POLECAMY

I ślubuję Ci...

Piękna, biała suknia, marsz Mendelsona, romantyczny ślub i wystawne wesele. Wszystko jest bajką, dopóki para nie zmierzy się z szarą rzeczywistością. Dopiero wtedy okaże się, jak silna jest między nimi więź, którą nazywamy miłością.
Piękna, biała suknia, marsz Mendelsona, romantyczny ślub i wystawne wesele. Wszystko jest bajką, dopóki para nie zmierzy się z szarą rzeczywistością. Dopiero wtedy okaże się, jak silna jest między nimi więź, którą nazywamy miłością.

Małżeństwo, to nie tylko zamieszkanie pod jednym dachem, dzielenia wspólnego łóżka i noszenie tego samego nazwiska. To odpowiedzialność za drugiego człowieka. Obecność przy nim w tych najtrudniejszych chwilach, wsparcie, gdy nie udaje się znaleźć pracy, to trud wychowywania dzieci. Nie liczą się nasze „chcenia" i „niechcenia". Liczy się ten ktoś, komu przysięgaliśmy miłość, aż do śmierci. Lecz wizja poświęcenia, pełnego oddania się drugiej osobie wzbudza lęk przed zatraceniem własnego jestestwa.

W związku z tym człowiek za wszelką cenę pragnie ułożyć życie według swoich praw. Próbuje uciec od poczucia winy za niepowodzenia, zamiast wspólnie z małżonkiem stawiać czoła wyzwaniom, które jeszcze bardziej mogą umocnić wzajemne relacje. Uciekamy w pracę, w zakupy, w remont domu, a czasem w ramiona innej osoby. Zapominamy, że to, co piękne i wartościowe kosztuje. Wolimy jednak szukać drogi na skróty, żeby jak najmniej bolało.

Dlatego nie powinna dziwić wzrastająca liczba rozwodów. Serca dwojga ludzi, którzy dawniej „żyć bez siebie nie mogli" przepełnia frustracja, ponieważ żadne nie przestało zabiegać jedynie o swoje dobro. Wymagamy od drugiej połowy pełnego zaangażowania i wypełniania obowiązków męża czy żony, ale sami nie potrafimy obiektywnie spojrzeć na sposób, w jaki my realizujemy swoje powinności. Zaślepieni obarczamy niewłaściwą osobę za nieudane pożycie. Czy przypadkiem nie powinniśmy zacząć naprawę związku od siebie? Egoizm także zbiera swoje plony...

Choć wizja zrezygnowania z czegoś i postawienia na pierwszym miejscu szczęścia małżonka bywa trudna, to jest możliwa. Więcej. To właśnie stawianie w hierarchii wartości bliskich wyżej od własnego wygodnictwa jest tak naprawdę gwarantem szczęścia. Czujemy wówczas, że jesteśmy w stanie ofiarować ukochanemu/ej wszystko, co najlepsze, a to z kolei daje poczucie własnej wartości i gotowość do kolejnych ofiar, które z czasem przynoszą coraz więcej radości. „Jestem człowiekiem. W zgodzie z własnym sumieniem mogę powiedzieć, że naprawdę kocham".

A ile osób powtarza, że kocha, robiąc coś zupełnie przeciwstawnego? Kochanie słowami jest, jak ogień w jesienny dzień. Daje ciepło na chwilę, by potem zgasnąć i pozostawić tylko popiół, wilgotny od deszczu. Kochanie czynami jest zaś, jak kwiat, który podlewany, kwitnie i nabiera pięknych kolorów. Nie możemy zapomnieć o podlewaniu naszej miłości. Każdego dnia wystarczy drobny gest, by pojawił się na twarzy drogiej nam osoby najpiękniejszy gest: uśmiech.

Wspólne życie i zmaganie się z codzienną rutyną nie jest straszne, gdy nie przestajemy zabiegać o małżonka, pokazywać, jak bardzo jest dla nas ważny i jak jesteśmy mu wdzięczni, że wciąż JEST. To niezbędny element każdego zdrowego związku. Obojętność wypala, ale miłość, szczera miłość, nie ta z filmu, czy kolejnego fascynującego bestselleru, pozwala poczuć spełnienie. Jak mówi Pismo Święte, dom budowany na skale przetrwa największe burze.

lati99
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/8 lat temu
Bardzo Piękny i dający do myśłenia tekst
/9 lat temu
poprostu to sposób na udane małżeństwo w jednej pigułce...zawsze myślałam że nie ma gotowej recepty...myliłam się..pozdrawia żona z 15 letnim stażem:)
/9 lat temu
piękny tekst pozdrawiam