Edyta Olszówka

Po raz pierwszy opowiada o rozstaniu z Piotrem Machalicą i wielkiej z nim przyjaźni. Mimo wszystko.
Rozmawiamy o wszystkim: miłości, sensie życia, medycynie chińskiej, astrologii. Bolek, przygarnięty kundel, nie odstępuje Edyty. Siedzimy w jej ulubionej kafejce. Zawsze przy oknie, żeby widzieć Rynek Nowego Miasta z kościołem Świętego Kazimierza. Edyta jest szczera, bardzo spontaniczna. Ale tego dnia, kiedy kładę na stół magnetofon, na moment protestuje: „Lepiej gadajmy jak zwykle, napijmy się zielonej herbaty, zjedzmy coś dobrego...” Nie lubi wywiadów, trudno jej publicznie mówić o sobie.

Alina Mrowińska: – Widziałam Cię w „Dotyku” w Teatrze Powszechnym. Wkładasz w rolę niesamowicie dużo emocji. Po spektaklu musisz się wyciszyć, pobyć sama ze sobą?
Edyta Olszówka: Moje emocje, łzy są na wyciągnięcie ręki. Ludzie słyszą mój oddech... W tym dniu, kiedy gram „Dotyk”, nie mogę jeść, a normalnie mam ogromny apetyt. Muszę być sama ze sobą... To sztuka, w której gram szczęśliwą trzydziestoparolatkę, której wychodzi kariera, ma udane małżeństwo, wspaniałego przystojnego męża. Mają synka Jasia, dom, samochody, podróżują po świecie. I nagle ona dowiaduje się, że jej mąż od kilku lat prowadzi podwójne życie... z mężczyzną. W jednej chwili życie totalnie się rozsypuje...

– Wyobrażasz sobie siebie w takiej sytuacji w realnym życiu?
Wiem na pewno, że w życiu nie wolno nikogo świadomie krzywdzić. Nie potrafiłabym zaakceptować, że ktoś najbliższy prowadzi równolegle inne życie, nieważne, czy z kobietą, czy z mężczyzną. To nie kilka dni, tygodni, ale lata podwójnego życia... Przeraża mnie taka manipulacja... Zdrada, kłamstwo wkomponowane w życie. Nie dałabym sobie z tym rady, ten model kompletnie mnie nie interesuje.

– Powiedziałaś mi kilka tygodni temu, że jesteś w bardzo ważnym momencie życia, że musisz uporządkować siebie. Co to znaczy?
To jest od rana do ciemnej nocy ogromna praca nad sobą. Długie rozmowy, długie bycie w ciszy, skupienie na oddechu, czytanie, ucieczka w pracę, która dla mnie ma moc terapeutyczną. Ale też otwarcie się na coś nowego. Wydaje mi się, że mam duży nieporządek w środku, duży kłopot ze sobą.

– Co to znaczy duży kłopot ze sobą?
Ze swoimi emocjami, reakcjami, atakami wściekłości, złości, agresji. Tą ciemną stroną mnie... Jestem nadwrażliwa. To bardzo pomaga w zawodzie, ale utrudnia życie. Nie jestem mistrzynią formy, czasami w bardzo brutalny sposób przekazuję treść, ranię ludzi, a tego nie chcę...

– Odpowiadasz sobie teraz na pytania: „Kim jestem? Po co żyję?”
To są dla mnie fundamentalne pytania, które cały czas pozostają bez odpowiedzi. Zazdroszczę ludziom, którzy mają głęboką wiarę albo silną prawdę w sobie, którzy wiedzą, po co tu są. A ja się zadręczam, coś opłakuję. A przecież chodzę, widzę, słyszę, uprawiam zawód, który kocham. Wiem, że muszę myśleć pozytywnie. Ale to bardzo trudne...

– Tak naprawdę to czego Ci brakuje w życiu?
Spokoju ducha, poczucia własnej wartości. Ale nie chcę, żeby to zabrzmiało jak użalanie się nad sobą.

– Masz kogoś, do kogo możesz zawsze zadzwonić, pogadać, wypłakać się?
Pytasz mnie o przyjaciół czy o psychoterapeutów?

olszowka.jpg

– O przyjaciół.
Jest kilka osób. Ale ze mną jest tak, że ja się asekuruję i nie przyzwyczajam się do ludzi tak do końca. Liczę się z tym, że coś niedobrego może się wydarzyć, ktoś może mi na przykład zrobić kuku i pójść w zupełnie inną stronę. To chyba wynika z mojego dzieciństwa. Często przeprowadzałam się, zmieniałam miasta, szkoły, ludzi. Jak coś pokochałam, to zaraz traciłam.

– Nie lubisz mówić o swoim domu rodzinnym...
Nie, z dzieciństwem mam kłopot i jakiekolwiek opowiadanie o tym byłoby psychoterapią. A myślę, że robienie tego na oczach tysięcy ludzi jest niepotrzebne. Jeżeli dojrzeję, to będę rozmawiać z jedną osobą w zaciszu gabinetu.

– Co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze?
Miłość, zawsze tak było. Tylko co to znaczy?

– A co to znaczy dla Ciebie?
No właśnie... Powtarzam sobie często jedno z przykazań: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Bardzo nad tym pracuję.

– A mężczyźni są teraz ważni w Twoim życiu?
Dzieci, mężczyzna... to wszystko jest bardzo ważne. Czasami myślę: „Boże, może ja wszystko mam już za sobą, może to, co miałam najważniejszego przeżyć, już przeżyłam. A teraz już tylko wolnym krokiem do starości...” W głębi duszy mam bardzo wiele lat.

– Na ile lat się czujesz?
Czasami to chyba na 300 albo 600.

– Za parę miesięcy kończysz 35...
Osiem miesięcy temu skończyłam 34. Jestem z grudnia.

– Ale w grudniu tego roku kończysz 35.
Ale kiedy grudzień, jak jest lato. Przestań. Jednak jestem większą optymistką od ciebie.

– A poważnie, czujesz upływ czasu?
Przeraża mnie upływ czasu. Patrzę na siebie i widzę coraz starszą „ja”.

– W Twoim zawodzie każdego roku pojawia się wiele nowych, pięknych dziewczyn. Czujesz lekki niepokój?
Nie myślę o innych dziewczynach, generalnie skupiam się na sobie. Ale przeraża mnie w dzisiejszym świecie ogromna pogoń za młodością. W tak krótkim czasie można przeobrazić ciało, a co z duszą, psychiką?

– Ale czasem, jak zaakceptujesz swoje ciało, to będzie lepiej z duszą.
To za proste. Ciebie nie przeraża, że tak strasznie ważne stało się opakowanie? Nie zrozum mnie źle, nie mam nic przeciwko dbaniu o siebie. Nie chciałabym teraz wyglądać na 60-latkę, ale w wieku 60 lat nie chciałabym też wyglądać na trzydziestkę.

– Ale nie zaprzeczysz, że dobry wygląd jest ważny.
Uroda pomaga, jest przyjemna w odbiorze. Ale nie można robić z tego siły przewodniej życia. Nie możemy przecież zatrzymać niczego: młodości, miłości, życia... Pamiętam, jak byłam małą dziewczynką i babcia Michalina dała mi w prezencie piórnik z mnóstwem chińskich pachnących gumek. Zaczęłam strasznie płakać i powiedziałam: „Po co mi, babciu, tyle gumek, przecież ja i tak kiedyś umrę...”

– Kiedy widzisz siebie za pięć lat, to jaki to jest obraz?
Chciałabym być szczęśliwą kobietą i matką. Wiesz, cały czas mam w głowie taką bajkę z amerykańskiego filmu. Rodzice, dzieci, dużo zapachów, lodówka pozaklejana serduszkami, wszyscy krzyczą, jedzą, są razem, jest wesoło.

– Nie wyobrażasz sobie siebie samej?
Wierzę głęboko w przeznaczenie. Miłość, mężczyzna, dziecko – wszystko jest darem. Jeżeli taki dar na mnie spłynie, to będę bardzo wdzięczna i szczęśliwa.

– A dziecko mogłabyś wychowywać sama?
Podoba mi się, że jest mama i tata.

– Ile razy byłaś naprawdę zakochana?
Kilka. Każdy z moich związków bardzo wiele mnie nauczył. Choć bywało trudno. Ja jestem pogubiona i tacy byli moi mężczyźni.

– Dalej wierzysz, że prawdziwa miłość trwa wiecznie, jak w bajce?
Jestem przykładem na to, że prawdziwa miłość może się nie skończyć, ale może skończyć się związek. Miłość nie zamyka się tylko w obrębie bycia razem, wspólnego mieszkania. Czasami ludzie są daleko od siebie, a jednak bardzo się kochają. Bywa, że warto zrezygnować ze związku, żeby nie zrobić krzywdy miłości.

– Mówisz o sobie i Piotrze?
Bardzo nie chciałabym nazywać tego „ja i Piotr”.

– Miłość nie daje gwarancji dobrego związku?
Czasami ludzie się „kochają”, ale ich związki są chore, toksyczne. Częstują się tak złą energią, że nie wiem, jak mogą przeżyć dzień. „Kochają się”, ale nie dogadali się, nie powiedzieli sobie, co w ich życiu jest najważniejsze. Nie dają sobie wolności. Zobacz, jak często chcemy zmieniać drugiego człowieka. Chcemy, żeby nasz mężczyzna był takim, jakim my go chcemy widzieć. To chyba manipulacja i uzależnienie, a nie prawdziwa miłość.

– Wiem, że nie lubisz o tym mówić, ale muszę zapytać o Ciebie i Piotra.
Jesteśmy oddzielnie, ale w wielkiej przyjaźni.

– Przyjaźnicie się nadal?
Piotr to fantastyczny, bardzo dobry człowiek. Nie tak łatwo na tym świecie się odnaleźć... A Piotr jest absolutnie moją bratnią duszą. I bardzo dziękuję komuś, tam na górze, za to spotkanie.

– Mówisz: „wielka przyjaźń”, „bratnia dusza”. Przecież nie może być nic wspanialszego. Dlaczego nie być razem?
Czasami nasz problem ze sobą jest tak duży, że trzeba się nad nim pochylić w samotności, doprowadzić siebie do jakiejś harmonii.

– Czyli uważasz, że dopóki nie zrobisz porządku ze sobą, nie powinnaś być w związku?
Nie wiem. W tym momencie mojego życia wyszły na powierzchnię silne lęki. I myślę, że w związku projektowałabym je na drugą osobę.

– Coraz więcej takich kobiet jak Ty – młodych, atrakcyjnych, robiących karierę – jest samotnych. Miłość stała się towarem deficytowym?
Coś się zdarzyło niedobrego. Ludzie w moim wieku wychodzą rano z domu, wracają późną nocą. Pracujemy w weekendy. Żyjemy w dzikim pędzie, jest niesamowity wyścig szczurów. Ja też biegnę. A miłość wymaga uwagi, pielęgnacji, skupienia, czasu. Inaczej się nie da. „Niech ktoś zatrzyma wreszcie czas, ja wysiadam”, śpiewała Ania Jopek.

– Jedna z gazet napisała kiedyś na pierwszej stronie: „Edyta Olszówka chce mieć dziecko”. Co wtedy czułaś?
Chodzi tylko o to, żeby zbudować aferę, skandal, a prawda jest nieistotna. Najbardziej przeraża mnie, że ludzie przestali żyć własnym życiem, tylko zajmują się życiem innych. Chcą wiedzieć o tobie wszystko: z kim śpisz, co jesz, jaką masz łazienkę. Więc czytają te smętne bujdy, pod którymi na dodatek nikt nie ma odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem. I uznają, że tak jest.

– Ale wiele gwiazd seriali daje na to przyzwolenie.
Nie jestem gwiazdą. Uczciwie pracuję w serialu, prawie codziennie można mnie zobaczyć w teatrze. Nie tęsknię za taką popularnością. Chciałabym jakiś kawałek życia mieć tylko dla siebie.

– Bardzo trudno zobaczyć Cię w rubrykach towarzyskich. Nie lubisz bywać?
Nie umiem. Myślę, że na takich bankietach trzeba umieć bywać, umieć się nosić, konwersować ogólnie i powierzchownie.

– Co lubisz?
Kwiaty. Uwielbiam, ciągle je przesadzam. Dobre jedzenie, podróże, spacery, pracę... Kocham Bolka. Lubię kafejkę, w której rozmawiamy, Rynek Nowego Miasta. Uwielbiam usiąść w ogródku na Freta i patrzeć na kościół Świętego Kazimierza. Czuję wtedy spokój. I zaczynam wierzyć, że będę szczęśliwa.

Rozmawiała Alina Mrowińska/ Viva!
Zdjęcia Robert Wolański
Stylizacja Jola Czaja
Scenografia Tomek Felczyński
Makijaż Gonia Wielocha/Helena Rubinstein
Fryzury Anna Grzymała
Produkcja sesji Ewa Opalińska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (8)
/rok temu
Edytko nie przejmuj się ,jeszcze chwila a będziesz miała kochającego przyjaciela,życzę Ci tego z całego serca.
/11 lat temu
bardzo lubię oglądać ją na scenie w kinie i TV. Oby jak najwięcej
/13 lat temu
BARDZO JA LUBIE.
POKAŻ KOMENTARZE (5)