POLECAMY

Idzie nowe. Zmiana warty w show-biznesie

Gwiezdny żywot na show-biznesowym firmamencie jest dość krótki. Przekonują się o tym co rusz gwiazdy, które jeszcze poprzedniej jesieni były na językach wszystkich, a teraz jakby lekko przygasły lub zmieniły się w zwyczajne białe karły.
Gwiezdny żywot na show-biznesowym firmamencie jest dość krótki. Przekonują się o tym co rusz gwiazdy, które jeszcze poprzedniej jesieni były na językach wszystkich, a teraz jakby lekko przygasły lub zmieniły się w zwyczajne białe karły.

Idzie nowe. Zmiana warty w show-biznesie

Taki jest show-biznes: szybko chwyta i równie szybko wyżyma ze świeżej krwi gwiazdę, która właśnie jest na topie. Właściwie to ją niszczy, ale ona, dopóki się o niej mówi, nieważne zresztą jak, ma wrażenie, że świat padł jej do stóp. Dopóki nie pojawi się nowy format programowy lub w film z nową gwiazdą – wtedy ta stara, opatrzona gaśnie, choć metrykalnie daleko jej do progu dojrzałości emocjonalnej.

Z racji tego, że to właśnie TVN z racji swej „niekulturalnej niemisyjności” przoduje w kreowaniu nowych gwiazdek popkultury, znajdzie się tutaj dużo propozycji z ich ramówki czy też osób z „gwiezdnej stadniny” stacji. Co nie znaczy, że ta stronnicza telewizyjnie lista nie przekłada się w żadne sposób na masowego odbiorcę, oglądającego także Polsat czy TVP. Bo już powoli granice między kultura niską i pseudowysoką, a co za tym idzie stacjami telewizyjnymi dawno się zatarła.

Osyda zamiast Kamińskiej

Idzie nowe. Zmiana warty w show-biznesie

Według badań „Majka” z Joanną Osydą ma większą oglądalność niż „BrzydUla” i ciągle rośnie. Skąd ten fenomen? Może stąd, że Osyda od razu została obwołana polską Penélope Cruz, a Julia Kamińska nie była podobna tak naprawdę do nikogo, a z początku do – delikatnie mówiąc – dziewczyny dość zaniedbanej i nieurodziwej. Co prawda odcinek, w którym Ula Cieplak przechodzi wizualną metamorfozę, przyciągnął przed ekrany rekordową liczbę widzów, ale perypetie Majki stale zapewniają jej coraz większą i już niedługo pewnie równie wysoką ci epizod z Ulową przemianą oglądalność. Osyda na razie może być spokojna – kręcenie serialu jest zaplanowany na kilka miesięcy do przodu, więc pracę mieć będzie. Natomiast przed Kamińską jednak „Taniec z Gwiazdami” – może nie skończy jak Dorota Gardias, dla której po udziale w „TzG” szykowano masę propozycji, a i tak pozostała przy bieganiu przy pogodowej mapie i pokazywaniu, skąd napływa front ciepły, a skąd zimny... Bo Kamińska nawet powrotu do starego zajęcia, a więc grania Uli, by nie miała. A Osyda też zatańczy. Akurat zdąży z końcem serialu na jesienną edycję „TzG”.

„Klub Szalonych Dziewic” zamiast „Teraz albo nigdy!”

Idzie nowe. Zmiana warty w show-biznesie

Serial co prawda też opowiada o pokoleniu dzisiejszych odnoszących sukcesy głównie zawodowe trzydziestolatków z wielkiego miasta, ale tym razem tylko płci pięknej. Nadal jest bogato, wnętrza są zaprojektowane ze smakiem i „kasą”, każda z bohaterek wykonuje jakiś prestiżowy zawód, je oliwki przegryzane krewetkami, ale każdą z czterech bohaterek coś jednak trapi mimo tego ogólnego przepychu i bogatej formy. Mamy więc miłość, zdradę, zazdrość, pracę, sukces, spełnienie, dzieci, problemy emocjonalne. Wypisz, wymaluj „Teraz albo nigdy!”, tylko w spódnicy. Ale ogląda się fajnie.

Anna Mucha zamiast Weroniki Marczuk-Pazury

Idzie nowe. Zmiana warty w show-biznesie

Pierwszy odcinek 5. edycji „You Can Dance” za nami i pierwsze posiedzenie Muchy na miejscu jurorki w show. Miało być głośno, a co się okazało? Że ta wypyszczona, buntownicza, kontrowersyjna Anka, która na tańcu się nie zna, ale na słownym dogryzaniu i byciu uszczypliwą najbardziej, siedziała spokojnie na swoim krześle i nie bardzo jakby miała ochotę skandalizować w studio. Nie jest co prawda drugą Marczuk-Pazurą, z której emanował dojrzały spokój i kilkuletnie doświadczenie w show-biznesie, a co za tym idzie wyważone decyzje, ale też nie jest taką nieprzewidywalną, o jaką ją posądzano. A może Mucha dopiero się rozkręci? W każdym razie w pierwszym odcinku „YCD” namieszał bardziej Michał Piróg, który ostentacyjnie wyszedł ze studio, ogłaszając przy okazji strajk, bo nie zgadzał się z decyzją pozostałych sędziów co do eliminacji jednej z uczestniczek programu. Oby Mucha to pobiła, bo naprawdę będzie cienko bzyczeć, jeśli chodzi o dalsze bycie „w obiegu” show-biznesowym.

Alicja Bachleda-Curuś zamiast Izy Miko

Idzie nowe. Zmiana warty w show-biznesie

Miko się przejadła, albo po prostu nie pokazywała się w polskim show-bizie tak często, jak on tego wymaga. W każdym razie siedzi w USA, nie wiadomo, co robi oprócz organizowania swoich urodzin w Las Vegas, na które by się dostać, trzeba kupić specjalny bilet, ale ponoć rozwija się aktorsko. W każdym razie słuch o niej zaginął, za to o innej Polce, także spędzającej za Oceanem więcej czasu niż nad Wisłą jest u nas głośno. Nie dość, że Alicja Bachleda-Curuś złapała w sidła jednego z najgorętszych playboyów Hollywood, u którego boku zagrała w filmie „Ondine”, to jeszcze ma z Farrellem dziecko. I jest szczęśliwa. I już zapowiada (albo przynajmniej same media), że wróci do Polski, by pojawić się w kilku produkcjach. Może Iza powinna się na poważnie „zabrać” za jakiegoś amerykańskiego aktora, żeby „coś” osiągnąć, skoro (niedoceniony) talent nie wystarczy?

Anna Karczmarczyk zamiast Laury Samojłowicz

Idzie nowe. Zmiana warty w show-biznesie

Laura się wyśpiewała, trochę w „M jak miłość” pograła, ale się znudziła i zapowiedziała odejście z serialu. Zastąpi ją o wiele młodsza i – moim skromnym zdaniem – o wiele ładniejsza Ania Karczmarczyk, dotychczas znana widzom z serialu „Na Wspólnej” i filmu „Galerianki”. Też bez papierów ukończenia szkoły aktorskiej, ale komu to dzisiaj potrzebne, szczególnie w serialu pokroju „M jak miłość”, którego reżyser powziął sobie za cel promocję naturszczyków jako pełnokrwistych aktorów.

Małgorzata Socha zamiast Marty Żmudy-Trzebiatowskiej

Idzie nowe. Zmiana warty w show-biznesie

Rewelacyjna rola Violi w „BrzydUli” Sochy przyćmiła mdłą kreację Żmudy-Trzebiatowskiej w „Teraz albo nigdy!”. Małgosia nie skusiła się na śpiewanie w jakimkolwiek show i jakoś sobie radzi, co rusz występując w jakiejś sesji dla magazynu dla kobiet lub akcji charytatywnej, dla której promowania użycza swojego nazwiska. Poza tym z wywiadów z Sochą nie wyziera taka pustka i nuda oraz – powiedzmy sobie szczerze – zapatrzona w siebie samochwalstwo jak u Żmudy, która stara się wypaść w każdej wypowiedzi jako kobieta silna, super ambitna i po prostu piękna. A Socha ma i poczucie humoru, wewnętrzny komizm (co widać np. w najświeższej reklamie jednego z polskich banków) i nienachalny sposób bycia oraz wypowiadania się. No i jest do tego ładna – wolę takie połączenie, pełniejsze i mniej nadmuchane niż to, jakie prezentuje nudna i już opatrzona Żmuda.

Wojewódzki zamiast Małaszyńskiego

Idzie nowe. Zmiana warty w show-biznesie

Nie od dziś wiadomo, że osobistości show-biznesu kręci nie tylko wykonywanie jednego zawodu. Wojewódzki więc stwierdził, że świetnie sobie poradzi na deskach teatru, grając postać równie neurotycznego jak celebryta Woody'ego Allena i pojawił się na próbach sztuki „Zagraj to jeszcze raz Sam” w Teatrze 6 Piętro Michała Żebrowskiego. Może to porównanie jest krzywdzące pod względem urody Pawła, ale jeśli chodzi o trzymanie się na powierzchni show-bizu, to Kuba bije go na głowę. Poza tym obaj wiedzą, co to komercja, na dodatek uprawiana w tej samej stacji, więc chyba można ich zrównać pod względem rodzaju uprawianego aktorstwa. Małaszyński też zresztą zmienił branżę – na muzyczną. Może jeszcze o nim usłyszmy, tym razem w radio.

Doda zamiast Górniak

Idzie nowe. Zmiana warty w show-biznesie

To 20-letnie doświadczenie na polskiej scenie muzycznej, o którym Górniak mówi przy okazji każdego najazdu kamery na jej wystylizowaną postać i które postanowiła od paru lat jednak spożytkować, siedząc w fotelu cieszącego oczy i uszy gawiedzi „Jak Oni śpiewają”, na nic się nie zdało. Do nowego programu Polsatu „Tylko my dwoje” jako doświadczoną muzycznie jurorkę zaproszono Dodę – cios w plecy Górniak, dla której zamknął się stały dopływ gotówki z bycia profesjonalną gwiazdą, był ogromny. No ale cóż, „show must go on”, teraz pora na świetlisty blond i róż. Tylko znając zapędy Dody nie wiadomo, czy nie lepiej było wybrać kapryszącą tylko za kulisami Górniak, ale podczas nagrania zachowującą klasę i profesjonalne podejście, a nie wdającą się w słowne i często wulgarne przekomarzanki („Saleta, ciągnij fleta” z pamiętnego „Gwiazdy tańczą na lodzie”) z uczestnikami show Dodą.

Fot. MWmedia

Magdalena Mania
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (5)
/8 lat temu
zgadzam się! Ania 10000000 razy ładniejsza od nijakiej Laury!!!!!
/8 lat temu
Karczmarczyk ładniejsza od Laury Samojłowicz, CHYBA ZDURNIELIŚCIE !!! Laurka najpiękniejsza ! ;] A nie taki wymoczek jak ta Karczmarczyk !
/8 lat temu
słuszne spostrzeżenia, i świetny artykuł :D
POKAŻ KOMENTARZE (2)