Czujesz się źle, że postąpiłeś tak czy inaczej? Może warto więc w takiej sytuacji wysłać list z przeprosinami. Ta stara forma często znaczy dużo więcej od zwykłego telefonu.

Jak sobie radzić z kompleksami?

Każdy z nas ma kompleksy. Mniejsze lub większe, ale skutecznie psujące samopoczucie. Jak sobie radzić z kompleksami, aby nasze życie było barwniejsze?
Czujesz się źle, że postąpiłeś tak czy inaczej? Może warto więc w takiej sytuacji wysłać list z przeprosinami. Ta stara forma często znaczy dużo więcej od zwykłego telefonu.

Jakie mamy kompleksy?

Te „powierzchowne” dotyczą wyglądu: „Mam duży nos/ mały nos/ zadarty nos.”, „Jestem za niska/ za wysoka/ za bardzo średnia.”, „Mam za długą/ krótką/ grubą szyję”. Każdy z nas jest w stanie coś w sobie odnaleźć, czego zdecydowanie nie lubi. Wystarczy zacząć tylko zdanie od „Jestem za….”

Zawsze do czegoś można się przyczepić. Niektórych mankamentów można się pozbyć. Nad niektórymi można pracować, często poświęcając na to nawet całe życie. Pewne trzeba zaakceptować, albo zmienić za pomocą operacji plastycznych, często zupełnie zbędnych i niebezpiecznych dla zdrowia i życia.

Istnieje jednak jeszcze potężniejsza grupa kompleksów, których żadna choćby najbardziej wyszukana operacja plastyczna nie zmieni.

To kompleksy, które zostały ukształtowane w dzieciństwie i wzmocniły się przez lata, wedle zasady kuli śnieżnej, czyli nawarstwiania się kolejnych negatywnych przekonań i skojarzeń emocjonalnych wokół pierwotnego przekonania.

Te kompleksy zakłócają funkcjonowanie, deformują myślenie, to  przez nie nie możemy adekwatnie przeżywać emocji. Często bywają tak silne, że tracimy panowanie nad sobą i działamy wbrew własnej woli.

W praktyce najczęstszym jest kompleks lęku. Nie mylmy lęku ze strachem. Lęk powiązany jest z tzw. „reprezentacjami wewnętrznymi”, a nie z rzeczywistym niebezpieczeństwem zewnętrznym (np. wyłaniający się znienacka niedźwiedź w Tatrach na ścieżce turystycznej po której idziemy, to rzeczywiste niebezpieczeństwo).

Lęk szkodzi, ponieważ podsuwa, za pomocą wyobraźni, niekorzystne rozwiązania, które zazwyczaj kończą się unikaniem jakiejś sytuacji („Mój angielski nie jest na tyle dobry, żeby się porozumiewać, więc unikam wszystkich możliwych sytuacji, które zmuszają mnie do czynnego używania go”), lub ucieczką przed nią („Boję się przedstawienia swojej prezentacji w pracy, więc symuluję chorobę”).

Kompleks lęku

Osoba z kompleksem lęku wiele sytuacji i wydarzeń interpretuje automatycznie tak, że zaczyna się bać i wzmacniają się jej lękowe przekonania. Na wszystko patrzy przez pryzmat swojego lęku.

Tworzą się wtedy niebezpieczne błędne koła, które samemu trudno przerwać: „Na pewno zacznę się jąkać na rozmowie kwalifikacyjnej. Co to będzie?!” uczucie lęku potęguje się w sytuacji stresowej, zaczynam mówić niewyraźnie, jąkam się  „No tak, miałem rację!” „Nigdy już nie pójdę na rozmowę kwalifikacyjną. Zawsze tak będzie!”.

To tylko przykład sytuacji, w której lęk podcina skrzydła, a nasze pierwotne przekonania o sobie pozostają niezmienione. Człowiek z takim kompleksem, boi się praktycznie wszystkiego, a jeśli jeszcze się nie boi, to z pewnością wkrótce zacznie. A tego boi się najbardziej – „Boję się, że znowu zacznę się bać!”.

Co powodują kompleksy?

Często pojawiają się nerwice, fobie, napady paniki, zaburzenia seksualne, jak również depresje, kiedy system jest osłabiony symptomami lękowymi. Częstą reakcją na własne nieuświadomione lęki, które tworzą rdzeń kompleksu, jest złość, agresja, czy to skierowana wobec innych (sadyzm), czy też skierowana wobec siebie (masochizm, samoudręczanie). Inną reakcją jest wycofanie, zobojętnienie emocjonalne, rezygnacja z życia. 

Zobacz też : Pozbądź się lęku przed zmianami

„To wszystko przeze mnie!”, „Czuję się wszystkiemu winny!”, „Sam sobie jestem winien..”. Takie myśli powtarzane jak mantra, od której nie ma ucieczki, pojawiają się w umysłach osób cierpiących na kompleks winy.

One również postrzegają sytuacje i wydarzenia przez pryzmat swojego kompleksu. Wydaje im się, że są winne konsekwencji, zdarzeń, na które nie miały najmniejszego wpływu: „Czuję się winny, że dzieci w Afryce głodują, a ja mam co jeść i czasem nawet wyrzucam zepsute jedzenie”.

Wg osób cierpiących na wewnętrzne poczucie winy obroną przed tymi niemiłymi myślami, może być przyjęcie roszczeniowej postawy wobec otoczenia, albo samo poświęcenie w nadziei na odkupienie swoich domniemanych win. Z omawianym kompleksem mogą wiązać się choroby psychosomatyczne, jak również zaburzenia powiązane z kompleksem lęku.

Kompleks niższości

Ostatnim z triady kompleksów jest kompleks niższości. „Ale jestem beznadziejna”, „Jestem głupia”, „Jestem do niczego”. Osoby cierpiące na ten kompleks często takich zwrotów używają w stosunku do swojej osoby, raniąc siebie – można sobie wyobrazić, co czuje osoba, która tak siebie nazywa przez całe swoje życie.

Samoponiżanie to ich ulubione zajęcie. Kiedy im się coś powiedzie, możemy usłyszeć: „Eee tam, to nic wielkiego”, „Każdy głupi potrafiłby to zrobić”. W wyniku takiego myślenia często kształtuje się postawa „Nic mi się nie należy”, „Nic nie jestem wart”.

Zabezpieczeniem przed takimi myślami staje się np. perfekcjonizm, czyli syzyfowe dążenie do doskonałości, lub wykształcenie się, paradoksalnie, poczucia wyższości, gdzie osoba próbuje zaprzeczyć swojemu poczuciu niższości poprzez zbudowanie nierealistycznego, idealnego obrazu siebie. 

Zobacz też : Czy boisz się starości?

A lekarstwo??? Szkoda, że nie ma na to pigułki. Ale zmiana jest możliwa. Potrzeba tylko dużo pracy nad sobą. Zidentyfikowanie tych przekonań na bazie których powstały kompleksy. Popatrzenie na swoje reakcje na te myśli. Przerwanie błędnych kół, które podcinają skrzydła, i nie pozwalają na pełne życie, do którego, mamy niezaprzeczalne prawo. 

Więcej informacji : Przystań Psychologiczna

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/07.01.2017 18:47
Aga ma rację. W dużej mierze winę ponoszą rodzice. A ludzie też nie lubią, gdy ktoś jest szczęśliwy. Wszystko zrobią, by tą radość odebrać. Aby wyjść z takiego impasu trzeba stać się bardziej asertywnym. Często chwalić siebie samego. Sprawiać sobie różne przyjemności, uprawiać intensywny sport, medytację, należeć do jakiś organizacji, coś tworzyć, by czuć swoją wartość.
/29.12.2014 20:59
masło maślane
/16.11.2010 14:09
Wydaje mi się, że w takich przypadkach najwięcej winy leży po stronie rodziców. To oni, od najmłodszych lat powinni dowartościowywać dziecko. Z drugiej strony mamy obawy, co do tego jak nasza miłość własna i wiara w siebie zostanie odebrana. Boimy się że ludzie wezmą nas za osoby zapatrzone w siebie. dlatego myślimy raczej o swoich wadach niż zaletach!