Czy zdecydować się na in vitro?

Witam! Mam 37 lat i od 15 lat jestem mężatką, starającą się o dziecko. Wyczerpaliśmy już wszelkie możliwości i zostało nam tylko in vitro, na które ze względów finansowych nigdy nie mogliśmy się zdecydować. Baliśmy się kolejnego kredytu, jak i również porażki, bo in vitro nie daje 100% pewności, że się uda i zostaniemy rodzicami. W tym roku kończę 37 lat i jeżeli teraz nie spróbuję, to będzie za późno. Biję się z myślami i zastanawiam, czego ja tak naprawdę chcę.

Czy zdecydować się na in vitro?

Czy zdecydować się na in vitro?

Witam! Mam 37 lat i od 15 lat jestem mężatką, starającą się o dziecko. Wyczerpaliśmy już wszelkie możliwości i zostało nam tylko in vitro, na które ze względów finansowych nigdy nie mogliśmy się zdecydować. Baliśmy się kolejnego kredytu, jak i również porażki, bo in vitro nie daje 100% pewności, że się uda i zostaniemy rodzicami. W tym roku kończę 37 lat i jeżeli teraz nie spróbuję, to będzie za późno. Biję się z myślami i zastanawiam, czego ja tak naprawdę chcę. Z jednej strony chciałabym takiego małego człowieczka, który będzie podobny do mnie czy męża i będę kochać go ze wszystkich sił. A z drugiej strony przeraża mnie wszystko, to czy nie jestem za stara na bycie mamą, to czy będzie nas stać na utrzymanie dziecka i spłacanie kredytu jaki zaciągniemy by je mieć. Sama nie wiem, co mam robić? Może dać sobie spokój , wmawiając sobie że dziecko do szczęścia nie jest potrzebne. Nigdy nie mogłam się zdecydować na adopcję, bo ciągle czekałam na jakiś cud, że może się uda tak bez żadnej pomocy, ale niestety już się nie łudzę. Mąż inaczej do tego podchodzi, bardziej na luzie. W zasadzie jemu jest obojętne, czy będziemy mieć dziecko czy nie. Ja natomiast bardziej emocjonalnie do tego podchodziłam, a teraz sama nie wiem czego pragnę? Jedyne co czuję to pustka i wrażenie, że czegoś mi brakuje do pełni szczęścia.

Fot. Depositphotos

Barbara Żukowska, psycholog:

Witam!
Ma Pani 37 lat. Rzeczywiście wydaje się to czas na podjęcie decyzji. Rozumiem, że ma Pani trzy możliwości, które niosą za sobą różne konsekwencje.

Pierwsza to zaakceptować brak dziecka. Rozpocząć proces żałoby po utraconych nadziejach i marzeniach o sobie, o oczekiwanym dziecku, o swoim związku. Jeżeli udałoby się Pani przeżyć tą żałobę, to otwiera się nowa przestrzeń, która również wymaga wewnętrznej pracy - jak żyć, co to dla mnie jako kobiety znaczy, jak realizować swoje potrzeby macierzyńskie nie mając dziecka, jak żyć z mężem, jaki sens nadać swojemu życiu. Szereg pytań i psychologicznych i egzystencjalnych. Znalezienie odpowiedzi na te pytania pozwolą czerpać satysfakcję z życia, choć zapewne nigdy nie uwolni się Pani w pełni z poczucia braku z jakim się wiąże ta sytuacja.

Druga możliwość to nie ustawanie w dążeniu do poczęcia i jak rozumiem in vitro jest tą ostatnią proponowaną Pani i Pani mężowi metodą. Tak jak Pani napisała wiąże się to z olbrzymimi kosztami emocjonalnymi (nie wiadomo czy się uda, nie wiadomo za którym razem, jak spróbujemy raz, to może warto jeszcze, wpływ hormonów na Pani samopoczucie), ale też materialnymi. Czy to udźwigniecie? Jak to wpływa, wpłynie na Waszą relację małżeńską? Pisze Pani o tym z takiej perspektywy, jakby to przede wszystkim Pani decyzja miała na to wpływ. Ale to nie może być Pani decyzja, bo wtedy emocjonalne jej koszty spadną na Panią.

Trzecie rozwiązanie to adopcja. Tutaj czas również "goni". Proces adopcyjny trwa, istnieją ograniczenia wiekowe dotyczące adopcji bardzo małych dzieci. Proces wychowania, jak już dojdzie do adopcji zwykle jest dużo bardziej skomplikowany niż wychowanie własnych dzieci. Na ile czujecie się gotowi do takiego rozwiązania?

Wiem, że to o czym piszę, Pani w swojej głowie już wiele razy oglądała. Warto, żeby Pani o tym rozmawiała - przede wszystkim z mężem. Nikt nie może za Was podjąć tej decyzji. Każda z nich wiąże się z ogromnym trudem. Z każdą z nich wiążą się rzeczy dobre i przykre, zyski i straty.
Życzę wnikliwości w docieraniu do wspólnej decyzji.

Z poważaniem,

Barbara Żukowska

 

Barbara Żukowska, kierownik zespołu Pracowni Integra w Białymstoku - psycholog, pracuje jako psychoterapeuta od 1992 r., prowadzi terapię indywidualną dorosłych. Pracowała jako terapeuta w Świetlicy Terapeutycznej (obecnie Specjalistyczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna dla Dzieci i Młodzieży z Zaburzeniami Emocjonalnymi), Ośrodku Pomocy i Edukacji Psychologicznej Intra, w NP ZOZ Psychiatrycznym dla Dzieci i Młodzieży Anima (Białystok). Od 1997 roku prowadzi własny gabinet psychoterapii. Przez osiem lat pracowała jako biegły sądowy w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym Sądu Okręgowego (Białystok). Współpracowała z Nauczycielskim Kolegium Rewalidacji i Resocjalizacji (Białystok) w zakresie prowadzenie warsztatów umiejętności interpersonalnych, ćwiczeń i wykładów z psychoterapii. Udziela wsparcia psychoterapeutycznego członkom Białostockiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/4 lata temu
W Polsce od kilku lat istnieje metoda faktycznego leczenia niepłodności - NAPROTECHNOLOGY. niestety jest ona mało spopularyzowana w naszym kraju, bo nie jest nastawiona na trzepanie kasy... Jest to cały skomplikowany system dokładnych badań, dobranego specjalnie pod daną parę, oraz dołożenia wszelkich starań, żeby dziecko poczęło się w naturalny sposób. Czasem wymaga to "extremalnych" wyczynów od partnerów, jak zwolnienie się na jeden dzień z pracy (w bardzo rzadkich przypadkach organizm kobiety jest otwarty zapłodnienie tylko przez klika godzin ;) - zabawna historia, ale prawdziwa, opowiadała mi o tym konsultantka NaProTechnology), ale ważne, że mają bardzo wysoki odsetek wyleczeń - na pewno ponad 80%, ale teraz dokładnie nie pamiętam. Także polecam serdecznie - upewnijcie się, że skorzystaliście z usług tych, którzy chcą Was wyleczyć, zanim pójdziecie do tych, dla których liczy się tylko Wasza kasa ;) bo kliniki in-vitro nawet nie zapewniają opieki po zapłodnieniu....
/6 lat temu
Jeżeli wyczerpałaś wszystkie środki, a ostatni to in vitro. Radzę dobrze zastanowić się nad tą decyzją. Wiem z własnego doświadczenia że jest to metoda bardzo obciążająca organizm kobiety i mająca sporo skutków ubocznych. Sporo osób mówi o zaletach nikt jednak nie pisze o skutkach ubocznych typu rak, obciążenie psychiczne po nieudanym zabiegu i sporych kosztach ponoszonych na in vitro. Zastanów się czy jesteś gotowa do takiego poświęcenia i przemyśl tą decyzję. Jeżeli mąż się już pogodził z brakiem dziecka i nadal jest z tobą szczęśliwy, ty też może powinnaś zaakceptować waszą sytuację i się nie unieszczęśliwiać. Życie jest zbyt krótkie na zamartwianie się, korzystaj z tego że jesteście we dwoje i naucz się z tego cieszyć dopóki jesteś zdrowa i w pełni sił. Mi po in vitro została walka o każdy dzień życia, mimo to cieszę się każdą chwilą spędzoną z mężem bo wiem teraz że in vitro w moim przypadku to nie była najlepsza decyzja.
/6 lat temu
proszę nie używać słowa własne i adoptowane. Źle to o pani świadczy. Można dzielić dzieci na biologiczne i adoptowane ale jak już sa w domu - wszystkie sa własne.