Zabawa w lekarza a działanie szatana

Mam 28 lat, kiedy miałam 8-9 lat, będąc na wakacjach u babci wraz z moją młodszą o 3 lata siostrą cioteczną bawiłyśmy się w „lekarza”. Wkładałyśmy w odbyt różne przedmioty. Zauważyła to sąsiadka przechodząca ulicą i powiedziała o tym mamie i babci. Obie potraktowały to jako jednorazową zabawę. Później „w lekarza” bawiłam się jeszcze z siostrą oraz koleżankami i kolegami z osiedla. Dodam, że w wieku dojrzewania dość często się masturbowałam. Szybko uświadomiłam sobie, że powinnam z tym skończyć. W dorosłym życiu masturbacja pojawiała się od czasu do czasu, teraz jednak znów zaprzestałam. Nie wiem, czy takie zainteresowanie seksualnością jest normalne. Zastanawiam się nad istotą grzechu i działania szatana.

Zabawa w lekarza a działanie szatana

Zabawa w lekarza a działanie szatana

Mam 28 lat, kiedy miałam 8-9 lat, będąc na wakacjach u babci wraz z moją młodszą o 3 lata siostrą cioteczną bawiłyśmy się w „lekarza”. Wkładałyśmy w odbyt różne przedmioty. Zauważyła to sąsiadka przechodząca ulicą i powiedziała o tym mamie i babci. Obie potraktowały to jako jednorazową zabawę. Później „w lekarza” bawiłam się jeszcze z siostrą oraz koleżankami i kolegami z osiedla. Dodam, że w wieku dojrzewania dość często się masturbowałam. Szybko uświadomiłam sobie, że powinnam z tym skończyć. W dorosłym życiu masturbacja pojawiała się od czasu do czasu, teraz jednak znów zaprzestałam. Nie wiem, czy takie zainteresowanie seksualnością jest normalne. Zastanawiam się nad istotą grzechu i działania szatana. Ma to też związek z inną sprawą. Jakiś czas temu moja sąsiadka popełniła samobójstwo. Chorowała na schizofrenię. Na 3 godziny przed śmiercią była u nas w domu i rozmawiała z moją mamą. Ludzie dopytywali się, jak to się mogło stać i czy nie znamy szczegółów samobójstwa. Bardzo to wszystko przeżyłam. Bałam się zostawać sama w domu, schodzić do piwnicy. Moja siostra powiedziała, że samobójstwo sąsiadki to sprawa szatana. Twierdziła, że jest on w stanie wniknąć do człowieka. Wszystkie moje poprzednie zachowania zaczęłam łączyć właśnie z szatanem. Zaczęłam mieć różne natrętne myśli, np. że chciałabym, żeby moja mama też umarła albo bluźniercze myśli podczas modlitwy. W kościele, w wyobraźni pojawiały się nagie postacie święte. Mam straszne wyrzuty, że zostanę potępiona. Czasami czuję, że powinnam wyjść z kościoła albo w panice myślę, żeby pozdejmować obrazy święte ze ścian. Wszystko zaczęło mi się źle kojarzyć, np. kiedy przytulaliśmy się z chłopakiem na łóżku, pojawiła się taka myśl, że moje dziecko będzie przeze mnie bądź przez innych wykorzystywane, albo, że mój kot będzie molestował dziecko... Choć wcale tego nie chciałam, te myśli niezależnie ode mnie mnie prześladowały. Zaraz po nich pojawiają się straszne wyrzuty sumienia i napady panicznego strachu. Czuję, że coś mnie w środku rozrywa, ciągle płaczę, mam kłopoty ze snem, okropne bóle głowy. Zaczęłam myśleć, skąd się wzięły te myśli i skojarzenia. W Wielki Czwartek nagle pojawiły się te wspomnienia zabaw z dzieciństwa i zaczęłam się zastanawiać, czy one były normalne. Może miały związek z molestowaniem. Później przeczytałam artykuł, z którego wynikało, że dzieci też mogą molestować. Było tam też napisane, że molestowanie czasami wywiera wpływ na psychikę. Po przeczytaniu artykułu zaczęłam czuć się jak przestępca i myśleć, że tymi zabawami mogłam sobie i innych wyrządzić krzywdę. Dodam, że dawniej bardzo lubiłam dzieci, miałam bardzo duży instynkt macierzyński, bardzo chciałam założyć rodzinę, zachwycałam się każdym dzieckiem na ulicy. Teraz tego boję. Ze względu na te bluźniercze myśli umówiłam się z egzorcystą. Myślałam, że to opętanie, ale ksiądz powiedział, że nie jestem opętana. Wspomniał, że będzie taka msza o uwolnienie od grzechu międzypokoleniowego i uzdrowienie Duchem Św. i że to może pomoc. Radził, że powinnam siebie obserwować przez miesiąc i żebym dała znać, czy coś się zmieniło. Mam wrażenie, że teraz jest gorzej, bo wcześniej nie dręczyły mnie te wspomnienia zabaw z dzieciństwa. Czasami myślę, że wolałabym nie żyć. Boję się, że zniszczę życie mojemu chłopakowi. Czuję się jak przestępca, a przecież nic nie zrobiłam. Jestem umówiona do psychologa, ale wstydzę się opowiadać o tych zabawach. Ja jestem osobą bardzo wrażliwą. Ktoś może się z tego śmiać lub być zgorszony. Proszę o pomoc.

Magda

Fot. Dreamstime

Barbara Żukowska, psycholog:

Pani Magdo!
Czytając Pani list miałam wrażenie, że podejmuje Pani słuszne działania związane z problemami, które Pani opisuje. Mając wątpliwości natury religijnej zadbała Pani o kontakt z egzorcystą, domyślając się emocjonalnej natury problemu umówiła się Pani do psychologa. To bardzo dobre decyzje i kroki. Chciałabym Panią zachęcić do otworzenia się i zaufania w kontakcie z psychologiem. Rozumiem, że samobójstwo sąsiadki wstrząsnęło Panią. Czasami takie traumatyczne doświadczenia głęboko przeżywamy, czasami stają się impulsem do ujawnienia wcześniej nieświadomych naszych problemów.

Teraz trochę odpowiedzi bezpośrednich na Pani pytania. Dzieci rosnąc odczuwają zainteresowanie swoją seksualnością, zabawy związane z poznawaniem swojej anatomii, czy eksperymentowanie związane ze sferą seksualną są naturalnym, rozwojowym zachowaniem. Warto, żeby Pani mogła w atmosferze bezpieczeństwa i zaufania porozmawiać o swoich doświadczeniach i spróbować je zrozumieć i zobaczyć jaką one pełniły funkcję w Pani rozwoju.

Myśli, które Pani opisuje w różnych formach może mieć każdy człowiek, zwykle mamy poczucie, że wyrażają one jakieś nasze bezpośrednie stany emocjonalne. Stają się problemem, kiedy wymykają się spod naszej kontroli, kiedy mamy poczucie, że nie mamy na nie wpływu, że odczuwamy wewnętrzny przymus ich powtarzania. Mam wrażenie, że tak się dzieje u Pani - że Pani myśli mają natrętny charakter. Zgodnie z tym co Pani zrobiła trzeba to skonsultować z psychologiem i rozważyć podjęcie psychoterapii.


 

Natrętna teściowa

Barbara Żukowska, kierownik zespołu Pracowni Integra w Białymstoku - psycholog, pracuje jako psychoterapeuta od 1992 r., prowadzi terapię indywidualną dorosłych. Pracowała jako terapeuta w Świetlicy Terapeutycznej (obecnie Specjalistyczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna dla Dzieci i Młodzieży z Zaburzeniami Emocjonalnymi), Ośrodku Pomocy i Edukacji Psychologicznej Intra, w NP ZOZ Psychiatrycznym dla Dzieci i Młodzieży Anima (Białystok). Od 1997 roku prowadzi własny gabinet psychoterapii. Przez osiem lat pracowała jako biegły sądowy w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym Sądu Okręgowego (Białystok). Współpracowała z Nauczycielskim Kolegium Rewalidacji i Resocjalizacji (Białystok) w zakresie prowadzenie warsztatów umiejętności interpersonalnych, ćwiczeń i wykładów z psychoterapii. Udziela wsparcia psychoterapeutycznego członkom Białostockiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/5 lat temu
A to nie nerwica natręctw?