Maż niechluj

Mam mały (lecz dla mnie duży) problem... Otóż mój ukochany uważa, że trzymanie porządku (w moich obniżonych dla niego standardach) jest terrorem! Planujemy mieć dziecko i nie wyobrażam sobie, by odkurzanie było raz w tygodniu podczas, gdy na dywanie tłoczą się brudy z butów i kocia sierść (mamy dwa koty). Do tego dochodzi zbieranie naczyń i ścieranie kurzy - to wszytko bo z układaniem rzeczy (jak i gotowaniem i praniem) sama sobie szybciutko poradzę... ale dla mojego lubego to za wiele.
/ 29.06.2011 06:00

Mąż niechluj

Witam, mam mały (lecz dla mnie duży) problem... Otóż mój ukochany uważa, że trzymanie porządku (w moich obniżonych dla niego standardach) jest terrorem! Planujemy mieć dziecko i nie wyobrażam sobie, by odkurzanie było raz w tygodniu podczas, gdy na dywanie tłoczą się brudy z butów i kocia sierść (mamy dwa koty). Do tego dochodzi zbieranie naczyń i ścieranie kurzy - to wszytko bo z układaniem rzeczy (jak i gotowaniem i praniem) sama sobie szybciutko poradzę... ale dla mojego lubego to za wiele. Rozmawiając z nim spokojnie na ten temat sam powiedział, że to rozumie... jednak skutków tych konwersacji nie widać...wciąż jest bałagan i dopóki ja się nie wezmę za sprzątanie on nie podrzuci nogą, a ja nie umiem funkcjonować w totalnym bałaganie - dom musi być dla mnie ostoją spokoju i względnego porządku, bo nie umiem nawet ogląda komedii widząc że na podłodze leżą jego zwinięte i wymiętolone w kulkę brudne skarpetki... Czy powinnam przestać się tym przejmować, czy jednak jest jakiś sposób
by mężczyzna bez "terroru" pomagał w codziennych obowiązkach?

Patrycja

Barbara Żukowska, psycholog: Podział domowych obowiązków jest jak chrzest bojowy dla każdego związku. Tu widać, gdzie są punkty zapalne, linie okopów, zasieki a czasem prawdziwy front. Jak widać w Pani przypadku może być tak, że jednej stronie pasuje zupełnie inny wariant porządków niż drugiej. To nie musi wcale wynikać z lenistwa męża lub braku dobrej woli. Może swojski bałagan zawsze był w jego domu rodzinnym lub, o zgrozo, zawsze tam po mężczyznach sprzątały kobiety. Ciężko jest zmienić nawyki utrwalone przez dwadzieścia kilka- zakładam - lat.
Ma Pani dwie możliwości do wyboru: Podejmuje Państwo poważne rozmowy we dwoje: spokojnie, w formie komunikatów ja tłumaczy Pani, dlaczego to jest tak dla Pani ważne . Jakie potrzeby za tym stoją, jakie uczucia się pojawiają, kiedy tylko Pani sprząta a on brudzi i o co Pani go prosi. Ponieważ to nie wchodzi do męskich głów szybko, trzeba te rozmowy powtarzać i powtarzać, prosząc aby mąż ustosunkował się do nich - nie chodzi przecież o monolog.
Drugi wariant jest taki, że sporządzacie listę domowych spraw do załatwienia, robicie ich punktację i rozpisujecie, kto co bierze na siebie. Pani sprząta, bo lepiej to robi, to on co.... Ważne, aby było sprawiedliwie i poczuła Pani, że przynajmniej w innych zakresach ma Pani głowę  (i ręce) wolne. Każdy jest wygrany i robi to, co umie robić. A przykre sprawy dzielicie po połowie. I proszę tego pilnować jak niepodległości, bo kiedy przyjdzie dziecko, to dopiero się zacznie. :)

 

Barbara Żukowska, kierownik zespołu Pracowni Integra w Białymstoku - psycholog, pracuje jako psychoterapeuta od 1992 r., prowadzi terapię indywidualną dorosłych. Pracowała jako terapeuta w Świetlicy Terapeutycznej (obecnie Specjalistyczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna dla Dzieci i Młodzieży z Zaburzeniami Emocjonalnymi), Ośrodku Pomocy i Edukacji Psychologicznej Intra, w NP ZOZ Psychiatrycznym dla Dzieci i Młodzieży Anima (Białystok). Od 1997 roku prowadzi własny gabinet psychoterapii. Przez osiem lat pracowała jako biegły sądowy w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym Sądu Okręgowego (Białystok). Współpracowała z Nauczycielskim Kolegium Rewalidacji i Resocjalizacji (Białystok) w zakresie prowadzenie warsztatów umiejętności interpersonalnych, ćwiczeń i wykładów z psychoterapii. Udziela wsparcia psychoterapeutycznego członkom Białostockiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera.