. – Nie ma żadnego kryzysu! Czuję, że mam więcej mocy niż 10 lat temu. Owszem, skończyłem 45 lat, ale czy to znaczy, że mam kupić sobie bambosze, zapas chipsów i piwa na cały rok i zamknąć się w domu? – mówi dziennikarz.

Przez wszystkie lata pracy Krzysztof zdążył już się uodpornić na krytykę. Dlatego nawet plotki, że regularnie wstrzykuje sobie botoks i poddał się kilku zabiegom chirurgicznym, traktuje z przymrużeniem oka. – Operacje plastyczne? Potwierdzam: przynajmniej raz dziennie biorę kąpiel w formalinie, by cofnąć się do lat młodości. Przed każdym wyjściem spinam sobie na plecach skórę agrafką, wtedy naciąga się skóra na twarzy i dzięki temu mam mocniej otwarte powieki. Oprócz tego pompuję sobie usta – mam wentyl za lewym uchem, który pomaga mi osiągnąć wymarzony kształt warg – śmieje się Krzysztof. Niedowiarków prowadzący program „On i Ona” odsyła do swojej książki, w której udowadnia, że wszystko można wypracować. Jak? Trzeba się uzbroić w cierpliwość, zmienić dietę i regularnie ćwiczyć.


Choć Krzysztof uchodzi za jednego z najbardziej zadbanych mężczyzn w polskim show-biznesie, wcale nie wydaje na kosmetyki fortuny. W jego łazience, oprócz ulubionych perfum, stoją tylko dobre mydło, pianka do golenia, balsam po goleniu i krem do twarzy za 20 złotych. Nic więc dziwnego, że zdarzają mu się kosmetyczne wpadki. Ostatnio, gdy był gościem programu „Dzień Dobry TVN”, na oczach milionów telewidzów Kinga Rusin zwróciła uwagę na ciemne plamy na dłoniach Krzysztofa. – Pracowałem na planie serialu „Świat według Kiepskich”, gdzie grałem trenera fitness. Producenci poprosili mnie, bym przed zdjęciami użył samoopalacza, bo występowałem tam bez koszulki. I jak to facet, nasmarowałem się nim na noc, ale oczywiście nie wpadłem na to, że trzeba po zabiegu umyć ręce. Efekty było widać na antenie – śmieje się Ibisz.

Do trzech razy sztuka
Już 21 marca  o godzinie 16.45 Polsat wyemituje pierwszy odcinek nowego show, który Krzysztof Ibisz poprowadzi razem z Agatą Młynarską. W programie „On i Ona” widzowie zobaczą na przykładzie znanych par, jak skomplikowane są relacje dwojga ludzi. Jak się kochają, jak się kłócą i potem przepraszają. Jak funkcjonują, gdy nie ma wokół nich świateł reflektorów. – Dzięki moim doświadczeniom życiowym będę miał do uczestników ludzki stosunek. Każdy człowiek szuka szczęścia i robi to, by znaleźć to, co w życiu najbardziej się liczy: miłość – mówi Krzysztof.

Choć prezenter ma za sobą już dwa rozwody (z Anną Zajdler-Ibisz i Anną Nowak-Ibisz), nie wyklucza, że jeszcze stanie na ślubnym kobiercu. Deklaruje jednak, że tym razem byłaby to uroczystość z dala od medialnego szumu. Jaka kobieta wytrzymałaby więc z Krzysztofem przez lata? Znajomi prezentera są zgodni: uśmiechnięta, inteligentna, z poczuciem humoru i dystansem do siebie i świata. Ale i taka, która zrozumie, na czym polega jego praca, jak dużo musi jej  poświęcić czasu i siebie. Wydaje się więc, że Paulina Piosik znakomicie pasuje do tego ideału. Zawsze u boku Krzysztofa, a jednak na drugim planie. – Paulina ma wielkie poczucie humoru, które w połączeniu z jej inteligencją i urodą stanowią niebezpieczną mieszankę. Mogę zawsze na niej polegać – mówi Krzysztof. Czy ma więc szanse zostać panią Ibisz numer trzy? Tego prezenter nie chce zdradzić, ale jednego jest pewien: – Facet, za którego wyjdzie za mąż, będzie szczęściarzem!             

Magdalena Jabłońska-Borowik / Party