Anita Lipnicka nowotwór fot. ONS.pl

Smutne wieści dla sympatyków Anity Lipnickiej

"Jestem gotowa odejść w każdej chwili".
Edyta Liebert / 08.12.2015 04:38
Anita Lipnicka nowotwór fot. ONS.pl

O Anicie Lipnickiej nie pisze się nader często. Artystka żyje po swojemu i na swoich zasadach, nie tęskniąc za materialnymi dobrami i nie oczekując ich w nadmiarze. W wywiadzie dla Vivy! wyznała, jak oswaja temat śmierci, na którą jest... gotowa.

Miałam guza ślinianki przyusznej, byłam zdiagnozowana trzy lata temu, tu, za uchem, mam jeszcze bliznę. Zrobiono mi biopsję, czekałam na wynik i werdykt, czy to jest nowotwór złośliwy czy łagodny. W takich sytuacjach, kiedy nie jestem w stanie nic z tym zrobić, kompletnie się poddaję i myślę: cokolwiek będzie, widocznie tak ma być. W tym roku miałam wznowę i kolejny zabieg.To jest dziwne, bo doświadczenia osób, które przeżyły podobne historie są takie jak pani, że nagle cenimy życie.

Piosenkarka, która pojawiła się na scenie ponad 20 lat temu, niedawno rozstała się z wieloletnim partnerem i ojcem swojej córki, Poli. Wokalistka w wyjątkowym wywiadzie przyznała, że... ma wszystko, czego jej potrzeba i jest gotowa na to, by odejść. Opowiedziała o śmierci swojego ojca i... swojej. Anita Lipnicka miała nowotwór, ale jak wiemy - to choroba, która nigdy nie żegna się z ofiarą i często wraca.
Namacalnie odczuwamy przyjemność ze wszystkiego. Mnie to ominęło. Co więcej, miałam podobnie ze śmiercią taty, który zmarł nagle w tragicznych i dziwnych okolicznościach. To był nieszczęśliwy wypadek. Ja byłam wtedy w drugim miesiącu ciąży i miałam potrzebę oswojenia się ze śmiercią. Wkręciłam się w serial "Sześć stóp pod ziemią", bo musiałam stanąć twarzą w twarz z tematem umierania, a nie uciekać od niego. Rozmawiałam wtedy z ludźmi, którzy przeżywali żałobę po bliskiej osobie, i oni odczuwali jakiś rodzaj euforii, że są, że żyją, że czują. Ta strata bardzo ich zmieniła, pozwoliła docenić dar życia. Mnie ani śmierć taty, ani guz nie nauczyły niczego nowego. Jedynie jeszcze bardziej otworzyła się we mnie przestrzeń na to wszystko, czego nie jestem w stanie kontrolować. Na coś, co można by nazwać tajemnicą życia. Ale życiem wcale się nie cieszę bardziej ani mniej. Po prostu jestem, dopóki jestem.

 

Cały wywiad z Anitą Lipnicką przeczytacie w najnowszej Vivie!

Przeczytaj:

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/30.05.2016 15:46
prosze sie nie podawac i walczyc do konca ile sil u mojej siostry tez jest ktos chory i umiera napewno do konca roku nie przezyje ale juz sie poddal i niewiemjak moge znim rozmawiac czesto go widze ale cusz to trudne ale on sie podal ma raka krtani i cala krtan ma wycietom i ma juzz przezutu na jezyk i wezly uszne ale tez 7 dziur na szyj kture sie z nich ropa leje i zyga ale pani moze walczyc jestem z lodzi mam 30 lat 3,06,2016 mam urodziny i imieniny mam leszek no koncze pozdrowienia i prosze walczyc blagam pania nie podawac sie napewno ma pani kogos kto pania wspiera i kocha i wiec niech pani sie nie podaje do zobaczenia pani anito lipnicko przepraszam za blerdy
/10.12.2015 04:00
Bardzo lubiłam jej piosenki. Życzę zdrowia.