Edyta Górniak - Czas na rewolucję

Chimeryczna diwa to już przeszłość! Edyta Górniak od pół roku przechodzi wielką metamorfozę. Tylko czy ta zmiana to na pewno jej prawdziwa twarz?
Edyta Górniak fot. ONS
W  tegorocznym plebiscycie „Party” Edyta Górniak (38) nie miała sobie równych. Wygrała aż w dwóch kategoriach: Gwiazda Estrady i Bohater Party – to nagroda przyznawana ulubionej gwieździe naszych czytelniczek. „Ona jest wspaniała. Zachwyca mnie jej talent i styl. Właśnie tak wygląda wielka gwiazda!”, „Przez 20 lat zawsze trzymała poziom”, piszą do nas jej miłośniczki. „Nie dość, że jest wielką diwą, to jeszcze kochającą matką. Ona jest dla mnie wzorem. Umiała się podnieść po życiowych zakrętach”, zachwycają się inne. Skąd taka miłość do Edyty? Przecież jeszcze niedawno uchodziła w Polsce za jedną z najbardziej kapryśnych gwiazd...

Białe lilie i herbatka
Legend, które przez 20 lat pracy na scenie narosło wokół Edyty, jest sporo. Choć na początku kariery była uwielbiana przez publiczność za urodę, talent i charyzmę, z czasem coraz częściej mówiono, że jest nieznośna. Podobno często się spóźniała, z dnia na dzień potrafiła zwolnić współpracowników, a koncert odwołać nawet na dwa dni przed terminem. Podobno jeśli przed występem w jej garderobie nie było herbatki rumiankowej, która rozluźnia jej gardło – awantura gwarantowana. Jeszcze gorzej, jeśli po występie fan wysłał jej bukiet białych lilii. Edyta nie znosi tych kwiatów... Tyle informacji nieoficjalnych. A te oficjalne? Z nimi jest zdecydowanie trudniej. Bo choć jej byli współpracownicy przy wyłączonym mikrofonie chętnie opowiadają o trudach współpracy z diwą, to już po jego włączeniu często... raczej ją chwalą. W dodatku kiedy pada konkretne pytanie o kaprysy Edyty, przykładów brak. Skąd biorą się więc te wszystkie historie na jej temat? – Ona jest perfekcjonistką. Dlatego często jej dbałość o detale  współpracownicy traktowali jak kaprysy, którymi w rzeczywistości nie są. Edyta musi mieć wszystko dopięte na ostatni guzik – dźwięk, strój, scenografię. Każda gwiazda światowego formatu ma swoje wymagania, więc one mnie nie dziwią, choć muszę przyznać, że na początku naszej współpracy nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać – mówi „Party” Maja Sablewska, menedżerka Górniak. I dodaje: – Edycie trudno dotrzymać kroku. Jeśli ktoś jest za słaby, nie wytrzymuje tempa i odpada. Czy chodzi więc o jej osobowość? – Trzeba pamiętać, że Edyta swój sukces przypłaciła zawirowaniami w życiu prywatnym i przez wiele lat musiała radzić sobie ze złą prasą. Stąd mówi się, że „największym problemem Edyty Górniak jest... sama Edyta Górniak” – tłumaczy „Party” osoba, która pracowała z piosenkarką kilka lat.

Pora na zmiany
Dlatego teraz Edyta mówi: „Dość!”. – Zrozumiała, że jeśli nie pokaże w końcu publiczności, jaka jest naprawdę, to przez następne 20 lat media wciąż będą utrwalać te bzdurne stereotypy – mówi „Party” jej znajoma. Bolesne rozstanie z mężem zmotywowało ją do zmian w życiu. – Edyta ma ostatnio dobry czas. Wyciszyła się, uspokoiła. Nie ma już w jej życiu takich nerwów, rozpaczy i smutku, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Oczywiście, pozostała osobą nadwrażliwą i to się nigdy nie zmieni, bo taki ma charakter – mówi „Party” jej wieloletnia przyjaciółka.

Te zmiany to wynik m.in. ludzi, którzy teraz ją otaczają. Maja Sablewska dodała jej pewności siebie, uporządkowała sprawy, którymi do tej pory Edyta się zamartwiała. – Po pół roku współpracy mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że gdyby nie wiara i niezwykła siła Edyty w to, że nam się uda, to nic by z tego nie było – tłumaczy agentka.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Nie wszyscy jednak wierzą w przemianę Edyty. Krytycy atakują wokalistkę, że wzięła udział w „Tańcu z Gwiazdami”, bo chciała jak najbardziej przeciągnąć termin wydania kolejnego krążka. Ale prawdziwy powód jest zupełnie inny. – Edyta miała już kilka piosenek, ale kiedy ostatnio je odsłuchała, stwierdziła, że nie chce śpiewać smętnych ballad, bo... dziś jest już inna! Ona się zmienia, szuka siebie. Chce nagrać szybkie, energetyczne przeboje, które będą pasowały do niej – mówi nam jej współpracownik. Co na to menedżerka gwiazdy? – Płyta Edyty musi być rewolucyjna i perfekcyjnie przygotowana. Obecnie nie mamy takich piosenek, dlatego album wyjdzie wtedy, gdy takie znajdziemy – tłumaczy. Ale za to  Edyty jest na scenie znacznie więcej niż kiedyś. I wygląda zachwycająco. Długie suknie, które przez lata wkładała na występy, zamieniła na mini, legginsy i luźne bluzki. – Edyta czuje się młodo i seksownie, a to od razu widać – opowiada nam jej znajoma.

– Ona nigdy nie interesowała się specjalnie modą. Za kulisami „Jak Oni Śpiewają” można było ją zobaczyć w papilotach, szlafroku i kapciach. Chodziła bez makijażu, najlepiej czuła się w dresie, ale tę naturalność artystka skrywała przed publicznością. Teraz zyskała rozeznanie w świecie mody i zrozumiała, że warto pokazać ludziom, jaka jest prywatnie. Tym bardziej że dla fanów zawsze była ciepła i szczera. Po koncertach znajdowała dla nich czas, opowiadała o sobie, ufając, że to ludzie, dla których jest ważna – zdradza nam jej wielbiciel.

Taniec – lek na całe zło
Występ piosenkarki w „Tańcu z Gwiazdami” od początku budzi emocje. Nigdy wcześniej nie można było zobaczyć Edyty, kiedy jest zmęczona po treningu. Nikt się też nie spodziewał, że wielka gwiazda podda się pod ocenę jury i tak bardzo będzie przeżywać każdy występ. „Kiedy trzeba, Edyta potrafi postawić na swoim. Ale przede wszystkim jest bardzo nieśmiałą, ciepłą i wrażliwą osobą. Po dwóch dekadach kariery jest taka sama, jaka była 20 lat temu. I jest jej z tym bardzo trudno, bo show-biznes jest straszny, a ona musi sobie z tym poradzić”, powiedziała ostatnio Superniania Dorota Zawadzka, która również występuje w show. W produkcji TVN-u można usłyszeć podobne opinie. – Wizerunek wykreowany wcześniej mija się z tym, co widzimy w programie. Edyta to nie diwa, ale fajna babka: delikatna i kobieca. Codziennie na treningach jest w formie i zawsze na czas. Dziwi mnie, skąd wzięły się te plotki o jej spóźnialstwie – mówi „Party” osoba pracująca przy „TzG”. Tę opinię potwierdza też partner wokalistki z parkietu. – Ona zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele ludzie od niej oczekują. Ale niewiele osób wie, że ona najwięcej wymaga od samej siebie – mówi „Party” Jan Kliment. Opowiada, że Edyta musiała się długo przełamywać, by nauczyć się potrzebnej w tańcu bliskości. – Dopiero kiedy się otworzyła, znów uwierzyła we własne siły. Ale do trwałych zmian Edyta potrzebuje czasu – dodaje. Najbliżsi jej metamorfozę dostrzegają już teraz.
– Kiedyś to ja byłam pogotowiem terapeutycznym dla Edyty, a teraz to ona zaraża mnie energią i radością – mówi jej przyjaciółka.

A jak Edyta ocenia swój udział w „TzG”? – Kiedy myślałam, że już nic się nie uda, wszystko się zmieniło. Teraz wiem, że nigdy nie wolno się poddawać – mówi „Party” Górniak. A jej menedżerka dodaje: – Czas na rewolucję...         

Marta Tabiś-Szymanek / Party
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)