Kiedy wierzymy w komplementy?

Kiedy wierzymy w komplementy?

Prawiąc komuś komplement, korzystamy z figur retorycznych. Jedną z nich jest anapodoton, czyli wrażenie pośpiechu lub zdenerwowania. Czy to naprawdę działa na odbiorcę? Jak sprawić, by pochlebstwo, które wypowiadamy, brzmiało szczerze i wywołało u odbiorcy określony skutek?
/ 02.12.2010 09:58
Kiedy wierzymy w komplementy?

Zdenerwowanie

W retoryce istnieje figura zwana anapodotonem, która ma wywoływać wrażenie pośpiechu, ale także wrażenie zdenerwowania, jeśli trzeba. Kobiety lubią zdenerwowanych mężczyzn, o ile są zdenerwowani tym, że stoją naprzeciwko niej, najpiękniejszej kobiety świata.

Przykładem może być poranna wypowiedź męża do żony: Muszę iść, chcę tylko powiedzieć, że jesteś najbardziej kochaną na świecie!

Zobacz też: Szybkie randki? Uważaj!

Dialogizm

Dialogizacja dodaje komplementowi wagi w elegancki sposób. Jest to technika, która była stosowana przez Platona. Dialogizm służy stopniowemu wzmacnianiu uczucia i pozwala obalić ewentualne obiekcje. Podwyższa też wiarygodność komplementu.

Czy mam ci teraz powiedzieć, że jesteś piękna? Przecież to wiesz.
Czy mam ci wyznać, że jestem poruszony? Przecież to widzisz.
Czy mam ci powiedzieć, jak wiele dla mnie znaczysz? Przecież to czujesz.

Zobacz też: Czy istnieją małżeńskie mity?

Zawołanie

Chętnie wierzymy też zawołaniom, exclamatio:

Mój Boże, jesteś piękna!

Zawołanie wydaje się być tak spontaniczne, że musi być prawdziwe! Prawie każdy komplement można sformułować w formie zawołania:

Cóż za osiągnięcie!

Istotna jest jeszcze emfaza, wyraz bycia zauroczonym przez drugą osobę.

Wow, co za widok! Wspaniała, jesteś po prostu wspaniała! Boże, twoje oczy! I jak pachniesz!

Fragment pochodzi z książki „Komplement. Sztuka uwodzenia słowem” Glorii Beck (Wydawnictwo Helion, 2010). Publikacja za wiedzą wydawcy.