„Zaskoczyła mnie skala hejtu…”. Czy Natalia Przybysz żałuje publicznego wyznania na temat aborcji?

Natalia Przybysz w wywiadzie udzielonym wspólnie z siostrą Pauliną w „Urodzie Życia” 10/2018 przyznaje, że spodziewała się mocnych reakcji, ale nie wyobrażała sobie, że jej intymne wyznanie na temat aborcji odbije się aż tak szerokim echem. Musiała się zmierzyć z nienawiścią, która dotknęła też jej rodzinę. Ale nie żałuje. Dlaczego?
Joanna Germak / 2 miesiące temu
„Zaskoczyła mnie skala hejtu…”. Czy Natalia Przybysz żałuje publicznego wyznania na temat aborcji? fot. Monika Kmita/Uroda Życia

„Przede wszystkim kobiety zaczęły się przede mną otwierać i opowiadać mi swoje historie. Nigdy nie zapomnę starszej pani w pociągu, która do mnie podeszła, miała łzy w oczach, popłakałyśmy się razem i się przytuliłyśmy. To jest niesamowita moc” - Natalia Przybysz opowiada Karolinie Morelowskiej-Siluk o tym, co ją spotkało po przyznaniu się do aborcji. Dlaczego to zrobiła?

„Bo to jest istota bycia kobiet z  kobietami – że dzielimy się prawdą, tą dla nas najtrudniejszą, tym, co bardzo boli, że nie trzymamy tego ciężaru tajemnicy w sobie. Że nie jesteśmy zamknięte – każda w swojej puderniczce, tylko mamy siebie nawzajem” - wyjaśnia w wywiadzie.

Czego nie wiecie o Natalii? Bo, że miała aborcję wiedzą już wszyscy. A to akurat jest najmniej interesująca rzecz na jej temat

Nie była to dla niej łatwa decyzja, ale miała wsparcie najbliższych kobiet - mamy i siostry Pauliny. O kobiecej więzi i sile sióstr Natalia i Paulina Przybysz opowiedziały w październikowej Urodzie Życia. Numer w sprzedaży od 13 września 2018.

Karolina Morelowska-Siluk: Obie jesteście silnymi kobietami i obie mocno stoicie za kobietami – to słychać w waszych tekstach, w waszych wywiadach. Czy to także pokłosie tego, co słyszałyście od mamy?

Natalia: To pokłosie tego, jaka ona jest. Myślę, że kobietom niewiele trzeba, by umiały, chciały się wspierać. Wystarczy, by się szczerze i na bieżąco ze sobą kontaktowały. Mama się z nami właśnie tak kontaktowała. Popieram wszystko, co sprawia, że kobiety mogą korzystać wzajemnie ze swojej energii, mądrości. To dawała i daje nam nasza mama. I to jest dla dziewczyny niesamowita siła na całe życie. Rozmawiajmy.
Paulina: Myślę, że w każdej rodzinie, co kilka pokoleń, pojawia się taka osoba, która ma zatrzymać pewne toksyczne procesy albo w ogóle odwrócić ich bieg. Mam wrażenie, że nasza mama jest właśnie taką osobą. Nie chcę mówić o szczegółach, bo to intymne sprawy naszej rodziny, ale mama stawiła czoło trudnym zaszłościom, przerwała powtarzalność złych doświadczeń. Jest odważną i silną kobietą. Także fizycznie – bo z bardzo silną astmą trenowała pięciobój.

I zaszczepiła wam tę odwagę. Potraficie mówić głośno to, co nie zawsze jest popularne i dobrze przyjmowane.

Paulina: Myślę, że mamy dużo szczęścia, bo tę odwagę dostałyśmy niejako w wyposażeniu. To oczywiście nie znaczy, że nie czuję strachu. Czuję go, ale umiem nie dać się mu pokonać. Śpiewanie jest też taką robotą, która zmusza, by się jakoś z lękiem poukładać. Bo w głosie słychać wszystkie emocje, słychać, czy człowiek dziś się boi, czy jest gotowy wypełnić salę swoim brzmieniem. Bardzo często mam przed koncertem taką myśl: „A może urwać się, uciec? Nie dam rady, jestem taka malutka, a tu tylu ludzi”. Włącza mi się taki minieskapizm. A potem biorę się w garść, wychodzę na scenę i po drugim kawałku czuję energię, myślę sobie: „Jest dobrze, chcę to robić”.
Natalia: Im jestem starsza, tym silniej czuję taką powinność wobec słuchacza, że muszę śpiewać o czymś. Że to nie może być zbiór nic nieznaczących zdań. To jest moja funkcja w społeczeństwie, tak jak ptaki, śpiewając, pełnią ważną funkcję w przyrodzie.

Jest między wami podział na tę, która broni, chroni, otacza ramieniem, na tę, mówiąc w przenośni, „starszą” i „młodszą” siostrę?

Natalia: Jak tak obserwuję różne rodzeństwa, to dochodzę do wniosku, że z czasem należy porzucić swoje funkcje z dzieciństwa. W dorosłym życiu trzeba przestać być tą „starszą” czy tą „młodszą”. Bo nie po to się dorasta, by wciąż tkwić w tej stałej, niezmiennej zależności. Taki brak elastyczności łatwo może zamienić się w patologiczny układ, tak myślę. Sądzę, że gdybym wciąż jak ta starsza siostra – kwoka doglądała Pauliny, ona znienawidziłaby tę moją miłość. Nie śmiejcie się, widzę to u innych rodzeństw. Dorastamy po to, żeby rzucić w kąt role z dzieciństwa, bo one są już przeterminowane.
Paulina: Myślę, że w naszym przypadku w pewnym sensie i zakresie tak dzieje się także z rodzicami. Po prostu dla siebie we czwórkę jesteśmy. Wpływamy na siebie wzajemnie. Wspieramy się wzajemnie, choć oczywiście starszyzna, jak ta babcia wierzba, posiada wiedzę i  moc nie do zastąpienia. Uwielbiamy czas wspólnie spędzany. Nasze dzieci uwielbiają swoich dziadków. Właśnie cała czwórka spędziła 10 dni z dziadkami. Moja córka zadzwoniła i powiedziała: „Mamo, co tam u was, bo my nie mamy tu czasu tęsknić”.


Siostry Przybysz - od lewej: Paulina i Natalia, fot. Monika Kmita dla Urody Życia

Pytam o opiekę choćby w kontekście sytuacji, która wydarzyła się dwa lata temu. Natalia, udzieliłaś bardzo szczerego wywiadu, w którym opowiedziałaś o swojej aborcji. To wywołało bardzo wiele kontrowersji. Pół Polski doceniło twoją odwagę, drugie pół potępiło cię, że tak otwarcie, według niektórych zbyt lekko, mówiłaś o swoim doświadczeniu. Potrzebowałaś wtedy wsparcia Pauliny?

Natalia: Potrzebowałam, zdecydowanie. I otrzymałam tego wsparcia dużo. Decyzja opowiedzenia tej historii wpisuje się w to, kim staram się być na scenie. Muzyka mi pomaga i pomaga moim odbiorcom. Powiedziałam wcześniej o  tym Paulinie, konsultowałam się z nią. Konsultowałam się też z mamą, to nie była łatwa decyzja. Bo to nie było łatwe doświadczenie...

Dziękuję bardzo Paulinie, że mnie tak mocno wsparła. Przepraszam cię, że oberwałaś za moje. Ale ja bardzo wierzyłam, że muszę to powiedzieć głośno.

Niektóre kobiety mówią, że to doświadczenie, które zostaje na całe życie.

Natalia: Kobiety są bardzo różne i każda z nas inaczej to przechodzi. Aborcja jest. Po prostu jest. Przestańmy się oszukiwać, wybielać i kamienować. Zadbajmy o to, by była bezpieczna i rzadka.
Paulina: Powiedziałam Natalii, że będzie piekło. Ale jej od tego nie odwodziłam. A kiedy to już się stało, pamiętam, że chodziłam przez jakiś czas jak zombie, starałam się omijać internet wielkim łukiem. Dziś myślę sobie, że takie doświadczenia najmocniej utwardzają tyłek. Ta fala –  połączonej miłości i nienawiści – mogła nas zmieść.
Natalia: Spodziewałam się mocnych reakcji, ale skala mnie zaskoczyła. Zaskoczyła mnie skala hejtu w internecie i miłości w realnym życiu. Przede wszystkim kobiety zaczęły się przede mną otwierać i opowiadać mi swoje historie. Bardzo zbliżyłam się ze swoimi słuchaczami. One płakały po koncertach, były takie, które nic nie mówiły, chciały się tylko przytulić, albo takie, które cicho szeptały: „Dziękuję, że powiedziałaś to głośno”. Dostałam mnóstwo listów, wsparcia ulicznego. Nigdy nie zapomnę starszej pani w pociągu, która do mnie podeszła, miała łzy w oczach, popłakałyśmy się razem i się przytuliłyśmy. To jest niesamowita moc. Dziękuję bardzo Paulinie, że mnie tak mocno wsparła. Przepraszam cię, że oberwałaś za moje. Ale ja bardzo wierzyłam, że muszę to powiedzieć głośno.

Dlaczego to było dla ciebie tak ważne?

Natalia: Bo to jest istota bycia kobiet z  kobietami – że dzielimy się prawdą, tą dla nas najtrudniejszą, tym, co bardzo boli, że nie trzymamy tego ciężaru tajemnicy w sobie. Że nie jesteśmy zamknięte – każda w swojej puderniczce, tylko mamy siebie nawzajem. Przez to będzie nam znośniej, a może nawet rozwiniemy skrzydła i będziemy mogły swobodniej oddychać.

Czeka was fajny moment, po latach wracacie do siebie na scenie, wyruszacie we wspólną trasę, do tego niebawem ukaże się reedycja płyty Sistars „Siła Sióstr”. Skąd ten pomysł?

Paulina: Wspólna trasa to koncerty z  naszymi solowymi materiałami, stąd nazwa Przybysz x Przybysz. A reedycja płyty – coś starego w trochę innych czasach. Dla dzieciaków, które mówią nam: „Moja mama wychowała się na zespole Sistars”. Pocztówka z przeszłości. Stąd też we wrześniu bierzemy udział w  kolejnej odsłonie muzycznego projektu T-Mobile Electronic Beats –  POWROTY.
Natalia: Uśmiechamy się do przeszłości. Bawimy się nią. Z dystansem. To będzie czysta frajda. Doskonałe w swojej niedoskonałości. Chyba nie będziemy niczego poprawiać. Te teksty, te utwory mają 15  lat! I należy im się nietykalność.

Zobacz też:
To ten utwór Natalii wywołał tyle zamieszania.
Doceńmy Natalię, nawet jeśli mamy inne poglądy - felieton Hanny Samson

Cały wywiad do przeczytania w październikowej Urodzie Życia! Polecamy!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/2 miesiące temu
Niech sobie mózg wyskrobie! Bo i po co jej!?!
/2 miesiące temu
Ratuje pszczoły, a zabija dzieci. Obłuda.
/2 miesiące temu
Dała wyszarpać swoje dzieciątko, nie mam więcej pytań!!!
POKAŻ KOMENTARZE (1)