POLECAMY

Związek to nie tylko MY, ale również JA i JA

By umiejętnie połączyć dwoje ludzi , potrzebna jest rozmowa i współpraca. Tylko wtedy można liczyć na szczęście, zrozumienie i trwałość związku. Trzeba pokazać swoje JA, by zbudować trwałe MY radzi naszej czytelniczce Ewa Remesz z Przystani Psychologicznej.
Związek to nie tylko MY, ale również JA i JA

Witam! Mam pewien problem ze swoim związkiem, a właściwie to chyba ze sobą. Jestem chorobliwie zazdrosna o swojego partnera. Na początku naszego związku było jak w bajce. Mój mężczyzna poświęcał mi mnóstwo czasu, był czuły i troskliwy. Kiedy zamieszkaliśmy razem, było tylko lepiej. Codziennie dostawałam kwiaty, celebrowaliśmy wspólne śniadania, powtarzał, że mnie kocha i poświęcał mi każdą wolną chwilę. Jednak z czasem wszystko się zmieniło. Zaczęły się kłótnie, awantury i ciągłe pretensje. Kiedy pytałam o jego zły nastrój, twierdził, że nic takiego się nie dzieje.

Jednak w końcu przyznał, że go nudzę, że nie ma między nami już tego uczucia, co kiedyś. Dodał, że czuje się jakbyśmy od lat byli małżeństwem i wspomniał o rozstaniu, ponieważ potrzebuje odskoczni i większej wolności. A czuje ją tylko podczas wypadów z kumplami i pisania z innymi kobietami. Doszło do tego, że mnie zdradził. Nie wie jednak, że się o tym dowiedziałam. Ja udaję, że nic się nie stało.

Mimo wszystko, chcę to naprawić, dlatego prosiłam o kolejną szansę. Uzgodniliśmy, że damy sobie więcej swobody, ponieważ szkoda marnować, to co wspólnie budowaliśmy przez tyle czasu. I znowu wszystko zaczęło się jakoś układać. Jest między nami więcej czułości, bardziej się staramy. Ale ja nie umiem zaufać mu w pełni i ciągle go sprawdzam. Czytam jego maile, sprawdzam wiadomości na facebooku i wiem, że nadal flirtuje z innymi kobietami. Nie wiem zupełnie, co robić. Czy powiedzieć mu, że wiem o tym? Choć ryzykuję ponowne kłótnie, a może i rozstanie. Czy powinnam zostawić to tak jak jest i dalej walczyć ze swoją zazdrością? Jednocześnie nie chcę być kobietą zdradzaną i nie chcę go stracić. On jest mężczyzną mojego życia i zrobiłabym dla niego wszystko. Nie rozumiem tylko jego zachowania. Powtarza mi ciągle, że jestem dla niego najważniejsza, że mnie kocha, że planuje ze mną przyszłość i stawia mnie na pierwszym miejscu, a mimo wszystko flirtuje z tymi kobietami.

Nie wiem co robić, jestem w totalnej rozsypce. Jednak mimo zranień, zrobiłabym wszystko, by ratować nasz związek. Tylko aktualnie brakuje mi sił i nie wiem, co robić. Proszę o poradę. Pozdrawiam, ~ Totalnie Zagubiona

Polecamy: Chorobliwa zazdrość niszczy relacje z partnerem

Odpowiedź psychologa

Spróbuję się odnieść do Pani listu skupiając się głównie na problemie zmiany relacji między  Panią
i partnerem. On dość nieoczekiwanie  przestał okazywać Pani zainteresowanie i uwagę. Emocjonalna więź między Wami znacznie osłabła i powstał kryzys, zakończony zdradą. Sytuacja się zmieniła . Teraz Pani zgadza się na narzucone przez partnera reguły,  choć czuje się, zagrożona, niepewna, i nie ufa mu . Nie zgadza się Pani na bycie traktowaną w ten sposób,  ale  nie rozmawia Pani szczerze z partnerem, z obawy  przed rozstaniem.

Związek to często sytuacja,  w której dwie osoby decydując się na wspólne życie zakładają , że wszystko będzie dobrze. Zapominają jednak  wziąć pod uwagę , umówić się, czy uzgodnić  co zrobią, gdy nadejdzie kryzys. Nie rozmawiają o tym, że oprócz  zasady MY RAZEM, może obowiązywać również zasada JA OSOBNO.  Innymi słowy wiedzą co ich łączy, ale nie wiedzą co ich różni. Nie wiedzą też, czy są w stanie zaakceptować te różnice. Gdy pojawia się kryzys, np. osłabienie więzi emocjonalnych, okazuje się,  że mają rozbieżne wyobrażenia i oczekiwania w stosunku do bycia w związku,  bliskości, niezależności, zakresu autonomii.  Jedna osoba zabiega o bliskość, wspólne spędzanie czasu, druga wręcz odwrotnie.  Jedna potrzebuje rozmowy, druga czasu i przemyśleń w samotności. Każda  z nich kieruje się swoimi potrzebami, nie znając  i nie rozumiejąc drugiej strony. Każda z nich pozostaje w świecie swoich wyobrażeń i dalej  nie rozmawiają o tym. Kryzys się pogłębia.

Powstaje sytuacja, jaką Pani teraz przeżywa. Z jednej strony nie chce być zdradzana,  z drugiej  cierpi Pani w milczeniu.  Była Pani traktowana jak  królewna w bajce, ale gdy tego zabrakło, nie spróbowała Pani zawalczyć o swoje potrzeby, czy wyjaśnić,  dlaczego nastąpiła gwałtowna zmiana „frontu”. Jest Pani  gotowa „zrobić wszystko, byle tylko nie stracić  swojego mężczyzny”.  Zupełnie nie wiem, co to znaczy zrobić wszystko dla drugiego człowieka.  Wiem jednak, że dobry związek opiera się na szacunku, wzajemnym zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa .  Gdy mija pierwsze zauroczenie, gdy porywy uczuć nie są już tak gwałtowne, to właśnie wymienione powyżej wartości są mocnym fundamentem dla związku.

Moja sugestia dla Pani  to uczynienie drugiego kroku (bo pierwszy  - list - już został zrobiony), czyli zgłoszenie się do psychologa. On  pomoże Pani ustalić, na podstawie pogłębionego wywiadu, co jest Pani fundamentem i jaka forma pomocy psychologicznej może być najbardziej efektywna w opisywanej powyżej sytuacji.

Ewa Remesz, Przystań Psychologiczna

Polecamy: Kryzys w związku - czy jest jeszcze jakaś szansa?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/6 lat temu
Artykuł interesujący i wiele trafnych rad można znaeźć. Dodać pragnę, że aby było My, musi być najpierw Ja, ale nie na zasadzie: wszystko dla mnie, a tobie nic, bo wiadomo, że nie tędy droga, bez odpowiedzialności i wzajemnego budowania niewiele wyniknie. W art. "Tworzenie to domena męskości - przyjmowanie – kobiecości" Eva świetnie przedstawia symbole kobiecości jak i męskości, które maja swoje konkretne miejsce nie bez przyczyny. Łatwo zlalezc w necie, zapraszam i zachecam do dalszej dyskusji i przemysleń
/6 lat temu
Jeśli będziemy słuchać siebie na wzajem z uwaga na pewno będzie nam się dobrze żyło.