Maja Sablewska, Edyta Górniak

Edyta Górniak i Maja Sablewska - Wzajemne oskarżenia

Edyta Górniak i jej agentka Maja Sablewska – wydawało się, że tworzyły duet idealny. Dogadywały się nie tylko w pracy, ale też przyjaźniły się. Dziś zarzucają sobie kłamstwa…
/ 09.02.2011 12:08
Maja Sablewska, Edyta Górniak
Przez dziesięć miesięcy było jak w bajce. Edyta Górniak (39) i Maja Sablewska (30) nie rozstawały się ani na chwilę: wspólne zakupy, ten sam dietetyk, ulubione knajpki, rozmowy przy winie do późnych godzin nocnych. Z dnia na dzień Górniak wracała do świetnej formy. Schudła, zmieniła styl ubierania się, odmłodniała. Mówiło się nawet, że gwiazda zaczyna przypominać… swoją menedżerkę! Kariera Górniak też nabrała wreszcie tempa. Udany jubileusz na TOPtrendach, wyczekiwany występ w „Tańcu z Gwiazdami”, świetny koncert sylwestrowy we Wrocławiu. W dodatku singiel „Teraz Tu” od razu spodobał się publiczności, a nowa płyta Górniak miała wyjść już wiosną. I nagle… czar prysł.

Dwie wersje wydarzeń
Dziś trudno się połapać, jak było naprawdę. Maja Sablewska twierdzi, że o swoim zwolnieniu dowiedziala się z Internetu w poniedziałek, tuż przed pierwszym castingiem do programu „X-Factor”. To wtedy w prasie ukazało się oświadczenie, w którym Edyta Górniak poinformowała, że 23 stycznia kończy współpracę z Mają. Powód? Edyta ma zbyt dużo planów zawodowych w nowym roku i wymaga pełnego zaangażowania i dyspozycyjności od swoich współpracowników. Maja w „Dzień Dobry TVN” powiedziała, że to zachowanie nieprofesjonalne. Co na to Edyta? Kilka dni później w jednym z tabloidów zaprzeczyła, że zwolniła Maję bez uprzedzenia: „Rozmawiałyśmy i korespondowałyśmy na ten temat wielokrotnie, a o mojej rezygnacji z dalszej współpracy, podsumowując i dziękując za dotychczasową, poinformowałam Maję już 14 stycznia. Takie są fakty”. Jak dowiedziało się „Party”, Edyta ma nawet na to dowód w postaci korespondencji elektronicznej. – Dokładnie tam widać, kiedy i o czym rozmawiały obie panie – mówi nam osoba z otoczenia Górniak.

Pozostaje tylko pytanie, dlaczego Edyta milczała na ten temat do pierwszego castingu do „X-Factora”, skoro decyzja została podjęta w połowie stycznia. Ci, którzy pracują z Górniak, upierają się, że to Sablewska zagrała nie fair: w ostatniej chwili poinformowała swoją gwiazdę, że wbrew jej obiekcjom jednak wystąpi w „X-Factorze”. – Edyta sama wielokrotnie brała udział w programach rozrywkowych i doskonale wie, ile trzeba poświęcić im czasu. Dlatego zapewnienia Mai, że dostosowała grafik do zawodowych planów Edyty, brzmiały mało wiarygodnie – mówi koleżanka Górniak. Znajomi Sablewskiej bronią jej. – Rozmowy Mai z Edytą o „X-Factorze” trwały już od dłuższego czasu. Górniak zgodziła się i jedyna rzecz, którą rozważały, to czy nie zawiesić działalności menedżerskiej Mai na czas trwania show, ale i wtedy obie panie umawiały się, że wydadzą wspólne oświadczenie – zdradza „Party” koleżanka Mai. 

Zapalnych punktów jest więcej. Jak dowiedziało się „Party”, Edyta Górniak oburzyła się na wieść, że to podobno Maja Sablewska stoi za dopięciem kontraktu reklamowego z marką Soraya, której twarzą właśnie została piosenkarka. – Jeśli ktokolwiek uważa, że może coś załatwić, bo nazywa się Sablewska, a nie stoi za nią Górniak, to się bardzo myli – mówi „Party” współpracownik Edyty. A z drugiej strony,  chyba nikt nie ma wątpliwości, że negocjowanie takiego kontraktu trwa wiele tygodni i że zajmuje się tym raczej menedżer, a nie gwiazda.

Zobaczcie, jak Maja Sablewska wypadła na pierwszym castingu programu X-Factor! >>


Co na to sama Maja Sablewska? – Po raz ostatni powtarzam to, co już mówiłam w „Dzień Dobry TVN”: o tym, że Edyta rezygnuje ze współpracy, dowiedziałam się z Internetu. Nikogo nie okłamałam. Bardzo sobie cenię czyste i profesjonalne relacje z moimi artystami. Współpraca z Edytą była i pozostanie dla mnie wyjątkowa – mówi „Party” Sablewska.

Czy to już koniec przepychanek między gwiazdą a jej agentką? I która z nich mówi prawdę? To wiedzą tylko one dwie.

Nie czas na łzy

Po tym, co się stało, bez odpowiedzi pozostaje jeszcze pytanie, jak dalej potoczy się kariera Górniak. Gwiazda znana jest z tego, że bardzo emocjonalnie reaguje na takie zdarzenia, ale tym razem podobno trzyma się całkiem dobrze. – Może jeszcze rok temu po takiej sytuacji nie umiałaby sobie poradzić, ale dziś jest dużo silniejsza. Aktualnie Edyta intensywnie pracuje: przygotowuje teledysk do nowego singla i nagrywa resztę piosenek na płytę. Poza tym ma zaplanowany wyjazd zagraniczny – zdradza jej współpracownik. Także „casting” na nowego menedżera, który media ogłosiły zaraz po zwolnieniu Mai, jest przedwczesny. Wiadomo, że zawodowymi sprawami Edyty nie będzie zajmował się jej partner, prawnik Piotr Schramm. – Oni nie chcą łączyć spraw służbowych z prywatnymi – tłumaczy znajomy pary. Na razie Edyta nie szuka menedżera. – Dostaje codziennie maile od osób, które chcą ją reprezentować – zdradza nam jej znajoma. Na dziennikarskiej giełdzie mówi się, że Górniak ostatecznie może zdecydować się na Roberta Kozyrę. Były szef Radia Zet i ekspartner Edyty znany jest z twardego charakteru i odwagi w podejmowaniu decyzji. A Górniak potrzebuje mieć dziś przy sobie silnego gracza. Powód? Musi udowodnić, że i bez Mai może odnosić sukcesy.  
 
Agentka czy gwiazda?
Tylko czy Maję za kilka tygodni w ogóle będzie obchodzić jeszcze kariera Górniak? Nikt nie ma wątpliwości, że Sablewska jako jurorka w „X-Factorze” będzie nową gwiazdą. Wystarczy przypomnieć, że Kuba Wojewódzki swoją telewizyjną karierę zaczął od „Idola” (bliźniaczego programu szukającego muzycznych talentów), a Edward Miszczak widzi w Mai dziś duży potencjał. – Kiedy Majka twardo negocjowała występ Edyty w „TzG”, zobaczył, że jest zdolna i zdeterminowana – mówi nam jej koleżanka. A dyrektor programowy stacji właśnie kogoś takiego szukał do swojego nowego programu. – Dla nas nie ma znaczenia, kogo dziś reprezentuje Maja Sablewska. Najważniejsze jest to, że ona jest najbardziej rozpoznawalną agentką gwiazd, bo formuła naszego programu wymagała obecności menedżera w jury – mówi „Party” Lidia Zagórska z biura prasowego TVN. A jak przyznała ostatnio sama Maja: „Kiedy dzwoni do ciebie Edward Miszczak z propozycją, to mu się po prostu nie odmawia”.

Zasady rządzące show-biznesem Sablewska zna nie od dziś. W końcu związana jest z nim już od ponad dziesięciu lat. Jak zaczęła się jej kariera? Gdy okazało się, że Maja przez kontuzję nie może dalej uprawiać sportu, jej pasją stała się muzyka. Kiedy miała 19 lat, zaczęła prowadzić fanklub Natalii Kukulskiej. Z czasem wyjechała z rodzinnego Sosnowca do Warszawy i rzuciła studia na geografii. Poświęciła się pracy i szybko zaczęła odnosić sukcesy. Wystarczył rok, by dostała wymarzoną pracę
w firmie fonograficznej Universal, gdzie odpowiadała za kontakty z mediami. W 2006 roku została agentką zespołu Virgin (sama o to zabiegała, bo widziała w nich wielki potencjał), rok później była już menedżerką samej Dody.

Najważniejszą osobą w zawodowej karierze Mai była Katarzyna Kanclerz. To ona stała za sukcesem Kasi Kowalskiej czy zespołu Ich Troje. Była dla Mai prawdziwą mentorką. To wtedy Kanclerz miała jej powiedzieć: „Ty mnie kiedyś zastąpisz”. I nie pomyliła się... Jak dziś ocenia swoją podopieczną? – Uwielbiam Maję i trzymam za nią kciuki. Mam nadzieję, że wszystko jej się uda. Jestem zaskoczona reakcją Edyty, bo artyści powinni akceptować ścieżkę kariery swoich menedżerów. Im agent jest silniejszy, tym więcej gwieździe może załatwić – mówi „Party” Kanclerz. Ale inni agenci kręcą przecząco głowami. – Ja wolę promować moje gwiazdy, a nie siebie – mówi nam Małgorzata Matuszewska, która reprezentuje m.in. Małgorzatę Kożuchowską. 

Ile Sablewska ostatecznie zyska, a ile straci na tej popularności, dowiemy się już wkrótce. Dziś pojedynek na informacje w Internecie wygląda imponująco: newsów o Mai jest dziś tyle samo, co o... Edycie Górniak.

Marta Tabiś-Szymanek, Agnieszka Prokopowicz / Party