Katarzyna Nosowska: „Wreszcie żyję! Po Hiroszimie i Nagasaki wyszło słońce”

„Nie mam ambicji doradzania kobietom, jak mają żyć, ale tak, chcę podzielić się z nimi tym, co przeżyłam. Może którejś z nich moja szczerość pomoże, może któraś z nich odnajdzie siebie w moich doświadczeniach”. O książce, która zmieniła jej życie, przemocy w związku, zdradzie, nieudanych terapiach i aborcji Katarzyna Nosowska opowiedziała Karolinie Morelowskiej-Siluk w lipcowej Urodzie Życia.
Joanna Mazur / 5 miesięcy temu
Katarzyna Nosowska: „Wreszcie żyję! Po Hiroszimie i Nagasaki wyszło słońce” fot. Kayax/Marlena Bielińska

Kilka miesięcy temu Katarzyna Nosowska odważyła się zawiesić działalność zespołu Hey. Czuła się zmęczona, obarczona odpowiedzialnością za całą grupę. Teraz nagrywa solową płytę (już jesienią w sprzedaży) i właśnie napisała pierwszą książkę „A ja żem jej powiedziała”.
„Wkraczam na nowe terytorium. Ktoś pomyśli: wygłupiała się na scenie, śpiewała piosenki i nagle pcha się do świata literatów! Wiem, że klapsy posypią się na zadek. Ale życie jest krótkie, postanowiłam zaryzykować. Pójść za czymś, co mnie woła” - zdradza wokalistka. Co jeszcze powiedziała w wywiadzie dla Urody Życia?

Świat bez niej byłby gorszy! Za co kochamy Katarzynę Nosowską?

Katarzyna Nosowska o kompleksach, obżarstwie i naprawianiu relacji z bliskimi

Przy okazji pisania książki Nosowska postanowiła się rozliczyć z kilkoma rzeczami. Choć jak przyznaje w wywiadzie Urody Życia - proces zmian zaczął się wcześniej.

Katarzyna Nosowska: „Nigdy siebie nie lubiłam, zawsze miałam dla siebie zero akceptacji. Na pewno ma to związek z dzieciństwem, mimo że byłam jedynaczką, nie byłam dzieckiem hołubionym, noszonym na rękach. Wyszłam z  domu w świat jako osoba nieprawdopodobnie zakompleksiona, złamana, pozbawiona jakiejkolwiek wysokości w samoocenie. I nagle okazuje się, że teraz, dzięki temu zabieganiu o siebie, wejrzeniu w siebie, zaczęłam być wdzięczna, także za życie. Uznałam, że jestem jedyną osobą, która może prawdziwie siebie wesprzeć, dać sobie trochę czułości. Przyszedł czas, kiedy chcę siebie utulić. OK, to ciało jest zmasakrowane obżarstwem z lęku, ze stresu, ale patrzę dziś na nie inaczej. Chcę mu oddać to, co przez lata zabierałam swoim beznadziejnym podejściem do niego, brakiem miłości. To jest jeszcze bardzo nieśmiałe, ale już wypowiadane głośno - patrzę na siebie i mówię z  uśmiechem: Dzieciaku mój.
To jest piękny proces. Myślę, że rozpoczął się mniej więcej siedem lat temu. Zaczęłam czyszczenie, naprawianie relacji z rodzicami, zmieniłam postawę wobec syna - odsunęłam się, dałam mu wolność i zaczęłam uczyć się akceptować w pełni jego wybory. I tak kiełkowała we mnie pomału siła. Zaowocowała tym radykalnym krokiem, jakim było zarzucenie Heya. Zrobiłam wtedy coś naprawdę niepopularnego w  moim bliskim otoczeniu. Zrobiłam to, bo poczułam odwagę. I ona ze mną została. Wierzę, że już na dobre. Zaczęłam decydować o sprawach, na które mogę mieć wpływ, a przestałam bać się rzeczy, na które wpływu nie mam”.

Najbardziej wolna jestem wtedy, kiedy nie przynależę do żadnej frakcji. Wtedy czuję się wolna, choć nie jest to łatwa wolność

Katarzyna Nosowska o wolności, tolerancji i aborcji

Artystka przyznała, że zarzuca się jej brak sprecyzowanych poglądów i bardzo ją denerwuje ta presja, to że trzeba się opowiadać, podkreślać swoją przynależność, chodzić na manifestacje.

„W najważniejszych sprawach mam bardzo jasne poglądy, jestem w nich stała. I moje życie świadczy o tym, jakie one są. Wszyscy krzyczą o tolerancji, ale w zależności od poglądów ma dotyczyć tylko niektórych spraw” - mówi. „Najbardziej wolna jestem wtedy, kiedy nie przynależę do żadnej frakcji. Wtedy czuję się wolna, choć nie jest to łatwa wolność - by ją uprawiać, trzeba jednocześnie polubić samotność... Ludzie mają takie złudne poczucie, że w grupie jest bezpieczniej. Według mnie nie jest” - twierdzi Nosowska.

Kasia Nosowska - żadna gwiazda nie ma takiego konta w mediach społecznościowych!

Swoje poglądy Nosowska określa żartobliwie mianem ezoterycznych. Co to oznacza?

„Dla mnie człowiek to coś znacznie więcej niż fizis, a rzeczywistość ma dla mnie naturę iluzoryczną. Ciężko z takim podejściem angażować się w codzienne prowokacje. Na przykład nie mam żadnego problemu z ludźmi, którzy kochają inaczej. Żadnego. Gdyby mój syn przyszedł do domu z Mariuszem, ugotowałabym z przyjemnością dla Mariusza najpyszniejszy obiad niedzielny, ale jednocześnie - i powiem to pierwszy raz - jestem przeciwna aborcji. Chcę to wytłumaczyć. Jestem absolutnie za tym, by kobiety miały prawo same o sobie decydować, ale wiem też z własnego doświadczenia, że niektóre decyzje są potem bardzo ciężkie do udźwignięcia, a  ich konsekwencje kaleczą duszę. Ja w duszę wierzę” - wyjaśnia Nosowska.

Katarzyna Nosowska: „Byłam kobietą, która kochała za bardzo”. O zdradzie i przemocy

„W tej mojej książeczce niby jest wesoło, ale są takie momenty, które mnie mocno dotknęły. Pisząc pewne zdania, musiałam spotkać się ze sobą, z przeszłością. To okazało się w efekcie oczyszczające, ale podczas pisania miejscami wręcz bolesne. Poczułam dawne emocje, trudne sytuacje wróciły do mnie i okazało się, że wciąż są żywe” - mówi Katarzyna Nosowska.

Nie zostawiłam w sekundę kogoś, kto podniósł na mnie rękę. Wybaczyłam zdradę, choć wcześniej mówiłam: „Nie ma mowy”

Karolina Morelowska-Siluk zapytała artystkę, z czym rozprawiała się podczas pisania.
Ta szczerze wyznaje: „Odważyłam się dotknąć tego, że byłam ofiarą przemocy. Mam za sobą epizod bycia kobietą, która kochała za bardzo. Nie miałam pojęcia, że to tak głęboko we mnie siedziało. Mam także za sobą bardzo traumatyczną sytuację, kiedy myślałam, że topi się moje dziecko. Byłam kompletnie sparaliżowana, nie mogłam zrobić wtedy literalnie nic. Choć zawsze byłam pewna, że wiem, jak zachowałabym się w takim momencie. Powinnam była wskoczyć do jeziora, nurkować i szukać mojego syna, a ja stałam na brzegu w stuporze i nie mogłam się poruszyć, a nawet krzyknąć. Nigdy wcześniej ani potem nie przeżyłam sytuacji, w której moje ciało nie należy do mnie, nie mam nad nim żadnej kontroli”.

Kasia Nosowska po awanturze o okładkę magazynu, zamknęła hejterom usta jednym zdjęciem

Przyznała też, że nie odeszła od zdradzającego ją partnera.
„Nie zostawiłam w sekundę kogoś, kto podniósł na mnie rękę. Wybaczyłam zdradę, choć wcześniej mówiłam: >>Nie ma mowy<<. Wybaczyłam i nawet potraktowałam ją z czasem jako prezent. Bardzo bolesny, ale prezent, trudną lekcję, która pozwoliła mi zmierzyć siłę mojej miłości” - mówi szczerze.

Mam 50 lat, dużo przeżyłam, dużo zobaczyłam, zaczęłam trochę rozpoznawać mechanizmy, które tym życiem rządzą. Może jest jakaś kobieta, która nie znajduje w sobie siły, aby uratować się z sytuacji, w której jest, może brakuje jej motywacji?

fot. Kayax/Marlena Bielińska

Nosowska zapytana, czy dzieli się tym wszystkim, żeby dodać otuchy innym kobietom, odpowiada:
„Czasem mam wrażenie, że ludzie mają wyobrażenie o losie pań z gazet, że żyjemy jak te pączki, nurzamy się w  maśle, potem posypujemy się cukrem pudrem i jest to żywot pełen fajerwerków. A my, mówię oczywiście o sobie, ale znam też trochę swoje koleżanki po fachu, jesteśmy zupełnie zwyczajnymi kobietami i naprawdę nie ma czego zazdrościć. Jesteśmy cięte z jednego metra.Nie mam ambicji doradzania kobietom, jak mają żyć, ale tak, chcę podzielić się z  nimi tym, co przeżyłam. Może którejś z nich moja szczerość pomoże, może któraś z nich odnajdzie siebie w moich doświadczeniach. Poza tym bardzo długo szukałam swojej przydatności. To znaczy od dawna zastanawiałam się, do czego ja właściwie mogę się tu, na tym padole, przydać, po co ja tu się w ogóle znalazłam? Wiadomo, jestem matką, próbuję prowadzić dom, opiekuję się moimi bliskimi, ale być może jest jakaś moja powinność wobec większej liczby osób? Więc już to wiem: śpiewam po to, aby ktoś się uśmiechnął albo może poczuł się mniej samotny. I po to też piszę - żeby dodać innym odrobinę otuchy.
Mam 50 lat, dużo przeżyłam, dużo zobaczyłam, zaczęłam trochę rozpoznawać mechanizmy, które tym życiem rządzą. Może jest jakaś kobieta, która nie znajduje w sobie siły, aby uratować się z sytuacji, w której jest, może brakuje jej motywacji?”.

Cały wywiad przeczytacie w Urodzie Życia 7/2018 od 13 czerwca w sprzedaży.

Polecamy także:Aleksandra Żebrowska - „żona znanego męża” otworzyła swój biznes. Dlaczego opowiada o nim dopiero teraz?Ania Dąbrowska: „Koniec z zimą, która była w moim sercu przez ostatnie lata!”. Czy jest gotowa na miłość?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)