Anna Nicole Smith

Po śmierci Anny Nicole Smith czterech mężczyzn postanowiło zawalczyć o jej córkę. Każdy podaje się za tatusia.
Maleńka Dannielynn ma dopiero osiem miesięcy. Mieszka na Bahamach w domu wartym 900 tysięcy dolarów z niedoszłym mężem swojej tragicznie zmarłej mamy, Howardem K. Sternem oraz jego siostrą Bonnie. I, jak każdy maluch w jej wieku, przede wszystkim je i śpi.

Niedawno opanowała sztukę przewracania się z boku na bok, zaczyna raczkować. "Uwielbia bawić się moimi włosami. Lubi też, gdy się do niej mówi, a potem sama gaworzy. Jest taka kochana i beztroska", rozpływa się w zachwytach Bonnie. Mała Dannielynn nie wie przecież jeszcze, że stała się pionkiem w grze o bardzo duże pieniądze.

Oczko w głowie
Dopóki żyła Anna Nicole, mało kto interesował się losem Dannielynn. Tylko Anna kochała ją do szaleństwa. Już w czasie ciąży cieszyła się, że ponownie zostanie matką. Miała wprawdzie 20-letniego syna Daniela z pierwszego małżeństwa, ale zawsze chciała mieć więcej niż jedno dziecko. Kilka razy poroniła, ale w końcu jej marzenie się ziściło. Kiedy Dannielynn przyszła na świat, Anna czuła się najszczęśliwszą kobietą na świecie.
W akcie urodzenia córki w rubryce "ojciec" dla porządku wpisała nazwisko Sterna, z którym chciała wziąć ślub niebawem. Z zapisków, jakie odnaleziono w pamiętniku Anny, wynika jednak, że nie wiedziała, kto jest biologicznym ojcem dziecka. "Nie interesuje mnie to. Ona zawsze będzie tylko moja", pisała Smith. Od śmierci drugiego męża, Howarda Marshalla II w 1994 roku, miała wielu partnerów jednocześnie. Dla obojga swoich dzieci była wspaniałą matką. Z maleńką Dannielynn spędzała każdą wolną chwilę. Karmiła ją, przewijała i pieściła. Marzyła o tym, że da córce wszystko to, czego sama nie miała jako dziecko. Niestety, zaledwie sześć miesięcy potem, 8 lutego, Anna zmarła nagle i nie zdążyła zabezpieczyć Dannielynn należycie.
Tabletki Sterna
Już kiedy przyjechała do hotelu na Florydzie 5 lutego, ledwie trzymała się na nogach. Towarzyszył jej Howard K. Stern, ochroniarz Maurice i pielęgniarka. Anna miała zapalenie płuc i sięgającą 39 stopni gorączkę. Nie mogła wejść do budynku o własnych siłach. Dla wszystkich było oczywiste, że Anna powinna natychmiast trafić do szpitala. Ale ona odmawiała hospitalizacji w obawie przed niepotrzebnym rozgłosem i atakami mediów. Miała nadzieję, że leki dostępne bez recepty wystarczą, by poczuć się lepiej. Jak zeznał Maurice, na dzień przed śmiercią Annie trzeba było robić kąpiele w zimnej wodzie, żeby zbić temperaturę. Na nic zdały się domowe zabiegi.
Autopsja, którą zrobiono zaraz po śmierci Smith, jednoznacznie wykazała, że powodem zgonu było przedawkowanie leków. Jednak sprawa nie była do końca oczywista. Modelka mogła przedawkować leki sama lub z czyjąś pomocą. W domu Anny na Bahamach odkryto także w trakcie śledztwa butelkę z methadonem – lekiem, który wywołuje zaburzenia rytmu pracy serca i upośledza oddychanie, w połączeniu zaś z antydepresantami tworzy zabójczy koktajl. Jako trucizna methadon ma jeszcze tę właściwość, że po 59 godzinach od podania rozkłada się w ciele nie zostawiając śladu.
Od początku głównym podejrzanym w sprawie tajemniczej śmierci Anny był Stern. Ochroniarz Maurice potwierdził, że widział jak Stern podawał modelce w ostatnich miesiącach jakieś tabletki. Nie był jednak w stanie określić, co to były za środki. Także feralnego dnia Howard zachował się dość podejrzanie. Zamiast zostać z tak ciężko chorą przyjaciółką, pojechał na przystań obejrzeć swoją nową łódź. Sternowi nie udowodniono jednak niczego.
Nadlatują tatusiowie
Wkrótce po pogrzebie Anny losem jej dziecka nagle zainteresowało się wiele osób. Także tych, które do tej pory nawet nie widziały Dannielynn na oczy. Oprócz 38-letniego Howarda K. Sterna pojawiło się jeszcze trzech innych mężczyzn twierdzących, że są ojcami dziewczynki. Jednym z nich jest były chłopak Anny, 34-letni fotograf Larry Birkhead, drugim – mąż aktorki Zsa Zsy Gabor, książę Frederic von Anhalt. Według Larry’ego, Anna zaszła w ciążę dokładnie w czasie, kiedy byli razem i jeszcze nie łączyły jej bliskie stosunki ze Sternem. Von Anhalt przekonuje natomiast, że Anna miała z nim sekretny romans. 12 lutego tego roku na policję zgłosił się także niejaki Alexander Denk, były ochroniarz, kucharz i trener Anny w jednej osobie, który utrzymuje, że "też może być ojcem Dannielynn, bo spał z jej matką wielokrotnie". Nagłą miłością do wnuczki zapałała też jej babcia, 55-letnia matka Anny, Virgie Arthur.
Stern nie zamierza się jednak poddać. Zapowiada, że nie odda córki. Na pogrzebie Anny ze łzami w oczach mówił, żeby spała spokojnie, bo on zaopiekuje się Dannielynn. Stern uważa Birkheada za szaleńca, który skrycie podkochiwał się w Annie. Nie miał jednak u niej szans, bo modelka kochała tylko jego. Twierdzi też, że "Anna pogardzała matką i póki żyje, ta kobieta nie zobaczy Dannielynn". Kiedy 11 lutego Virgie przyjechała do domu na Bahamach, nawet nie wpuścił jej do środka. Z kolei Larry i Virgie uważają Sterna za mordercę, który od dawna podawał Annie mnóstwo leków, by doprowadzić do jej śmierci i zapowiadają ostrą walkę o prawo do opieki nad Dannielynn.
Bogate biedactwo
Dannielynn zostanie bowiem wkrótce jednym z najbogatszych dzieci w Ameryce. Przed swoją śmiercią Howard Marshall II, który dorobił się 1,6 miliarda dolarów na handlu ropą naftową, zapisał Annie majątek wart 474 milionów dolarów. Najpierw o spadek po Marshallu walczył z Anną przez 10 lat jego syn z pierwszego małżeństwa, Pierce. Sprawa toczyła się od 1996 roku i Pierce był bliski zwycięstwa. Zmarł jednak nagle w czerwcu ubiegłego roku w tajemniczych okolicznościach. Mimo że w wie-ku 67 lat cieszył się bardzo dobrym zdrowiem, niespodziewanie zapadł na bardzo złośliwą, jak podano w komunikacie prasowym, infekcję. Lekarze byli bezradni. Anna mogła więc być pewna, że dostanie spadek. W testamencie, jaki spisała na wszelki wypadek w 2001 roku, swoim jedynym spadkobiercą uczyniła Daniela. Niestety, i on nie zobaczy już pieniędzy po Marshallu II. Kiedy przyszedł do matki w odwiedziny na trzeci dzień po narodzinach Dannielynn, usiadł na krześle w szpitalu – i zmarł. Sekcja zwłok wykazała, że zgon nastąpił wskutek zażycia niebezpiecznej mieszanki leków antydepresyjnych i przeciwbólowych.
W tej sytuacji jedyną spadkobierczynią fortuny po Howardzie Marshallu II zostanie Dannielynn. Jej opiekun prawny będzie miał jedynie prawo zarządzać tym majątkiem. Prawdopodobnie więc dziewczynce w sensie materialnym nie zabraknie niczego. Ale czy ktoś będzie ją kochał tak bezinteresownie, jak matka?

Magda Łuków/ Viva!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)