Doda, Dorota Rabczewska fot. MW MEDIA

Doda: "Tron jest mój!"

Złośliwi mówili, że Doda się kończy. Nie mieli racji! Po głośnym rozwodzie z mężem artystka znów nabrała wiatru w żagle: zatriumfowała w Sopocie, wygrała nasz plebiscyt, a w jej życiu pojawił się nowy mężczyzna... Królowa jest niezniszczalna.
/ 16.10.2008 09:05
Doda, Dorota Rabczewska fot. MW MEDIA
Doda (24) jest w świetnej formie: pięknie wygląda, dużo się śmieje, mówi szybko, jakby strzelała z kałasznikowa. – Radek? Dajcie spokój! Nie macie ciekawszych tematów? To zamknięty rozdział. Uporządkowałam wszystkie szufladki w głowie. Oczyściłam się. Pierwszy raz jestem singielką i jest mi z tym dobrze. Mam święty spokój i w domu, i w sercu, a w dodatku nie mogę opędzić się od facetów. Wreszcie czuję, że żyję – mówi „Party” Doda. Zapowiada, że za swoje nieudane małżeństwo z piłkarzem Radkiem Majdanem nie zamierza odgrywać się na innych facetach. – Nie będę suką! Mogę się jeszcze sześć razy zaobrączkować. Wyznaję dziś zasadę, że trzeba się żenić, żeby się rozwodzić – śmieje się artystka. Wygląda na to, że Doda po kilku ciężkich dla niej miesiącach wreszcie wyszła na prostą. Właśnie wygrała nasz urodzinowy plebiscyt i została Bohaterką Party. Teraz w życiu Doroty Rabczewskiej czas na nową płytę, nowe wyzwania i... miłość.

Forma gwiazdy

W ciągu ostatniego roku dużo się działo. W telewizyjnym show „Gwiazdy tańczą na lodzie” Doda zabłysła jako jurorka i udowodniła, że potrafi śmiać się z samej siebie. Jej pierwszy solowy album „Diamond Bitch” sprzedawał się świetnie, osiągając taki sam sukces jak najlepsza płyta Virgin „Ficca”. I na tym nie koniec. Wydana niedawno reedycja płyty Dody sprzedaje się równie świetnie. Niewątpliwie udało jej się podbić serca fanów. Latem zaczęła promować singiel „Nie daj się”. Odebrała nagrodę za Hit Lata w Sopocie. – Mój czas nie skończy się, dopóki będę zaskakiwać ludzi – mówi artystka. I nie rzucała słów na wiatr. Zagrała u mistrza polskiego kina Krzysztofa Zanussiego w filmie „Serce na dłoni”. Wcieliła się tam w postać piosenkarki pop, która wyrasta na diwę operową. Przy okazji wystąpiła też w „Kropce nad i” – programie Moniki Olejnik, gdzie zwykle goszczą najważniejsi politycy w kraju. Nie dała się zbić z tropu prowokacyjnym pytaniom dziennikarki – niektórzy mówili nawet, że to Doda „przegadała” Olejnik. Polacy pokochali kiedyś artystkę między innymi właśnie za niewyparzony język i zręczną żonglerkę słowną.

Rozstania i powroty
Wydawało się jednak, że sukcesy nie cieszą Dody tak, jak powinny. W życiu prywatnym gwiazda miała kłopoty. Jej rozstanie z Radkiem Majdanem ciągnęło się niczym brazylijski serial. I to rozwód „polskich Beckhamów”, a nie kariera artystki bardziej przyciągał uwagę mediów.

Coś niedobrego zaczęło się dziać wokół Dody. Organizatorzy koncertów zgłaszali pretensje: że gwiazda się spóźnia, że słabnie, że wysiada jej głos. Dziennikarze, przyzwyczajeni do jej kreatywności, zaczynali dawać do zrozumienia, że się nudzą. Po Polsce zaczęła krążyć złośliwa plotka: „Doda się kończy”. Zamiast najpopularniejszą polską wokalistką Doda została okrzyknięta najpopularniejszą rozwódką.


Doda i Radek, medialny duet piosenkarka–piłkarz, poznali się cztery lata temu na planie reality show „Bar” w Polsacie. Rok później byli już małżeństwem. Szczęśliwym aż do kwietnia ubiegłego roku, kiedy brukowce opublikowały zdjęcia Majdana „z tajemniczą blondynką”. – W tej sekundzie wszystko runęło. Zrozumiałam, że nie żyłam z prawdziwym Radkiem, tylko z moim wyobrażeniem o nim. Duchowo rozstałam się z nim, kiedy zobaczyłam to zdjęcie – wspomina Doda.

Złożyła pozew o rozwód. Rozwodzili się równie efektownie, jak ostatnio Paul McCartney i Heather Mills. Z tym, że w ich przypadku zamiast ogromnych pieniędzy w grę wchodziły wciąż ogromne emocje. Mimo że rozwód był w toku, Doda i Radek schodzili się i rozchodzili. Ludzie gubili się już w tym, czy są razem, czy osobno. – Od dnia złożenia pozwu kroczyłam po równi pochyłej. Wiedziałam, że już nic z tego nie będzie, bo jak raz podejmę decyzję, to się jej trzymam. Ale, jak to w toksycznym związku bywa, trochę grałam z Radkiem w kotka i myszkę. Po rozwodzie byliśmy jeszcze ze sobą – przyznaje dziś Doda. Ostatecznie Doda i Radek rozstali się w sierpniu tego roku. – Przyjaźnię się z moimi „byłymi”, ale w jego przypadku nie ma o tym mowy – mówi Doda. – Prawdę mówiąc, dziwię się, że dopiero teraz Radek został przyłapany na takiej akcji jak ta z Mielna (piłkarz wdał się w bójkę z policjantami – przyp. red.). A najgorsze jest to, że zamiast cicho siedzieć, lansuje się we wszystkich możliwych programach pod pretekstem tej afery. Co za żen! – komentuje Doda. Ta historia utwierdziła ją w przekonaniu, że rozwodząc się, zrobiła dobrze.

Romans na Ibizie

Ci wszyscy, którzy myśleli, że Doda wybaczy Majdanowi po raz kolejny, że będzie tęsknić i ronić łzy w samotności, mylili się. Artystka spakowała walizki i wyjechała na wakacje. Ibiza odmieniła jej życie. Dziś opowiada o tym „Party”: – Siedziałam po nieprzespanej nocy na plaży spuchnięta jak chomik, kiedy zobaczyłam, że z morza wynurza się chłopak: piękna sylwetka, opalona skóra, krople wody spływające po torsie. Na jego widok wszystkie dziewczyny chwyciły za olejki do smarowania i zaczęły się prężyć. Pierwsza moja myśl? W takim stanie, jakim jestem obecnie, nic tutaj po mnie. Wróciłam do hotelu, założyłam białą kieckę do kolan, związałam włosy gumką i bez makijażu zeszłam coś zjeść. Nagle patrzę – wchodzi ten sam chłopak. I, co gorsza, podchodzi do mnie. „Jak smakuje?”, pyta. Odpaliłam z sobie tylko znanym wdziękiem: „Jak gówno”. I natychmiast pomyślałam: pierwszy żenujący tekst, koniec miłości (śmiech). On jednak niezniechęcony pyta: „Jaki jest twój znak zodiaku?”. „Wodnik”, odpowiadam. „Tak myślałem, już tam na plaży” – zdradza Doda.

Jeszcze tego samego wieczoru Doda i jej przyjaciel (mówi o nim Sergi) poszli na kolację. Okazało się, że nie tylko są spod tego samego znaku zodiaku, ale jeszcze mają taki sam tatuaż – słowo „nieśmiertelność” pisane w sanskrycie (Doda ma je wytatuowane na wewnętrznej stronie przedramienia). Przystojniak urodził się na Ukrainie, ale od kilkunastu lat mieszka w Niemczech. Nie miał zielonego pojęcia, kim jest w Polsce Doda. Na hasło „piosenkarka” spontanicznie zareagował: „Śpiewasz w barach, klubach?”. – Dosłownie kilka minut później podbiegły do mnie cztery napalone fanki, nie wierząc własnym oczom, że mnie tutaj spotkały. Mój „uwodziciel z Ibizy” myślał, że ustawiłam to z koleżankami, że to jakiś żart – śmieje się Doda.


Od początku chciała traktować tę znajomość jak miłą wakacyjną przygodę. Romantyczne pocałunki nocą na plaży? Dlaczego nie! Historia jednak, ku jej wielkiemu zaskoczeniu, miała ciąg dalszy. „Uwodziciel z Ibizy” zajrzał po powrocie z wakacji do Internetu. I... zaniemówił z wrażenia. Gdy ponownie spotkał się z nią we wrześniu w Londynie na festiwalu PKO BP London Live, już wiedział, że ma przed sobą prawdziwą gwiazdę. Po koncercie Dody spędzili jeszcze romantyczne trzy dni w Londynie. Po raz pierwszy od rozstania z mężem w życiu piosenkarki pojawił się inny mężczyzna. – Kiedy jest obok mnie, czuję ciepło na sercu. Nie nudzi mnie. Potrafimy rozmawiać pięć godzin dziennie i nadal czujemy niedosyt. To jest zauroczenie – mówi Doda, po czym dodaje ze swoim charakterystycznym śmiechem: – Sergi mi się oświadczył! Ale go wyśmiałam. Powiedziałam, żeby spróbował za pół roku. Chcę jak najdłużej przeżywać romantyczne uniesienie – dodaje.

Powrót królowej
Niezniszczalna – to najtrafniejsze określenie Dody. Ma miękkie serce, ale twardą skórę. W chwilach słabości nie zamyka się w domu, tylko wychodzi do ludzi. Upór w dążeniu do celu odziedziczyła po ojcu sportowcu. Gdy trenowała lekkoatletykę, najlepsza była w biegu na 100 metrów. – Nie jestem typem długodystansowca również w życiu – mówi Doda. – Lubię szybko dobiec do celu, wziąć nagrodę i pobiec dalej.

Prawdziwą lekcję życia dostała w liceum sportowym. Kiedy starsze koleżanki wyrzucały jej kubeł śmieci na łóżko, musiała ostro walczyć o swoje. – W ciężkich warunkach jeśli nie pokażesz, że jesteś twarda na początku, to potem będziesz dostawać w tyłek cały czas – uważa artystka. Tym, którzy zaczynali w nią wątpić, „dała klapsa” na Sopot Hit Festiwal. Zgarnęła pierwszą nagrodę za przebój „Nie daj się”. – Gwiazda stająca do konkursu? Nie wiem, czy kogoś innego byłoby na to stać. Postawiłam wszystko na jedną kartę i wygrałam. Warto było robić te cuda-wianki na scenie, bo kiedy usłyszałam, jak ludzie krzyczą: „Doda!”, poczułam się tak samo jak przed trzema laty, kiedy otrzymałam Bursztynowego Słowika – mówi. Tamten sopocki festiwal (2005) był dla Dody przełomowym. Przed nim była postrzegana jako wulgarna, kontrowersyjna wokalistka rockowego zespołu. Nagroda sprawiła, że ludzie zobaczyli w niej artystkę. Wygrana w tym roku utwierdziła niedowiarków w przekonaniu, że „królowa jest tylko jedna”. Gorący letni romans dodał jej skrzydeł. Podpisała też dwa duże kontrakty wizerunkowe i szykuje nowy singiel. Doda wróciła na tron.

Sylwia Borowska / Party
Tagi: Doda