Kinga Rusin

Co dalej z Kingą Rusin

Ostatnio wydawała się przygaszona i wypalona. Teraz znów zachwyca w „You Can Dance”! Tylko czy dla kobiety takiej jak ona młodzieżowy program to nie za mało? Przecież Kinga Rusin mogłaby być polską Barbarą Walters! Wywiady z gwiazdami to jej żywioł.
/ 19.04.2010 14:07
Kinga Rusin
Kiedy 1 kwietnia Kinga Rusin (39) pojawiła się na konferencji przedstawiającej bohaterów piątej edycji „You Can Dance”, nie tryskała energią. Rzadko się uśmiechała, do zdjęć pozowała raczej z obowiązku, a w granatowej sukience, długiej marynarce i z torbą rzuconą na ramię wyglądała, jakby przyszła na wywiadówkę do szkoły córek, a nie promować wielki show. Pytana, jacy są nowi uczestnicy programu, odpowiadała wymijająco: „Są genialni – jak we wszystkich edycjach”. Gdy młodzi tancerze prezentowali swoje solówki, prowadząca oglądała ich popisy bez emocji, jakby się nudziła. To nie uszło uwadze otoczenia. Dziennikarze zaczęli szeptać: Co się dzieje z Kingą?

Już nie kumpelka

Pierwsze sygnały o tym, że gwiazda jest w kiepskiej kondycji, pojawiały się dużo wcześniej. Zaraz po pierwszym odcinku nowej edycji „YCD” mówiło się, że Kinga jest przepracowana (sama sugerowała, że śpi po pięć godzin dziennie, bo ma tyle zajęć), przemęczona (na wizji nie dało się ukryć podkrążonych oczu) i mniej radosna, bo jej energia i zapał z poprzednich edycji zupełnie zniknęły. Nawet w produkcji „YCD” pojawiły się spekulacje, czy Rusin nie jest przypadkiem „zbyt” dojrzała, by prowadzić program dla młodzieży. Szczególnie w konfrontacji z pełną temperamentu i spontaniczną Anną Muchą... Młodzi uczestnicy pytani, kto w programie jest im najbliższy, odpowiadali jednogłośnie: „Anna Mucha!”. Dlaczego? – Kiedy byliśmy w Tel Awiwie, Kinga wpadała tylko na nagrania, nie mieliśmy z nią praktycznie żadnego kontaktu. Mucha, choć była wobec nas krytyczna, często przychodziła do nas na próby – mówi „Party” jeden z tancerzy, którzy zakwalifikowali się do finałowej czternastki. Ta nieoczekiwana zamiana miejsc między Rusin i Muchą mogła być niepokojącym sygnałem, że czas prowadzącej „YCD” powoli przemija. Zaczęto się zastanawiać, co Kinga pokaże w odcinkach na żywo...

Perfekcjonistka
Jakie więc było zdziwienie wszystkich, kiedy w pierwszym programie life Kinga pojawiła się wypoczęta, szczęśliwa i pełna pozytywnej energii. Choć stylizacja a la Rihanna wywołała mieszane uczucia, „Kinia”, jak mówią o niej przyjaciele, była znów w doskonałej formie. Perfekcyjnie przygotowana, ale przy tym naturalna. Stanęła na wysokości zadania! Żartowała z uczestnikami, przekomarzała się z jury, a nawet... skomplementowała kreację Anny Muchy. Skąd nagle ten entuzjazm? – Kinga to prawdziwe zwierzę telewizyjne. Najlepiej się czuje w programach na żywo. Kiedy zapala się czerwona lampka w kamerze, ona jest w swoim żywiole – mówi jej znajomy. Widać to doskonale także w „Dzień Dobry TVN”. – Pasmo poranne to jej konik. Jest profesjonalistką, która każde wejście ma dopracowane do perfekcji – tłumaczy osoba związana z TVN. A może już nadszedł czas, by Kinga Rusin dostała od hołubiącego ją dyrektora programowego Edwarda Miszczaka nową, ambitniejszą propozycję?

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Nowa ona
Tym bardziej że Rusin przez ostatnie lata bardzo się zmieniła. Jeszcze niedawno na okładkach pism uśmiechała się do czytelników zalotnie, mówiła o kobiecości. Dziś, w najnowszym numerze miesięcznika „Pani”, Rusin wyznaje: „Płeć nie gra roli” i zgadza się na odważną okładkę, gdzie występuje w sukience i męskim garniturze. Dawniej chętnie pisała wideobloga na swojej stronie internetowej. Teraz nawet tam nie zagląda. Ostatni wpis jest sprzed półtora roku. Ale za to w końcu wyda od dawna zapowiadaną książkę – premiera już jesienią. Ostatnio Kinga czuje się tak samo dobrze i w roli gwiazdy, i bizneswoman. Od ponad dwóch lat prowadzi firmę kosmetyczną Pat & Rub, której jest twarzą i pomysłodawczynią. Ma ambitny plan: do końca roku chce wprowadzić na rynek 40 nowych produktów, by w ofercie mieć już sto kosmetyków. Ostatnio myśli też o otwarciu pierwszego w Polsce ekospa. Ale to nie koniec zmian. Dziennikarka podjęła męską decyzję i wyprowadza się z Konstancina. Jak dowiedziało się „Party”, Rusin już znalazła swój wymarzony warszawski adres. Mieszkanie na Mokotowie czeka na przeprowadzkę Kingi i jej córek – 14-letniej Poli i 10-letniej Igi.

Być jak... Barbara
Te wszystkie zmiany widoczne są na ekranie. Silna, dojrzała i pewna siebie. Taka jest Kinga na co dzień oraz w wywiadach, które przygotowuje dla „Dzień Dobry TVN”. Rozmawiała już m.in. z prezydentową Marią Kaczyńską czy Enrique Iglesiasem. Ale jej największym sukcesem, o którym mówiła cała Polska, był ekskluzywny wywiad z Alicją Bachledą-Curuś w Los Angeles, gdy aktorka urodziła synka. Rusin zabiegała o tę rozmowę kilka miesięcy.

– Świetnie się rozumiały, obie są matkami. Kinga przez kilka lat mieszkała w Stanach, więc Ala czuła się przy niej swobodnie
– mówi nam jej znajoma. Coraz częściej na korytarzach TVN mówi się, że to właśnie z Kingą chcą rozmawiać największe gwiazdy.

– Jest pracowita, doświadczona i ma intuicję. Sprawdza się w wywiadach – słyszymy w TVN. Jak ten potencjał wykorzystać?
Odpowiedź jest prosta: Kinga powinna zostać... polską Barbarą Walters. Amerykańska gwiazda dziennikarstwa, która zrobiła wywiady z największymi tego świata, jest zresztą idolką Rusin. Co je łączy? Walters także pracowała w telewizji śniadaniowej i swoją karierę zaczynała jako bardzo młoda dziewczyna. Obie są rozwódkami, perfekcjonistkami i... walczą o rzeczy prawie niemożliwe. Barbara Walters przeprowadziła ostatni wywiad z chorym na raka Patrickiem Swayze. Kinga Rusin teraz walczy o ekskluzywną rozmowę z Colinem Farrellem. Czy znów jej się uda?

Marta Tabiś / Party
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/02.05.2010 19:55
ma brzydkie ,meskie rece i ramiona, nie powonna ich za bardzo odkrywac
/22.04.2010 01:41
okropna baba