Kinga Rusin i Marek Kujawa fot. ONS

Kinga Rusin i Marek Kujawa - Triumf miłości

Kinga Rusin świętowała pierwszą rocznicę związku, ale do miłości nadal podchodzi ostrożnie… Deklaruje, że nie chce zaręczyn ani ślubu. Czy zmieni zdanie, gdy Marek Kujawa poprosi ją o rękę?
/ 10.10.2011 07:17
Kinga Rusin i Marek Kujawa fot. ONS
Cudotwórca! Tak o ukochanym Kingi Rusin (40) mówią jej przyjaciele. I nie ma w tym ani trochę przesady, bo przystojny prawnik Marek Kujawa sprawił, że Kinga jest naprawdę szczęśliwa.

– Ona bardzo się zmieniła. Widać, że miłość ją uskrzydliła – mówi „Party” Bartosz Węglarczyk, który nie tylko prowadzi z Rusin „Dzień Dobry TVN”, ale też od dawna się z nią przyjaźni. – Wprost promienieje szczęściem i to udziela się innym – dodaje. Także Michał Piróg nie ma wątpliwości, że metamorfoza Rusin to efekt tego, że dziennikarka wreszcie czuje się kochana. – Inne panie mają botoks, a Kinga ma Marka – żartuje tancerz. Przemianę dziennikarki dostrzegli zresztą nie tylko jej znajomi. Gdy 3 września Kinga Rusin po raz pierwszy pokazała się publicznie w towarzystwie ukochanego na charytatywnym balu Fundacji TVN „Nie jesteś sam”, a dzień później zabrała go na mecz politycy kontra gwiazdy TVN, w internecie natychmiast zaroiło się od komentarzy. „Jaka ona radosna i promienna”, „Wygląda pięknie, miłość jej służy”, „Widać, że jest szczęśliwa”, pisali internauci.

Ostrożnie z miłością

Ale uczucie, dzięki któremu Kinga Rusin tak rozkwitła, rodziło się powoli. Para poznała się podczas ubiegłorocznych wakacji na Rodos. Kinga pojechała tam uczyć się kitesurfingu, Marek, który uprawia ten sport od dawna, doskonalił tu swoje umiejętności. – Najpierw połączył ich właśnie kitesurfing. Potem odkryli, że mają więcej wspólnych pasji, że oboje uwielbiają sport i aktywny wypoczynek, że mają podobne zainteresowania, poglądy i podejście do świata – mówi „Party” przyjaciółka dziennikarki. I dodaje, że Rusin wróciła z wakacji zakochana po uszy, ale jednocześnie pełna obaw, czy powinna angażować się w związek z przystojnym prawnikiem. Dlatego, choć po powrocie do Polski zaczęła się spotykać z Kujawą, początkowo bardzo ostrożnie podchodziła do tego związku.

– To jest bardzo wrażliwa osoba, łatwo ją zranić i po prostu bała się zawodu miłosnego – mówi przyjaciółka gwiazdy.

Ale Kinga Rusin była ostrożna z jeszcze jednego powodu. Nie chciała, by o jej związku z Markiem dowiedziała się prasa. I nic dziwnego, bo od kiedy pięć lat temu rozwiodła się z Tomaszem Lisem, media „swatały” ją z każdym mężczyzną, w którego towarzystwie się pojawiła. Gdy tylko paparazzi sfotografowali ją z kimś na spotkaniu, gazety natychmiast ogłaszały, że Kinga znalazła miłość. W większości przypadków szybko okazywało się, że rzekomy ukochany tak naprawdę jest tylko znajomym gwiazdy czy partnerem w interesach. Ale kilka razy fotoreporterzy rzeczywiście przyłapali ją na randce. I – jak twierdzą jej znajomi – to właśnie zainteresowanie mediów sprawiało, że po kilku spotkaniach znajomość się kończyła. – Faceci nie wytrzymywali tego, że są pod ostrzałem paparazzich, że ich zdjęcia publikują gazety i po prostu się wycofywali – mówi nam znajoma dziennikarki.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Ten sam problem miał też na początku związku Marek Kujawa. Nie mógł zrozumieć tego, że gazety się nim interesują. Był zdziwiony całym tym zamieszaniem w mediach. – Ale jako że kocha i akceptuje Kingę taką, jaka jest, to pogodził się też z faktem, że prasa opisuje jej życie – wyznaje przyjaciel pary.

Najpierw matka, potem partnerka

I to właśnie akceptacja jest, jak się zdaje, podstawą sukcesu związku Kingi i Marka. Bo kiedy jakiś czas temu „Viva!” zapytała Kingę Rusin o to, jaki mężczyzna mógłby zdobyć jej serce, ta odpowiedziała: „Szukam partnera, który zaakceptuje mnie taką, jaka jestem”. Czy właśnie tym mężczyzną jest Marek?

Znajomi Rusin nie mają co do tego cienia wątpliwości! Pytani o to, co sprawiło, że Kinga się w nim zakochała i jest z nim szczęśliwa, wyliczają zalety przystojnego adwokata. – Marek jest po prostu świetnym facetem i doskonale się z Kingą dogaduje – mówi bez wahania Bartosz Węglarczyk. Znajoma Kingi z TVN dodaje, że Kujawa jest bardzo inteligentny, a do tego ma ogromne poczucie humoru i potrafi rozbawić Rusin, gdy ta ma gorszy dzień. A kolejna koleżanka dziennikarki dorzuca: – Marek zaimponował jej swoją pracowitością oraz tym, że wie, czego chce od życia i wytrwale do tego dąży.

Jednak wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, na pierwszym miejscu wśród zalet Kujawy wymieniają to, że Kinga czuje się przy nim bezpieczna i pewna własnej wartości. – On dał jej przede wszystkim poczucie akceptacji. Szanuje ją i akceptuje z całym bagażem jej doświadczeń, a to dla niej bardzo istotne – mówi „Party” przyjaciel Kingi.

Równie ważne jest też to, że Kujawa nie chciał wpływać na hierarchię wartości, jaką przez lata zbudowała sobie Kinga. Wiedział, że najważniejsze są dla niej córki, Pola i Iga, że to im poświęca najwięcej czasu. Dlatego nie oczekiwał, że Kinga zrezygnuje z wakacji z dziećmi, by wyjechać z nim na romantyczną wyprawę tylko we dwoje. Przeciwnie, bardzo delikatnie oswajał dziewczynki z nową sytuacją. Dlatego, gdy w tym roku Rusin spędzała wakacje z córkami na Dominikanie, jej nowy partner dojechał do nich na kilka dni. – Marek ma dobre podejście do młodych ludzi i szybko znalazł wspólny język z Polą i Igą – wyznaje „Party” bliski znajomy gwiazdy. Potwierdza to także Bartosz Węglarczyk: – On jest młody duchem, na pewno znajdzie nić porozumienia z nastoletnimi córkami Kingi – mówi.

Sposób, w jaki Marek nawiązał relację z Polą i Igą, zdaniem znajomych Rusin wiele mówi o jego podejściu do tego związku. On nie pojawił się życiu Kingi po to, by je odbudować z gruzów, ale po to, by je uzupełnić. Nie potrzebowała mężczyzny, żeby jej pomagał rozwiązywać codzienne problemy czy odnosić sukcesy zawodowe, bo z tym od lat doskonale radzi sobie sama. Nawet osoby, które nie darzą jej sympatią, przyznają, że Rusin jest ambitna, pomysłowa i potrafi zamienić w złoto wszystko, czego dotknie.

Kobieta sukcesu
Odkąd we wrześniu 2005 roku Kinga Rusin po kilku latach przerwy wróciła do pracy w telewizji i zaczęła prowadzić „Dzień Dobry TVN”, jej życie zawodowe jest pasmem sukcesów. Wygrała czwartą edycję „Tańca z Gwiazdami”, sprawdziła się w roli prowadzącej, a potem jurorki programu „You Can Dance”. Znakomicie prosperuje też jej firma Pat & Rub by Kinga Rusin, produkująca naturalne kosmetyki. Jej produkty świetnie się sprzedają, ciągle na rynek wprowadzane są nowe linie. Sukcesem wydawniczym okazała się też książka „Co z tym życiem?”, którą Rusin napisała razem ze swoją przyjaciółką psycholog Małgorzatą Ohme. – Chciałam, by ta książka była motywatorem dla kobiet, które mają podobne doświadczenia jak ja – tłumaczy „Party” Rusin. – Na spotkaniach autorskich w całej Polsce poznałam mnóstwo fantastycznych kobiet, które przeżyły różne życiowe zakręty i zobaczyłam, jak potrzebna była ta książka.

Ale Rusin nie zamierza spocząć na laurach. W październiku pojawi się w sprzedaży „Co z tym życiem?” w formie audiobooka. Ale wcześniej dziennikarka zaangażuje się w projekt swojego ukochanego. Kujawa, jako prezes fundacji Młode Umysły dla Polski, chce zachęcić ludzi do głosowania w najbliższych wyborach parlamentarnych. Miasto, w którym będzie największa frekwencja, dostanie pieniądze na działalność szpitala dziecięcego. – Kindze pomysł bardzo się spodobał i zamierza pomóc Markowi wypromować go – zdradza znajomy pary.

Co z tym ślubem?
A co Kinga Rusin i Marek Kujawa planują prywatnie? W wakacje świętowali na Rodos pierwszą rocznicę związku, a już niedługo zamierzają polecieć w romantyczną podróż do Brazylii. Ale deklaracji na przyszłość składać nie chcą. Jak mówią znajomi Kingi, dziennikarka na pytania o ślub, zaręczyny czy choćby wspólne zamieszkanie, odpowiada stanowczo, że takich planów nie ma.

– Trudno się jej dziwić, po tym, co przeszła, małżeństwo nie kojarzy jej się najlepiej – mówi przyjaciółka Rusin. Ale jednocześnie twierdzi, że tu niczego nie da się wykluczyć. – Kinga o ślubie nie myśli, ale gdyby Marek się jej oświadczył, to kto wie…       

Łukasz Post / Party
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)