Edyta Górniak fot. ONS

Edyta Górniak - Wojna o dziecko

Dariusz Krupa oskarża Edytę Górniak o to, że nie interesuje się chorobą swojego syna. Piosenkarka twierdzi, że jej były mąż kłamie. Kto z nich ma rację?
/ 31.05.2012 06:40
Edyta Górniak fot. ONS
Tego nie spodziewał się nikt! Po trzech latach od ich rozstania między Edytą Górniak (40) i jej byłym mężem Dariuszem Krupą (36) znów wrze. Przyczyną nowego konfliktu stał się wypadek, jakiemu uległ ich 8-letni synek Allan. Chłopiec spadł na placu zabaw z drabinki linowej i trafił ze złamaną ręką do szpitala. W ciągu kilku dni przeszedł dwie skomplikowane operacje. W szpitalu odwiedzał go Darek z mamą oraz Edyta ze swoim partnerem Piotrem Schrammem. Pozornie wydawało się, że wszyscy się ze sobą dogadują. Potem jednak w prasie i internecie zaczęły się pojawiać informacje, że sytuacja między Edytą i Darkiem daleka jest od idealnej. Piosenkarka podobno miała pretensje do byłego męża, że zawiadomił ją o wypadku syna dopiero po kilku godzinach, a poza tym nie chciał jej powiedzieć, w którym szpitalu przebywa Allan. Pisano także, że Górniak zastanawia się nad wystąpieniem do sądu o całkowitą, a nie dzieloną z byłym mężem, opiekę nad Allanem. Krupa, który do tej pory nie komentował takich publikacji, tym razem zareagował ostro!

Darek ma dość

Tuż po drugiej operacji syna muzyk wydał oświadczenie, w którym zaatakował swoją byłą żonę. „Przez ponad tydzień po wypadku Allan był pod moją opieką, a Edyta nie znalazła czasu, aby go odwiedzić. Po zabiegu w Szpitalu Bielańskim okazało się, że niezbędne są dodatkowe badania. Zarówno była żona, jak i pan Schramm wiedzieli o tym, jednak nie znaleźli czasu, żeby być z Allanem tego dnia”, napisał Krupa. Co na to Edyta? – Do zachowań i niestabilności Darka już się przyzwyczaiłam. Dziś jednak ważne jest tylko to, że Allan czuje się coraz lepiej, a ja odnalazłam i mam swoje szczęście, bo to pozwala mi zachować dobrą energię i siłę. Liczy się prawda, nie słowa Darka – mówi „Party” piosenkarka. Pytanie tylko: jaka właściwie jest ta prawda?


Dwie wersje zdarzeń

Jak dowiedziało się „Party”, Darek zadzwonił do Piotra Schramma z informacją o tym, że Allan jest w szpitalu, dopiero po kilku godzinach od wypadku. Edyta Górniak, która miała wtedy próby przed „Bitwą na głosy”, natychmiast przerwała przygotowania do show i pojechała do syna. Razem z byłym mężem czuwała przy jego łóżku po operacji. „Zobaczyłam swoje dziecko pod respiratorem i to było straszne. Czekałam, aż się wybudzi z narkozy. Całe szczęście zniósł to bardzo dzielnie”, mówiła Edyta w jednym z wywiadów. Niestety, kilka dni później okazało się, że Allan nie ma czucia w palcach i musi przejść kolejną operację. „Po konsultacji z lekarzami zdecydowałem się przenieść Allana do prywatnej kliniki. Ponownie próbowałem się skontaktować z Edytą poprzez pośrednika, jednak bezskutecznie. Dopiero dwie godziny przed operacją zadzwoniła na telefon Allana i mimo tego, że nie chciała ze mną rozmawiać, poinformowałem ją, gdzie jesteśmy. Pojawiła się w szpitalu w otoczeniu paparazzi na godzinę przed planowaną operacją”, napisał Krupa w swoim oświadczeniu. Czyżby próbował zasugerować, że piosenkarka chce wykorzystać chorobę dziecka do tego, aby pojawić się w gazetach?


– To podłe! Darek był jej mężem przez pięć lat i jak mało kto wie, że paparazzi nie odstępują Edyty ani na krok – mówi „Party” znajomy artystki. W swoim oświadczeniu Krupa dodał jeszcze, że od trzech lat nie ma kontaktu z Edytą, bo nie wyraża ona na to zgody. Piosenkarka jest zaskoczona tymi słowami. – Trudno zrozumieć, dlaczego mój były mąż swoje dalekie od rzeczywistości słowa przedstawia w formie pism. Szczególnie że kieruje je do prasy i portali, a nie do mnie. Ze mną może komunikować się jak dojrzały mężczyzna, bezpośrednio. Widzieliśmy się choćby wielokrotnie po kilka godzin dziennie w szpitalu – mówi „Party” Edyta. A jej znajomi zastanawiają się, czy atak Darka na Edytę nie jest zemstą muzyka za to, że nie tak dawno poruszyła wyjątkowo niewygodny dla niego temat...

Końca nie widać

Kilka miesięcy temu w jednym z wywiadów Edyta Górniak zadeklarowała  swoją pomoc dla córeczki byłego męża i jej matki, z którymi – jak przeczytała w prasie – Krupa zerwał kontakty. Rozpętała się wówczas spora afera. Później wyszło też na jaw, że muzyk, który przed rozwodem umówił się z Górniak na późniejszy podział ich majątku, zaczął wyprzedawać rzeczy kupione z Edytą w trakcie ich małżeństwa. Pozbył się m.in. dwóch samochodów i wystawił na sprzedaż dom, który co prawda należy do niego, ale został wyremontowany i rozbudowany za pieniądze artystki. Górniak poprosiła o rozstrzygnięcie kwestii finansowych sąd. Choć ta ostatnia sprawa ciągle jest w toku, to zdaniem piosenkarki nie ona jest przyczyną obecnego konfliktu. „Jestem w zupełnie innym miejscu niż w czasie rozwodu, a mój były mąż, niestety, ciągle w tym samym, w którym go kiedyś zostawiłam”, napisała Edyta w oświadczeniu do mediów.

Gwiazda od prawie dwóch lat spotyka się z Piotrem Schrammem, a jej kariera idzie w dobrym kierunku. W tym roku wydała płytę „My”, wystąpiła na koncercie z José Carrerasem i festiwalu Top Trendy. Tymczasem o poczynaniach zawodowych Krupy, odkąd przestał być menedżerem zespołu Feel i Natalii Lesz, wciąż cicho. Krupa zarzucił też byłej żonie, że za jej sprawą „dorastanie ich syna śledzi za pośrednictwem mediów cała Polska”.  Gwiazda postanowiła odpowiedzieć i na ten zarzut. – Darek nieprawdziwie zarzuca mi upublicznienia spraw Allana, a jednocześnie nagrywa program telewizyjny w naszym wspólnym niegdyś domu w Milanówku, pokazując nawet łazienkę i wannę, w której kąpie się Allan, oraz sypialnię. Nawet sprzedaż domu w Milanówku reklamowana jest obecnie moją osobą, przecież to żenujące! – mówi „Party” oburzona Edyta Górniak.

Kto ma rację w tym sporze? Nie sposób tego rozstrzygnąć. Jedno jest jednak pewne – im szybciej byli małżonkowie znajdą wspólny język, tym lepiej dla ich dziecka.