Związek dobry,lojalny i szczery.

Zostaw, ja to zrobię, czyli dlaczego nie warto wyręczać partnera?

Lubisz wyręczać swojego partnera we wszelkich pracach? „Umiesz liczyć? Licz na siebie” – to powiedzenie znane i powszechnie stosowane. Czasami jednak wcielanie go w życie bywa nieuzasadnione – zwłaszcza w związku, który w założeniu polega na tym, by wszelkie przeciwności pokonywać razem.
/ 26.04.2011 11:36
Związek dobry,lojalny i szczery.

Zosia – Samosia

Która z kobiet powierzy swojemu mężczyźnie zrobienie zakupów i ugotowanie obiadu? Jeśli jakieś panie mają taką możliwość i związany z tym komfort psychiczny, należą do wąskiej grupy „szczęściar”. Pozostałe wiedzą, że jeśli same nie pomyślą o tym, co trzeba kupić i ugotować – przy pomyślnych wiatrach mogą liczyć co najwyżej na danie z proszku. Trzeba jednak przyznać, że za taki stan rzeczy odpowiadają same kobiety, które celowo odrzucają pomoc partnerów i w konsekwencji robią krzywdę im i sobie.

Zobacz też: Jak przerwać kryzys w związku?

Mój nieboraczek

Prasowanie skarpetek, składanie t-shirtów, prasowanie koszul – to podstawa w kwestii dbania o własnego mężczyznę. Dlaczego? Bo on przecież nie umie prasować, nigdy nie składa swoich rzeczy, a rano zawsze szuka drugiej skarpetki do pary. Takiemu nieborakowi trzeba przecież pomóc, bo sam sobie nie poradzi.

Kobiety wychodzące z podobnego założenia po raz kolejny dokładają sobie „domowych” obowiązków i wyręczają panów w prozaicznych i podstawowych czynnościach. A wystarczy przeprowadzić mały eksperyment i poprosić swojego mężczyznę, by posegregował pranie i złożył parami swoje skarpetki. Kolejnym krokiem może być zapoznanie z tajemniczym urządzeniem o kosmicznie brzmiącej nazwie, czyli… żelazkiem.

Zobacz też: Jak porozumieć się w związku?

Muszę lecieć, w domu czeka głodny mąż!

Zakupy z przyjaciółkami czy wypad na kawę po pracy? Zapomnij. W domu od godziny czeka On i na pewnie już bardzo burczy mu w brzuszku. Nie potrafi zrobić nawet herbaty w odpowiednich proporcjach, a co dopiero przygotować sobie posiłek. Trzeba więc szybko dostać się do domu, by wybawić z opresji swojego wybranka. Nikt przecież nie zrobi mu takiej zupy, jak Ty. Takie postępowanie stwarza sytuację, w której pozbawiamy partnera decyzyjności, rączek, nóżek a sobie przysparzamy stresu i obowiązków.

Przestań być mamką!

Partner to nie mały chłopiec, któremu trzeba wycierać nos i wiązać sznurówki (chociaż niektórzy sprawiają takie wrażenie). Jak sama nazwa wskazuje partner to ktoś, kto pomaga w codziennych obowiązkach i funkcjonuje w związku na takiej samej zasadzie jak Ty. Jeśli Twoja nadopiekuńczość nie pozwala Ci spać spokojnie, tylko wybudza w nocy żebyś sprawdziła czy śpiący obok mężczyzna ma dobrze przykryte kołderką nóżki – kup sobie pieska, na którego przelejesz poczucie obowiązku. Swojemu wybrankowi oddaj decyzyjność i naucz podstawowych, domowych rzeczy. Zrobisz przysługę sobie i jemu, czyli… Waszemu związkowi.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)