Anita Lipnicka nowotwór fot. ONS.pl

Anita Lipnicka walczy z nowotworem

"Jestem gotowa odejść w każdej chwili".
Edyta Liebert / 08.12.2015 08:52
Anita Lipnicka nowotwór fot. ONS.pl

O Anicie Lipnickiej nie pisze się nader często. Artystka żyje po swojemu i na swoich zasadach, nie tęskniąc za materialnymi dobrami i nie oczekując ich w nadmiarze. W wywiadzie dla Vivy! wyznała, jak oswaja temat śmierci, na którą jest... gotowa.

Miałam guza ślinianki przyusznej, byłam zdiagnozowana trzy lata temu, tu, za uchem, mam jeszcze bliznę. Zrobiono mi biopsję, czekałam na wynik i werdykt, czy to jest nowotwór złośliwy czy łagodny. W takich sytuacjach, kiedy nie jestem w stanie nic z tym zrobić, kompletnie się poddaję i myślę: cokolwiek będzie, widocznie tak ma być. W tym roku miałam wznowę i kolejny zabieg.To jest dziwne, bo doświadczenia osób, które przeżyły podobne historie są takie jak pani, że nagle cenimy życie.

Piosenkarka, która pojawiła się na scenie ponad 20 lat temu, niedawno rozstała się z wieloletnim partnerem i ojcem swojej córki, Poli. Wokalistka w wyjątkowym wywiadzie przyznała, że... ma wszystko, czego jej potrzeba i jest gotowa na to, by odejść. Opowiedziała o śmierci swojego ojca i... swojej. Anita Lipnicka miała nowotwór, ale jak wiemy - to choroba, która nigdy nie żegna się z ofiarą i często wraca.
Namacalnie odczuwamy przyjemność ze wszystkiego. Mnie to ominęło. Co więcej, miałam podobnie ze śmiercią taty, który zmarł nagle w tragicznych i dziwnych okolicznościach. To był nieszczęśliwy wypadek. Ja byłam wtedy w drugim miesiącu ciąży i miałam potrzebę oswojenia się ze śmiercią. Wkręciłam się w serial "Sześć stóp pod ziemią", bo musiałam stanąć twarzą w twarz z tematem umierania, a nie uciekać od niego. Rozmawiałam wtedy z ludźmi, którzy przeżywali żałobę po bliskiej osobie, i oni odczuwali jakiś rodzaj euforii, że są, że żyją, że czują. Ta strata bardzo ich zmieniła, pozwoliła docenić dar życia. Mnie ani śmierć taty, ani guz nie nauczyły niczego nowego. Jedynie jeszcze bardziej otworzyła się we mnie przestrzeń na to wszystko, czego nie jestem w stanie kontrolować. Na coś, co można by nazwać tajemnicą życia. Ale życiem wcale się nie cieszę bardziej ani mniej. Po prostu jestem, dopóki jestem.

 

Cały wywiad z Anitą Lipnicką przeczytacie w najnowszej Vivie!

Przeczytaj: