Britney Spears - ikona muzyki pop

To do niej należała końcówka lat 90-tych. To ona została okrzyknięta Księżniczką Pop. Britney Spears na rynku muzycznym gości od trzynastu lat. Jak wyglądała jej droga do sławy?
/ 12.12.2011 07:24

To do niej należała końcówka lat 90-tych. To ona została okrzyknięta Księżniczką Pop. Britney Spears na rynku muzycznym gości od trzynastu lat. Jak wyglądała jej droga do sławy?

Britney Spears była bardzo zdeterminowana by odnieść sukces. Lubiła tańczyć i śpiewać. Chciała by publika ją podziwiała. Takie możliwości dawał program Klub Myszki Miki. Mówią - do trzech razy sztuka - w przypadku Britney udało się za drugim razem. Jako ośmiolatka była za młoda na udział w programie. Trzy lata później przyjęto ją z otwartymi ramionami. I tak Spears trafiła do kuźni talentów, dzięki której zaistnieli także Justin Timberlake oraz Christina Aguilera. Program nagrywano w Orlando. Britney spędziła dwa lata z dala od rodziny oraz przyjaciół. Odbiło się to nie tylko na jej psychice, ale też edukacji.

Fot. mydaily.co.uk

Kariera Britney nabrała tempa po podpisaniu kontraktu z wytwórnią płytową Jive Records. Spears rozpoczęła pracę nad debiutanckim albumem "Baby... One More Time". W międzyczasie koncertowała w ramach mini-trasy The Hair Zone Mall 1998 Tour sponsorowanej przez firmę L'Oreal Paris. Po tym jak ukazał się jej pierwszy singiel, a wraz z nim dość kontrowersyjny klip, Britney zamieniła centra handlowe na prawdziwą scenę. Piosenka w bardzo szybkim tempie wspięła się na szczyty list przebojów m.in. w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii i Japonii i Europie. Trafiła na listę najlepiej sprzedających się singli wszech czasów i do tej pory uznawana jest jako największy sukces panny Spears. Teledysk, który przełamał granice tego, co dozwolone, otrzymał trzy nominacje do nagrody MTV Video Music Awards 1999. Po Baby... One More Time przyszedł czas na Sometimes. Britney miała siedemnaście lat. Na swoim koncie jedną płytę i dwa przeboje. To wystarczyło by nadać jej tytuł Księżniczki Popu. Britney znalazła się pod ostrzałem mediów. Komentowano operację piersi, której poddała się w wieku siedemnastu lat czy sesję dla magazynu "Rolling Stone", w której wystąpiła odziana jedynie w bieliznę. Na tapetę wzięto jej związek z Justinem Timberlakem.

Fot. PR Photos

Rok później ukazał się drugi krążek piosenkarki „Oops!… I did it again”. Proroczy tytuł, bo Britney znowu udało się podbić listy przebojów. Oops!… I did it again, Stronger i Lucky przez długi czas królowały w zestawieniach. Piosenkarka udowodniła, że nie jest gwiazdką jednego sezonu. Wybrała się w pierwszą światową trasę koncertową Oops!… I did it again World 2000 Tour i odniosła spory sukces pomimo tego, że śpiewała z playbacku. Britney jest fenomenem pod tym względem. Bo jakiej współczesnej piosenkarce na to pozwalamy?

Świat po raz kolejny oszalał na punkcie Spears, gdy światło dzienne ujrzał klip do piosenki I'm a Slave 4 U promującej trzeci album piosenkarki. Najpierw spocona, później oblana wodą skąpo ubrana gwiazda wije się zmysłowo i śpiewa, że jest niewolnicą, i daje do zrozumienia, że jej się to podoba. Zmysłowa kobieta zamiast słodkiej uczennicy? Zmiana przypadła do gustu fanom. Britney nie opuszczała światowch list przebojów. Wyruszyła w kolejną trasę koncertową „Dream Within` a Dream Tour”. Rozpoczęła też pracę na planie Crossroads: Dogonić Marzenia. Jej aktorskie starania nie zostały docenione. Spears przyznano Złotą Malinę.

Fot. allmoviesblog.com, krpmag.com, vertigoshtick.com

Sukces zawodowy nie zawsze idzie w parze ze szczęściem osobistym. W 2002 roku Britney rozstała się z Justinem Timberlakiem. Na domiar złego jej rodzice wnieśli pozew o rozwód. Pomimo problemów Spears kontynuowała karierę - w końcu wszyscy tego od niej oczekiwali - zarówno fani, jak i cały sztab ludzi, którzy w nią zainwestowali. We wrześniu 2003 wystąpiła na gali MTV Video Music Awards, poczas której doszło do sławetnego pocałunku z Madonną. Tuż przed wydaniem czwartego albumu, otrzymała gwiazdę w Alei Gwiazd w Hollywood. 18 listopada 2003 ukazał się krążek „In The Zone”, na którym znalazł się długo oczekiwany duet z Madonną. Album wzbudzał kontrowersje. Zawierał sprośne teksty piosenek. Britney emanowała seksem, jak nigdy dotąd. Rok później wyszła za mąż za Kevina Federline'a. Ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Po dwóch latach Britney złożyła papiery rozwodowe. Wpadła w wir imprez u boku Paris Hilton i Lindsay Lohan, zakończonych wizytą u fryzjera... Britney sięgnęła dna. Zdjęcia jej ogolonej głowy obiegły świat. Sama zainteresowana trafiła na odwyk.

Piosenkarka próbowała wrócić na szczyt albumem Blackout. Promowały go single Gimme more, Piece Of Me oraz Break The Ice. Kontrowersje wzbudził zarówno teledysk do Gimmie more, w którym Britney wije się na rurze niczym striptizerka, jak również feralny występ Spears na gali MTV Video Music Awards: nietrzeźwa, ubrana w skąpy strój gwiazda myliła kroki, nie potrafiła zsynchronizować ruchu warg z playbackiem. Rok później odebrano jej prawa rodzicielskie. Ubezwłasnowolniono.

Fot. PR Photos

Wiele osób myślało, że Britney nie uda się pozbierać, że tak oto zakończyła swoją karierę. Jak bardzo się mylili? Bardzo! 7 września 2008 roku wygrała trzy statuetki MTV Video Music Awards w kategoriach: Best Female Video, Best Pop Video oraz w najważniejszej kategorii Video Of The Year) za teledysk do piosenki Piece of Me. Rozpoczęła pracę nad kolejnym albumem. Circus dostarczył takich przebojów jak Womanizer, Circus oraz If U Seek Amy. Pozwolił Britney wrócić na szczyt. Jej obecne utwory pochodzące z płyty Femme Fatale również dobrze sobie radzą na listach przebojów. Podczas gali MTV Video Music Awards 2011 piosenkarka odebrała nagrodę Michael Jackson Video Vanguard Award, która przyznawana jest tym, którzy wnieśli wkład w rozwój muzyki.

Britney czeka jeszcze długa droga, aby powrócić do dawnej formy. Być może nigdy nie uda się jej wydać płyty, która powtórzy sukces debiutanckiego krążka. Niemniej jednak ludzie dalej będą wyczekiwać jej kolejnych piosenek, szukać doniesień na temat jej prywatnego życia. Bo Britney jest częścią popkultury. I nic już nigdy tego nie zmieni.