POLECAMY

Johnny Depp - U progu sławy

„Byłem oszołomiony i zagubiony, bo karmiono mną Amerykę, niczym młodym republikaninem. Chłopiec z telewizji, przystojniak, idol młodzieży, młodzieżowy kochaś. Depp jako gipsowa figurka, Depp na plakacie, Depp opatentowany, pomalowany albo plastikowy!!! Byłem dodatkiem do pudełek z płatkami śniadaniowymi, figurką na kółkach pędzącą z prędkością dwustu pięćdziesięciu kilometrów na godzinę na czołowe zderzenie z termosem i przeszłością w postaci pojemnika na drugie śniadanie. Byłem chłopcem-nowalijką, chłopcem-franszyzą”
Johnny Depp - U progu sławy„Byłem oszołomiony i zagubiony, bo karmiono mną Amerykę, niczym młodym republikaninem. Chłopiec z telewizji, przystojniak, idol młodzieży, młodzieżowy kochaś. Depp jako gipsowa figurka, Depp na plakacie, Depp opatentowany, pomalowany albo plastikowy!!! Byłem dodatkiem do pudełek z płatkami śniadaniowymi, figurką na kółkach pędzącą z prędkością dwustu pięćdziesięciu kilometrów na godzinę na czołowe zderzenie z termosem i przeszłością w postaci pojemnika na drugie śniadanie. Byłem chłopcem-nowalijką, chłopcem-franszyzą”

W wieku dwunastu lat palił papierosy, mając trzynaście lat stracił dziewictwo. Z ciekawości sięgnął po narkotyki. Jako czternastolatek zdał sobie sprawę z ich destrukcyjnego wpływu, więc przestał je brać. Z alkoholu i papierosów nie zrezygnował. Podpatrując wuja kaznodzieję, który miał własny zespół muzyczny wykonujący utwory w stylu gospel, postanowił zostać gwiazdą rocka. Pierwszym zespołem, w którym występował był Flame. Później przyszła pora na The Kids.

Mając szesnaście lat i nie widząc sensu w kontynuowaniu edukacji – w końcu i tak nie miał dobrych wyników w nauce – postanowił rzucić szkołę i rozkręcić karierę muzyczną. The Kids stali się wkrótce jednym z najpopularniejszych zespołów na Florydzie. Grali supporty przed wielkimi gwiazdami. Po koncercie, który The Kids zagrali z Iggym Popem, doszło do małej konfrontacji pomiędzy muzykami. Osiemnastoletni wówczas Johnny pod wpływem znacznej ilości alkoholu z niewiadomego powodu krzyknął do swojego idola: „Wypierdalaj!”. Na szczęście nie wywiązała się z tego żadna bójka. Iggy spojrzał tylko na Deppa, rzekł: „Ty mały gnojku” i odszedł.

Dwudziestoletni Depp zakochał się w Lori Ann Allison. Była ona siostrą jednego z członków zespołu, a zarazem ich wokalistką. Pobrali się. Razem z The Kids postanowili podbić rynek muzyczny w Los Angeles. W owym czasie do Miasta Aniołów ściągały jednak całe rzesze młodych, zdolnych i ambitnych osób. The Kids nie udało się wybić. Pozostali w cieniu innych rockowych kapel. Problemy zespołu i brak jakichkolwiek perspektyw na osiągnięcie statusu gwiazd rocka najprawdopodobniej wywołały kryzys w związku Deppa i Lori Ann. Postanowili się rozstać. Brzmi to trochę ironicznie, ale rozwód z Lori Ann stał się najlepszą rzeczą, jaka mu się wtedy przydarzyła. Dzięki niemu Depp rozpoczął bowiem swoją przygodę z aktorstwem. Lori Ann zaczęła się spotykać z Nicholasem Cagem, siostrzeńcem znanego i cenionego na całym świecie reżysera i producenta Francisa Forda Coppoli. Przedstawiła go Deppowi. Zostali przyjaciółmi. To właśnie Cage zaproponował Deppowi rozpoczęcie kariery w fabryce snów i podał mu numer do swojego agenta.  

Johnny Depp - U progu sławy

Wes Craven – reżyser niskobudżetowych horrorów wpadł na pomysł filmu o serii tajemniczych morderstw dokonywanych we śnie przez budzącego postrach Freddy’ego Kruegera. Do roli chłopaka głównej bohaterki poszukiwał blondyna o atletycznej budowie. Podczas castingu jego córce wpadł jednak w oko Johnny – drobny chudzielec, z nastroszonymi na żel włosami i kolczykami w uszach. Jak mówił później Craven: „Moja nastoletnia córka i jej przyjaciółki, które przyszły na casting, kompletnie potraciły dla niego głowy. Johnny szalenie podoba się kobietom”. Depp otrzymał zatem swoją pierwszą rolę i pomimo tego, że w Koszmarze z ulicy Wiązów (1984) zagrał tylko drugoplanową postać, która stała się kolejną ofiarą Freddy’ego, film powoli otwierał mu drzwi do kariery.

Z ról w kolejnych dwóch obrazach – komedii erotycznej "Private Resort" (1985) oraz dreszczowcu "Slow Burn" (1986) Depp nie jest dumny. Przyjął je dla pieniędzy. Jak sam o nich mówi: „nie wstydzę się ich, tym bardziej, że nie myślałem wtedy, że zostanę aktorem”. Depp nie miał statusu gwiazdy, w związku z tym propozycje filmowe nie napływały do niego z taką intensywnością jak dziś. Bez zastanowienia przyjął więc rolę tłumacza oddziału, Lernera, w filmie wojennym Pluton (1986). Na potrzeby tej produkcji przeszedł dziesięciotygodniowy obóz szkoleniowy w filipińskiej dżungli, który Oliver Stone zorganizował swoim aktorom, by ci mogli na własnej skórze doświadczyć piekła, w którym znaleźli się żołnierze walczący w Wietnamie. Pomimo tego, że większość scen z udziałem Deppa podczas montażu wycięto, został on zauważony i zaproponowano mu rolę policjanta Toma Hansona w serialu "21 Jumper Street". Depp początkowo kategorycznie odmawiał udziału w tym projekcie. Jednak brak gotówki skłonił go do przyjęcia tej roli, czego później zresztą żałował.

Dzięki serialowi zyskał ogromną popularność wśród nastolatków. Młode dziewczyny szalały na punkcie nowego idola Ameryki. Swoją sławą przyćmił rzekomo innego wschodzącego aktora tamtych czasów – Michaela J. Foxa. Zaczął dostawać całą masę listów od fanów, proszono go o udzielanie wywiadów w pismach młodzieżowych, jego zdjęcia pojawiały się dosłownie wszędzie. Deppa strasznie to męczyło. Wieczny outsider, któremu nauczyciele nie wróżyli świetlanej przyszłości, który zawsze trzymał się na uboczu, nagle stał się nowym Jamesem Deanem. Depp szalenie starał się zerwać z tym wizerunkiem. Próbował wprowadzać zmiany w scenariuszu, ale nie były one aprobowane przez producentów.

Johnny Depp - U progu sławy

Pomocną dłoń wyciągnął do niego John Waters, offowy filmowiec, który z racji swoich niekomercyjnych produkcji, nie cieszył się w Hollywood dużą popularnością. Postać Wade’a Walkera, którą mu zaproponował, była zdaniem Deppa „zaprzeczeniem wizerunku czy raczej etykiety, którą przykleił mu kiedyś jakiś cymbał w krawacie”, dlatego też przyjął tę rolę. Musical "Beksa" (1990) został entuzjastycznie przyjęty przez krytyków i odniósł duży sukces, zwłaszcza w Europie oraz Australii. Pomimo tego, że Depp związany był kontraktem z producentami "21 Jumper Street" i po skończeniu pracy na planie "Beksy", musiał pojawić się jeszcze w jednym sezonie tego serialu, udało się mu w końcu zerwać z wizerunkiem idola młodzieży.


Kariera Johnnego Deppa nabierała rozpędu, a na nowe tory pchnęła ją znajomość z czołowym dziwakiem Hollywood – Timem Burtonem.

„Ten niezwykły, genialny facet, który w dzieciństwie rysował dziwne postaci, uratował mnie od artystycznej śmierci w serialu telewizyjnym i świecie kultury masowej”
(Johnny Depp o Timie Burtonie)

"Edward Nożycoręki" (1990) – kolejny projekt cieszącego się coraz większą popularnością ekscentrycznego reżysera Tima Burtona. Czy ta dość ryzykowna produkcja powtórzy sukces "Batmana" (1989)? Na pewno. Wystarczy tylko obsadzić w roli Edwarda jednego z najbardziej kasowych aktorów. Wytwórnia 20th Century Fox, która finansowała ten projekt, dość jasno dała więc Burtonowi do zrozumienia, że zależy jej na udziale Toma Cruise’a, którego gwiazda od czasu "Ryzykownego Interesu" (1983) coraz jaśniej błyszczała na firmamencie hollywoodzkiego show biznesu. Burton szukał jednak kogoś innego.

Johnny Depp - U progu sławy

Tymczasem Johnny Depp usilnie próbował doprowadzić do zerwania kontraktu z producentami "21 Jumper Street" – serialu, który przyniósł mu ogromną sławę i zrobił z niego idola młodzieży, lecz zarazem hamował jego dalszy rozwój artystyczny i groził przyklejeniem mu etykietki – kolejnego nijakiego aktora, znanego tylko ze swojej ładnej buźki. Scenariusz "Edwarda Nożycorękiego" trafił więc w ręce Deppa w najbardziej odpowiednim momencie jego kariery. Pomimo tego, że Depp był jedynie „chłopcem z telewizji”, któremu – jego zdaniem – żaden reżyser nie powierzyłby takiej roli, to właśnie jego nazwisko znalazło się na plakacie promującym film. O zaangażowaniu tego młodego aktora zadecydowała szczególna cecha aparycji Deppa – jego oczy – idealne, aby odegrać rolę zwierciadła duszy tego melancholijnego bohatera. Rolę cheerleaderki Kim Bogs, w której zakochuje się Edward, powierzono Winonie Ryder – ówczesnej partnerce Deppa w życiu prywatnym. Sprawiło to, że miłość pomiędzy odgrywanymi przez nich postaciami tej czarującej opowieści zyskiwała na autentyczności. Depp dostał kolejną szansę od losu, by szlifować swój talent pod okiem wielu wspaniałych ludzi. Najbardziej cenił zaś rady Vincenta Price’a. Na potrzeby tej roli Depp nauczył się grać w skórzanym kostiumie oraz posługiwać się nożycowymi dłońmi. Efekt był oszałamiający. W samej Ameryce obraz ten zarobił ponad pięćdziesiąt cztery miliony dolarów. Wszyscy zachwycali się postacią wykreowaną przez Deppa. Jak słusznie zauważył Adam Mars-Jones na łamach The Independent: "Tim Burton dał Johnny'emu Deppowi najlepszy prezent, jaki można sprawić porywczemu i kapryśnemu idolowi młodzieży - zapewnił mu niemal doskonałe przebranie".

Po małym epizodzie w filmie "Freddy Is Dead: The Final Nightmare" (1991) i udziale w kampanii społecznej przeciwko narkotykom Depp powrócił na ekrany kin rolą Axela Blackmara w "Arizonie Dream" (1993) – filmie mało wówczas znanego za oceanem reżysera Emira Kusturicy. Depp ponownie wcielił się w postać społecznego wyrzutka. Jego gra aktorska po raz kolejny wzbudziła zachwyt wśród krytyków. Sam zainteresowany pojawił się z reżyserem na festiwalu w Cannes w 1992 roku, żeby promować nieukończony jeszcze film, choć według Vincenta Gallo – jego przyjaciela z czasów 21 Jumper Street – kierowały nim inne pobudki. Depp rzekomo „chciał, żeby wszyscy mu płacili za to, że pojedzie i zamieszka w Hotel du Cap”. A gdy już tam był „odmówił udzielania wywiadów, bo wyczytał w jakimś artykule, że Brando nie rozmawia z dziennikarzami”.

Johnny Depp - U progu sławy

Gdy zapadł już ostatni klaps na planie "Arizony Dream", Depp zaczął rozglądać się za kolejnym wyzwaniem. Johnny nie cierpi oczywistości oraz odtwarzania konwencjonalnych ról, dlatego też bardzo spodobał mu się scenariusz "Benny i Joon" (1994). Zdobycie tytułowej roli nie było jednak takie proste. Obraz "Benny i Joon" pierwotnie miał być lekką komedią romantyczną. Nic więc dziwnego, że realizatorzy tego filmu widzieli w głównych rolach najpierw Toma Hanksa i Julię Roberts, a następnie Tima Robbinsa i Susan Sarandon. Gdy oba pomysły upadły, wytwórnia MGM postanowiła w końcu zaangażować Deppa, który zresztą mocno zabiegał o główną rolę. Kreując postać Sama Depp czerpał pełnymi garściami z kina niemego, wzorując się na aktorstwie Chaplina oraz Bustera Keatona. Aby nadać swoim ruchom więcej giętkości przeszedł też trening pod okiem mima oraz prestidigitatora Dana Kamina. Opłaciło się. Sam żonglujący w parku, Sam używający mopa jako tratwy, by przepłynąć przez kuchnię odgrywającą rolę rzeki, czy w końcu Sam, który dostaje pracę bez wypowiedzenia ani jednego słowa, tylko dzięki swoim umiejętnościom mimicznym– to tylko niektóre sceny, w których Depp w przezabawny sposób prezentuje świeżo nabyte umiejętności, rozbawiając nas tym samym do łez.

Johnny Depp - U progu sławy

Dzięki "Benny i Joon" Deppa dostrzegł szwedzki reżyser Lasse Hallström, który postanowił powierzyć mu rolę tytułowego Gilberta w filmie "Co gryzie Gilberta Grape’a?" (1993). Filmowy Gilbert sprawując rolę zastępczego ojca dla swojej otyłej matki, upośledzonego umysłowo brata oraz młodszej siostry, biernie obserwuje życie małej mieściny o nazwie Endora. Gilbert zdaje się być bardzo wrażliwym chłopakiem. Jednak brak perspektyw na przyszłość sprawił, że ta wrażliwość została ukryta pod płaszczykiem codziennych obowiązków. Wydaje się, jakby duch już dawno opuścił jego ciało, które teraz bez celu snuje się po ziemi, żyjąc z dnia na dzień. Rola wprost wymarzona dla Deppa, lubiącego się przecież wcielać w niekonwencjonalne i ekscentryczne postaci. Depp przechodził w tym okresie trudne chwile. Nie mógł pogodzić się z rozstaniem z Winoną – miłością jego życia. Dużo pił. Postać Gilberta była antidotum na wszystkie problemy. Film "Co gryzie Gilberta Grape’a?" odniósł sukces.

Pomimo tego, że wielu recenzentów nie pozostawiła na Deppie suchej nitki, zarzucając mu ciągłe odgrywanie zbyt podobnych postaci, jego pozycja w Hollywood umocniła się do tego stopnia, że nie musiał już walczyć o role. Tym razem to on przebierał w propozycjach, ponieważ niemal każdy chciał pozyskać do swojego projektu tego nietuzinkowego aktora. Johnny Depp, pomimo rosnącego zainteresowania swoją osobą, w dalszym ciągu odrzucał jednak role w hollywoodzkich superprodukcjach. Nie zagrał w "Speed – niebezpieczna prędkość" (1994) ani w "Wywiadzie z wampirem" (1994). Mimo to jego gwiazda nie bledła, a wręcz przeciwnie – miała dopiero rozbłysnąć.

Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Johnny Depp. Współczesny buntownik" autorstwa Briana J. Robba.

Fot. Johnny-Depp.org

Anita Boharewicz
     
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)