Anna Mucha fot. AKPA

Anna Mucha - (Nie)typowa mama

Nie chce brać ślubu, poznać płci swojego dziecka przed narodzinami, a do pracy planuje wrócić już trzy miesiące po porodzie!
/ 03.11.2011 06:34
Anna Mucha fot. AKPA
Choć do planowanego porodu został jej jeszcze tylko miesiąc, Anna Mucha (31) nie chce znać płci swojego dziecka. Nie myśli też
o ślubie ze swoim partnerem Marcelem Sorą.
„Związek, małżeństwo, dzieci nie ograniczają nas ani nie definiują naszego jestestwa”, stwierdziła w jednym z wywiadów i dodała: „Patrzę na moich znajomych, przyjaciół i widzę, że można być bardzo szczęśliwym ojcem, nie mieszkając z matką dziecka. Można być fantastycznym partnerem, nie mając obrączki na palcu”. To bardzo liberalne poglądy. Nawet przyjęcie dla przyszłej mamy (czyli tak zwany baby shower), zorganizowane przez jej przyjaciółki, nie należało do tradycyjnych…

Święto mamy czy urody?
W Stanach, skąd pochodzi tradycja takich imprez, baby shower odbywa się z reguły w domu. Jednak przyjaciółki Anny Muchy zorganizowały je w… studiu urody. Uczestniczki imprezy połączyły przyjemne z pożytecznym – plotkowały i poddawały się jednocześnie zabiegom pielęgnacyjnym. – Ale tych rozmów nie zdominował temat dzieci – zdradza „Party” koleżanka aktorki. Po relaksie w studiu urody wszystkie dziewczyny pospieszyły jeszcze na urodzinową imprezę swojego kolegi. Znamienne jest przy tym to, że przyjaciółki Muchy nie przyniosły na jej „baby shower” prezentów dla noworodka. Dlaczego? Ania i jej partner zdecydowali, że nie poznają płci dziecka przed narodzinami. W tej sytuacji ciężko było wymyślić odpowiedni prezent. Tym bardziej że nawet sami przyszli rodzice nie kupili jeszcze wyprawki! Zrobią to dopiero wtedy, gdy maleństwo przyjdzie na świat.

Anna Mucha, jest w zaawansowanej ciąży, a mimo to wciąż ma ochotę na zabawę. Czuje się naprawdę doskonale i jest prawdziwym wulkanem energii. – Ania w ciąży po prostu kwitnie! I wygląda jak milion dolarów! – mówią z podziwem przyjaciele gwiazdy.

Właśnie ten promienny wygląd aktorki sprawia, że spekulacjom o płci dziecka nie ma końca. Ponoć kobiety w ciąży wyglądają tak pięknie, gdy spodziewają się chłopca (bo dziewczynki „kradną” mamie urodę). Wiele osób także po charakterystycznym kształcie brzucha aktorki wnioskuje, że będzie ona miała syna. Ania i Marcel nie marnują jednak czasu na „gdybanie”. Obecnie swoją uwagę skupiają głównie na nowym domu, który właśnie remontują. Czy uda im się do niego wprowadzić, zanim na świat przyjdzie ich dziecko?

Życiowa inwestycja
Krótka, boczna uliczka w starej części Ochoty. Rząd tak zwanych szeregowców stoi tu od końca lat 20. To tu Anna Mucha i jej partner zamieszkają wraz z dzieckiem. Lokalizacja wydaje się być idealna! Tuż obok znajduje się jeden z bardziej prestiżowych Klubów Maluszka w całej dzielnicy. Cisza, spokój, dookoła zieleń. Daleko od miejskiego zgiełku i gwaru, a zarazem tylko piętnaście minut od  centrum miasta. Sama posiadłość jeszcze do niedawna była w fatalnym stanie. Przez długi czas nikt o nią nie dbał i nie przeprowadzał tam żadnych napraw. Stare okna, zaniedbana fasada, zachwaszczony ogródek. Jednak od kilku tygodni dom przechodzi metamorfozę. Na miejscu działa już ekipa remontowa. Robi wszystko, co może, żeby ponad dwustumetrowy dom stał się przytulnym gniazdkiem dla przyszłych rodziców i ich pociechy. Przy renowacji posiadłości Mucha nie skorzysta z usług projektantów. Chce (jak to ona!) wszystko zrobić po swojemu.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Wybieranie sof, krzeseł czy kuchennych blatów sprawia jej ogromną frajdę, choć wymaga też zaangażowania i czasu. – Ania i Marcel lubią otaczać się ładnymi rzeczami. Co jednak najważniejsze, ona zna się na dekoracji wnętrz. I doskonale wie, jak połączyć funkcjonalność z pięknem – zdradza „Party” znajoma aktorki. Nic więc dziwnego, że od kilku tygodni Anię najczęściej można spotkać nie na pokazach mody, bankietach i galach, ale w sklepach z wyposażeniem wnętrz i salonach meblowych. Aktorka spędza tam każdą wolną chwilę. A tych, na szczęście, ma teraz nieco więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu…

Krótki urlop
W ciągu pierwszych tygodni ciąży Mucha pracowała bardzo intensywnie, m.in. na planie serialu „Prosto w serce”. Śmiała się później, że w związku z tym nawałem zajęć „urodzi kolejnego pracoholika”. Ostatni klaps na planie padł dokładnie 21 października. Od tej pory przyszła mama zniknęła z życia publicznego. Ale nie na długo! Jak udało się ustalić „Party”, jej urlop macierzyński ma potrwać tylko do lutego, czyli zaledwie trzy miesiące. Nasuwa się pytanie: „Dlaczego tak krótko?!” – Ania podjęła taką decyzję, bo boi się, że dłuższa nieobecność w show-biznesie sprawi, że publiczność i producenci o niej zapomną. Parę razy już przechodziła przez fazę „wiecznie milczącego telefonu” i teraz bardzo chce tego uniknąć. Wie, że ostatnie lata były dla jej kariery bardzo ważne i nie chce zaczynać wszystkiego po początku – mówi „Party” osoba z otoczenia Muchy.

Kolejnym powodem, aby szybko wrócić do pracy, są także pieniądze. Nieruchomość na Ochocie musiała kosztować aktorkę majątek! Nikt nie zna dokładnej sumy, którą Ania na nią wydała, ale wiadomo, że ceny domów w tej okolicy sięgają nawet kilku milionów złotych! Dodając do tego koszt remontu i wydatki związane z wyposażeniem domu, kwota, która zniknęła z konta Muchy, na pewno była zawrotna. Pojawia się więc pytanie, kto zaopiekuje się maleństwem, gdy aktorka wróci do pracy?

Grunt to rodzina
Nie ulega wątpliwości, że pogodzenie kariery i macierzyństwa będzie dla Ani wielkim wyzwaniem. Na szczęście aktorka ma wsparcie w kochającym ją chłopaku i bliskich, którzy zawsze są gotowi przyjść jej z pomocą. I chyba dlatego Mucha postanowiła zrezygnować z zatrudnienia niani.

– Ania nie wyobraża sobie, że jej dzieckiem mógłby się zajmować ktoś obcy – twierdzi w rozmowie z „Party” przyjaciółka aktorki. – Poza tym z własnego doświadczenia wie, że dla dziecka kontakt z najbliższymi to bardzo ważna sprawa dla poczucia bezpieczeństwa i szczęścia malucha – dodaje.

Choć sama Mucha pochodzi z rozbitej rodziny (rodzice rozwiedli się, gdy miała trzy lata), nie wspomina swojego dzieciństwa źle. Jej tata przez wiele lat przebywał na Dalekim Wschodzie i zaszczepił swojej córce pasję do dalekich podróży. Dzisiaj Ania ma już na swoim koncie wyprawy m.in. do Indii, Izraela, Stanów Zjednoczonych, Tajlandii czy Afganistanu. Śmieje się jednak, że jej głód podróżowania nie został jeszcze zaspokojony. Z każdej wyprawy Ania przywozi setki zdjęć, które później godzinami ogląda razem z tatą.


Mama aktorki, nosząca także imię Anna, z całych sił starała się zrekompensować córce ciągły  brak ojca. To właśnie jej aktorka zawdzięcza poczucie własnej wartości. „Mama dała mi wiarę w siebie. Budziła mnie każdego ranka, okazując mi ciepło, czułość, miłość. Mówiła: ››Nie bój się przeszkód. Są po to, żeby dodać smaku zwycięstwom‹‹”, wspominała Mucha w jednym z wywiadów. Jak udało się ustalić „Party”, mama aktorki nie będzie jednak na co dzień zajmowała się wnukiem. Powód? Nie pozwalają jej na to obowiązki zawodowe (wciąż pracuje jako ekonomistka w jednym z urzędów). Może więc Ani pomoże babcia Irenka, kiedyś bardzo zaangażowana w wychowywanie przyszłej gwiazdy? To rozwiązanie wydaje się bardzo prawdopodobne, bo babcię i wnuczkę do dziś łączy wyjątkowa więź emocjonalna. Anna Mucha często podkreśla w wywiadach, że to właśnie pani Irena jest dla niej jedną z ważniejszych osób w życiu i to ona ukształtowała jej charakter i przekazała życiową wiedzę. Z dzieciństwa najbardziej utkwiły w pamięci Ani smak i zapach gofrów oraz zabawy lalkami w „teatrzyku pod stołem”. Potrafiła na nich spędzać nawet kilka godzin. Babcia często też zabierała Anię na spacery. Towarzyszył im wówczas dziadek Stanisław, dla którego mała Ania była oczkiem w głowie. Na każdym spacerze kupował wnuczce kolorowe balony, które Ania wspomina z rozrzewnieniem do dziś.

Babcia, mama i mający więcej wolnego czasu Marcel z pewnością zdejmą z barków Ani sporą część opieki nad maleństwem.
A Musze, jak się wydaje, jest to bardzo na rękę. Bo zajęcia zawodowe zaplanowała już nawet na czas swego krótkiego urlopu macierzyńskiego…

Pracoholiczka na urlopie
Aktorka nie należy do osób, które lubią mieć dużo wolnego czasu, więc nawet tę krótką przerwę od show-biznesu zaplanowała sobie tak, aby się nie nudzić. Jak najszybciej po porodzie zamierza dokończyć montaż autorskiego filmu dokumentalnego „Wędrowcy”. Jej reżyserski debiut dokumentalny to historia dwunastu osób, które w wigilię Bożego Narodzenia w różnych częściach Warszawy zapukały do obcych domów. Powołując się na tradycję wolnego miejsca przy wigilijnym stole, chciały zasiąść do świątecznej kolacji. Zdjęcia kręcono w trakcie zeszłorocznej wigilii. Autorskie dzieło Muchy zostanie najprawdopodobniej wyemitowane już w tegoroczne święta. W której telewizji? Tego jeszcze nie wiadomo. Podobno toczone są rozmowy z kilkoma konkurencyjnymi stacjami.

Co jeszcze wydarzy się w życiu Anny Muchy po urodzeniu dziecka? Scenariusze mogą być różne. Niektóre matki porzucają karierę i całkowicie oddają się wychowaniu dziecka. Są też takie, które świetnie łączą wychowanie dziecka i pracę. Jak się wydaje, Mucha należy właśnie do tej drugiej kategorii. I na pewno nie będzie takiej sytuacji, że w ciągu kilku miesięcy po porodzie zobaczymy ją jedynie w czasie rodzinnego spaceru z wózkiem.              

Wiktor Krajewski / Party
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)