Więzienie oczami dziecka/fot. Fotolia

Więzienie oczami dziecka

Jaki wpływ na dziecko ma przebywanie rodzica w zakładzie karnym? Jaki wpływ na dziecko ma jego wizyta w więzieniu? Jakie są wzorce zachowań więźniów wobec dzieci? Jakich zmian oczekuje się w przeprowadzaniu odwiedzin?
/ 11.12.2012 15:39
Więzienie oczami dziecka/fot. Fotolia

Osoby badane

W badaniu wzięło udział 76 osób, w tym 28 osadzonych mężczyzn, 28 odwiedzających kobiet i 20 funkcjonariuszy obsługujących widzenia w Zakładzie Karnym w Barczewie (jednostce typu zamkniętego).

Głównym obiektem badań były kobiety korzystające wraz z dziećmi z widzeń i osadzeni odwiedzani przez swoje dzieci. Opinie funkcjonariuszy obsługujących widzenie miały służyć przede wszystkim weryfikacji i zobiektywizowaniu odpowiedzi udzielanych przez przedstawicieli dwóch wcześniej wymienionych grup. W celu zebrania niniejszych informacji autor zastosował skonstruowaną przez siebie ankietę zawierającą pytania o możliwy wpływ więziennej atmosfery na dziecko uczestniczące w widzeniu.

Rzetelność ankiety

Mała liczebność badanych grup nie pozwoliła w pełni wykorzystać metod opisu i wnioskowania statystycznego. Dlatego też próba sformułowania wniosków na podstawie przeprowadzonych badań ma charakter orientacyjny, hipotetyczny i ma służyć zasugerowaniu ogólnych kierunków dalszych badań w niniejszym temacie.

Uwagę zwraca rzetelność wypełniania ankiet przez przedstawicieli trzech badanych grup. Zarówno osadzeni, jak i funkcjonariusze wykazali się stuprocentowym zaangażowaniem w badanie i udzielali odpowiedzi na każde pytanie. Tymczasem na niektóre pytania odpowiedziało od 57% do 82% badanych kobiet. Należy zaznaczyć, że braku odpowiedzi na część z pytań nie można jednoznacznie utożsamiać z niedostrzeganiem przez badanych problemu, o który pytano. Udzielenie konkretnej odpowiedzi na pytanie: „Jaki negatywny wpływ na dziecko może mieć atmosfera więzienna?” wymaga głębszej refleksji. Powodów zaistniałej różnicy w udzielaniu odpowiedzi autor skłonny jest szukać bardziej w odmiennych warunkach wypełniania ankiet przez badanych, niż w obojętności kobiet wobec zasygnalizowanego problemu badawczego. W warunkach widzenia (hałas, tłok, zmęczenie, napięcie spowodowane oczekiwaniem na spotkanie, presja czasu itp.) trudniej o pogłębioną refleksję niż w celi mieszkalnej.

Zobacz też: Przemoc w rodzinie – jak ją rozpoznać?

Wpływ więziennej atmosfery

Inną kwestią jest natomiast deklarowane wcześniejsze zastanawianie się badanych kobiet nad wpływem więziennej atmosfery na ich dzieci i jednoczesny brak konkretnych odpowiedzi o istotę tego wpływu u prawie połowy z nich. Rzeczywista, uprzednia refleksja na ten temat (w warunkach innych niż widzenie) powinna pozwolić swobodniej się wypowiedzieć w sytuacji badania. Skłania to autora do postawienia hipotezy, że badane kobiety w rzeczywistości rzadziej zastanawiały się nad możliwym wpływem więziennej atmosfery na dzieci, niż to deklarowały. Być może wynika to z autoprezentacji badanych, chęci przedstawienia siebie w kategoriach „dobrego rodzica”.

Przedstawiciele wszystkich badanych grup zgodnie wskazywali na specyfikę organizacji instytucji więziennej – urządzenia techniczno-ochronne, sztywne procedury, wyraźna wizualna „segregacja” przedstawicieli badanych grup, hałas i tłok związany z realizacją widzeń itp., jako czynniki atmosfery negatywnie wpływające na psychikę dzieci. Osadzeni i funkcjonariusze ponownie wykazali się głębszą analizą poruszanego problemu. Tylko w tych grupach zwrócono uwagę na negatywny wpływ zachowania innych osadzonych podczas widzenia i rozterki dziecka związane z powodem osadzenia ojca w jednostce penitencjarnej.

Oczami funkcjonariuszy i matek

Konsekwencją wpływu więziennej atmosfery w ocenie wszystkich badanych grup był wzrost napięcia emocjonalnego, poziomu stresu i lękliwości u dzieci, obciążenie nieadekwatnymi do wieku przeżyciami emocjonalnymi. Ciekawe spostrzeżenia w tym temacie miała część funkcjonariuszy. Według nich istnieje ryzyko demoralizacji dzieci mających kontakt ze środowiskiem więziennym przez swoiste „unormowanie” patologii, oswojenie z nienaturalną sytuacją uwięzienia. Jeden z badanych w tej grupie, uzasadniając odpowiedź, stwierdził, że ryzyko takie podnosi jeszcze „upiększanie sali widzeń (np. postaciami z kreskówek) celem poprawy atmosfery na widzeniu”.

Zdecydowana większość badanych w każdej z grup nie dostrzegała żadnych pozytywów kontaktu dziecka z atmosferą panującą w więzieniu. Nieliczne kobiety doszukiwały się takich pozytywów tylko w kontakcie z osadzonym ojcem. Osadzeni i funkcjonariusze (również w mniejszości) wskazywali natomiast na potencjalnie prewencyjny wpływ kontaktu dzieci z instytucją więzienia.

Zobacz też: Na czym polega psychoterapia poznawczo-behawioralna?

Negatywny wpływ

Wszystkie badane grupy zgodnie uważały, że najbardziej podatne na negatywny wpływ więziennej atmosfery są dzieci między 4. a 15. rokiem życia. W każdej z badanych grup najczęstsze uzasadnienia takich odpowiedzi dotyczyły wzrastających w tym przedziale wiekowym kompetencji poznawczych dziecka (rozumienie sytuacji, pamięć wydarzeń) i niedostatecznej jeszcze dojrzałości emocjonalnej (obciążenie tej sfery atmosferą więzienną i faktem uwięzienia rodzica). Ponadto starsze dzieci (około 15. roku życia) w ocenie badanych mogą naśladować niepożądane zachowania osadzonych. Wskazany przez osoby badane przedział wiekowy dzieci najbardziej podatnych na negatywne wpływy więziennej atmosfery odpowiada trzem okresom rozwojowym: średniemu i późnemu dzieciństwu oraz wczesnej – adolescencji. Można przyjąć, że w tych okresach rzeczywiście zachodzi intensywny, wielowymiarowy rozwój zdolności poznawczych u dzieci. Zwiększa się pojemność dziecięcej pamięci, pojawiają się i doskonalą zdolności do rozumowania przyczynowo-skutkowego, decentracji (przyjmowania punktu widzenia innej osoby). Szczególnego tempa rozwój poznawczy nabiera w okresie adolescencji. Badania naukowe potwierdzają też ogólne spostrzeżenia badanych odnośnie do funkcjonowania sfery emocjonalnej dzieci między 4. a 15. rokiem życia. Burzliwy rozwój emocjonalności dzieci w tym okresie wiąże się z występowaniem kryzysów. Mają one wyraźny związek ze zwiększoną aktywnością dzieci w życiu społecznym oraz kształtowaniem się na tej bazie obrazu własnej osoby i samooceny.

Dzieci osób pozbawionych wolności

Porównywanie się z rówieśnikami na polu funkcjonowania społecznego (w tym rodzinnego), idące w parze ze wzrastającą świadomością i rozumieniem otoczenia, w przypadku dzieci osób pozbawionych wolności może skutkować powstawaniem dysonansów poznawczych i napięć emocjonalnych. Te z kolei, w połączeniu ze społecznym naznaczeniem i izolowaniem przez część rówieśników, mogą się stać przyczyną kształtowania poczucia mniejszej wartości. Ponadto na okres adolescencji przypada kryzys tożsamości. Według E.H. Eriksona jego pokonanie (warunek dalszego rozwoju osobowości) wymaga scalenia wiedzy o pełnionych przez dziecko rolach społecznych oraz integralnego odniesienia jej do własnej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Brak wyraźnych wzorów identyfikacyjnych, stabilności w rodzinie, społeczeństwie wzmaga poczucie niepewności i powoduje pomieszanie ról. Istnieje też ryzyko, że młody człowiek będzie unikał trudnej drogi poszukiwania własnej tożsamości i przyjmie gotowe wzory ukształtowane przez zbiorowość (w tym przypadku patologiczną). Niekorzystne warunki wychowawcze, jak dowodzi dalej Erikson, u części młodzieży wytwarzają opozycję do przypisywanych im ról, poczucie depersonalizacji i alienacji, stając się w niektórych przypadkach przyczyną zachowań przestępczych.

Zobacz tez: Przymus akceptacji, czyli czym jest osobowość zależna?

Maluchy odporne na zapamiętywanie

Według uczestników badania najmniejsza podatność powinna cechować dzieci w przedziale wiekowym 0–3 lata. Tej swoistej „odporności” na negatywne wpływy środowiska społecznego u dzieci w tym wieku dopatrywano się najczęściej w nikłej zdolności do zapamiętywania wydarzeń i specyficznych potrzebach (kontakt z matką, zabawa). Wczesne dzieciństwo (trwające od urodzenia do 3. roku życia) w porównaniu do późniejszych okresów rozwojowych rzeczywiście charakteryzuje się (szczególnie na początku) niewielkimi umiejętnościami kontaktowania się z otoczeniem, zarówno społecznym, jak i fizycznym. Nie tyle mniejsze, co inne możliwości pamięciowe człowieka w tym okresie wynikają z zapotrzebowania na specyficzną aktywność (zapewniająca poczucie bezpieczeństwa bliskość z matką i eksploracja). W ciągu trzech lat życia dokonuje się jednak intensywny rozwój dziecka pod każdym względem. Jego funkcjonowanie przechodzi od reagowania na świat zewnętrzny odruchami bezwarunkowymi, poprzez dokonanie rozróżnienia między ludźmi a przedmiotami aż do poczucia własnej odrębności i kształtowania własnego „ja”.

Kontakt z opiekunem

Bardzo istotną rolę u dzieci w tym wieku odgrywa emocjonalność – nawiązanie więzi z opiekunem pozwala na przetrwanie i zapewnienie sobie bezpieczeństwa. Dzięki stanom emocjonalnym wywołanym przez otoczenie dziecko może dokonać prostej oceny sytuacji (dobra lub zła). Ekspresją własnych emocji sygnalizuje otoczeniu swoje potrzeby. Już noworodek potrafi się dostroić do nastroju innych ludzi, kiedy reaguje płaczem na płacz innych niemowląt (tzw. zarażenie emocjami). Dzieci w wieku 3–5 miesięcy potrafią rozróżniać (co nie znaczy, że rozumieją) u innych ludzi takie emocje, jak: lęk, złość, smutek. W tym kontekście nie bez znaczenia są badania Bowera, który skonstruował zasadę zgodności poznania z nastrojem. Zakłada ona, że nastrój (a także – jak można sądzić – inne stany afektywne) aktywizuje związane z nim materiały w pamięci. W konsekwencji łatwiej przypominamy sobie treści zgodne niż niezgodne z danym stanem afektywnym. Jak zaznacza dalej Bower, zjawisko pamięci uzależnionej od stanu emocjonalnego ma wiele konsekwencji klinicznych i społecznych (np. podtrzymywanie stanów patologicznych).

Zobacz też: Jak rozpoznać skutki przemocy?

Wzorce rozładowywania napięć

Można to zilustrować przykładem przejmowania przez dziecko wzorców rozładowywania napięć. Często wyczuwalny od rodzica zapach alkoholu może zostać skojarzony przez dziecko z bezpieczeństwem wynikającym z uczucia bliskości. W przyszłości dziecko to może mieć skłonność do rozładowywania nieprzyjemnych napięć, spożywając alkohol („pamiętając” emocjonalne skojarzenie zapachu tej substancji). Jaki wpływ na dzieci może mieć emocjonalna pamięć atmosfery więziennej? Konkretna odpowiedź na to pytanie wymaga dalszych badań. Niewątpliwie w opinii części badanych funkcjonariuszy, którzy dostrzegali szkodliwość kontaktu ze światem więziennym dla dzieci w każdym wieku, jest ziarno prawdy.

Ukształtowana osobowość, a wpływ atmosfery więziennej

Zastanawiające jest, że aż 1/4 osadzonych i część kobiet twierdziła, iż z racji ukształtowanej już osobowości oraz dużych kompetencji interpretacji zjawisk społecznych atmosfera więzienna ma niewielki negatywny wpływ na dzieci w wieku 11–15 lat i powyżej 15. roku życia. W świetle przedstawionych wyżej ustaleń naukowych należy stwierdzić, że taka opinia badanych wynika z wyraźnego przeceniania dojrzałości osobowościowej dzieci w tym wieku.

Podczas widzenia odwiedzające skupiają się przede wszystkim na rozmowie z osadzonym, odwiedzani – na rozmowie z dzieckiem. Osadzeni dopytują o sprawy rodzinne, kobiety bardziej starają się skupić na sytuacji wspólnego spotkania. Dla osadzonych istotne są też sygnalizowanie swoich problemów i prośby o pomoc w swoich sprawach (równie częste jak zabawa z dzieckiem i poświęcanie mu uwagi). Funkcjonariusze skłonni byli do częstszego dostrzegania instrumentalnych motywów w spotkaniach osadzonych z rodzinami. W ich ocenie osadzeni, korzystając z obecności bliskich, w pierwszej kolejności starają się zaspokoić swoje potrzeby (konsumpcyjne, bytowe, prawne). W dalszej kolejności prowadzą rozmowy z odwiedzającymi i bawią się z dziećmi.

Zobacz też: Czym jest przyjazny pokój przesłuchań dla dzieci?

Zachowanie dziecka podczas widzenia

Przedstawiciele wszystkich badanych grup w większości podali, że dzieci podczas widzenia rozmawiają głównie z odwiedzanymi osadzonymi lub bawią się same. Zarówno kobiety, jak i osadzeni twierdzili, że w około połowie przypadków dzieci podczas widzenia siedzą im na kolanach. Potwierdzają to obserwacje funkcjonariuszy, którzy podali, że dzieci równie często siedzą na kolanach kobiet, jak i osadzonych. Funkcjonariusze zwrócili też uwagę na brak należytej opieki i uwagi poświęcanej dzieciom podczas widzenia. Koresponduje to z odpowiedziami kobiet, które równie często przyznawały, że dzieci biegają po sali widzeń i przyległym korytarzu. Zachowanie spotykających się dorosłych, nie tylko względem siebie, lecz także względem zabranych ze sobą dzieci w niektórych przypadkach rzeczywiście może świadczyć o instrumentalnym traktowaniu najmłodszych uczestników widzeń. Ma to wydźwięk w odpowiedziach 10,7% osadzonych, którzy otwarcie przyznali, że kontakt z dzieckiem jest im obojętny, a jedyną korzyścią z ich obecności jest wydłużenie widzenia.

Zmiany obserwowane w grupach dotyczące dzieci

Podobne zmiany w zachowaniu dzieci podczas pierwszego i kolejnych widzeń obserwowali badani we wszystkich grupach. Większość z nich dostrzegła powolne przyzwyczajenie się dzieci do warunków panujących w jednostce i do odwiedzanych osób. Zachowanie dzieci z widzenia na widzenie zmieniało się z niepewności, dezorientacji i lękliwości w kierunku oswojenia się, spontaniczności, swobody i ufności. O ewentualne zmiany w zachowaniu dzieci, obserwowane w codziennych sytuacjach, a potencjalnie związane z faktem uczestniczenia w widzeniach, pytano tylko grupę badanych kobiet. Zmiany takie zauważył niewielki procent ankietowanych. Polegały one na czasowym (trwającym kilka dni bezpośrednio po widzeniu) przygnębieniu dziecka i jednoczesnym deklarowaniu chęci dalszego udziału w widzeniach. Z czasem dzieci godziły się z sytuacją uwięzienia ich ojca i niecierpliwie oczekiwały na kolejne spotkanie.

Zobacz też: Źle w rodzinie, czyli negatywne typy komunikacji

Utrudnienia w przebiegu wiedzenia

Dużą zgodność obserwuje się w odpowiedziach badanych odnośnie do czynników utrudniających przebieg widzenia z dziećmi. Zarówno z punktu widzenia kobiet, odwiedzanych, jak i funkcjonariuszy najbardziej przeszkadzają hałas, tłok i niedostosowanie sali widzeń do spotkań z dziećmi.

Z wymienionych wyżej utrudnień bezpośrednio wynikają propozycje zmian w organizacji zakładu, które przełożyłyby się (w ocenie większości przedstawicieli wszystkich grup badanych) na przyjemniejsze warunki i sprawniejszy przebieg widzeń z dziećmi. Zdecydowana większość ankietowanych postulowała większą przestrzeń w sali widzeń, a optymalnie – zorganizowanie odrębnego pomieszczenia przeznaczonego tylko do widzeń z dziećmi lub kącika z zabawkami. W dalszej kolejności oczekiwano „lepszej atmosfery”. Wyraźne różnice widać w interpretacji postulatów i motywów ich wysuwania pomiędzy grupami kobiet i osadzonych a funkcjonariuszy.

Gdzie leży wina?

Podczas gdy dwie pierwsze grupy źródeł nieodpowiedniej atmosfery doszukują się w formalnej organizacji więziennej instytucji, według funkcjonariuszy wynika ona z braku kontroli i należytej opieki nad dziećmi podczas widzenia oraz antagonistycznej (w niektórych przypadkach) postawy kobiet i osadzonych wobec przedstawicieli administracji. Niektórzy funkcjonariusze zwracają uwagę na to, że proponowane kąciki zabaw powinny być wykorzystywane do wspólnych zabaw z dziećmi. Według nich do częstszych lub dłuższych widzeń z udziałem dzieci powinni być upoważnieni tylko ci osadzeni, którzy aktywnie spędzają z nimi czas w trakcie spotkania. Taki warunek ograniczałby przypadki instrumentalnego wykorzystywania dzieci do wydłużenia czasu widzeń.

Zobacz też: Jak postawy rodzicielskie wpływają na zachowanie dziecka?

Wykorzystywanie widzeń z rodzinami

Z badania testowego wynika, że większość (ponad połowa) odwiedzających kobiet i osadzonych przejawia bezpieczny styl przywiązaniowy, charakteryzujący się bliskim, uczuciowym kontaktem z partnerem, opartym na poczuciu bezpieczeństwa i wzajemnym zaufaniu. Funkcjonowanie oparte na tym stylu, zgodnie z przyjętą przez autora hipotezą, powinno pośrednio świadczyć o pożądanych, prorodzinnych motywach zabierania dzieci (spotykania się z dziećmi) na widzenia. Uwagę zwraca natomiast istotny odsetek badanych osób (37, 5% kobiet i 15, 4% osadzonych), które według zebranych danych w swoim funkcjonowaniu odbiegają od stylu bezpiecznego. Jeśli przyjęta przez autora hipoteza jest prawdziwa, to zarówno u osób przejawiających styl lękowo-ambiwalentny, jak i unikowy istnieje ryzyko nadużyć związanych z instrumentalnym wykorzystywaniem dzieci zabieranych na widzenia. W pierwszym przypadku duży niepokój o trwałość związku może prowokować do zabierania dzieci na widzenia (wymuszania na partnerce widzeń z dziećmi) mimo wyraźnych negatywnych konsekwencji dla dziecka, poważnych trudności organizacyjnych czy finansowych. Przykładem mogą tu być rodziny z problemem przemocowym, gdzie kobieta jest ekonomicznie i emocjonalnie uzależniona od mężczyzny oprawcy. W drugim przypadku (styl unikowy) unikanie bliskich relacji z partnerem, stwarzanie wyraźnych granic w zakresie otwartości na intymny kontakt i dialog może świadczyć o wykorzystywaniu dzieci do porachunków, nieporozumień i wzajemnych roszczeń między rodzicami. Przykładem niech będzie para w trakcie trwającego procesu separacyjnego lub rozwodowego.

Podsumowanie badania

Jak wynika z przeprowadzonego badania, problem wpływu atmosfery więziennej na dzieci uczestniczące w widzeniach nie jest obojętny ankietowanym osobom. Inną kwestią są składane deklaracje i rzeczywista refleksja na ten temat. Płytkie rozważania badanych nad zasygnalizowanym problemem idą w parze z doszukiwaniem się powodów negatywnego wpływu więziennej atmosfery przede wszystkim w czynnikach zewnętrznych (organizacja zakładu karnego, obecność funkcjonariuszy itp.). Żaden z badanych (zarówno w grupie osadzonych, jak i odwiedzających) nie był skłonny dostrzegać związku z własnym postępowaniem, postawą czy decyzją o zabieraniu dzieci na widzenia. Być może wynika to z działania psychologicznych mechanizmów obronnych, projekcji i wyparcia. Niewątpliwie jest to również konsekwencja (jak pokazało niniejsze badanie) małej wiedzy ankietowanych na temat praw i norm rozwojowych człowieka. W rezultacie w swoich opiniach skłonni byli oni do przeceniania możliwości psychicznych dziecka, stawiania mu wygórowanych oczekiwań i lekceważenia jego potrzeb.

Zobacz też: Jak tworzyć dobre relacje z innymi?

Paradoks odwiedzin

Mimo przytaczanych przykładów negatywnego wpływu więziennej atmosfery na własne dzieci ankietowani angażują najmłodszych w widzenia, chcąc utrzymać lub naprawiać relacje rodzinne. Słuszne wydaje się założenie, że z punktu widzenia interesów dziecka lepsze jest konfrontowanie go z trudną sytuacją rodzinną, niż uciekanie się do niedomówień, tajemnic, kłamstw. Dziecko potrzebuje kontaktu z rodzicem, również – a może przede wszystkim – wtedy, kiedy jest on uwięziony. Co można więc zrobić, by rodzinne spotkanie w więzieniu odciskało możliwie najmniejsze piętno na dzieciach? Punktem wyjścia do poprawy sytuacji wydaje się zwiększenie wśród rodziców świadomości znaczenia poprawnych relacji partnerskich i rodzinnych, potrzeb i możliwości rozwojowych ich dzieci, istoty i roli instytucji więzienia. Pozytywnie nacechowane relacje między rodzicami dziecka, a przynajmniej obustronne starania o naprawę tych relacji, powinny spychać na dalszy plan okoliczności spotkania się rodziny. Świadomość i poszanowanie potrzeb dziecka powinno skłaniać rodziców do odpowiedniego przygotowania go do widzenia (dostosowana do wieku rozmowa na temat uwięzienia rodzica, warunków panujących w zakładzie, przeżywanych emocji w trakcie i po widzeniu).

Obiektywne postrzeganie wymiaru sprawiedliwości przez dziecko

W tym kontekście istotne jest też kształtowanie obiektywnej postawy dziecka wobec wymiaru sprawiedliwości. Z założenia antagonistyczne nastawienie rodziców wobec funkcjonariuszy realizujących czynności służbowe nie sprzyja dobrej atmosferze na widzeniu. Niewątpliwie stwarza to szerokie pole do działań edukacyjno-profilaktycznych dla funkcjonariuszy i całej Służby Więziennej. Praktycznie w każdej jednostce penitencjarnej realizowane są programy readaptacji skupiające się na rodzinnej sferze funkcjonowania osadzonych. Wystarczy wymienić choćby programy: „Chwile z tatą” w ZK Zabrze, „Bądź blisko” w ZK Koronowo czy obchody Dnia Dziecka w żeńskim ZK w Krzywańcu. Mają one charakter zarówno cykliczny, jak i permanentny. W ocenie autora brakuje jednak ich szerszej koordynacji, zorganizowania w globalny system kształtowania rodzicielskich kompetencji osadzonych i ich partnerów. Bez wątpienia korzystne rezultaty przynosiłaby na tym polu bardziej zintegrowana współpraca z pozawięziennymi instytucjami opieki społecznej. Dopełnieniem byłaby poprawa wizerunku funkcjonariusza SW i ogólnie pojętego wymiaru sprawiedliwości, która swój początek powinna znaleźć w uwrażliwianiu więzienników na potrzeby najmłodszych uczestników widzeń. Całość uzupełniałoby dostosowywanie sal widzeń do spotkań rodzinnych z najmłodszymi.

Zobacz też: Psychoterapia par małżeńskich

Instrumentalne traktowanie najmłodszych

Poważnym problemem jest podejrzenie w niektórych przypadkach instrumentalnego traktowania dzieci. Do takiego wniosku prowokują obserwowane skupianie się dorosłych uczestników widzenia na sobie (co ma odzwierciedlenie w braku należytej opieki nad dziećmi w tym czasie), odbiegające od bezpiecznego style przywiązaniowe części badanych, czy wreszcie otwarta deklaracja niektórych ankietowanych przyznających się do obojętności wobec dzieci. Problem ten może dotyczyć, co najmniej 11% uczestników widzeń z dziećmi, korzystających z takiej możliwości w ZK Barczewo. W tym przypadku trafny wydaje się pomysł badanych funkcjonariuszy na egzekwowanie aktywnego udziału dorosłych w widzeniu z dzieckiem. Rzeczywiste zaangażowanie się w pogłębiony kontakt z odwiedzającym dzieckiem warunkowałby liczbę i częstotliwość udzielanych widzeń z najmłodszymi.

Jednak podstawowym problemem, w ocenie autora, jest obserwowana w polityce społecznej i karnej tendencja do dbałości o prawa i potrzeby przede wszystkim osób izolowanych. Ma to swoje uzasadnienie w tym, że są oni potencjalnie narażeni na łamanie tych praw z racji pozbawienia wolności. Nierzadko jednak realizuje się to kosztem osób poszkodowanych i związanych (np. rodzinnie) z osadzonym. Dlatego tak ważne jest upominanie się o interesy cierpiących „przy okazji”, szczególnie dzieci.

Fragment pochodzi z książki „Resocjalizacja penitencjarna – aktualne wyzwania i rozwiązania” autorstwa Amadeusza Krausego, Sławomira Przybylińskiego (wydawnictwo Impuls, Kraków 2012). Publikacja za zgodą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)