Kate Winslet fot. ONS

Całkiem nowa Kate Winslet

Gwiazda „Titanica” wraca w wielkim stylu. Najbliższe miesiące należą do Kate Winslet!
/ 05.10.2009 11:01
Kate Winslet fot. ONS
Gdy kilka tygodni temu pojawił się grudniowy numer magazynu „Vanity Fair”, wiele osób przetarło oczy ze zdumienia! Kim jest piękność na okładkowym zdjęciu? Czyżby redakcja z nieznanych przyczyn sięgnęła po stare fotki Catherine Deneuve? Szybko okazało się jednak, że w pozie kojarzącej się z francuską gwiazdą z roli w filmie „Piękność dnia” uwieczniono Kate Winslet.

Sesja Kate Winslet dla Vanity Fair nie wszystkim jednak przypadła do gustu. Pytano, jak to możliwe, że aktorka, która jeszcze kilka lat temu potrafiła publicznie potępić magazyn „GQ” za komputerowe „poprawienie” jej sylwetki na fotografii, teraz godzi się na to, aby za pomocą Photoshopa zamienić ją w siódme cudo świata. Jakie musiało być zdumienie autorów tych opinii, kiedy kilka dni po pojawieniu się „Vanity Fair” zobaczyli Kate na nowojorskiej premierze jej nowego filmu „Zaklinacz słów”. Winslet wyglądała olśniewająco! Szczuplutka, ubrana w znakomicie podkreślającą jej figurę suknię od Herve’a Legera, z rozjaśnionymi włosami i piękną opalenizną wyglądała o niebo lepiej niż 11 lat temu, gdy w tym samym miejscu promowała słynnego „Titanica”. Jakim cudem 33-letniej Winselt, matce dwojga dzieci, udało się dokonać tak spektakularnej metamorfozy? „Po wielu latach wreszcie mogłam się skupić na sobie”, tajemniczo wyjaśniła aktorka. Co miała na myśli?

Miłość jej życia

Przez długi czas sukcesy zawodowe szły u Kate Winslet w parze z pechem w życiu prywatnym. Swoją pierwszą miłość aktorka poznała jako 16-latka na planie serialu „Dark Season”. Jej wybranek, rudowłosy Stephen Tredre, był od niej starszy o 12 lat. „Byłam wtedy samotniczką i nienawidziłam rówieśników – wspomina Kate. – Ze względu na nadwagę ciągle mnie wyśmiewano i nazywano »baryłką«. Stephen jako pierwszy sprawił, że poczułam się wartościową osobą”. Ich idylla trwała tylko trzy lata. W 1994 roku, kiedy Winslet zaczęła kręcić film „Rozważna i romantyczna”, u Stephena wykryto raka kości. „Spędzałam z nim całe dni w szpitalu, kiedy poddawano go chemoterapii, ale gdy tylko jego choroba zaczęła się cofać, rozstaliśmy się – wspomina Kate Winslet. – Dlaczego? Już nie pamiętam... Miałam 19 lat! W tym wieku każda przyczyna jest dobra, by zerwać. Kiedy po kilkunastu miesiącach uświadomiłam sobie, że Stephen jest miłością mojego życia, było już za późno...”. Tredre zmarł 8 grudnia 1997 roku, na kilka dni przed premierą „Titanica”. Winslet nie pojawiła się na premierze filmu. Tego dnia była w Londynie na pogrzebie eksnarzeczonego.

Pomyłka i strzał w 10

Kilka tygodni po śmierci Tredre’a Kate Winslet poznała reżysera Jamesa Threapletona. „Ujął mnie swoją... zwyczajnością. Walczyłam wtedy z bólem po śmierci Stephena i tego właśnie było mi trzeba. Zwyczajnego życia. Wiem, że próbowałam sobie wtedy wmówić, że chcę być z Jamesem, a takie związki na siłę nigdy nie wychodzą”, wyznaje Winslet. Wyszła za Jamesa jesienią 1998 roku.


Kiedy dwa lata później na świecie pojawiła się ich córeczka Mia Honey, para była już w separacji, a Kate Winslet miała u boku starszego od niej o 10 lat reżysera Sama Mendesa, twórcę dramatu „American Beauty”. „Poznaliśmy się na jakimś castingu. Wyszłam z niego roztrzęsiona, myśląc: »Co to, do cholery, było?!«”. Miałam przeczucie, że spotkałam mężczyznę mojego życia, tyle że on... w ogóle mnie nie zauważył – wspomina Kate Winslet. – Kilka miesięcy później spotkaliśmy się w Londynie na barbecue. Potrzeba było kilku drinków, aby wyznał mi, że poczuł wtedy to samo co ja, ale ocenił, że nie ma u mnie szans”. Winslet i Mendes pobrali się w maju 2003 roku, a w kilka miesięcy później doczekali się syna, Joego Alfiego. Obecnie mieszkają w zabytkowej posiadłości w Gloucestershire w Anglii. Na jej renowację wydali trzy miliony dolarów. Spora część tej kwoty została przeznaczona na kilkuhektarowy baśniowy ogród z roślinnością sprowadzoną z całego świata.

Czas na zmiany
„Przez wiele lat nie miałam czasu, aby zająć się sobą – przyznaje Kate Winslet. – Byłam zapracowaną aktorką, żoną, mamą, gospodynią domową. Myślałam, że udaje mi się w tym wszystkim pozostać sobą i zawsze zżymałam się, czytając o sobie bzdury w gazetach”. Kilka razy Winslet dała wyraz swojej złości. Poza aferą z „GQ” gwiazda wytoczyła też proces magazynowi „Grazia”, który napisał, że aktorka chce schudnąć i konsultuje się ze znanym hollywoodzkim dietetykiem. Aktorka zarzuciła pismu, że robi z niej kłamczuchę. Kate twierdziła bowiem zawsze, że nie podda się kultowi szczupłości, jaki panuje w Hollywood. Kiedy udowodniła, że jej konsultacje lekarskie dotyczyły bólu szyi, „Grazia” oficjalnie ją przeprosiła. Teraz zapewne redakcja musi odczuwać satysfakcję, patrząc na odchudzoną Winslet. Kate nie przejmuje się jednak tym, że można jej zarzucić hipokryzję. „Całe życie oswajałam się z myślą, że jestem brzydkim kaczątkiem. Teraz, kiedy uporządkowałam swoje życie, znalazłam wreszcie wolny czas, aby spróbować zamienić się w łabędzia...”, śmieje się i zapewnia, że jej figura jest efektem ćwiczeń, a nie ingerencji chirurgicznej.

Do sześciu razy sztuka?
Na ekrany wchodzą właśnie dwa nowe filmy z Kate: „Zaklinacz słów” i „Droga do szczęścia” – za oba właśnie dostała Złote Globy. Zdaniem krytyków dzięki temu pierwszemu, w którym gra dojrzałą kobietę wdającą się w romans z nastolatkiem, Kate Winslet wreszcie może zdobyć upragnionego Oscara, do którego była już nominowana pięć razy. Z kolei w „Drodze do szczęścia” Kate znów spotka się na ekranie z Leo DiCaprio, prywatnie jej serdecznym przyjacielem. Grają znudzone małżeństwo, które wdaje się w aferę kryminalną. Ich poprzedni wspólny występ w „Titanicu” sprawił, że stali się bohaterami roku. Czy tak będzie i teraz? Cóż, historia lubi się powtarzać.                         

Alek Rogoziński / Party