Dziewczyna z MTV

O farbowaniu włosów, zakupach w second-handach, operacjach plastycznych i miłości (z kryzysami) do swojego ciała opowiada Paulina Jaskólska.
/ 16.03.2006 16:57
Paulina, miejska dziewczyna - nie wydaje wiele na kosmetyki, gubi biżuterię i nie potrafi sobie odmówić dobrego jedzenia.
Jej styl: Na luzie, blisko ulicy – dżinsy, adidasy, top plus trochę czadu.
Konik: Ma fioła na punkcie bielizny. Uwielbia zwłaszcza taką w stylu lat 50., zabudowane staniki, wysokie
majtki, klasyczne tradycyjne pasy do pończoch, przypominające gorsety. Lubi styl Agent Provocateur i niemieckiej firmy Viva Maria. Mam pomysły na własne projekty bielizny.
Słabość: Gubi rzeczy. Nigdy nie ma na sobie okularów droższych niż 200 zł. Jak zgubi, popłacze i trudno. Było, minęło. Kocham sztuczną biżuterię. Jest tania, szybko przestaje być modna i trzeba kupić nową.
Największa wpadka: Banał. Wyjazd służbowy do Las Vegas i spontaniczny pomysł na opalone seksowne ciało. Kupiłam samoopalacz w spreju Neutrogeny. Pewnie jest świetny, ale zabrakło mi wprawy w nakładaniu. Skończyło się kilkunastoma peelingami.

Joanna Winiarska: Słyniesz z częstej zmiany koloru włosów...
Paulina Jaskólska: Wymieniać alfabetycznie czy według palety kolorystycznej? Moje włosy były już różowe, pomarańczowe, białe, czarne, rude (pomyłka), brązowe, a teraz mam zwykły blond i czuję, że już czas na zmianę. Właśnie odrosły mi własne, bo ostatnio miałam przedłużone.
Zaczęłam farbować włosy dosyć wcześnie. Miałam potrzebę eksperymentowania, a rodzice nie bardzo pozwalali mi je obciąć. Pierwszy raz radykalnie skróciłam włosy w wieku 22 lat, po tym, gdy ufarbowałam je na piękny biały kolor. Były śliczne, ale niestety krótko – trzeba było je obciąć. Na początku farbowałam włosy sama. „W okresie czerwonym” jeździłam po farbę do hurtowni fryzjerskich, bo tylko tam był ten techniczny odcień. Gdy zaczęłam pracować w MTV, przyszedł czas na opiekę superfryzjerów.

Czy włosy lepiej znoszą farbowanie u profesjonalisty?
- Kiedy farbujesz je już tak długo, że nie pamiętasz swojego naturalnego koloru (to ja), są tak zniszczone, że niewiele może im pomóc. Kuracje u fryzjera dają efekt, ale krótkotrwały. Trzeba się z tym pogodzić. Teraz ratuję je całkiem przyjemną odżywką z siemieniem lnianym włoskiej marki Alfaparf.

Często zmieniasz kolor włosów. A co z kosmetykami?
- Nie mam czasu na przywiązywanie się do marek czy produktów. Czasami nawet nie zużywam całego kremu, bo już próbuję czegoś nowego. Kupuję kosmetyki przez Internet lub w strefach wolnocłowych. Teraz jestem zakochana w podkładzie Color ID Lancôma. Marka jednak nie ma dla mnie takiego znaczenia jak realne działanie kosmetyku.

Kobiety z telewizji i makijaż – lista mitów na ten temat jest długa.
- Moja jest krótka. Nie lubię mieć za dużo kolorowych kosmetyków, bo marnują się w kosmetyczce. Oczywiście lubię się malować. Mój podstawowy makijaż to podkład i ciemne kreski na powiekach. Do tego skontrastowany biały cień i tusz oraz błyszczyk.

Jak określasz swój styl?
- Jestem z miasta, żyję w mieście i ubieram się tak, jak dziewczyny na ulicach. Najchętniej w coś sportowego: dżinsy, wygodne buty, złoty pasek. Lubię second-handy. Mogę wtedy mieć dużo za niedużo. Uwielbiam płacić mało i wychodzić obładowana ciuchami i dodatkami. Natomiast kupowanie T-shirtów za kilkaset złotych w sklepie z tzw. markową odzieżą jest dla mnie nieco podejrzane. To po prostu finansowanie komuś kolejnej willi w Saint-Tropez. To nie znaczy, że nie podobają mi się ciuchy od projektantów. Z polskich odpowiadają mi propozycje Agnieszki Maciejak i niektóre kolekcje Ewy Minge. Ze światowych – lubię styl Galliano, niezmiennie Gaultier, Vivienne Westwood. Podoba mi się, gdy ciuch ma jakąś formę i w ogóle, gdy jest koronkowo-kolorowo, gdy są tiule, pióra, falbany i obcasy. Jestem fanką kiczu, przyznaję się bez bicia. Lubię styl taftowo-błyskotkowo-gorsetowy, który pięknie podkreśla walory ciała.

Twojego pięknego ciała?
- Do swojego akurat mam stosunek ambiwalentny. Operacje plastyczne? Kiedy przyjdzie na mnie czas, pewnie z nich skorzystam (śmiech). Mam tylko nadzieję, że gdy będę chciała sobie coś poprawić, metody będą już wtedy mniej krwawe i mniej inwazyjne.

Uprawiasz jakiś sport, masz czas na zdrową dietę?
- Teraz motywujemy się z moim facetem do wspólnego biegania. Choć ja wolę zorganizowane formy ruchu – aerobik i ćwiczenia w grupie. Odchudzanie to nie dla mnie. Kocham przyjemności i dobre jedzenie. Nie potrafię i nie chcę ich sobie odmawiać.

Co w kobietach jest piękne?
- Charakter i seksapil. Piękna jest odjechana Gwen Stefani, bo jest superstylowa i konsekwentna w swoim stylu. Monica Bellucci należy do tych pięknych kobiet, które zawsze robią wrażenie, a Nicole Kidman jest piękna, bo ma klasę. Z prowincjonalnej Australijki przeistoczyła się w damę – także dzięki operacjom plastycznym.

Czy to pochwała klasycznej kobiecości?
- Kobiecość jest towarem zdecydowanie za mało wykorzystywanym. Kiedyś była widoczna na każdym kroku. W sukniach, wciętych taliach, obcasach, pończochach. Rozporek w spódnicy zawsze przyprawiał facetów o dreszcze. Teraz kobiecość nie jest obowiązkowa: możemy wybrać między seksowną sukienką a wygodnymi dżinsami. Stała się nie obowiązującą normą, ale maską, której możemy użyć, chociaż rzadko to robimy. Często po prostu nam się nie chce, bo adidasy są wygodniejsze od obcasów. A tak naprawdę kobiecość to właśnie szpilki, pończochy na pasku, obcisła sukienka. Tak po prostu jest, czy się komuś to szowinistyczne podejście podoba, czy nie. Kobiety, które wykorzystują to do upolowania faceta – seksownie się ubierają, a potem nagle przestają – powinny liczyć się z konsekwencjami. Zareklamowały się jako atrakcyjniejsze, i co dalej? Facet może czuć się oszukany. Zresztą ja też lubię patrzeć na swojego mężczyznę i byłabym zawiedziona, gdyby przestał się – dla mnie! – starać fajnie wyglądać. Dlatego koronkowa bielizna czy szpilki od czasu do czasu niech będą programem obowiązkowym. Nawet jeśli to tylko stereotypy.

Joanna Winiarska/ Uroda
Zdjęcia: Marek Straszewski
Stylizacja S. Blaszewski, fryzury J. Hupało & T. Wolff/Hair Design,
Makijaż: T. Kocewiak/D’Vision Art dla Lancôme: podkład Teint Idole Ultra 03, korektor Palette Mix, zestaw Le Carnet de Velours 02, maskara L’Extreme, błyszczyk Juicy Tubes 29.
Paulina ma na sobie spódnicę (Maciej Zień), bezrękawnik (Comme des Garāons), nakrycie głowy (Marta Ruta), naszyjniki (Solar), kolczyki (Verona), pas (H & M).

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)