Jeszcze razem zagramy w piłkę

Popularny dziennikarz radiowy, gospodarz polsatowskiego programu „Grasz czy nie grasz”, Zygmunt Chajzer został dziadkiem.
O tym, że jego syn Filip ma dziewczynę, Zygmunt Chajzer dowiedział się przed trzema laty. O tym, że Julia jest w ciąży - siedem miesięcy temu. Nie ukrywa, że był nowiną zaskoczony, zwłaszcza że okoliczności, w jakich się o tym dowiedział, były dość niezwykłe. - Wróciliśmy z mojej imprezy urodzinowej - wspomina.

- Była noc. Rozmawialiśmy w kuchni przed pójściem spać. Ja mówię: Ależ jest cudownie, 51 lat na karku, a wcale tego nie czuję. Fajnie byłoby mieć teraz wnuka... Na co Filip wyjął wynik badania USG i powiedział: To masz! To jest twój wnuk! Przysiadłem z wrażenia. Co pomyślałem? Byłem wzruszony. Czułem, że zdarzyło się coś bardzo ważnego, że dokonał się kawałek życia, a na świat przyjdzie nowe pokolenie... W domu zaczęły się przygotowania. Przyszli rodzice kompletowali ubranka i pieluszki. Dziadkowie zadbali o wózek. - Te zakupy to był dla mnie spory szok - śmieje się świeżo upieczony dziadek. - Chociaż odwiedziłem w życiu parę dobrych salonów samochodowych, to tak olbrzymi wybór w sklepie z wózkami przeszedł moje najśmielsze oczekiwania!

Pamiętam, że była 22.43
27 listopada, w niedzielę (zresztą w swoje własne urodziny!), Filip zawiózł Julię do szpitala. Poród na dobre rozpoczął się w poniedziałek przed południem. Filip do końca nie był pewny, czy chce towarzyszyć Julii, czy nie. Znajomi przekonywali, że warto, bo to jedyna taka chwila w życiu. Jednak Filip się wahał. - Na widok krwi robi mi się kiepsko - wyznaje. - Stałem więc przed salą. Przez cały czas był w kontakcie z rodzicami. - Wciąż dostawałem SMS-y - uśmiecha się Zygmunt Chajzer. - Że poród się przedłuża, że już widać główkę... Wreszcie po trzynastu godzinach otrzymałem ten SMS najradośniejszy: „Jest!”. Pamiętam dokładnie - była 22.43. Nareszcie - pomyślałem. Poczułem wielką ulgę, bo trwało to już tak długo, że zacząłem się niepokoić. Skończyłem akurat trening. Pochwaliłem się natychmiast, a koledzy, z którymi właśnie grałem w siatkówkę, złożyli mi gratulacje.
Na pierwsze odwiedziny wybrali się następnego dnia. - Maks ważył 3810 gramów, miał 58 cm i otrzymał 10 punktów w skali Apgar. Stałem nad jego łóżeczkiem wzruszony i zachwycony - wyznaje Zygmunt Chajzer. - Ale też lekko zażenowany, bo wokół kręcili się fotoreporterzy, którzy pstrykali mi zdjęcia. A przecież to żadna moja zasługa, że zostałem dziadkiem. To sukces Filipa i Julii.
To oni są rodzicami, choć - oczywiście - to też wielkie wydarzenie dla reszty rodziny.

Bardzo młodzi rodzice
- Zygmunt bardzo przeżył ten moment, choć starał się tego nie okazywać - zdradza Dorota, jego żona i mama Filipa. - Nasze dzieci są już dorosłe, więc tak po cichutku myślałam sobie czasem, że pora już na jakieś maleństwo w domu. I jest! Wymarzony wnuk! Malutki, śliczniutki, najpiękniejszy na świecie!
Kilka dni później Julia była już w domu. Ma dopiero 21 lat, ale świetnie daje sobie radę. Regularnie karmi piersią i wstaje do Maksa w nocy. Starszy o rok Filip, który pracuje w Radiu Złote Przeboje Pogoda i jednocześnie studiuje dziennikarstwo, wraca do domu późnym popołudniem. Wtedy cały czas poświęca synkowi - przewija, kąpie. - Za rok, dwa posadzę go na sanki, za trzy pojedziemy razem na desce snowbordowej - mówi Filip, patrząc z miłością na śpiącego synka.

- To nie problem, że są tacy młodzi. Sam zostałem ojcem mając 22 lata, a moja córka z pierwszego związku, Karolina, ma dzisiaj 29 lat - mówi Zygmunt Chajzer. - Im wcześniej, tym lepiej - wtrąca szczęśliwa mama Julia. - Jestem młoda, mam w sobie dużo siły, motywacji i życiowej energii. Kto wie, jaka będę za dziesięć lat? - Na karierę zawsze jest czas, na pieniądze też - twierdzi Filip.
- A rodzina jest najważniejsza, więc nie było z czym zwlekać. Za to ślub może poczekać. To nonsens robić to w pośpiechu. Pobierzemy się, jak przyjdzie odpowiedni moment - będzie czas, pieniądze... Rodzice też na nas nie naciskają w tej sprawie. Ufają nam, wiedzą, że jesteśmy odpowiedzialni.
Młodzi mieszkają razem z dziadkami, na piętrze. Pojawienie się w domu małego Maksa nie zmieniło rytmu domowych zajęć. - To jest idealne dziecko - twierdzi dziadek Zygmunt. - Dobrze je, dużo śpi, rzadko się odzywa, nie ma kolek, więc prawie nie płacze. Ma wszystko, o czym marzyłem, żeby mój wnuk mógł mieć.
To powód mojej wielkiej radości.

Dziadkowie z pewnością pomogą
Dziadkowie na razie stoją trochę z boku, choć zawsze gotowi są do pomocy. Dorota jest bardzo młodą babcią (ma zaledwie 44 lata), ale już nie może się doczekać, kiedy weźmie wnuka za rączkę i pójdą razem na spacer. - I koniecznie niech mówi do mnie babciu! - śmieje się.
- To urocze!
- Na pewno w niedalekiej przyszłości wraz z żoną bardziej włączymy się w opiekę nad Maksem - mówi Zygmunt Chajzer. - Julia studiuje chemię na Uniwersytecie Warszawskim i oczywiście wróci na uczelnię. Filip też ma sporo zajęć. Zresztą za nic byśmy sobie przyjemności zajmowania się wnukiem nie odmówili! Ja już próbuję - dzisiaj zostałem z Maksiem po raz pierwszy sam. W momencie, kiedy zacząłem się zastanawiać, co zrobię, gdy mały się zbudzi, naprawdę poczułem ogromną odpowiedzialność. Na szczęście malec przespał całą godzinę...

Niech się zdrowo chowa!
Dorota twierdzi, że Maks ma duże stopy, więc na pewno będzie siatkarzem. - Jeśli kondycja dziadkowi dopisze, to zagramy jeszcze razem w piłkę - żartuje Zygmunt Chajzer.
- A jeśli chodzi o zawód, to już dziś słychać, że mój wnuk ma radiowy głos, więc może pójdzie w ślady dziadka i ojca. Tak naprawdę jednak najważniejsze, by po prostu zdrowo się chował....

Tomasz Brunner

Dla wszystkich babć i dziadków
Z okazji Dnia Babci i Dziadka (21 i 22 stycznia) wszystkim szczęśliwym posiadaczom wnucząt - i tym z dłuższym stażem, i tym świeżo upieczonym - życzymy wszystkiego najlepszego! Bez Was, Kochani Dziadkowie, świat dzieciństwa
byłby o wiele uboższy...

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)