Jak rozbudzić w sobie pożądanie

Jak rozbudzić w sobie pożądanie

Kiedyś uprawialiśmy seks codziennie. Dziś robimy to coraz rzadziej. Co się stało?
/ 01.08.2014 09:45
Jak rozbudzić w sobie pożądanie
Jak rozbudzić w sobie pożądanie? Pogoń za karierą, brak czasu, zbyt wiele innych rozrywek. A przecież seks daje tyle radości! Podsyca miłość. Zbliża. Warto kochać się częściej. Nasi psychoterapeuci doradzą Ci, jak obudzić w sobie pożądanie.

Jak rozbudzić w sobie pożądanie?

Kocham się najwyżej raz w miesiącu – do niedawna takie wyznania nawet wśród najbliższych przyjaciółek były tabu. Wypadało mieć orgazm, wypadało być szczęśliwą w łóżku. Wiesław Czernikiewicz, seksuolog i ginekolog, twierdzi, że wśród jego młodych pacjentów spadek libido to obecnie problem numer jeden. Za dużo pracujemy. Jesteśmy przemęczone, zestresowane. Odpoczywamy inaczej niż nasze babki, które często szły do łóżka z braku innych rozrywek. My mamy dużo zabawek: kariera, Internet, wypady do multipleksów, clubbing, weekendowe kursy reiki. Psychologowie twierdzą jednak, że mamy szanse pokonać seksualny dołek. Nawet jeśli pracujemy po dziewięć godzin na dobę, możemy mieć udane życie seksualne. Trzeba jednak skończyć z przynoszeniem pracy do domu i jak najwięcej wolnego czasu spędzać razem z partnerem. A nie obok niego. Tylko w ten sposób zbudujemy dobry związek i dobry seks.

Chwila dla dwojga
Opowiada Katarzyna, 32-letnia architekt, pracująca w biurze projektowym: – Kiedy wracam z pracy po 18.00, muszę zrobić zakupy, posprzątać, przygotować obiad, sprawdzić córce pracę domową, syna umyć i utulić do snu. W nocy, kiedy dzieci śpią, próbuję pozbierać myśli i przygotować się na kreatywne zebranie, podczas którego wszyscy będą popisywać się pomysłami. Mąż bardzo mi pomaga. Jednak spraw do załatwienia jest tak dużo, że około północy oboje padamy na łóżko kompletnie skonani. Na chwilę intymności nie mamy sił, ochoty i czasu. Katarzyna nie pamięta, kiedy spędziła z Adamem chociaż jedną godzinę tylko we dwoje, bez myślenia o kłopotach. I sama nie wie tak naprawdę jak rozbudzić w sobie pożądanie...

Co na to statystyka?
Prawie co druga osoba z wyższym wykształceniem zapewnia, że stres utrudnia jej współżycie. Około 15 proc. mężatek w łóżku myśli o kłopotach finansowych. To sprawia, że trudniej jest rozbudzić w sobie pożądanie.

Rada dla ciebie: Zwolnij tempo, a szczęście przyjdzie samo
Doktor Barbara Smolińska, psycholog, psychoterapeuta z Laboratorium Psychoedukacji, specjalizująca się w terapii małżeństw, twierdzi: – Nigdy nie można traktować sfery seksualnej w oderwaniu od psychicznej. Ochota na seks to delikatny probierz tego, czy w związku jest dobrze czy źle.

Kiedy przychodzi do niej para, która skarży się na spadek libido i dodaje, że pogoń za dobrami materialnymi i karierą kradnie czas, który mogliby spędzić we dwoje, Barbara Smolińska zwykle mówi brutalną prawdę: – By zbudować szczęśliwy związek, trzeba wspólnie spędzać czas nie tylko w łóżku. Należy się poznać, nauczyć rozumieć, lubić, szanować. Czasem jednak wydaje nam się, że żyjemy w pułapce, że nie mamy możliwości zmiany swojego "zabieganego" trybu życia, że nie da się "ukraść" więcej czasu tylko dla siebie. Najczęściej to nieprawda. Zawsze mamy jakiś wybór. Czasem dla dobra związku trzeba z czegoś zrezygnować. Na przykład z zarobienia na nowe, większe mieszkanie albo lepszy samochód.



Nieuniknione zmiany
Mówi Agnieszka, menedżer w towarzystwie ubezpieczeniowym:
– Siedem lat byłam z chłopakiem w konkubinacie. "Idealna para" – mówili o nas znajomi. Łatwo było wtedy żyć. Pusta lodówka, bo jadaliśmy na mieście. Imprezy do północy, bo mieliśmy dużo czasu dla siebie. Całe dnie intensywnie pracowaliśmy, dom traktowaliśmy jak noclegownię. Mieliśmy tłum znajomych. Dużo pieniędzy. Pełen luz. Ale kiedy zaszłam w ciążę, trzeba było zmienić tryb życia. Zapełnić lodówkę, wyremontować mieszkanie. Po narodzinach maleństwa imprezy skończyły się.
Od rana do nocy oboje z mężem mamy pełne ręce roboty. Zaczęły się obowiązki, wymagania, kłótnie i... jego wyrzuty, że nie mam ochoty na seks.

Co na to statystyka?

Okazuje się, że ślub coraz mniej służy naszemu libido. Przed dziesięcioma laty blisko 36 proc. mężatek kochało się kilka razy w tygodniu, dziś na taki luksus stać tylko 27 proc. Uwaga, ciekawostka: w ciągu tego czasu o ponad 15 proc. wzrosła liczba kochanków bez obrączki, którzy "robią to” kilka razy w tygodniu.

Rada dla ciebie: Ciesz się każdym etapem swojej miłości
Jeśli chcesz wiedzieć jak rozbudzić w sobie pożądanie - przeczytaj te porady. Często myślimy o związku jak o bajce, w której królewicz zdobywa królewnę, trudności kończą się hucznym weselem i zdaniem: "Żyli długo i szczęśliwie". Koniec, kropka. – W życiu jest odwrotnie: dopiero od momentu ślubu czy zamieszkania razem zaczyna się prawdziwe życie – ostrzega Barbara Smolińska. – W czasie narzeczeństwa spędzamy razem najczęściej "odświętny" czas: chodzimy do kina, na spacer albo właśnie do łóżka. Jest miło, przyjemnie, ciekawie. Kiedy zaczynamy żyć ze sobą na co dzień, musimy dzielić się obowiązkami, nauczyć się sztuki kompromisu, rozpoznawać swoje potrzeby i umieć je zaspokajać. Poza tym często jesteśmy przekonani, że miłość i namiętność są nam dane raz na zawsze – mówi Barbara Smolińska. – Nie potrafimy akceptować zmian. A przecież w różnych momentach naszego życia mamy różne potrzeby seksualne. Na przykład po urodzeniu pierwszego dziecka młoda mama często ma mniejszą ochotę na seks. Przez pierwsze miesiące jest skupiona na dziecku: karmi w nocy, przeżywa stres i lęki, jest zmęczona. Dlatego, by uniknąć nieporozumień, warto wcześniej przygotować ojca na taką możliwość i powiedzieć mu, że tak nie będzie zawsze. Gdy dziecko podrośnie i nie trzeba będzie do niego wstawać co noc, apetyt na seks powróci.


Milczenie nie jest złotem
Zwierza się Agnieszka, 35-letnia lekarka: – Kłopoty zaczęły się, kiedy mój facet stracił pracę. Utrzymywałam go przez pół roku. Wiedziałam, że on czuje się podle. Denerwowałam się, że po miesiącu poszukiwań załamał się. Całymi dniami siedział w pidżamie i oglądał telewizję. W końcu przestał się ze mną kochać. To mnie bardzo przygnębiło. Próbowałam z nim o tym rozmawiać. Milczał. Stałam się agresywna. Zaczęłam podejrzewać, że go nie podniecam. W końcu wykrzyczałam mu, że pewnie jest gejem albo impotentem. Wszystko z bezsilności.

Co na to statystyka?
Tylko 21 proc. Polaków szuka rozwiązania problemów łóżkowych w szczerej rozmowie z partnerem.

Rada dla ciebie: Rozmowa to szansa na odnalezienie bliskości
Coraz częściej mężczyźni przestają być atrakcyjni dla swoich partnerek, ponieważ nie nadążają za ich potrzebami – twierdzi seksuolog i ginekolog dr Wiesław Czernikiewicz. – W takiej sytuacji obie strony nie mają ochoty na seks. Kobiety, bo w mężczyźnie widzą kogoś, kto nie potrafi być przywódcą stada. A mężczyźni, bo mają dość narzekania kobiet i ogólnie są sfrustrowani sytuacją. Barbara Smolińska zachęca, by – kiedy tylko zauważymy, że coś psuje się w naszym związku – rozmawiać ze sobą. Jeśli tego nie robimy, gromadzą się pretensje i pojawiają fantazje: "On już mnie nie kocha", "Nie podobam mu się", "Ukrywa, że jest gejem". Warto mówić wprost o swoich pragnieniach, ale nie potępiać osoby, która ma aktualnie problemy z libido. Co innego powiedzieć facetowi: "Chciałabym być częściej bliżej ciebie", niż "Jesteś impotentem".

Chemia miłości
Według naukowców stan bezkrytycznego oczarowania drugą osobą może skończyć się po 18 miesiącach, a musi – po 4 latach. Dzięki substancji zwanej fenyloetyloaminą na początku związku kochankowie zachowują się jak po amfetaminie. Mają niespożyte siły. Mnóstwo energii seksualnej. Mogliby kochać się dosłownie na okrągło. Ale nasz organizm z czasem uodparnia się na działanie tej substancji. Do głosu dochodzą inne substancje: endorfiny. Przynoszą spokój, przywiązanie, przyjaźń, ale zdarza się, że i... nudę. Także w łóżku.

Kiedy jesteś tygrysicą seksu?
- W środku cyklu, kiedy poziom estrogenów w organizmie sięga zenitu, instynktownie szukasz partnera do łóżka.
- Latem, w ciągu jednego miesiąca, liczba stosunków na całym świecie wzrasta aż o 700 tys.
- Około trzydziestki: udowodniono, że wtedy potrzeby seksualne kobiety są największe.


Co zrobić, żeby się chciało?
Sprawdzone sposoby (nie całkiem serio):
1. Wysypiajcie się. 7 godzin snu to najlepszy relaks i najlepszy afrodyzjak.
2. Sięgnijcie po afrodyzjaki: czerwone wino, bakłażany, kiwi, ananasy, czekoladę.
4. Zanim pójdziecie do łóżka, obejrzyjcie razem jakiś erotyczny film.
5. Wieczorem włączcie sobie nastrojową muzykę (podobno najlepiej "działa” zmysłowy głos Garou).
6. Zapalcie świece albo kadzidełka o zapachu wanilii, jaśminu, piżma. Te zapachy podniecają.
7. Nie zapominajcie o sporcie. Wysiłek fizyczny podnosi poziom testosteronu, hormonu odpowiedzialnego między innymi za nasze libido.

Sobota jest sexy!
Jaki jest twój ulubiony dzień na seks? Oto wyniki badań przeprowadzonych wśród Polaków.
poniedziałek: 3,7 proc.
wtorek: 4,8 proc.
środa: 5,1 proc.
czwartek: 3,7 proc.
piątek: 10,6 proc.
sobota: 31,7 proc.
niedziela: 15,1 proc.
różnie: 61,6 proc.

7 dróg do pożądania
Autentyczne wypowiedzi Czytelniczek "Urody" (na podstawie rozmowy na forum internetowym).

- Kiedy miałam depresję i brałam Prozac, moje libido równało się zero. Dopiero kiedy problemy emocjonalne minęły i mogłam odstawić proszki, apetyt na seks zaczął rosnąć.

- Zawsze miałam kompleksy, nie czułam się dobrze ze swoim ciałem. Dopiero kiedy zaszłam w ciążę i nabrałam kobiecych kształtów, poczułam się bardzo sexy. Gdzieś czytałam, że zmiany hormonalne u kobiet ciężarnych powodują dobre ukrwienie okolic intymnych, co sprzyja orgazmowi. Potwierdzam.

- Kiedyś nie kochałam się z moim chłopakiem przez dwa miesiące. Aż w końcu koleżanka powiedziała mi, że energia seksualna między ludźmi zanika, kiedy z niej nie korzystamy. Im częściej baraszkuję w łóżku, tym większą mam na to ochotę.

- Z pierwszym było mi w łóżku idealnie. Z drugim – na początku średnio. Ale po jakimś czasie dograliśmy się. Teraz wiem, że inaczej wcale nie znaczy gorzej.

- Chciałam się odchudzić, stosowałam więc drakońskie diety. W końcu wylądowałam u endokrynologa. Powiedział mi, że głodówki obniżają libido.

- Kiedyś nie kochaliśmy się z mężem przez dwa miesiące. Któregoś wieczora zadecydowaliśmy, że wyrzucamy z sypialni telewizor i ostatni posiłek jemy cztery godziny przed snem. Skończyły się drzemki przy serialach i teleturniejach. Zaczął się seks.

- Gdy poskarżyłam się ginekologowi, że nie mam ochoty na seks, spytał, jaką antykoncepcję stosuję. Gdy się dowiedział, że jednofazowe pigułki, przepisał mi trójfazowe, które lepiej dostosowują się do naturalnego cyklu płciowego kobiety. Kłopoty minęły.

Więcej:


SKOMENTUJ
KOMENTARZE (27)
/09.09.2016 15:43
tabletki Feminam Libido znany w USA afrodyzjak pomogą
/09.11.2014 15:45
uwazam ze ta pani ewa to cnotka i tylko je st zapatrzona na kariere
/14.09.2014 15:01
Zona z merzem niechce uprawiac seksu bo maz jej sie znudzil ale z obcymi chca tak moija zobcym albo z sasiadem to rznela bysie codziennie taka jest prawda!
POKAŻ KOMENTARZE (24)