Historie miłosne gwiazd

Wielkie gwiazdy, wielkie uczucia. Miłość, która czasem spada jak grom i zmienia cały świat. Najgorętsze pary polskiego show-biznesu. W wyjątkowej sesji i niezwykłych zwierzeniach.

/ 10.02.2010 11:51 POWRÓT DO ARTYKUŁU

Katarzyna Cichopek i Marcin Hakiel
To uczucie rodziło się pod okiem kamer i całej Polski. Stawiali razem kroki na parkiecie „Tańca z gwiazdami”. I każdy ich wspólny życiowy krok by komentowany: „Zakochani? Zaręczeni? Poślubieni?”. Ten związek przeszedł najtrudniejszy chyba – medialny chrzest. Odkąd zostali rodzicami, jak nigdy dbają o intymność. Dbają też o miłość. A ona zaskakuje ich samych. Niedawno znów weszli na salę prób: „Zatańczyliśmy i nagle wróciliśmy do tej pasji, namiętności, chemii, które pięć lat temu rodziły się między nami”.

Krok po kroku ku szczęściu
Znów dziś uciekali przed paparazzimi. I jak tu zachować spontaniczność? „Spontaniczność to mo-je drugie imię”, śmieje się Kasia. „U nas wszystko jest kawa na ławę. I co tam leży na sercu”. Ale rękę do zgody pierwszy wyciąga Marcin. „Jestem jak szklanka, do której skapują emocje. Kap, kap… No i prędzej czy później to musi się wylać. Prawda jest taka, że to Marcin zawsze łagodzi konflikty”.

Mówi się, że gdy na świat przychodzi dziecko, to dla każdej pary czas napięć. A oni siedem miesięcy temu zostali rodzicami. Czy siedzą wciąż na wulkanie? Kasia: „W żadnym podręczniku nie piszą, jaki to szok, gdy kobieta zostaje mamą. Bo w ciąży wszystko było piękne i nieskomplikowane. O wielu sprawach nie miałam pojęcia: że zmiany hormonalne tak bardzo działają na psychikę i że tak mocno będę się lękać o moje dziecko”. Marcin: „Przez pierwsze trzy miesiące jest tylko fizyczne zmęczenie pomieszane z olbrzymią radością, że już jest z nami mały człowiek”. Często słyszał: Teraz Kasia przestanie cię tak kochać. Dziecko będzie na pierwszym planie. „No to miałem plan, żeby się nie dać”, śmieje się.

Nie pogubili się. Marcin wiedział, że nie odsunie się w cień nawet na pół kroku. „Wiadomo, pierwszą pieluchę założyłem tył na przód. Jasne, że wstawanie w nocy nie jest miłe. Ale miałem swój sposób, myślałem tylko o przyszłości. Wiedziałem, że jeśli dziś Kasi pomogę, to zapracuję na jej zaufanie. Wspólne przeżycia niesamowicie wiążą”. O tym, że trzeba mieć czas tylko dla siebie, wiedzą. Ale prawda jest taka, że gdyby nie Marcin, Kasia nieprędko zostawiłaby synka samego. „Adaś miał trzy i pół miesiąca, zbliżały się moje urodziny”, opowiada. „Mąż kupił dwa bilety do Romy na »Upiora w operze«. Bałam się, czy babcia poradzi sobie, gdy zostanie sama z małym. Ale wróciłam z podwójną energią i radością, że byłam wśród ludzi”. Marcin wymyślił, że dwa razy w miesiącu będą razem wychodzić: „Jest karnawał, trzeba potańczyć”.  Tyle słyszą o sobie. Czytają w gazetach. Dzień w Internecie bez nich? Mrzonka. Oceniany jest każdy gest, każdy strój, każda zmiana. Jak to możliwe, że tak szybko wróciła do formy po urodzeniu dziecka? „W ciąży uważałam na to, co jem, byłam aktywna, do końca ósmego miesiąca ćwiczyłam”. Oboje lubią sportowe życie. Marcin innego nie zna. Starają się być atrakcyjni dla siebie. „Od początku naszego związku byliśmy zgodni, że to, jak się wygląda, to oznaka szacunku dla partnera”, wspomina Kasia. Dlatego, kiedy na świecie pojawił się Adaś i Marcin mówił: „Zajmę się małym, idź poćwiczyć”, nie protestowała. Dziś na galach znów przyciąga spojrzenia nienaganną figurą i błyszczy u boku męża. Marcin jednak najlepiej czuje się z Kasią w naturalnym wydaniu: bez makijażu i superkreacji: „Bo moja Kasia to dziewczyna w kitce na głowie”. 

Taką ją poznał. Na sali prób. Niedawno znów wróciły do nich emocje z czasu, gdy krok po kroku zakochiwali się w sobie. Parę dni temu mieli pierwszy od chwili, gdy zostali rodzicami, pokaz taneczny. „Znów latały motyle w brzuchu”, zdradza Kasia. „Wyszliśmy na salę i nagle w tańcu poczuliśmy tę pasję, namiętność, chemię, które pięć lat temu rodziły się między nami.

„Psychologia miłości” – po tę książkę Kasia lubi sięgać. Dokąd zaszli ze swoim uczuciem? „Jak to?”, ona nie ma wątpliwości. „Jesteśmy w związku kompletnym”.

K. Cichopek: halka - LA SENZA, CH Galeria Mokotów, ul. Wooska 12;
M. Hakiel: koszulka - INTIMISSIMI, ul. Chmielna 24 w Warszawie; spodnie - MARIUSZ PRZYBYLSKI, tel. do pracowni 501222819.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)